Konflikt pensjonariuszy opolskiego DPS-u z dyrekcją. „Dyrektorka kłamie, jesteśmy już zdesperowani”

Mirela Mazurkiewicz
Mirela Mazurkiewicz
Pensjonariusze DPS-u dla kombatantów w Opolu mają żal do dyrekcji. Na zdjęciu: Andrzej Jakimowicz (z lewej) i Jerzy Suliński.
Pensjonariusze DPS-u dla kombatantów w Opolu mają żal do dyrekcji. Na zdjęciu: Andrzej Jakimowicz (z lewej) i Jerzy Suliński. Mirela Mazurkiewicz
Podopieczni Domu Pomocy Społecznej dla Kombatantów w Opolu skarżą się, że po zmianie kierownictwa warunki ich życia uległy zdecydowanemu pogorszeniu. – Nowa dyrektorka nie liczy się z naszymi potrzebami, a przecież za pobyt słono płacimy - mówią. Szefowa DPS-u odpiera zarzuty i argumentuje, że mieszkańcy bojkotują działania placówki.

- Jestem osobą schorowaną, bliscy nie kwapili się, żeby mi pomóc. Do DPS-u przyszedłem z własnej woli, bo chciałem mieć opiekę, a jednocześnie być pośród ludzi i - na tyle, na ile to możliwe - korzystać z życia – mówi 66-letni Andrzej Jakimowicz.

Mężczyzna przeszedł amputację nóg, porusza się na wózku inwalidzkim. W Domu Pomocy Społecznej dla Kombatantów w Opolu mieszka od 6 lat.

– Wcześniej prężnie działało u nas kółko teatralne i chór. Występowaliśmy przy różnych okazjach i dla nas to było wielkie wydarzenie. Człowiek nie siedział w czterech ścianach pokoju, zajęcia sprawiały nam radość i dodawały energii do życia. A teraz mamy chyba tylko czekać na śmierć.

- Z okazji odpustu pani dyrektor zorganizowała piknik w ogrodzie. Do tej pory takim wydarzeniom towarzyszył występ chóru. Tym razem zaproszono… clowna z czerwonym noskiem – wspomina Anna Kowalska, pensjonariuszka. – Pani dyrektor zabrała nam to, co daje radość. Czasami mam wrażenie, że najlepiej byłoby nas nakryć sarkofagiem i poczekać aż poumieramy.

Oliwy do ognia dolało zwolnienie fizjoterapeutów.

– Moja żona jest osobą leżącą. Dla niej zmniejszenie liczby fizjoterapeutów to tragedia, bo przy sesjach raz w tygodniu, a tak jest obecnie, ona praktycznie nie ma szans na to, by wstać z łóżka – skarży się 82-letni Jerzy Suliński, który w DPS-ie przy ul. Chmielowickiej mieszka razem z żoną. – Nie chcemy dyrektora-menadżera, ale kogoś kto zrozumie nasze potrzeby i będzie potrafił wczuć się w naszą sytuację.

Niepokojące informacje na temat sytuacji w DPS-ie otrzymujemy od czerwca. Zbiegło się to w czasie ze zmianą kierownictwa placówki (nowa pani dyrektor objęła stanowisko pod koniec lutego 2021 roku). Wielu pensjonariuszy skarży się na warunki, choć nie wszyscy mają odwagę mówić o tym w gazecie pod nazwiskiem.

- Jesteśmy zdesperowani, ale nie mamy nic do stracenia. Część osób wycofało się z pomysłu skargi do gazety po tym, jak zasugerowano im, że po publikacji będą mieli kłopoty. Przeświadczenie jest takie, że nowa pani dyrektor „ma chody” w ratuszu. Mnie powiedziała, że jeśli się komuś nie podoba, to może się wynosić, a jeśli nie, to ona mnie przeniesie do Ośrodka Readaptacji Społecznej „Szansy” (pani dyrektor, gdy zapytaliśmy o to, stwierdziła, że nie można tego zrobić bez zgody zainteresowanej osoby – przyp. red.). A przecież aby mieszkać w DPS-ie muszę oddać 70 procent swojej emerytury - mówi rozżalony Andrzej Jakimowicz. - W miejsce chóru i kółka teatralnego miało powstać coś, co uatrakcyjni nam czas, ale pani dyrektor zajęła się remontem gabinetu. Tymczasem meble w wielu pokojach przypominają to, co ludzie wystawiają na śmietniki. Terapia zajęciowa w naszym domu to kpina. Dostajemy, jak dzieci w przedszkolu, obrazki do pokolorowania. Chyba tylko po to, żeby w papierach wszystko grało. (Zdaniem dyrekcji jest to pożądana, choć niejedyna, forma terapii. Wykorzystuje się ją przy zaawansowanej demencji – przyp. red.)

Na początku sierpnia w opolskim DPS-ie dla kombatantów mieszkało 111 osób. Dyrektor placówki odpiera zarzuty podopiecznych i argumentuje, że pandemia wymusiła zmiany organizacyjne, m.in. zwolnienie 6 pracowników. „Sytuacja redukcji zatrudnienia w wyniku przeprowadzonej reorganizacji wzbudziła wiele emocji wśród mieszkańców, jednak zmiany te są w pełni uzasadnione. Wśród mieszkańców DPS zebrała się grupa osób, które aktywnie okazują niezadowolenie, bojkotując zmiany, a w szczególności zwolnienie dwóch pracownic”. (…) Ta sama grupa mieszkańców, systematycznie i od dłuższego czasu bojkotuje wszelkie zajęcia terapeutyczne, realizowane przez nowych pracowników” – przekazała w piśmie przesłanym do nto Tatiana Filipkowska, dyrektor opolskiego DPS-u dla kombatantów.

Tatiana Filipkowska nie zgadza się też z zarzutami braku odpowiedniej opieki fizjoterapeutów, zwracając uwagę, że od 1 lipca w placówce dodatkowo funkcjonuje firma rehabilitacyjna, która w ramach NFZ obejmuje wsparciem 40 mieszkańców ze znacznym stopniem niepełnosprawności. „W ramach powyższej oferty, opiekę rehabilitacyjną mają zapewnione wszystkie osoby wymagające tego wsparcia” – przekonuje.

Dyrektor placówki twierdzi, że w przypadku zarówno chóru jak i kółka teatralnego zajęcia odbywają się nadal, ale zmieniły się osoby je prowadzące. „Grupie zainteresowanych mieszkańców zaproponowano prowadzenie zajęć teatralnych przez innego pracownika posiadającego ukończone studia polonistyczne ze specjalnością teatrologia – niestety Mieszkaniec, najdotkliwiej znoszący zwolnienie osoby, która dotychczas je prowadziła, a pod jego wpływem i inni Mieszkańcy, zbojkotowali zajęcia nie dając nawet szansy na stworzenie jakiejkolwiek nowej inicjatywy” – pisze Tatiana Filipkowska.

Szefowa placówki, podnoszony przez mieszkańców zarzut wymiany mebli w gabinecie, kwituje tym, że wcześniej pomieszczenie nie było odświeżane przez 16 lat, natomiast meble pozyskano za symboliczną kwotę… 18 złotych. „Wymiana mebli wśród mieszkańców dokonywana jest w miarę możliwości finansowych DPS”.

- Jeśli pani dyrektor ma takie możliwości, to proszę, żeby i dla mnie załatwiła meble za 18 złotych. Zapłacę z własnej kieszeni – mówi z przekąsem Anna Kowalska, pensjonariuszka. - Pani dyrektor kłamie i rysuje tutaj jakąś alternatywną rzeczywistość, bo nam nic nie wiadomo, by chór czy teatr działy nadal. To jedna wielka bzdura. Jeśli pani dyrektor uważa, że to ja kłamię – niech mnie odda do sądu. Liczę na to, że miasto w końcu przyjrzy się rządom nowej dyrektorki - wtóruje jej Andrzej Jakimowicz.

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
I jeszcze jedno.Nie znam nowej pani dyrektor ale wiem,że dobry gospodarz najpierw dba o swoje obejście a dopiero potem o własną wygodę .Jeśli dyskusja to tylko merytoryczna i przy użyciu prawdziwych argumentów.Remontu nie było od 16-tu lat???? Oj !!! Zawsze remontowało się najpierw pokoje mieszkańców bo to ich dobro było najważniejsze ,tego też uczono nas ,pracowników.Gabinety również regularnie BYŁY odświeżane .Więc proszę -jeśli mamy zachować wzajemny szacunek to nie okłamujmy się !! Z poważaniem :Anna Oriovits.
G
Gość
16 września, 10:01, Gość:

"Dyrektor placówki odpiera zarzuty podopiecznych i argumentuje, że pandemia wymusiła zmiany organizacyjne, m.in. zwolnienie 6 pracowników." A co to ma za znaczenie, czy covid jest czy nie? Mieszkanców jest tyle samo i takie same mają potrzeby. To już chyba 2. artykuł w NTO o tej smiesznej dyrektorce. Musi być jakaś strasnie konfliktowa albo stanowisko jej uderzyło. A wy mieszkańcy glosujecie na Arka W. to macie efekty tego. A radna EB to tam jeszce pracuje?

Jest mieszkańców o wiele mniej ,ponieważ jeszcze niedawno było ich 138 .Ktoś napisał,że budynek się sypie a pan Jakimowicz ma problem z chórem .Tak ma !! I ma do tego prawo.Remont budynku to obowiązek Miasta Opole a,nie mieszkańców.Oddają lwią część emerytury i należą im się: szacunek i godne warunki życia.

J
Justyna Katarzyna Jonek
Znieczulica.pl.
G
Gość
16 września, 11:36, Gość:

Budynek się sypie, widać gołym okiem, jak się koło niego przechodzi, a gość ma problem z chórem. Lepiej niech się sufit zawali, ale śpiewy muszą być. Masakra.

Jak budynek się sypie to po co ekstra remont gabinetu dyrektorki?

Dodaj ogłoszenie