Kim pan jest, panie... Pogan?

Agata Jop
On nie jest kaczką, po której wszystko spływa - twierdzi wiceprezydent Opola Władysław Brudziński. - Plują mu w twarz, a on mówi, że deszcz pada - twierdzi opozycyjny radny Janusz Wójcik.

Ramię w ramię z Władkiem
Dzieci pracowników aparatu partyjnego zakwaterowano w turawskiej podstawówce. Jest lipiec 1964 roku. Leszek ma 11 lat, Władek jest o 2 lata starszy. Obydwaj są synami PZPR-owskich sekretarzy, tata Władka pełni także funkcję posła.
Z górą dziesięć lat później "zgadają się" na temat tej kolonii. Władek będzie wtedy działaczem harcerskim, a Leszek - studenckim.
Zimą roku 1978 szef Radiokomitetu, Maciej Szczepański, postanawia, że opolski festiwal piosenki odbędzie się na początku czerwca. Przed festiwalem studenci muszą zrobić w akademikach miejsca dla artystów, bo w mieście nie ma wystarczającej bazy hotelowej. Na razie jest jeszcze ostra zima, z powodu której na uczelni do tygodnia skrócono sesję. Resztę egzaminów przełożono na sesję letnią. Leszek, członek rady okręgowej Socjalistycznego Związku Studentów Polskich, ma za zadanie "oddziaływać" na studentów w związku ze skróceniem roku akademickiego. Rada decyduje jednak, że jest bardziej studencka niż partyjna i partii się przeciwstawia. Potem egzekutywa komitetu wojewódzkiego partii przedyskutuje ten problem. Efektem dyskusji będzie wręczenie Leszkowi biletu do wojska. Chłopak musi zrozumieć swoje błędy.
W latach 80. Leszek ramię w ramię z Władkiem będzie pracować w ideologicznym pionie Komitetu Wojewódzkiego PZPR, między innymi przy ogranizacji 1-majowych pochodów. Na przełomie lat 80. i 90. ramię w ramię będą uczestniczyć w "sprzątaniu" PZPR-owskiego Opola, czyli przekazywaniu partyjnego majątku.
W roku 1991 obydwaj stracą pracę w aparacie partyjnym i na kilka miesięcy "zasilą szeregi rosnącej rzeszy bezrobotnych".
Trzy lata później zostaną radnymi. Władek jako członek komisji skrutacyjnej podliczy głosy poparcia dla Leszka. Wkrótce obydwaj będą należeli do elity rządzącej miastem: Leszek Pogan jako prezydent, Władysław Brudziński jako jeden z jego zastępców. Dopiero w ratuszu okaże się, że urodzili się tego samego dnia - 17 kwietnia.

ŻYCIORYS PRYWATNO-POLITYCZNY
Leszek Pogan, urodzony 17 kwietnia (zodiakalny Baran) 1953 roku w Opolu, zamieszkały w Opolu, żonaty, dwójka dzieci.
Wykształcenie: wyższe pedagogiczne (kierunek - historia), studia podyplomowe - zarządzanie firmą w warunkach gospodarki rynkowej i studium filozoficzno-religioznawcze
Praca zawodowa:
- Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Opolu jako asystent-stażysta
- Socjalistyczny Związek Studentów Polskich w Opolu jako przewodniczący i wiceprzewodniczący zarządu wojewódzkiego
- Komitet Wojewódzki PZPR w Opolu jako instruktor
- Wojewódzki Komitet Wykonawczy SdRP w Opolu - sekretarz
- biura poselskie SLD (asystent posłanki Doroty Dancewicz i posła Jerzego Pilarczyka)
- Urząd Miasta Opola - prezydent w czasie dwóch kadencji (w sumie 7 lat)
Funkcje społeczne:
- radny w kadencjach 1994-98 i 1998-2002 (złożył mandat w ubiegły poniedziałek razem z prezydenturą)
- członek Rady Naczelnej SLD
- koordynator podzespołu do spraw samorządu terytorialnego Zespołu Administracji Publicznej Rady Naczelnej SLD
- wiceprezes Związku Miast Polskich
- przedstawiciel tego związku w Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego
Zainteresowania: polityka, historia, sport

