Książę William się żeni! To będzie ślub stulecia

Fot. Wikipedia
Fot. Wikipedia
Książę William zaręczył się z koleżanką ze studiów, Kate Middleton i podarował jej pierścionek zaręczynowy swojej matki, księżnej Diany.

Nim William się oświadczył, ogromny szafir otoczony wianuszkiem diamentów najpierw przez tygodnie nosił w plecaku podczas październikowych wakacji w Kenii. - Miałem go przy sobie wszędzie i czekałem na stosowny moment - przyznał książę.

30 lat temu ten sam pierścionek (wart wówczas 30 tysięcy funtów) na rękę Diany założył jego ojciec, książę Karol. Teraz jego syn chciał, by przez ten symboliczny gest jego zmarła tragicznie matka była przy nim obecna w najważniejszych chwilach w życiu. - Chciałem sprawić, by jej nie ominął ten dzień, te uczucia i fakt, że spędzimy razem z Kate resztę naszego życia - powiedział William.

Śliczna wybranka księcia, Kate, z dumą prezentowała pierścionek telewizjom całego świata i obiecała, że "dobrze się nim zaopiekuje, bo jest wyjątkowy". - Jeśli go zgubi, będzie w opałach - żartował William.

Królewicz
Oficjalnie nazywa się Wilhelm Artur Filip Ludwik Mountbatten-Windsor. W czerwcu skończył 28 lat i jest drugi - po Karolu - w kolejce do brytyjskiego tronu. Jako wnuk brytyjskiej monarchini i syn księcia Walii nazywany jest "Jego Królewska Wysokość Książę Wilhelm z Walii". Gdy był dzieckiem, rodzice pieszczotliwie wołali go "Wombat". Po ukończeniu Eton College, gdzie ze szczególnym zainteresowaniem studiował biologię, geografię i historię sztuki na poziomie zaawansowanym, jak większość brytyjskich nastolatków, zrobił sobie roczne wakacje. Wziął udział w obozie British Army w Belize, a później został wolontariuszem Raleigh International w południowym Chile.

Świat obiegły wówczas zdjęcia przedstawiające księcia Wilhelma czyszczącego toaletę. Po zakończeniu przerwy w 2001 książę rozpoczął naukę na Uniwersytecie Św. Andrzeja w Szkocji. To tam poznał swą przyszłą narzeczoną. Kończąc studia w 2005 roku, uzyskał stopień szkockiego magistra sztuk pięknych wyższej, drugiej klasy, co jest najlepszym akademickim wynikiem osiągniętym przez kandydata do brytyjskiego tronu.

W następnym roku ukończył też Królewską Akademię Wojskową w Sandhurst, a niedawno zakończył szkolenie na pilota helikoptera ratunkowego w bazie RAF na wyspie Anglesey w Walii i przed kilkoma miesiącami otrzymał odznakę mundurową pilota, tzw. skrzydła. Mieszka w pobliżu bazy wojskowej, w domu, którego kupno i remont kosztowały 1,4 mln funtów. Tam też sprowadzi po ślubie ukochaną Kate.

Dziewczyna z ludu
Kate (Catherine) Middleton jest starsza od Williama o kilka miesięcy. Pochodzi z Berkshire z rodziny milionerów, a w jej żyłach nie płynie ani kropla błękitnej krwi. W klasowym społeczeństwie angielskim uchodzi za osobę z klasy średniej. Skończyła Marlborough College - jedną z pięciu najbardziej ekskluzywnych szkół prywatnych w Anglii.

