Koszmar na fermie pod Krotoszynem! Zwierzęta w stanie agonalnym, porozrzucane truchła. Uwaga! Makabryczne zdjęcia i film

Marta Danielewicz
Marta Danielewicz

Wideo

Zobacz galerię (64 zdjęcia)
Aktywiści z Otwartych Klatek wraz z krotoszyńskim oddziałem Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami zastali makabryczny widok na jednej z lisich farm pod Krotoszynem w województwie wielkopolskim. W klatkach nie było już bowiem żywych zwierząt, a truchła lisów. Te, które przeżyły, są w tragicznym stanie. Aktywiści zbierają pieniądze na leczenie chorych zwierząt.

Wielkopolska stoi fermami norek i lisów. Po raz kolejny to właśnie na terenie naszego województwa odbyła się duża akcja aktywistów Otwartych Klatek, którym pomagali członkowie krotoszyńskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Czytaj: Piątka dla zwierząt: Prezes PiS wypowiedział wojnę branży futrzarskiej. Czy zdetronizuje królów norek?

To, co zastali na fermie lisów we wsi Durzyn pod Krotoszynem, opisują słowami:

- Kiedy weszliśmy na teren fermy, zobaczyliśmy prawdziwy koszmar: lisy zamknięte w klatkach i pozostawione bez opieki na opuszczonej fermie! Nie miały dostępu do jedzenia, a w ich poidłach nie było ani kropli wody. Jedyną szansą była dla nich ucieczka lub... zabicie swojego brata czy siostry i pożywienie się ich szczątkami

- opisują aktywiści.

Otwarte Klatki na fermie lisów pod Krotoszynem. Zwierzęta były bez opieki

Interwencja trwała trzy dni. Udało im się uratować jedynie 18 zwierząt. Te są w tragicznym stanie, wymagają leczenia.

Sprawdź też:

- W klatkach razem z (ledwo) żywymi lisami zamknięte były ciała ich towarzyszy. Na naszych oczach lisy zjadały rozkładające się już szczątki. Pręty w niektórych klatkach były wyłamane, a drewniane elementy powygryzane. Lisy walczyły do ostatniego tchu, pozostawione same sobie i zapomniane przez system. Dowiedzieliśmy się, że właściciel fermy przebywa w więzieniu, a Powiatowy Inspektorat Weterynarii nie zainteresował się losem zwierząt

- opisują.

Ich słowa potwierdzają członkowie krotoszyńskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

- Lisy na fermie pod Krotoszynem umierały w męczarniach, bez dostępu nawet do wody. Te, co miały jeszcze siły, spijały krople kapiące z dachów klatek - opisują.

Jak udało nam się dowiedzieć, zwierzęta w klatkach były długi czas bez opieki. Ich rzeczony właściciel trafił do więzienia. Osoba, która miała się nimi zajmować, nie robiła tego.

- Od powiatowego lekarza weterynarii wiemy, że kontakt się z nią po prostu urwał. Podjęliśmy interwencję, gdy dotarły do nas głosy zaniepokojonych mieszkańców Krotoszyna, że w okolicy grasuje bardzo dużo lisów, które najprawdopodobniej uciekły z fermy

- opowiada Marta Korzeniak z Otwartych Klatek.

Zobacz zdjęcia z akcji:

Koszmar na fermie pod Krotoszynem! Zwierzęta w stanie agonal...

Ferma lisów pod Krotoszynem. Otwarte Klatki zbierają pieniądze na leczenie zwierząt

Część uratowanych lisów trafiła do Ośrodka Okresowej Rehabilitacji Zwierząt w Jelonkach. Niestety, koszty interwencji przerosły możliwości stowarzyszenia.

- Aby zapewnić lisom godne życie, musimy wybudować dla nich woliery i pokryć koszty ich comiesięcznego utrzymania do końca ich życia. Trzeba także zadbać o ich leczenie, które ze względu na opłakany stan, w jakim je zastaliśmy, może okazać się długie i kosztowne. Nie mogliśmy ich jednak zostawić

- tłumaczą.

Sprawdź też:

Dlatego ruszyła zbiórka na stronie Otwartych Klatek.

Piątka dla zwierząt uratuje inne zwierzęta fermowe?

– W ostatnich latach przeprowadziliśmy liczne interwencje na fermach futrzarskich, jednak to co zobaczyliśmy na fermie lisów w Durzynie nawet dla nas było ogromnym szokiem – mówi Bogna Wiltowska, dyrektorka ds. Śledztw i Interwencji ze stowarzyszenia Otwarte Klatki. – Nie wiemy dokładnie, jak długo zwierzęta były bez opieki, ale ich stan wskazuje na to, że było to przynajmniej kilka dni. Gdy tylko dostarczyliśmy lisom karmę, zaczęły się o nią zagryzać, konieczne było rozdzielenie zwierząt. Dopiero wtedy mogliśmy je spokojnie nakarmić i napoić – dodaje Wiltowska.

Czytaj: "Piątka PiS dla zwierząt" - To jest ustawa antypolska - uważa Piotr Zgorzelski z PSL

Biorący udział w akcji aktywiści zwracają uwagę, że niezliczona liczba ferm działa nadal i działać będzie, bo właśnie rząd wycofał się z dalszego procedowania nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt tzw. „Piątki dla zwierząt”. Nowelizacja uwzględniała m.in. zakaz hodowli zwierząt na futro w Polsce.

- Nadal miliony zwierząt corocznie będzie odzieranych z futer dla zaspokojenia niezrozumiałych potrzeb nielicznych, nabijając kieszenie hodowców - mówi TOZ Krotoszyn.

– Liczymy na to, że temat prawnej ochrony zwierząt zostanie przez polityków potraktowany poważnie. Oczekujemy na nowy projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, mamy nadzieję, że zostanie on złożony jak najszybciej – pamiętajmy, że im później ustawa wejdzie w życie, tym więcej zwierząt wciąż będzie cierpieć na fermach futrzarskich w imię okrutnego biznesu

– mówi Paweł Rawicki, prezes stowarzyszenia Otwarte Klatki.

Polecamy:

Jak wygląda naprawdę przemysł futerkowy w Wielkopolsce? To t...

Materiał oryginalny: Koszmar na fermie pod Krotoszynem! Zwierzęta w stanie agonalnym, porozrzucane truchła. Uwaga! Makabryczne zdjęcia i film - Głos Wielkopolski

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gen. Lee

Zaproście tam Bosaka z Konfederacji. Niedawno robił wielkie show o tym, jak to fajnie mają zwierzęta futerkowe. Niech przyjedzie i skomentuje sytuację.

Dodaj ogłoszenie