Od trzech tygodni na wyspach na Jeziorze Nyskim żyje krowa rasy limousine. Uciekła z transportu do rzeźni. Nawet strażacy na motorowej łodzi nie zdołali jej dogonić.

- Pracownicy skupu wyprowadzali ją z mojej obory do samochodu. Zwracałem im uwagę na nią, przecież wożą ze sobą środki uspokajające, ale oni odparli, że nie takie sztuki wyprowadzali. Trzy poprzednie weszły do auta bez problemu, a ta, jak tylko wyszła z obory szarpnęła się, ktoś puścił linki i uciekła. Przewróciła ogrodzenie z siatki metalowej. Wpadła na nie z taką furią, że stalowe słupki pofrunęły w powietrze. I pognała przez pola, las do jeziora - relacjonuje pan Łukasz, rolnik ze wsi Buków w gminie Otmuchów.

Wielka ucieczka krowy miała miejsce we wtorek 23 stycznia. Pracownicy skupu wsiedli do auta i odjechali, nie płacąc za uciekiniera. A pan Łukasz razem z pracownikiem pognali szukać krasuli.

- Poszliśmy za nią aż do jeziora - relacjonuje hodowca. - Na brzegu pracownik próbował złapać za linkę, a wtedy ona go zaatakowała. Wzięła na rogi, przewróciła, a potem docisnęła do ziemi. Ma złamaną rękę i potłuczone żebra. A krowa weszła do wody i przepłynęła na sąsiednią wyspę. Widziałem jak nurkowała pod wodą.

Krasula ma 6 lat i jest popularnej mięsnej rasy limousine. Waży ok. 900 kilogramów, ma więc dużo siły. Krowy tej rasy całą zimę są trzymane na wolnym wybiegu, nic sobie nie robią nawet z śniegu czy kilkunastostopniowego mrozu. Krowa stanowi sporą wartość, więc właściciel przez następny tydzień próbował ją złapać.