Ma dwoje rodzeństwa. Jej rodzice zbili fortunę, prowadząc firmę wysyłkową Party Pieces, wyspecjalizowaną w akcesoriach na przyjęcia. Ojciec, Michael, jest byłym pilotem, matka Carole pracowała w młodości jako stewardesa. Wg plotkarskich mediów to ona nakłoniła córkę, by wybrała studia w St. Adrews ze względu na obecność tam księcia. Podobno śliczna Kate wpadła księciu w oko w czasie studenckiego pokazu mody. - Kiedy pierwszy raz powiedział mi "cześć", zrobiłam się cała czerwona. Byłam bardzo onieśmielona! Zabrało nam trochę czasu, żeby się poznać, ale w końcu staliśmy się bliskimi przyjaciółmi - wspomina książęca narzeczona.

Już na drugim roku zamieszkali razem w mieszkaniu wynajmowanym wraz z parą przyjaciół. Ich związek został upubliczniony w 2005 r., gdy oboje zostali sfotografowani na zimowych wakacjach w szwajcarskim Klosters. O tym, że sprawa jest poważna, brytyjskie media nie miały wątpliwości od czasu pogróżek prawników dworu królewskiego wobec paparazzich za naruszenie prawa do prywatności Kate. Oczywistą oznaką, że ślub jest bliski, stało się także zaproszenie rodziców Kate do prywatnej rezydencji księcia Karola w zamku Balmoral w Szkocji, co musiało nastąpić za aprobatą Elżbiety II, do której posiadłość należy.

Długa próba
28-letnia Kate zdążyła się już dorobić przydomku "Waity Katy" (wyczekującej Kasi). W sierpniu tego roku tabloidy obiegła wiadomość, iż William dostał od niej ultimatum: albo ślub, albo rozstanie. Para już raz na krótko się rozeszła, jeszcze w czasie studiów - co odebrało księciu sporo publicznej sympatii - ale ostatecznie miłość zwyciężyła. William wykazał się nawet romantycznym szaleństwem, gdy w 2008, bez zgody przełożonych, poleciał helikopterem do ukochanej i posadził maszynę w polu. Do ożenku jednak się nie spieszył, twierdząc, że najlepszy czas na sakramentalny związek przypada między 28. a 30. rokiem życia (przeciętny Brytyjczyk żeni się, mając 32 lata).

Jak powiedział telewizji SKY Robert Jobson, autor książki "William i Kate - the Love Story", ten długi okres próbny miał swój głęboki sens: "Kate Middleton będzie dzięki temu najlepiej przygotowana do roli księżnej od wielu pokoleń. Miała dość czasu, żeby zrozumieć, co się dzieje wewnątrz rodziny królewskiej i wokół niej. Królowa prywatnie mówiła, że wolałaby, aby jej wnuki, William i Harry, utrzymywali nieformalne związki przez co najmniej 5 lat, aby ich partnerki mogły się przyzwyczaić do tego, czego będzie się od nich oczekiwać". Znawcy teamtu podkreślają, że książę William głęboko przeżył rozpad małżeństwa swych rodziców, Karola i Diany, a potem śmierć matki i nie chce powtórzyć ich błędów.

Wszyscy są "zachwyceni"
Oświadczyny były bardzo romantyczne. Myślałam sobie, że taka chwila może nadejść, ale kiedy William poprosił mnie o rękę, byłam w szoku - powiedziała Kate Middleton w piewszym po zaręczynach wywiadzie, którego para udzieliła telewizji ITN.

Planowałem to od jakiegoś czasu, ale każdy facet wie, że to wymaga trochę motywacji. Planowałem to i poczułem, że Afryka to dobry moment - dodał William.

Książę opowiadał, że przez jakiś czas się wahał, czy najpierw zapytać o zgodę narzeczoną, czy poprosić o rękę jej ojca, ale jednak zaczął od Kate, uznając, że kiedy ona powie tak, to jej ojciec już nie będzie mógł odmówić.

Jego narzeczona przyznała, że wejście do rodziny królewskiej "jest onieśmielające" i że obawiała się spotkania z królową i księciem Karolem, ale oboje okazali się bardzo mili.

Sam książę Karol przyznał, że jest "zachwycony" ślubnymi planami swego pierworodnego. "Spotykali się już wystarczająco długo. Po ogłoszeniu ich zaręczyn poczułem się okropnie stary" - dodał 62-letni książę Karol. Królowa Elżbieta II, babcia Williama, i książę Filip, dziadek, "są absolutnie zachwyceni" zaręczynami wnuka - napisał z kolei w oświadczeniu Pałac Buckingham.

Nie inaczej rodzice narzeczonej. "Catherine i książę William spotykali się od lat i dzięki temu mogliśmy go bardzo dobrze poznać. Wiemy, że jest wspaniały, i podziwiamy go. Stanowią piękną parę" - powiedział ojciec narzeczonej.

Premier David Cameron życzył parze "wiele radości we wspólnym życiu". Premier przypomniał, że przed 29 laty oczekiwał w nocy na londyńskiej ulicy wraz z tysiącami ludzi na ślub Karola i Diany. Powiedział, że ma nadzieję, iż ślub w rodzinie królewskiej będzie "wielkim momentem dla narodu", który może zjednoczyć Wielką Brytanię.

Nadchodzi hossa
Terminu ślubu jeszcze nie podano. Mówi się o wiośnie lub lecie przyszłego roku, kiedy to przypada 30. rocznica ślubu Karola i Diany. Najbardziej prawdopodobne daty to 23 lub 29 lipca. Wiadomo za to, że ślub odbędzie się w Londynie. Na królewską ceremonię zjadą koronowane głowy z całego świata i mnóstwo turystów. Brytyjczycy już nie mogą się doczekać, licząc i na wielkie widowisko i na niemałe zyski, jakie krajowi przyniesie tak spektakularne wydarzenie towarzyskie.

U bukmacherów można zakładać się zarówno o miesiąc, w którym dojdzie do ślubu, jak i o kolor sukni, w jakiej wystąpi Elżbieta II na uroczystości. Królowa zawsze występuje w pastelach, więc obstawiając takie barwy - można najmniej zarobić. Na największą wygraną mogą liczyć ci, którzy postawią na kolor... czarny.

"Małżeństwo w rodzinie królewskiej przyniesie gospodarce brytyjskiej wiele pieniędzy, których bardzo potrzebuje, i będzie to uroczystość o wiele przyjemniejsza dla kraju niż wszystkie wyjazdy biznesowe premiera Camerona do Pekinu czy Delhi" - skomentowała książęce zaręczyny agencja finansowa Dow Jones Newswires.

Ręce zaciera już przemysł turystyczny. Dyrektor generalny VisitEngland, agencji zajmującej się promocją brytyjskiej turystyki, powiedział, że małżeństwo Kate i Williama oznacza, iż po raz kolejny oczy świata będą zwrócone na Wielką Brytanię. Szacuje się, że zysk sektora turystycznego może wzrosnąć o 216 mln funtów.

Z kolei firma analityczna rynku detalicznego Verdict poinformowała, że ślub może przynieść gospodarce brytyjskiej 620 mln funtów, czyli prawie miliard dolarów. Według firmy Verdict sprzedaż towarów związanych ze ślubem może przekroczyć 27 mln funtów, a z zaręczynami - 12-18 mln funtów. Największym impulsem dla gospodarki może być jednak poprawa samopoczucia konsumentów, których ostatnio mocno zmroziła zapowiedź czteroletnich oszczędności rządowych.
Swe konta pełne funtów widzą już także producenci pamiątek. Ślub Diany i Karola w 1981 roku został upamiętniony na każdym drobiazgu - od łyżeczek do herbaty po kapsle do butelek z mlekiem. Tak samo będzie i teraz. W sieci supermarketów Asda już można kupić zaręczynowe kubki. Na ogłoszenie daty ślubu tylko czeka renomowana firma Wedgwood, producent eleganckiej porcelany, która gotowe zastawy, talerze i figurki trzyma w magazynach od 2007 roku.

Oprac. na podstawie prasy brytyjskiej i PAP.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie