Karol Kania i Synowie. 20 lat zakładu w Pawłowiczkach

Edyta Hanszke
Właściciele firmy: Karol, Wojciech i Maciej Kania podczas jubileuszu zakładu w Pawłowiczkach.
Właściciele firmy: Karol, Wojciech i Maciej Kania podczas jubileuszu zakładu w Pawłowiczkach. Edyta Hanszke
Ok. 120-140 tys. ton słomy rocznie skupuje od opolskich rolników firma, która w tym roku świętuje dwudziestą rocznicę działalności zakładu produkcyjnego w Pawłowiczkach.

Zatrudniająca ok. 450 pracowników firma ma trzy zakłady w kraju: w Piasku w województwie śląskim, Pawłowiczkach na Opolszczyźnie i Dębowej Kłodzie w województwie lubelskim. Większość podłoża pod pieczarki sprzedaje w Polsce, a ok. 5 proc. eksportuje do Czech, na Ukrainę i do Białorusi.

- Rozwijamy się razem z krajowymi producentami pieczarek, a obecnie Polska zajmuje pod tym względem pierwsze miejsce w Europie i trzecie na świecie” - mówi Wojciech Kania.

Zakład w Pawłowiczkach jest największy, zatrudnia 270 osób, nie tylko wywarza się w nim podłoże pod pieczarki, ale także pelet ze słomy. - „To produkcja uboczna, ale zdecydowaliśmy się na jej prowadzenie, żeby zapewnić rolnikom stały poziom odbioru. Rocznie na Opolszczyźnie odbieramy w sumie ok. 120-140 tys. ton tego surowca” - wyjaśnia Maciej Kania.

Wojciech Kania dodaje, że firma cały czas się rozwija. - „Teraz duże nakłady idą w zakład w Pawłowiczkach. Unowocześniamy produkcję, żeby dalej być konkurencyjnym na rynku. Firm o podobnym profilu jak jest około piętnastu w Polsce, wśród nich nasza największa – podkreśla Maciej Kania.

Wojciech Kania pytany o proces technologiczny stosowany w firmie, mówi, że trwa on dość długo, bo od rozcięcia bala ze słomą do sprzedaży podłoża upływa miesiąc.- „Jest to produkty żywy, biologicznie aktywny, więc od razu musi trafić do klienta, stąd ogromna rola logistyki. Z tego też powodu pracujemy 24 godziny na dobę” – zaznacza Wojciech Kania.

Początki działalności firmy Karol Kania wspomina tak: - Pierwsze eksperymenty uprawowe prowadziłem w kurniku mojego teścia, a pierwsze plony rozwoziłem do klientów motorem WSK. W tych czasach pieczarka była produktem luksusowym, którego walory doceniali nieliczni najlepsi restauratorzy i właściciele delikatesów – mi pierwsi klienci.

- Ponieważ w latach 60-tych pieczarkarstwo zaczęło się intensywnie rozwijać, produkcja w kurniku nie wystarczała na zaspokajanie rosnących potrzeb klientów. Podjąłem więc decyzję o budowie pierwszej swojej pieczarkarni. Produkowałem podłoże pod własne potrzeby, a pieniądze inwestowałem w rozbudowę pieczarkarni. Z czasem moje dokonania docenili inni producenci pieczarek, którzy chcieli, żebym produkował podłoże również dla nich - wyjaśnia Karol Kania.

- W latach 70-tych rolnicy zauważyli, że na uprawie pieczarek można zarobić, powstały więc pierwsze skupy pieczarek. W tym czasie moja firma wyspecjalizowała się w produkcji podłoża na tyle, że zacząłem myśleć o wytwarzaniu go na szerszą skalę. Problem z brakiem surowca, czyli końskiego obornika, spowodował, że zacząłem szukać nowych technologii wytwarzania podłoża. Udało się to dzięki wzmożonej współpracy z dr. Krystianem Szudygą i Instytutem Warzywnictwa w Skierniewicach. Wykorzystaliśmy do tego słomę i pomiot kurzy. W połowie lat 80-tych zacząłem inwestować w produkcję podłoża pod uprawę pieczarek i skupiłem się na jego wytwarzaniu. W 1988 roku powstała „Wytwórnia podłoża pod uprawę pieczarek. Karol Kania” w Piasku - kontynuuje założyciel.

W 1993 roku firma rozpoczęła produkcję podłoża pasteryzowanego w masie. - Ta nowa technologia wyparła podłoże produkowane metodą tradycyjną, musiałem jednak szukać surowca w innych rejonach Polski. W 1994 r. podjąłem decyzję o budowie zakładu w Pawłowiczkach. W 2009 r. do dwóch istniejących dołączył najnowocześniejszy tego typu zakład w Dębowej Kłodzie, a rok 2011 zaowocował otwarciem fabryki peletu ze słomy w Pawłowiczkach - kończy Karol kania.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mieszkaniec Pawłowiczek

Sieją smród w Pawłowiczkach nie do wytrzymania. Dogadani z gminą finansują ją w wielu sprawach w zamian za to, że mogą legalnie smrodzić, aż to zwymiotowania. Smród taki, że momentami w oczy szczypie. Jeśli ktoś przymierza się do zakupu domu w Pawłowiczkach - niech tego nie robi. Do końca życia będzie wąchał smród zgniłej słomy z dodatkiem z kurzych odchodów. Oni oczywiście zaprzeczają, że smrodzą, ale pieniądz nie śmierdzi.
Brawo Gmina Pawłowiczki!

 

Dodaj ogłoszenie