Komprachcice. Napastnik wymachiwał bronią i mierzył do ludzi. Okazało się, że miał pistolet... na kulki. Nowe informacje

Mirela Mazurkiewicz
Mirela Mazurkiewicz
Mężczyzna został doprowadzony do policyjnego aresztu. Nie był wcześniej karany, miał też nieposzlakowaną opinię. archiwum czytelnika
Świadkowie relacjonują, że sytuacja wyglądała tak, jakby napastnik chciał sprowokować policjantów do oddania strzału w swoim kierunku. Mężczyzna biegał z przedmiotem przypominającym broń, mierząc do mundurowych i do przechodniów. Okazało się, że to była atrapa, choć do złudzenia przypominająca policyjnego walthera.

Pan Marek z Opola w poniedziałek (28 czerwca) po godzinie 19 przejeżdżał przez podopolskie Komprachcice. Zwolnił w rejonie przystanku autobusowego, gdzie akurat rozgrywała się policyjna akcja.

- Funkcjonariusze kazali mi się zatrzymać. Za moment dojechały dwa kolejne nieoznakowane radiowozy - relacjonuje mężczyzna.

Dramatyczne sceny w Komprachcicach. Ludzie uciekali sprzed sklepu

- Nagle ze sklepu wyskoczył facet z bronią i zaczął mierzyć do policjantów. Mundurowi przez megafon kazali mu się położyć na ziemi, ale on nie reagował. Próbował zatrzymywać samochody, być może liczył na to, że uda mu się w ten sposób uciec. Wyglądał na zdezorientowanego. Raz mierzył w stronę funkcjonariuszy, później znowu w ludzi, którzy byli w rejonie sklepu - relacjonuje.

- Przerażeni świadkowie zaczęli uciekać, bo przecież nikt wtedy nie brał pod uwagę, że ta broń to atrapa. Policjant przeczołgał się pod ścianą. Krzyknął jeszcze do zamroczonego alkoholem dziadka, żeby uciekał, bo on nie zdawał sobie sprawy z grozy sytuacji. Stał jakby nigdy nic i oglądał z zaciekawieniem akcję, jak na filmie - opowiada pan Marek.

Niespodziewanie napastnik z przedmiotem przypominającym broń ponownie wszedł do sklepu. Okazało się, że po napój.

- Wziął z półki pepsi, wrócił na zewnątrz i zaczął ją odkręcać zębami. Wtedy na chwilę odłożył broń i nie zauważył, że jeden z radiowozów zajechał go od tyłu - relacjonuje czytelnik. - Policjanci wykorzystali tę chwile nieuwagi i rzucili go na glebę. Wokół mężczyzny rozsypał się grad kulek. Wydaje mi się, że to były plastikowe kulki do tej atrapy.

Napastnik chciał, by policjanci do niego strzelili?

Świadkowie relacjonują, że napastnik z przedmiotem przypominającym broń zachowywał się tak, jakby postradał zmysły. Nie było pewności, czy nie zacznie za moment strzelać do przechodniów.

- Ten pistolet wyglądał bardzo wiarygodnie. Wszyscy myśleli, że on celuje z broni ostrej. Nawet policjanci nie od razu zorientowali się przecież, że to atrapa - mówi jeden ze świadków.

- Miałem wrażenie, że ten facet próbuje sprowokować policjantów do tego, by do niego strzelili. Mierząc do nich z broni musiał się przecież liczyć z tym, że padnie strzał w jego kierunku. Może widząc, że jest w sytuacji bez wyjścia chciał w ten sposób popełnić samobójstwo? Teraz emocje trochę opadły, ale przecież niewinni ludzie mogli tę sytuację przypłacić życiem. Wystarczyło, żeby komuś serce nie wytrzymało - opowiada.

Jak się okazało na numer alarmowy zadzwonił jeden ze świadków zdarzenia. Było krótko po godzinie 19.30.

- Ze zgłoszenia wynikało, że do sklepu wszedł mężczyzna z przedmiotem przypominającym broń i kazał wyjść zgłaszającemu na zewnątrz. Ten zaalarmował służby - mówi mł. asp. Agnieszka Nierychła z Komendy Miejskiej Policji w Opolu.

- Gdy policjanci dotarli na miejsce, mężczyzna wykrzykiwał wulgarne słowa, mierzył do nich z przedmiotu przypominającego broń i nie reagował na wezwanie do porzucenia tego przedmiotu. Funkcjonariusze wezwali osoby postronne, by nie zbliżały się do miejsca zdarzenia. To zdezorientowało napastnika i ten moment nieuwagi wykorzystał policjant, który za pomocą paralizatora obezwładnił mężczyznę. Przy zatrzymanym ujawniono pistolet na plastikowe kulki - relacjonuje policjantka.

Mężczyzna miał pozwolenie na broń

Mężczyzna został doprowadzony do policyjnego aresztu. - Zatrzymany będzie poddany konsultacji psychiatrycznej - dodaje mł. asp. Agnieszka Nierychła.

W tej chwili trwa przesłuchiwanie funkcjonariuszy, którzy byli na miejscu zdarzenia. Dziś (29.06) ma też być znana opinia psychiatryczna, która wyznaczy dalszy kierunek działań.

Jak ustaliliśmy, zatrzymany to 32-letni mieszkaniec Komprachcic. Nie był nigdy wcześniej agresywny. Był też doskonale znany w sklepie, do którego wszedł. Dlatego, gdy wyjął broń, obsługa początkowo sądziła, że chce zrobić im żart.

Mężczyzna jest cywilnym wartownikiem w jednej z jednostek wojskowych. Z racji wykonywanego zawodu miał pozwolenie na broń, ale broni nie posiadał. Osoba, która posiada pozwolenie na broń co 3 lata przechodzi weryfikację, w ramach której sprawdzane jest m.in. to, jak jest postrzegana w miejscu zamieszkania i pracy, czy nie była wszczynana wobec niej procedura Niebieskiej Karty (wdraża się ją, gdy zachodzi podejrzenie stosowania przemocy w rodzinie - przyp. red.), a nawet czy była karana mandatami. Mężczyzna dotąd miał nieposzlakowaną opinię.

W chwili zatrzymania 32-latek miał w organizmie 1,5 promila alkoholu. Jak ustaliliśmy, najbardziej prawdopodobne jest, że mężczyzna usłyszy zarzut wywierana wpływu na funkcjonariuszu, w celu zmuszenia ich odstąpienia od czynności służbowych. Grozi za to do 3 lat więzienia.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Szanowna redakcjo NTO proszę o więcej rzetelności i zaangażowania w pisane artykuły. W powyższym piszą państwo iż osoba używająca przedmiotu przypominającego broń palną posiadała pozwolenie na broń. Nie posiadała pozwolenia na broń, a dopuszczenie do posiadania broni w trakcie wykonywania obowiązków służbowych/zawodowych. Posiadacze pozwolenia na broń palną sportową, kolekcjonerską czy myśliwską itp. nie są weryfikowani w sposób przez państwa opisany. Nikt im nie robi wywiadu środowiskowego w pracy itd. Jeśli posiadacz pozwolenia na broń popełni jakiekolwiek przestępstwo to z automatu w 99% ma cofnięte pozwolenie, bo organy ścigania wiedzą praktycznie od razu że taka osoba ma pozwolenie na broń. Piszę ten komentarz w obronie strzelców sportowych i kolekcjonerów broni, których nie należy mieszać z pracownikami ochrony osób i mienia z dopuszczeniem do posiadania broni tylko i wyłącznie w pracy. Przez dosyć długi okres mojego zainteresowania strzelectwem nie spotkałem się z żadną relacją, która przedstawiałby podobne zdarzenie wywołane przez strzelca sportowego czy kolekcjonera broni.

Pozdrawiam i życzę więcej precyzji co do informacji zawartych w artykułach.

P. S plus za informacje o tym że to była atrapa broni już w tytule artykułu.

k
klops

No to się Kamilek doigrał...

P
Piotr

Jadłem ostatnio śniadanie w Q w telewizji leciał wywiad pani Moniki O. Z panem H.... Smaku śniadania jakoś przez to wogole nie czułem.

Ale, hej ludzie wybierzcie tego człowieka to może i w Polsce beda prawdziwi zamachowcy.

M
Marek Nowak

No i dziwić się że pozwolenie na broń dostają psychicznie niezrównoważeni a potem milicjanci strzelają do ludzi i dopiero potem udają psychicznych.

Dodaj ogłoszenie