Kolejny odcinek awantury o Legię

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Zaktualizowano 
Leśnodorski i Mioduski nie chcą już dyskutować za pośrednictwem mediów
Leśnodorski i Mioduski nie chcą już dyskutować za pośrednictwem mediów Canon Polska
Legia odwołuje się od kary zamknięcia stadionu przez UEFA. A jej właściciele wydają ostre oświadczenia. Co dalej z mistrzem Polski?

Nawet w czasie przerwy na reprezentację wokół Legii dzieje się wiele. W niedzielę właściciele klubu zafundowali kibicom kolejny odcinek ich konfliktu. Oświadczenia wydali Dariusz Mioduski oraz Bogusław Leśno-dorski z Maciejem Wandzlem.

„Jest kilka istotnych powodów utraty przeze mnie zaufania do zarządu Legii, ale fundamentalnym jest ocena sposobu zarządzania klubem oraz jego budżetem” - zaznaczył Mioduski.

Większościowy właściciel (posiada 60 proc. udziałów w spółce Legia Holding) odniósł się też do „nieprawdziwych informacji na temat jego działalności”. Zaprzeczył, że nie chciał dokapitalizować spółki - miał proponować to wielokrotnie, takim rozwiązaniem nie byli jednak zainteresowani wspólnicy. Podkreślił, że - wbrew wypowiedziom Leśnodorskiego - zaproponował konkretną strategię rozwoju i funkcjonowania klubu, która nie została przyjęta.

Odniósł się też do pogłosek o tym, że nie chce rozmawiać z kibicami. „Absolutnie nie jest prawdą, że jestem przeciwnikiem kibiców i dialogu oraz współpracy z nimi (...) Mój zdecydowany sprzeciw wywołuje za to tolerowanie, a nawet wspieranie osób, które w sposób świadomy działają na szkodę tego klubu i pod sztandarem Legii postępują niegodnie, wbrew wartościom klubu o 100-letniej tradycji. Dla takich osób nie powinno być miejsca nie tylko na stadionie, ale także w całej legijnej społeczności” - zaznaczył.

„Nie jest prawdą, że inspirowałem medialne działania przedstawiające konflikt właścicielski. Nie mam wątpliwości, że działania te i ich skutki zostały starannie zaplanowane i zrealizowane, ale nie ja byłem ich inicjatorem” - twierdzi, przyznając też, że dalsze rozmowy pomiędzy nimi powinny odbywać się w gabinetach, a nie za pośrednictwem mediów.

Szokuje zakończenie oświadczenia. „Nie będę w najbliższym czasie udzielał mediom żadnych dodatkowych informacji ani komentarzy. Mam obawy, że mogłoby to oznaczać zagrożenie dla bezpieczeństwa mojego oraz mojej rodziny” - pisze Mioduski. Argumentując to „brakiem zaufania do zarządu”, odsuwa się od bieżącej działalności klubu.

Oświadczenie wydali też Leśnodorski i Wandzel. „Mając na uwadze wyłącznie dobro Legii Warszawa zgodnie oświadczamy, że jesteśmy otwarci na szczerą i konstruktywną rozmowę o przyszłości właścicielskiej naszego klubu. Uważamy jednak, że rozmowa ta nie może być prowadzona dłużej za pośrednictwem mediów w sposób, który działa na szkodę klubu” - zakomunikowali.

Sytuacja wydaje się patowa. Do zatwierdzenia każdej decyzji zarządu Legia Holding wymagany jest głos Mioduskiego. On sam nie może jednak rządzić bez poparcia jednego ze wspólników (Leśnodorski i Wandzel mają po 20 proc. udziałów, ale ich głosy mają taką samą wagę jak większościowego udziałowca). Jeśli skłócone trio nie znajdzie wspólnego języka (albo jedna z frakcji nie wykupi udziałów drugiej), pat może trwać do końca kadencji zarządu, czyli jesieni 2019 r.

Równolegle w przepychankami o wpływy w klubie toczy się jego walka o uniknięcie kary od UEFA za incydenty z udziałem kibiców podczas meczu z Borussią Dortmund. Legię ukarano zamknięciem stadionu na jeden mecz (z Realem) i grzywną (80 tys. euro). W piątek klub złożył odwołanie.

- W uzasadnieniu decyzji, które otrzymaliśmy od UEFA, są pewne nieścisłości. Na przykład o starciu kibiców z policją. To nie miało miejsca dzięki sprawnej interwencji naszej ochrony - wyjaśnił klubowy dyrektor ds. mediów i public relations, dr Seweryn Dmowski.

- Nasze odwołanie ma na celu to, aby mecz z Realem odbył się z udziałem publiczności. A nie odkładanie czy zamianę kary na inną. Powołujemy się na konkretne sytuacje z przeszłości. Kluby, które podobnie jak my były w stanie recydywy, otrzymywały niższe kary za incydenty poważniejsze niż te z meczu z Borussią. Kara jest nieadekwatna do przewinienia. Nie zmienia to oczywiście faktu, że takie sytuacje nie mogą mieć miejsca w przyszłości - dodał.

Aby temu zapobiec Legia lepiej zabezpieczy stadion (kibice przedarli się bramką łączącą trybuny). Na osoby biorące udział w zajściach klub nakłada też zakazy stadionowe - wydano ich już prawie 90.

Appeals Body, czyli organ odwoławczy UEFA, zajmie się sprawą Legii w środę. Na posiedzeniu będą obecni przedstawiciele klubu. Tego samego dnia zostanie ogłoszona decyzja w sprawie kary.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Materiał oryginalny: Kolejny odcinek awantury o Legię - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3