Policjanci z Prudnika zatrzymali podejrzanych o kradzież i handel gołębiami pocztowymi. Wartość niektórych skradzionych ptaków dochodzi do 10 tys. zł za sztukę.

Samo zatrzymanie podejrzanych miało dramatyczny przebieg. Dwie grupy operacyjne policjantów z Komendy Powiatowej Policji w Prudniku we wtorek rano jednocześnie pojechały do miasta w Małopolsce i jednej z miejscowości pod Opolem. Wcześniej metodami operacyjnymi wytypowano, gdzie mogą mieszkać osoby związane z kradzieżą.

Akcja pod Krakowem przebiegała spokojnie, w zabudowaniach gospodarczych policjanci odnaleźli część gołębi pochodzących z kradzieży w Prudniku, których wartość dochodzi do 100 tys. złotych.

Kiedy druga grupa operacyjna przyjechała zatrzymać mieszkańca miejscowości pod Opolem, ten zaczął uciekać. Jeden z policjantów oddał strzał ostrzegawczy w powietrze. Ostatecznie mężczyznę udało się zatrzymać. Jak się okazało, był poszukiwany przez sąd.

Wcześniej trafił do więzienia za kradzieże. W czasie odbywania kary uzyskał zgodę na przerwę, po której już nie wrócił za kraty.

Wczoraj po południu mężczyzna usłyszał dodatkowo zarzut kradzieży z włamaniem mienia dużej wartości na szkodę jednego z hodowców gołębi pocztowych w Prudniku. Drugi zatrzymany, mieszkaniec Małopolski, jest podejrzany o paserstwo czyli świadome kupienie ptaków pochodzących z kradzieży.

Do włamania doszło w nocy z 29 na 30 stycznia tego roku w Prudniku. Znany i renomowany hodowca gołębi pocztowych wyjechał na dwa dni. Kiedy wrócił, szybko odkrył, że ktoś wyłamał zabezpieczenia do klatek z cennymi ptakami. W sumie skradziono mu 68 ptaków o łącznej wartości 420 tysięcy złotych.

To nie była przypadkowa kradzież, włamywacz czy włamywacze doskonale wiedzieli po co przychodzą i jaka była wartość ptaków. Część z gołębi była już wycofana z udziały z zawodach, służyły do celów rozpłodowych.

Gołębie hodowlane mają swoje rodowody i cenne cechy hodowlane, które decydują o wartości zwierząt. Nie można wykluczyć nawet tego, że skradzione w Prudniku gołębie miały ostatecznie trafić za granicę.

Włamywacz nie pozostawił śladów. Policja zaangażowała w śledztwie najnowsze metody analizy kryminalnej. Jak pokazały ostatnie wydarzenia, typowanie podejrzanych było prawidłowe. Część ptaków udało się odzyskać, a sprawa ma charakter rozwojowy.

OPOLSKIE INFO - 05.10.2018