Był do wzięcia
Jeszcze tydzień temu o prezydencie Leszku Poganie można było się dowiedzieć, że jest bardzo zmęczony. Że powinien odejść, zrezygnować z prezydentury i odpocząć. Z pewnym przekąsem mówili tak nie tylko jego polityczni przeciwnicy, ale też koledzy z SLD.
Co by się stało, gdyby telefon z Warszawy nie zadzwonił?
Wojewoda Leszek Pogan mówi, że nic. Że cały czas kontrolował sytuację. Dalej pełniłby funkcję prezydenta, chyba że partia zadecydowałaby inaczej. Dla opozycji byłby nietykalny aż do marca, bo dopiero wtedy można by było ponowić próbę jego odwołania.
A rezygnacja ze stanowiska, którą zapowiadał od miesięcy?
- Mówiłem głośno, że jestem do wzięcia - przyznaje - i że szukam pracy. W końcu jestem ojcem rodziny. Trzeba wiedzieć, kiedy odejść. Polityk trzymający się stołka wikła się w różne rozgrywki... A czy była to z mojej strony prowokacja, czy instynkt - to już odrębna sprawa. Nic nie jest dane raz na zawsze. Widziałem, jak ludzie zdobywali władzę i jak ją tracili. Jestem jak szachista. Staram się przewidzieć następny ruch i przewidywać różne rozwiązania.
- Czy Leszek mógłby podać się do dymisji, nie mając dokąd pójść? - zastanawia się Brudziński. - Myślę, że mógłby to zrobić.
A jednak telefon zadzwonił, Pogan został zaproszony do Warszawy i z rąk premiera odebrał nominację na stanowisko wojewody. Z tą chwilą wiele się zmieniło. Stosunek ludzi do Pogana także. Jakby więcej w nim teraz szacunku. Nie wiadomo tylko, czy do człowieka czy do urzędu.
- Odczuwam to - przyznaje nowy wojewoda. - Mam dużo oddanych przyjaciół i sporą grupę wrogów. No może nie wrogów, ale rywali, którzy mi zazdroszczą. Oni się chyba boją, że przestrzeń dla nich zarezerwowana stanie się moją.
Jak Lepper i Wałęsa
Pogan deklaruje, że nawet w polityce nie chce działać niezgodnie ze swoją naturą, w kolizji z umysłem i duszą.
Umysł, a właściwie "skład intelektu" ma Pogan podobno samorządowy, a nie wojewódzki. Tak przynajmniej twierdzi lider SLD na Opolszczyźnie, poseł Jerzy Szteliga.
- Ja mam intelekt samorządowca - mówi wcale nie urażony wojewoda. - I nie mam pretensji do kolegów, bo to był komplement. Będę teraz pełnił funkcję organu nadzorującego pracę samorządów. Dzięki temu intelektowi lepiej znam i rozumiem prawo lokalne.
- Plują mu w twarz, a on mówi, że deszcz pada - komentuje Janusz Wójcik, radny opozycji. - Ja go nawet podziwiam. Ja bym tego psychicznie nie wytrzymał.
Duszę ma Pogan kolorową, medialną, rogatą i niepokorną. Czasem szybciej mówi, niż myśli. Kilka miesięcy temu na sesji "wymsknęło mu się" w kierunku pewnej opozycyjnej radnej: "niech pani to odszczeka".
Ma charyzmę, ale jest to często charyzma Leppera i Wałęsy.
- Może i tak - ripostuje wojewoda - ale późnego Wałęsy i Leppera za 20 lat.
- Miewa czasami kłopoty z ponowaniem nad własnymi emocjami - tłumaczy go Brudziński - ale jest "zwierzęciem politycznym", którego nie można okiełznać. Leszek się uzewnętrznia. Czasami za bardzo. Nie wiem jednak, na ile to jego prawdziwa natura, a na ile polityczny wizerunek, pewna gra.
Dosadność, swoista "soczystość" języka jest wizytówką Pogana. Jego zdania stawały się często tytułami prasowymi, jego przekręcanie niektórych słów - bywało powodem żartów.
- Można zebrać kilkanaście słów i kogoś ośmieszyć - mówi wojewoda. - To tak, jakby wybrać przypadkowe zdjęcie dziewczyny zrobione, kiedy wyszła do ogrodu bez makijażu, i powiedzieć, że taka jest brzydka. Chcąc uzasadnić jakąś tezę, szukam czasem porównań. Nie zawsze mi wychodzi, no ale ja taki jestem...
Dobre Domy z perspektywy
O domu rodzinnym - tym przy ulicy Katowickiej - Leszek Pogan mówi:
- Bieda była, i to taka prawdziwa. Brak pieniędzy do pierwszego, brak opału na zimę, chora mama, dwie siostry i ja.
O swoim ojcu mówi: partyjny ideowiec, sekretarz z czasów siermiężnego Gomułki, zwolennik sterylnej uczciwości.
O sobie mówi: - Wierzyłem w kolektyw.
A potem nagle dodaje: - Niewiele zostało dzisiaj z tej sterylnej uczciwości...
Leszek Pogan, z wykształcenia i zamiłowania historyk, uczciwie uprzedza kolegów polityków, że napisze kiedyś pamiętniki. Niech mają tego świadomość. Może za cztery lata zacznie, bo wtedy - jak zapowiada - definitywnie kończy karierę polityczną. Spojrzy na swoje rządy w Opolu z perspektywy, a pamięć ma dobrą. Sprawa spółki Dobre Domy, z której - jego zdaniem - opozycja i media zrobiły wielką aferę, zajmie w pamiętnikach tylko kilka stron, zaczynających się dobrym prologiem i kończących się dobrym finałem.
W zaprzeszłych czasach dwa razy Leszek Pogan zdobywał tytuł najlepszego studenta Opolszczyzny. - Byłem historycznym "hochsztaplerem" - przyznaje teraz, po latach. - Potrafiłem syntetycznie myśleć, ale nie znałem szczegółów.

Skuteczność oceni historia
- On nie stara się polemizować z rzeczywistymi poglądami swojego adwersarza, ale ze swoim wyobrażeniem na ten temat - mówi Alojzy Drewniak, przewodniczący klubu radnych Unii Wolności.
- Ale po wysłuchaniu argumentów potrafię zmienić zdanie i przeprosić - broni się Pogan.
- Leszek jest kontrowersyjny i dlatego skuteczny - mówi Brudziński. - A przecież skuteczność jest miarę polityka.
- Skuteczność? To zależy, w jakich sprawach - opolscy radni opozycji mają wątpliwości.
Były prezydent przypomina: - Kiedy wiele lat temu mówiłem, że chcę wybudować obwodnicę, opozycja twierdziła, że to science fiction. A science fiction stało się ciałem. Jako prezydent byłem człowiekiem walki. Moją skuteczność oceni historia.
Janusz Wójcik, radny opolskiej opozycji, jest pesymistą, jeżeli chodzi o przyszłą działalność Pogana-wojewody.
- Narobił szkód w Opolu i powinien dać sobie spokój. Każdy poważny człowiek na miejscu Pogana już piętnaście razy podałby się do dymisji, a on udawał, że faktów nie ma.
Zdaniem Wójcika do jakiegoś momentu można kłamać i popełniać błędy, ale ktoś, kto popełnia błędy wielkiej wagi, nie powinien rządzić. Wójcik razem z radnymi AWS i UW dwukrotnie próbował odwołać Pogana z funkcji prezydenta.
- Proponowałem mu, żeby "odpiłował się" od tego stołka - mówi Wójcik - a on "się odpiłował" i przykleił się do innego.
Twarda tylna część ciała
Ciosy - słusznie i niesłusznie - spadały na Pogana wielokrotnie. Raz, w lutym 1995 roku, cios zadano nie słowem, ale... butelką. Spadła ona na głowę prezydenta Opola w kasynie policyjnym podczas Balu Kapeluszowego zorganizowanego przez Miejski Ośrodek Kultury. Polała się krew. Dlaczego mi to zrobiłeś? - miał zapytać napastnika prezydent. - Bo nie lubię komuchów!
Wojewoda pamięta tego człowieka. - W sądzie zostałem zapytany, czy mu wybaczam. Oczywiście. Nazywam się Pogan, ale wybaczam po chrześcijańsku.
- My robimy wrażenie osób, na których krytyka nie robi wrażenia - tłumaczy Brudziński - bo po co ta druga strona ma wiedzieć, że robi. Człowiek ubiera się w określoną "skorupkę". Leszek nie jest jednak kaczką, po której wszystko spływa. Jest jakaś granica wytrzymałości, chociaż polityk musi mieć twardą "tylną część ciała". Ja odreagowuję na spacerach, on - pływając.
Pogan chodzi na basen prawie codziennie. Koszt remontu pływalni "Akwarium" był wyższy, niż zakładano. Jest to jedna z kilkunastu spraw badanych przez prokuraturę. Śledztwo związane jest z uzasadnionym podejrzeniem, że Zarząd Miasta Opola przekroczył swoje uprawnienia.
Wojewoda w żadnej sprawie nie czuje się winny. Oskarżenia, ataki i ciosy uważa za cenę, którą musi zapłacić osoba publiczna. To boli tylko wtedy, kiedy do gry mieszana jest rodzina.
Żona i dzieci polityka nie mają wpływu na to, co się dzieje. Mogą być jedynie świadkami wydarzeń. Rodzina Pogana izoluje się w 3-pokojowym mieszkaniu na opolskim osiedlu ZWM. Przydział sprzed 20 lat, trzy pokoje: jeden córki, jeden syna i jeden sypialniano-gabinetowo-stołowy. Do nowego domu, wybudowanego przez spółdzielnię "Wiarus" przy alei Witosa, wojewoda chce się przeprowadzić w przyszłym roku.
O sprawie "Wiarusa" było głośno w ubiegłym roku, kiedy okazało się, jak tani jest tam metr kwadratowy powierzchni mieszkalnej: ok. 633 zł przy stanie surowym otwartym. Wojewoda mówi, że nie ma czasu jeździć na budowę. Przed zimą chce budynek doprowadzić do stanu zamkniętego. Resztę będzie robił powoli, w miarę możliwości finansowych.

Szachista czy pionek?
Od nominacji Pogana na wojewodę minął tylko tydzień. Już w trzecim dniu mówił o swoim nowym gabinecie: jestem u siebie.
Pogan pływa w polityce jak w basenie i wydaje się "niezatapialny". Jeszcze kilka tygodni temu wielu osobom zdawało się, że Leszek Pogan politycznie się kończy, a on "wypłynął".
Może on ma po prostu szczęście? Może wcale nie jest szachistą, a jedynie pionkiem? A może komuś jego nominacja potrzebna była do całkiem innej gry...

FLESZ: Kiedy będzie wiosna? Zwierzęta dają sygnały.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3