Komisy samochodowe liczą straty w związku z koronawirusem. "Rynek zamarł"

Miłosz Bogdanowicz
Miłosz Bogdanowicz
Place w komisach będą pełne co najmniej przez kilkanaście najbliższych tygodni - przewidują właściciele. Jarosław Cavour
Epidemia koronawirusa odciska swoje piętno na całej gospodarce. Straty liczą zarówno najwięksi przedsiębiorcy, jak i ci mniejsi, działający lokalnie. Przez nadciągający kryzys szukają oszczędności i gotówki, między innymi sprzedając samochody - zarówno służbowe, jak i prywatne. Te skupują komisy, które jednak nie mają komu odsprzedawać pojazdów.

Jarosław Cavour, opolski przedsiębiorca zajmujący się handlem samochodami od blisko 30 lat, mówi, że "rynek dosłownie zamarł".

- Od dwóch tygodni mamy samych sprzedających. I to nie tylko moja obserwacja. Działam w zrzeszeniu komisów samochodowych i wszędzie słyszę to samo: Jarek, telefony zamilkły, nikt nie pyta o oferty - mówi właściciel Auto Salonu Camil.

- Mimo, że koronawirus zaatakował nasz kraj niedawno, wielu biznesmenów już zwija swój interes. W poniedziałek na przykład przyjechał do nas szewc, który prowadził swój warsztat od kilkudziesięciu lat! Myślał, że po słabym styczniu i lutym coś się ruszy, ale niestety nie ruszyło. Mówi, że biznes w tych warunkach jest nieopłacalny i potrzebuje gotówki. Mamy też oferty od dużych firm, które mają po kilkadziesiąt, czy nawet kilkaset pojazdów i wszystkie chcą sprzedać, bo koronawirus ich dobił - opowiada Jarosław Cavour.

Podkreśla, że mimo tego, iż obecny czas wydaje się być dobrym czasem dla skupów aut, to i tę branżę dotknął kryzys.

- Owszem, ludzie sprzedają samochody czasem nawet za bezcen, ale na rynku motoryzacyjnym nie mamy równowagi. Nie będzie jej też za tydzień, dwa czy nawet miesiąc. Do tej pory było tak, jak w kantorach: kupujący równoważyli się ze sprzedającymi. Jeden oddał nam auto, drugi je kupił i interes się kręcił. Teraz nikt, kompletnie nikt nie pyta, nie dzwoni, nie przyjeżdża. Ludzie z dnia na dzień przestali wychodzić, kupować wiele produktów czy usług. A trzeba pamiętać, że najgorsze dopiero przed nami - podsumowuje opolski przedsiębiorca.

Banki chcą naszych pieniędzy. Zapłacimy ujemne odsetki?

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

.
1 kwietnia, 9:21, Jaś:

Większość branż ma teraz ciężki czas, ale za kilka miesięcy znowu wszystko ruszy..

Za kilka miesięcy będzie druga fla COVID-19. Tak było podczas chyba każdej epidemii.

.

Zawsze, ale to zawsze podczas każdego kryzysu najważniejsza jest gotówka. Jest niezbędna do zapewnienia płynności finanasowej.

G
Gość

Tłuste misie mają się póki co dobrze.

Skoro salony samochodowe nie planują ciąć wynagrodzeń przez kilkanaście tyg, a tym bardziej zwalniać swoich pracowników, świadczyć to może tylko o tym że branża miała bardzo dobre zyski.

To obrazuje jak dużą marże stosują dilerzy w salonach.

Co do komisów to przynajmniej handlarze mniej zwiozą 10 - cio i więcej letniego szrotu.

Mniej niemieckiego złomu trati na nasze drogi. Czyli handlarze stracą a ekloogia zyska, Bilans będzie dodatni 😄😄😄

r
rew

Dziurawa tarcza antykryzysowa PiSu na pewno im nie pomoże.

J
Jaś

Większość branż ma teraz ciężki czas, ale za kilka miesięcy znowu wszystko ruszy..

Dodaj ogłoszenie