Kiedy ruszy proces w sprawie Elektrowni?

fot. Paweł Stauffer
Jerzemu Sztelidze, jednemu z oskarżonych w korupcyjnej aferze związanej z Elektrownią Opole, bardzo zależy na szybkim rozpoczęciu procesu. Chce udowodnić, że jest niewinny.
Jerzemu Sztelidze, jednemu z oskarżonych w korupcyjnej aferze związanej z Elektrownią Opole, bardzo zależy na szybkim rozpoczęciu procesu. Chce udowodnić, że jest niewinny. fot. Paweł Stauffer
Rok temu wpłynął do sądu akt oskarżenia w sprawie korupcji przy ubezpieczeniu Elektrowni Opole. Początku procesu nie widać.

Sprawa do Sądu Okręgowego w Opolu trafiła 18 czerwca 2007 roku. Do tej pory jednak prokurator nie odczytał aktu oskarżenia w tej jednej z najgłośniejszych afer korupcyjnych na Opolszczyźnie ostatnich dziesięcioleci.

- Proces ruszy po zakończeniu sprawy Piotra Synowca, byłego prezydenta Opola, oskarżonego o branie łapówek w aferze ratuszowej - wyjaśnia Ewa Kosowska-Korniak z biura prasowego Sądu Okręgowego w Opolu.

Stanie się tak dlatego, że wyrok w sprawie Elektrowni Opole wyda sędzia Agata Menes, która prowadzi proces Synowca.

- Obie sprawy są bardzo obszerne, o trudnej materii i wymagają przesłuchania wielu świadków, a na to potrzeba czasu - tłumaczy sędzia Andrzej Głowacz, przewodniczący wydziału karnego Sądu Okręgowego w Opolu.

Już od czerwca się mówi, że proces byłego prezydenta Opola zmierza ku końcowi. Na październik zaplanowane są jeszcze jednak dwa terminy. Nie wiadomo, jak będzie w listopadzie.

W sumie odbyło się już 60 rozpraw. Biorąc pod uwagę, że mają być jeszcze przeprowadzone mowy końcowe, a sąd musi mieć kilka dni na wydanie wyroku, możemy się spodziewać, że sprawa zostanie sfinalizowana pod koniec tego lub na początku przyszłego roku.

Tak było

Tak było

Sprawa Elektrowni Opole to największa afera korupcyjna w województwie. Akt oskarżenia obejmuje 100 zarzutów, w większości dotyczących korupcji przy ubezpieczeniu tego zakładu oraz prania brudnych pieniędzy pochodzących z łapówek.

Do przesłuchania jest 124 świadków, a na ławie oskarżonych zasiądą 23 osoby, m.in. Aleksandra Jakubowska, była posłanka SLD, jej mąż Maciej, były poseł i baron opolskiej lewicy Jerzy Szteliga, Stanisława Chudzikiewicz, była szefowa opolskiego PZU, Henryk Szendera, były prezes Elektrowni Opole, a także kilkanaście osób, z pomocą których, zdaniem prokuratury, legalizowano łapówki przy ubezpieczaniu Elektrowni Opole.

Główni oskarżeni: Aleksandra i Maciej Jakubowscy, Henryk Szendera i Jerzy Szteliga nie przyznają się do winy. Stanisława Chudzikiewicz częściowo potwierdziła swój udział w przestępstwach. Prokuratura zarzuciła jej także przywłaszczenie ponad 230 tys. zł na szkodę Towarzystwa Ubezpieczeniowego Heros, którego opolskiemu oddziałowi szefowała. Oskarżonym grozi nawet do 12 lat więzienia.

Dlaczego więc sprawy Elektrowni Opole nie otrzymał sędzia mniej obłożony sprawami i takimi o mniejszym kalibrze?

- Bo takich sędziów nie ma - mówi Andrzej Głowacz. - W naszym wydziale jest ich siedmiu i każdy w równym stopniu jest obłożony pracą.
Poza tym na przekazanie sprawy elektrowni innemu sędziemu nie pozwala prawo. Sprawy przydzielane są według listy alfabetycznej sędziów i kolejności ich wpłynięcia do sądu oraz wpisania do rejestru. Ta przypadła właśnie Agacie Menes.

Na szybkim rozpoczęciu procesu w sprawie ubezpieczania Elektrowni Opole zależy również niektórym oskarżonym. Jednym z nich jest Jerzy Szteliga.

Były poseł cały czas utrzymuje, że jest niewinny, i chce to jak najszybciej udowodnić.

"Zostałem podwójnie skazany. Raz jako była osoba publiczna. Do tego jako poseł na Sejm zagłosowałem za ustawą, że nauczyciel akademicki, który dostał zarzuty, jest skasowany. Mój plan zamknięcia kariery politycznej, powrotu na uczelnię i habilitacji trafił szlag. Jestem facetem, który za życia stał się nieboszczykiem. Nic nie mogę robić. Teraz siedzę tylko w domu. Czekam na proces. Będę się zażarcie bronił" - tak mówił w wywiadzie dla nto z 3 października.

Proces jeszcze nie ruszył, a Stanisława Chudzikiewicz, była szefowa PZU w Opolu i opolskiego oddziału towarzystwa ubezpieczeniowego Heros, jedna z głównych oskarżonych w "procesie elektrowni", ma już kolejne zarzuty.

Tym razem prokuratura zarzuca jej wyprowadzenie z Herosa ponad 129 tys. zł. Podejrzana miała wystawiać umowy-zlecenia na swoją współpracowniczkę i jej męża. Jednak prace, na które wystawiono faktury, nigdy nie były wykonane. W sumie chodzi o 40 takich umów.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Banita
Mialem okazje pracowac kiedys w Elektrowni "Opole" i byl to najlepszy okres mego zycia...a wszystko bylo piekne gdyz prezesem byl p.Pekala i za jego czasow wszystko bylo jak najbardziej ok.Elektrownia byla calym jego zyciem i dbal o kazdeko pracownika a zostal pozbawiony pracy tylko za kupno dwuch samochodow-Leksusow ale to tylko dlatego ze pieniadze musialy byc wydane bo jak nie to wracaly do warszawki i zlodziei w rzadzie...
ale takich osob jak p. Jozef Penkala niestety niema juz duzo i w takiej firmie jak elektrownia to mozna obsadzac "swoich" wedlog klucza politycznego..
Teraz trzeba wszystkich ktorzy sie "nachapali" powinni spedzic troche czasu na garnuszku w ZK-najlepiej Strzelce Op...
F
FACC
Jeszcze należy poczekać parę lat a wtedy świadkowie mogą zasłaniac się niepamięcią , i chyba o to chodzi heheh
Dodaj ogłoszenie