Kontrolerzy unijni wrócą do polskich rzeźni, mowa o wyjątkowo skrupulatnym audycie. Takimi ustaleniami dzieli się radio RMF FM.

Nadal istnieje ryzyko nielegalnego uboju zwierząt. To wniosek unijnych audytorów, którzy - po aferze mięsnej - wkroczyli do aszych rzeźni.

Na inspekcji przeprowadzonej od 4 do 8 kwietnia 2019, sprawa się nie zakończy. Jak donosi bowiem RMR FM, w kraju zostanie przeprowadzony kolejny audyt, który rusza 25 marca i potrwa dwa tygodnie.

Kontrolerzy sprawdzą ubojnie drobiu, bydła. Pojawią się też w zakładach przetwórstwa, zakładach utylizacyjnych, chłodniach, u pośredników, ale i na targowiskach. Sprawdzą, między innymi, dokumentację, dobrostan zwierząt i oznakowanie mięsa.

Dodajmy, że co miesiąc będziemy musieli przekazywać Brukseli, co dzieje się w polskich ubojniach.

Co dokładnie skrytykowali kontrolerzy z UE? Nieprawidłowości w użyciu pieczątek weterynaryjnych do znakowania mięs, zbyt małą liczbę lekarzy weterynarii do przeprowadzania kontroli w ubojniach. Kolejne kwestie - brak monitoringu ogłoszeń w sprawie tzw. bydła pourazowego oraz za niskie i bardzo rzadkie kary pieniężne dla osób, które łamią przepisy.

Przypominamy: Transport krów w wysokiej ciąży, niewłaściwa higiena produkcji. Co mają na sumieniu rzeźnie? [wideo z konferencji]

Rzeczniczka Komisji Europejskiej przekazała radiu RMF FM, iż polskie władze poproszono o przedstawienie całościowego planu działań naprawczych. Anca Paduraru wskazała na szereg niedociągnięć we wdrażaniu systemu kontroli.

Wczoraj o dotychczasowych kontrolach rynku polskiego mięsa mówili minister rolnictwa oraz Główny Lekarz Weterynarii.

- Jeżeli obracamy setkami milionów ton mięsa w skali świata, różne przypadki - zamierzone bądź nie - mogą się przytrafić - podkreślił Jan Krzysztof Ardanowski, szef resortu rolnictwa.

Resort rolnictwa planuje wprowadzenie zasady „zero tolerancji” wobec nielegalnego uboju bydła: