Każdy ma swojego świadka

Tomasz Dragan
Matka ucznia brzeskiego gimnazjum nr 1 twierdzi, że jej syn został pobity w szkole przez radnego miejskiego Józefa Bartnickiego.

Radny Bartnicki jest kierownikiem technicznym obiektów sportowych wchodzących w skład Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Brzegu. Jednym z budynków ośrodka jest hala sportowa sąsiadująca z gimnazjum nr 1, gdzie mieści się biuro Bartnickiego. - W niej prowadzone są też zajęcia wychowania fizycznego dla uczniów szkoły - wyjaśnia Krzysztof Kubiak, dyrektor gimnazjum.
Zdarzenie z udziałem radnego Bartnickiego i ucznia drugiej klasy gimnazjum (jego matka nie zgodziła się na podanie personaliów syna) miało miejsce 9 października w szatni hali sportowej. "NTO" dopiero wczoraj dowiedziała się o całej sprawie, przy okazji korespondencji, jaką wymieniały pomiędzy sobą dyrekcja szkoły i MOSiR.

- Nie chcę na ten temat rozmawiać, a to, co się wydarzyło, opisałam w skardze jaką złożyłam na pana Bartnickiego do dyrektora ośrodka sportu i rekreacji - powiedziała nam wczoraj matka gimnazjalisty. Nie wyraziła zgody na rozmowę z synem. - Chłopiec bardzo przeżył to zdarzenie i chcę uchronić go przed dodatkowymi nerwami z tego, powodu.
Z treści skargi, jaką kobieta złożyła do dyrekcji MOSiR, wynika, że 9 października około godz. 9 jej syn został dwukrotnie przyciśnięty drzwiami, a następnie uderzony pięścią w twarz przez Józefa Bartnickiego. Miał on również w obecności pozostałych uczniów, pod adresem jej syna użyć wulgarnych słów.

Kobieta jeszcze tego samego dnia interweniowała u dyrektora gimnazjum. Była bowiem przekonana, że Józef Bartnicki to pracownik szkoły. Kiedy dowiedziała się, iż jest on kierownikiem w MOSiR o całym incydencie powiadomiła dyrektora ośrodka, Krzysztofa Kulwickiego.
- Spotkaliśmy się z matką i dzieckiem oraz świadkami tego zdarzenia. Są to dwaj pracownicy naszego ośrodka - informuje dyrektor Kulwicki. - Wyjaśnienia złożył nam również kierownik Bartnicki.

Dyrektor Kulwicki mówi, że wersję matki i syna potwierdzają uczniowie oraz dwaj pracownicy MOSiR. Ci ostatni twierdzą jednak, że uczeń nie został uderzony w twarz. Inaczej całą sprawę przedstawia kierownik Bartnicki. Zarzuty o rzekomym pobiciu określa jako nieprawdziwe.
- Mam na to świadka - mówi Bartnicki. Opowiada, że wspólnie z innym pracownikiem MOSIR, w czasie kiedy uczniowie weszli do szatni, remontował natryski znajdujące się w sąsiednim pomieszczeniu.
- Wykonywaliśmy to urządzeniami pod wysokim napięciem - tłumaczy kierownik. - Do szatni z wielkim krzykiem weszli uczniowie. W tym momencie dostałem po plecach drzwiami i upadłem na kolana. Zablokowało się przejście z natrysku do szatni. Dochodziły mnie odgłosy, jakby uczniowie bili się i rzucali jeden drugiego na drzwi. Bałem się, że mi przetną przewód wysokiego napięcia.

Bartnicki postanowił interweniować. Otworzył drzwi i jak twierdzi rozdzielił szarpiących się uczniów.
- Powiedziałem jednemu z nich, że powinien oberwać za takie zachowanie. Chciałem go nastraszyć, ale nie uderzyłem. Zrugany chłopiec spuścił głowę i przeprosił mnie. Nikt do nikogo nie miał pretensji, aż tu nagle dowiaduję się, że jestem sprawcą jakiegoś pobicia.
Uczeń D. był jednym ze świadków całego zajścia w szatni. Twierdzi, że kierownik Bartnicki uderzył jego kolegę w twarz.
- Dwa albo trzy razy - wylicza.

Co będzie dalej z tą sprawą? Dyrektor Kulwicki wyjaśnia, że zostanie ona dokładnie wyjaśniona. O efektach powiadomi radę miejską i jej przewodniczącego (zgodnie z ustawą samorządową, m.in. bez zgody radnych nie można zwolnić radnego z pracy).
Zastępca burmistrza Brzegu Piotr Rajtar uważa natomiast, że incydentem w gimnazjum powinien zająć się prokurator.
- Spokojnie, bez emocji zostaną wtedy wyjaśnione okoliczności tego zdarzenia - uważa Rajtar.

Tymczasem Józef Bartnicki ma inne wytłumaczenie całego zdarzenia z rzekomym pobiciem. Nagłośnienie incydentu jest - jak mówi - robotą burmistrza Brzegu, Macieja Stefańskiego.
- Najpierw doprowadził do mojego przeniesienia ze stanowiska kierownika pływalni na kierownika ds. technicznych w ośrodku sportu. Teraz pewnie zmierza do zwolnienia mnie z pracy. To rewanż za podpisany przeze mnie wniosek o odwołanie Stefańskiego z funkcji.

- To jakieś niedorzeczności, - których nie zamierzam nawet komentować - mówi burmistrz Stefański. - Pan radny został przeniesiony na inne stanowisko, ponieważ, jak pamiętamy, były liczne skargi klientów pływalni na jego zachowanie.

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3