Komenda Miejska Policji w Opolu podsumowała rok

Sławomir Draguła
Sławomir Draguła
Komenda Miejska Policji podsumowała 2013 rok.
Komenda Miejska Policji podsumowała 2013 rok. Sławomir Mielnik
Mniej przestępstw i większa wykrywalność sprawców, tak wyglądał ubiegły rok pod paragrafem na terenie Komendy Miejskiej Policji w Opolu.

- Nie powinniśmy narzekać na bezpieczeństwo w mieście i powiecie - mówi młodszy inspektor Tadeusz Mucha, pełniący obowiązki Komendanta Miejskiego Policji w Opolu. - Spadła liczba wszystkich przestępstw i co powinno cieszyć, przede wszystkim tych najbardziej dokuczliwych dla ludzi, jak kradzieże, włamania czy bójki.

Komenda Miejska Policji podsumowała właśnie ubiegły rok. W 2013 roku w Opolu i powiece policjanci stwierdzili 7782 przestępstwa, to aż o 414 mniej niż w 2012 roku. Wykrywalność była na poziomie 55,3 procent, rok wcześniej 55.

To powinno cieszyć tym bardziej, że rok 2012 nie był najlepszy dla opolskich policjantów, którzy zanotowali wówczas aż o 359 więcej przestępstw niż w roku 2011. Funkcjonariusze byli też wówczas mniej skuteczni. W 2012 roku wykrywalność w Opolu wynosiła 51,9 proc., a rok wcześniej - 56,9.

Jeśli chodzi natomiast o sam powiat opolski to w 2013 roku jedyny komisariat, który odnotował wzrost wszczętych spraw to Niemodlin, który obsługuje również gminy: Komprachcice, Tułowice oraz Dąbrowa. W ubiegłym roku było ich 733, rok wcześniej 638. Mniejsza była też wykrywalność przestępców: 57 procent w 2013 i 65,2 w 2012 roku.

- Ale nie ma powodów do niepokoju - zaznacza Tadeusz Mucha. - Komisariat pracuje na prawdę dobrze.

Policjanci nie kryją, że ich sukcesy to również zasługa samorządów, które nie szczędzą pieniędzy na policję, między innymi na dodatkowe patrole. W ubiegłym roku gmina Dobrzeń Wielki przeznaczyła na ten cel 79 tys. zł, Tułowice 10 tys., a Prószków i Tarnów Opolski po 5 tys. zł.

- Ale gminy wspomagają nas również pieniędzmi na codzienne funkcjonowanie - nie ukrywa komendant Mucha.

Turawa dała 8 tys., a Tarnów Opolski ponad 2,2 tys. na zakup sprzętu biurowego dla komisariatu w Ozimku. Komprachcice za ponad 1,4 tys. zł kupiły alkomat dla komisariatu w Niemodlinie, z kolei Dobrzeń Wielki przekazał ze swojego budżetu 1,4 tys. zł na remont placu manewrowego przed tamtejszym komisariatem.

Dzięki hojności samorządów udało się też kupić w ubiegłym roku nowy nieoznakowany radiowóz dla Niemodlina. Po 5 tys. zł złożyły się solidarnie gminy Niemodlin, Tułowice, Dąbrowa i Komprachcice, drugą połowę wyłożyła natomiast komenda główna policji.

- Nie ukrywam, że pieniądze z samorządów są dla nas ważne i poprawiają komfort pracy, a co za tym idzie również jej jakości i efekty - kończy Tadeusz Mucha.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
okulary jaruzela

Ot propaganda i służba statystyce, a nie ludziom, którzy im za tę służbę płacą.

Nie wiem z czego ma się cieszyć pobity czy okradziony. Że pierwszy zebrał w ryj trzy razy, a mógł dostać 8? A ten okradziony, że stracił "tylko trochę" kasy, a mógł 3 razy więcej?

To samozadowolenie gliniarzy, jest wnerwiające. Cieszą się barany, że zdołają wykryć nieco ponad połowę ZGŁOSZONYCH (a co z tą "ciemną stroną mocy" czyli z tymi zgłoszeniami, których dyżurni odmówili przyjęcia?) przestępstw. To może gliniarzom zacząć płacić też nieco ponad połowę tego co im się do tej pory płaciło. Może wreszcie te nieroby wzięły by się poważnie za obowiązki do pełnienia, których tak bardzo się garnęli wyrażając chęć wstąpienia do służby w Policji.

E
Elżbieta Flisak

Jest bardzo niebezpiecznie za sprawą zmotoryzowanych bezkarnych bandytów jeżdżących na czerownym, wyprzedzających rowerzystów bez zachowania bezpiecznej odległości i prędkości, wymuszających pierwszeństwo na rowerzystach, omijających pojazdy zatrzymujące się przed przejściem dla pieszych, wjeżdżających w tył samochodu zatrzymującego się przed pasami albo przed żółtym światłem, jeżdżących wzdłuż po chodnikach tuż za pieszymi oraz zastawiających chodniki, zmuszając w ten sposób pieszych (zwł, rodziców z wózkami) do wychodzenia na jezdnię. Na przejściu przez ul. Ozimską koło Kani (tuż pod żółtą skrzynką) w odstępach mniej więcej tygodnia znajduję ślady stłuczki albo sama bywam ofiarą potrącenia bądź usiłowania. 

www . tiny . pl / qjxsg

 

SM i Policja wzajemnie odbijają piłeczkę, jeśli chodzi o zakres obowiązków i unikają zdecydowanych akcji prewencyjnych na większą skalę. Przyjeżdżają tylko do określonego wezwania, a po drodze obojętnie mijają setki przypadków jawnego bezprawia. 

www . tiny . pl / qjxsm

Monitoring prawie nie istnieje. Zresztą ile razy policjanci pokażą w mediach, jak "kierowcy" na masową skalę narażają pieszych, m.in. dzieci szkolne, pędząc na czerownym świetle przez przejście przy ul. Chabrów, tyle razy ich reakcja polega na wielkim zdziwieniu - a sytuacja na przejściu nie ulega w związku z tym zdziwieniem żadnej poprawie. Rozdawanie książeczek dzieciom? 

www . tiny . pl / qjxst

Hm, świetny pomysł. Policja będzie miała podstawy wytłumaczyć rodzicom, że ich synek dał się rozjechać świadomie. Tzw. nagłe wtargnięcie.

 

Z perspektywy obywatela wygląda to tak, że nie może po prostu poprosić SM ani Policji o zajęcie się konkretną lokalizacją. Nie może też doprosić się w Ratuszu, żeby zastosowano rozwiązania fizycznie uniemożliwiające popełniania wykroczeń kosztem naszego bezpieczeństwa albo usprawniające WSZYSTKIM użytkownikom poruszanie się (słupki, zmiana cyklu świateł, wyniesione przejścia i przejazdy, lepsze oświetlenie przejść itp.). Zresztą lepiej się nie dopraszać, bo jak jakieś przejście zostanie ostatecznie łaskawie uznane za niebezpieczne, to... zostanie zlikwidowane. Przykładów z samej Niemodlińskiej można podać kilka. 

 

Opolaninowi pozostaje zatem zgłaszać każdy przypadek łamania prawa z osobna. W praktyce ani nie ma na to czasu, ani sił, ani nie może być pewny, czy SM poważnie potraktuje zgłoszenie,

ani nie wie, czy na pewno w danym przypadku ma do czynienia z wykroczeniem (a przecież nikt nie chce skarżyć na ludzi, którzy mogą okazać się niewinni albo mieć bardzo ważne powody do jednorazowego nieprawidłowego zachowania). Efekty takich doraźnych działań są, oczywiście, znikome. Polega to np. na przeniesieniu problemu parawaniarstwa z jednej ulicy na sąsiednią, bo przecież strażnicy raczej nigdy nie rozejrzą się po okolicy i "nie zauważą" innych samochodów, które w międzyczasie przyjechały na miejsce i wzięły zły przykład z tego pierwszego. Bywa, że patrol wzywany jest do mniej pilnej sprawy, podczas gdy może być potrzebny do innego zgłoszenia wymagającego szybszego działania, albo że przyjedzie na tyle późno, że nie zastanie już winowajcy, który właśnie pojechał narażać ludzi, tratować płyty chodnikowe i skwery oraz siać zgorszenie w innej okolicy. Może nawet go minęli po drodze. 

 

Opolanie o tym wszystkim wiedzą - o małej skuteczności, o doraźności, o ryzyku niepotrzebnego wezwania - i wybierają opcję zerową, czyli powstrzymanie się od zgłoszenia. Wszak przyzwolenie na zło jest tak wielkie, że sami nieraz z niego korzystają i nie czują się "kompetentni" pomagać w przywoływaniu kogokolwiek do porządku. W społeczeństwie, w którym nie rozróżnia się pomiędzy solidarnością a współudziałem w bezprawiu, niejeden boi się być uznany za kapusia.

 

W ten sposób statystyki policyjne, które opierają się nie na rzeczywistej skali problemu, ale na liczbie zgłoszeń, z roku na rok pięknieją nam w oczach.

Dodaj ogłoszenie