Kolonie w PRL-u, czyli urok beztroskich wakacji. Było skromnie, ale szczęśliwie. Tak niegdyś spędzano lato

Redakcja Strony Kobiet
Redakcja Strony Kobiet
Wideo
od 16 lat
Kolonie w PRL-u nie dawały luksusów, wytrawnego jedzenia czy jednoosobowych pokoi, ale zapewniały mnóstwo ruchu na świeżym powietrzu, nowe znajomości, a niekiedy nawet wieloletnie przyjaźnie. Dzieci i młodzież wypoczywała na łonie natury w różnych częściach Polski, zarówno nad jeziorami, jak i nad morzem czy w górach. Przypominamy, jak wyglądały kolonie w PRL-u!

Spis treści

Gdzie dzieci spędzały kolonie?

W PRL-u dzieci często wyjeżdżały na kolonie do miejscowości letniskowych, które miały atrakcje w postaci jeziora czy polanki z miejscem na koncerty. Wyjazd przeważnie wiązał się z przebywaniem na ogrodzonej posesji wśród drzew i zieleni, a czas wolny animowali dzieciom wychowawcy. Na zakwaterowanie wybierano kilkuosobowe drewniane domki wczasowe lub murowane budynki o charakterystycznej architekturze, np. stare pawilony lub galeriowce ze wspólnymi balkonami, z których wchodziło się do kilkuosobowych pokojów. Zdarzały się także wypady pod namiot i kolonie w mieście.

Dziewczynki pozujące w strojach kąpielowych.
W PRL-u kolonie dla dzieci były do siebie podobnie. Maluchy często spędzały wakacje nad jeziorem, wśród drzew, z dala od głównych atrakcji turystycznych.
Na zdjęciu: kolonie dla dzieci w Krzewicy (1966 rok). Narodowe Archiwum Cyfrowe, Archiwum Grażyny Rutowskiej

Postrachem dzieci były kleszcze i komary, ponieważ nie używano przeciwko nim popularnych dzisiaj środków w sprayu, kremie czy piance. O zdrowie dzieci dbały stacjonujące na koloniach pielęgniarki lub higienistki, które w razie potrzeby pozbywały się insekta lub podawały leki na alergię. Kontrole lekarskie często były obowiązkowe, a inny postrach dzieci stanowiły wszy, które szczególnie upodobały sobie bujne dziecięce włosy.

Co zawierał kolonijny jadłospis?

W stałym menu znajdowały się: zupa owocowa, kompoty, galaretki, kotlety mielone i schabowe, purée ziemniaczane, a także surówki z białej lub czerwonej kapusty, marchewka z jabłkiem, szpinak i buraczki. Dzieci często pałaszowały owsiankę na mleku, a z zup popularne były: barszcz ukraiński, rosół czy grochówka. Niestety po posiłkach serwowanych na koloniach zdarzały się masowe zatrucia.

Jakie rozrywki miały dzieci?

Dzieci wyjeżdżające nad jeziora miały do swojej dyspozycji rowerki wodne (należało w tym przypadku pedałować nogami) lub kajaki. Z tego typu atrakcji wolno było korzystać tylko bardziej doświadczonym osobom, w wyznaczonym czasie i miejscu, obowiązkowo w kamizelce ratunkowej. Z tymi ostatnimi często był problem, ponieważ na rynku nie było tylu różnych fasonów i rozmiarów co obecnie.

Zobacz kadry z kolonii z PRL-u!

Na świeżym powietrzu dużą popularnością cieszyły się: gra w badmintona, ping-ponga, piłkę lub piłkarzyki. Ośrodki wypoczynkowe przeważnie były wyposażone w boiska z siatką do badmintona. Dużą atrakcję stanowiła także: gra w podchody, odpoczynek na plaży czy pływanie. 

Najmłodsi mogli także korzystać z różnych form rozrywki pod dachem, np. oglądać kabarety i przedstawienia. Umilali sobie czas grą w planszówki czy karty, a także mieli czas wolny. Szczególnie ważnymi wydarzeniami były wieczorne dyskoteki, podczas których kształtowały się społeczne relacje. Istotny cel dla uczestników kolonii stanowiło znalezienie sobie kolonijnego chłopaka lub dziewczyny. Kolonijne romanse stanowiły istotny element dziewczęcych plotek i rozmów, a posiadanie chłopaka podnosiło dziewczynce status społeczny.

Zobacz kadry z kolonii z PRL-u!

Czas na nowy telefon? Skorzystaj z okazji

Materiały promocyjne partnera

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Kolonie w PRL-u, czyli urok beztroskich wakacji. Było skromnie, ale szczęśliwie. Tak niegdyś spędzano lato - Strona Kobiet

Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska