Koronawirus w Czechach. Czesi nie chcą polskich turystów, Polakom Czesi na zakupach nie przeszkadzają

Krzysztof Strauchmann
Krzysztof Strauchmann
Krzysztof Strauchmann
Ruch przez granicę polsko-czeską zmalał z powodu ograniczeń związanych z pandemią. Mniej jest polskich turystów w Czechach, ale czeskich klientów na zakupach w Polsce nie brakuje.

W Czechach od ubiegłego czwartku obowiązują dodatkowe ograniczenia epidemiczne, między innymi zakaz swobodnego przemieszczania się bez ważnego powodu. W przygranicznych miejscowościach Republiki Czeskiej w piątek czy sobotę nie brakowało ludzi na ulicach, a średnio co piąty nie nosił maseczki. Nawet na przystankach autobusowych, gdzie jest to oficjalnie wymagane.

Restauracje sprzedają posiłki przez okno, pod którym ustawiają się kolejki. Nawet piwo jest lane z beczki do butelek. Lokale w miejscach turystycznych robią to do późnych godzin wieczornych.

Nie wszystkie sklepy podporządkowały się natomiast nakazowi zamknięcia handlu. W piątek w Zlatych Horach czynne były np. dwie kwiaciarnie, a w Mikulovicach sklep z wyposażeniem mieszkań. Czynne są sklepy przygraniczne, nastawione na sprzedaż alkoholu Polakom, choć ruch z naszej strony jest wyraźnie mniejszy.

- Biorąc pod uwagę inne wprowadzone ograniczenia (np. zamknięcie hoteli i obiektów noclegowych dla turystów czy ograniczenie liczebności grup w miejscach publicznych do maksymalnie dwóch osób), do Czech można podróżować tylko z ważnych powodów. Podróżowanie w celach turystycznych lub odwiedzanie znajomych nie jest możliwe – informuje oficjalnie czeski MSZ. - Decyzja ta w żaden nowy sposób nie wpływa na pracowników transgranicznych. Kontrole graniczne nie zostały przywrócone.

Nie wszyscy Polacy przejęli się czeskimi zakazami turystycznych wizyt. Korzystając z pogody, jeżdżą tam grupy polskich rowerzystów, ale zwiedzać i tak nie ma co, bo wszystkie atrakcje zostały zamknięte. Nie kursuje nawet słynne "kwiadlo", czyli autobus dowożący turystów z parkingu Gwiazda pod sam szczyt Pradziada.

Na granicach nie ma kontroli. Czesi w weekend pojechali na zakupy do Polski równie chętnie, jak wcześniej. Samochody na czeskich rejestracjach, język czeski słychać było w marketach budowlanych, dużych sklepach spożywczych, nawet u fryzjera (u naszych sąsiadów salony fryzjerskie są zamknięte). Przygraniczne markety budowlane, zamknięte w Czechach już dwa tygodnie temu, przechodziły u nas ostatnio prawdziwy najazd czeskich gości. Część z nich chciała chyba wykorzystać wolny czas w domu na drobne remontu.

Mistrz Błachowicz liczy na nokaut!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie