Ksiądz Piotr Burczyk - dobry gospodarz parafi w Ochodzach

Krzysztof Ogiolda
Krzysztof Ogiolda
Od lewej członkowie rady duszpasterskiej: Rozwita Piechota, Beata Mika, Teresa Komor, ks. Piotr Burczyk, Katarzyna Jirgen, Sylwia Jirgen, Dariusz Woźnica.
Od lewej członkowie rady duszpasterskiej: Rozwita Piechota, Beata Mika, Teresa Komor, ks. Piotr Burczyk, Katarzyna Jirgen, Sylwia Jirgen, Dariusz Woźnica. fot. Krzysztof Świderski
Przez 47 lat mieliśmy bardzo dobrego proboszcza, a następca nie jest gorszy - mówią parafianie w Ochodzach. Tym następcą jest ks. Piotr Burczyk.

Pracuje w parafii dopiero trzeci rok. A w plebiscycie nto na proboszcza roku dostał od swoich parafian tyle zgłoszeń, że na razie prowadzi w gronie finalistów.
Dla mieszkańców Ochódz zewnętrzną wizytówką pracy proboszcza jest przeprowadzony właśnie remont zabytkowego drewnianego kościoła.

Świątynia z 1702 roku została przeniesiona z Komprachcic do ich wioski w 1942. Ostatnio doczekała się wymiany ogrzewania i nowego nagłośnienia, konserwacji zewnętrznej wszystkich elementów drewnianych, nowoczesnej instalacji elektrycznej i odgromowej. Nowe są też krzyż i kula wieńczące wieżę.

Do kościoła prowadzą schody z granitowej kostki z podjazdami dla osób niepełnosprawnych.
- W parafii jest dobrze ponad sto osób starszych, więc podjazdy dla wózków są bardzo potrzebne - mówi szefowa parafialnego Caritasu Teresa Komor.

Złom na remont

- Zaczęliśmy od wymiany mebli w zakrystii - mówi ks. Piotr. - A potem już poszło, ale to jest zasługa całej parafii, bo u nas wszyscy pomagają - dodaje ks. Piotr.
- Wiosną i jesienią ludzie sami - bez mojego udziału - przeprowadzili zbiórkę złomu, co w sumie przyniosło ponad 10 tysięcy złotych. Dla naszej niewielkiej, liczącej około 900 osób parafii to spora suma.

W ostatnią środę wieczorem na probostwie odbywało się spotkanie członków rady duszpasterskiej, którzy będą odpowiedzialni za organizację adwentowego kiermaszu. Bo to w Ochodzach utrwalony zwyczaj, że dochód z dożynkowej zabawy na plebanijnym placu i kiermaszy przed Bożym Narodzeniem i Wielkanocą zasila konto parafii.

- Sprawy finansowe ksiądz załatwia taktownie i dyskretnie. Nie woła o pieniądze, tylko mówi, jakie są plany i potrzeby, dziękuje i rozlicza się co do grosza - zauważa Sylwia Jirgen, przewodnicząca koła gospodyń wiejskich.

Ksiądz Piotr kontynuuje dzieło poprzednika, ks. Henryka Zająca, który w Ochodzach przepracował 47 lat.

- Byłem pod wrażeniem tłumu modlących się tu w kościele i tego, że wszyscy mają nawyk przychodzenia na mszę z książeczkami do nabożeństwa. Jak pierwszy raz ogłosiłem adorację Najświętszego Sakramentu, byłem w szoku, bo przez cały dzień ktoś był w kościele, i to nie trzy, cztery osoby, ale koło setki. Nie pozostaje mi nic innego, jak to kontynuować.

Pojadą do Rzymu

Dziś ksiądz czuje się już w parafii u siebie. Mówi, że może wejść do każdego domu i poprosić o pomoc. Nie odmówią.

Bo to jest specyfika Ochódz, że parafia, straż pożarna, koło gospodyń wiejskich i inne organizacje współpracują. Nie tylko w sprawach parafialnych.

- Jak robimy parafialne dożynki, to koło gospodyń bierze na siebie sprawy gastronomii, ale jak w szkole będą się za chwilę odbywały andrzejki, to ja też się włączę w organizację - mówi ks. Burczyk. - To nie jest tak, że w kościele jest wiejskie centrum kultury. W styczniu robimy sobie kalendarium imprez na następny rok i potem spotykamy się, bawimy i uczymy wspólnie raz w kościele, raz w remizie, a raz w leśniczówce. A czasem ludzie radzą sobie beze mnie. Tak było z remontem przydrożnej kapliczki. Rada sołecka powiedziała mi o nim, jak już wszystko było gotowe.

I proboszcz, i parafianie lubią pielgrzymować. Zaczęli dwa lata temu od autokarowego wyjazdu na Jasną Górę, a potem już poszło: Licheń, Mariazell, Łagiewniki, Święta Lipka i Stoczek Warmiński. Na zakończenie Roku Świętego Pawła pojadą do Rzymu.

Ks. Piotr jest też diecezjalnym duszpasterzem młodzieży. I w tej roli też może liczyć na swoich parafian. Przed ostatnim spotkaniem młodzieży w Lednicy w tutejszej piekarni pieczono placki, które potem rozdawano uczestnikom z całej Polski. No i autokar młodzieży z Ochódz pojechał na Lednicę.

- Tymi spotkaniami organizowanymi przez ojca Górę to nas ks. Piotr zaraził - mówi Katarzyna, szefowa miejscowego koła Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. - Poczuliśmy magię tego miejsca i chcemy tam wracać.

Dom kultury na przystanku

Dobry kontakt z młodzieżą nie przesłania proboszczowi świadomości, że na śląskich wioskach "domem kultury" dla młodych jest dziś zwykle przystanek autobusowy i Ochodze nie są tu wyjątkiem.

- Na msze św. młodzieżowe przychodzi 30-40 osób i to na pewno nie są wszyscy - przyznaje proboszcz. - Młodzi mają dziś mnóstwo zajęć i w krótkich chwilach czasu wolnego ten przystanek często im wystarcza.

Ksiądz stara się raczej rozumieć i pomagać, niż krytykować i osądzać, a parafianie to cenią.

- Pobożny kapłan, rozśpiewany i jeszcze lepszy gospodarz - mówi o proboszczu Sylwia Jirgen. - Na mszy jest atmosfera, bo ksiądz ma z parafianami kontakt.
- Ten kontakt się jeszcze wzmocnił, odkąd ksiądz Piotr zaczął uczyć w szkole. Dzięki temu zna wszystkie dzieci po imieniu i wie, czego oczekują. Organizuje dla nich różne konkursy, a one lgną do niego - dodaje sołtys, Rozwita Piechota.

Parafianie są zgodni: mają otwartego proboszcza z poczuciem humoru, który i ministrantów potrafi zmobilizować do służby (w Ochodzach jest ich ponad 20), i dla starszych samotnych ludzi ma czas. A jest ich z powodu wyjazdów młodych za pracą w Ochodzach sporo. Koło gospodyń szacuje liczbę seniorów na 130 osób (prawie co szósty parafianin to starszy człowiek). Pamięta o nich szczególnie parafialne koło Caritas.

- I to jest bardzo silny punkt naszego proboszcza, że nie tylko z ambony uczy nas o potrzebie miłosierdzia, ale pokazuje, jak je na co dzień realizować - mówi Beata Mika z koła gospodyń. - Więc dlaczego nie ma być proboszczem roku? Przecież jest wyjątkowy.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
MACIEK20MISTRZ
Ja osobiście księdza Piotra pamiętam z tego ,że on także był kiedyś wikarym w mojej parafii w Tułowicach .byłem wtedy młodym ministrantem.zawsze w każda środę na mszy porannej służyłem z kolegami z klasy.praktycznie zawsze msze mieli wikarzy ks. Wolnik i ks. Burczyk.ksiądz Piotr był ogólnie mówiąc porządku,ale miał swoje zasady i starał sie ich trzymać.ks . Piotr był prawie zawsze uśmiechnięty i czasem nawet sobie żartował w zakrystii w rozmowie z lektorami czy ministrantami.zapamiętałem jedna sytuacje z udziałem moim i ks. piotra mianowicie:jak zwykle co środa rano służyłem do mszy świętej, służyłem wtedy z kolegą,bo reszta ministrantów nie przyszła.odprawiał msze sw ks Wolnik i ks Burczyk.po mszy jakaś pani przyszła zapłacić dla księży za odprawiona msze i kolektę.dała tym księża również po czekoladzie. księża widzieli ze ja i kolega jesteśmy młodymi chłopakami i ze zapewne lubimy słodycze wiec podarowali nam po czekoladzie.ja dostałem akurat ta czekoladę od ks piotra.czułem ze jestem doceniany za mój trud i czas który oświecałem każdej środy rano na msze,zresztą nie opuszczałem nigdy mszy w środę rano ponieważ lubiłem księdza Piotra i ks i Jana.można powiedzieć ze to była taka wyjątkowa chwila i na pewno zawsze będę kojarzył ks Piotra z ta miła chwilą.dziękuje
Dodaj ogłoszenie