KSW 45. Michał Materla powalczy o pas wagi średniej, tytuł w...

    KSW 45. Michał Materla powalczy o pas wagi średniej, tytuł w ciężkiej nie dla Karola Bedorfa

    Zdjęcie autora materiału
    Tomasz Dębek

    , Londyn

    Aktualizacja:

    Polska

    KSW 45. Michał Materla powalczy o pas wagi średniej, tytuł w ciężkiej nie dla Karola Bedorfa
    1/197
    przejdź do galerii

    ©Sebastian Rudnicki/KSW

    KSW 45 RETURN TO WEMBLEY LONDYN. Podczas sobotniej gali w Londynie Karol Bedorf nie odzyskał pasa KSW kategorii ciężkiej. Inny ze szczecińskich Berserkerów Michał Materla będzie wspominał galę dużo lepiej - nie dał szans Damianowi Janikowskiemu i zagwarantował sobie walkę o tytuł wagi średniej. Na kolejnej gali KSW dojdzie do rewanżu Mameda Chalidowa z Tomaszem Narkunem.
    Znów będę mógł pokazać im, że się mylą. Za moje zwycięstwo z Andryszakiem płacili 4:1. Jeśli ktoś postawi przeciwko mnie, straci tylko pieniądze - przekonywał na naszych łamach Phil De Fries (16-6), który w sobotę w londyńskiej SSE Arenie bronił pasa mistrza KSW wagi ciężkiej.

    Choć Anglik jest trzy lata młodszy, bardziej doświadczony (stoczył m.in. pięć walk w UFC), walczył na własnym podwórku i w przeciwieństwie do rywala nie miał niedawno 1,5-rocznej przerwy spowodowanej kontuzjami, zdecydowanym faworytem bukmacherów i ekspertów był Karol Bedorf (15-3). Szczeciński Berserker w Anglii chciał odzyskać utracony w grudniu 2016 r, pas. Szybko okazało się jednak, że „Coco” nie miał wielu argumentów przeciw dobrze przygotowanemu oponentowi.

    Mimo gorącego dopingu Polaków zgromadzonych na trybunach, Bedorf dał się Anglikowi zdominować. Pierwszą rundę spędził głównie w parterze pod rywalem (próbował kimury i skrętówki, ale bez skutku), drugą zaczął agresywnie, ale De Fries w końcu znów go przewrócił i zaczął bombardować ciosami z góry. Rozbitego i zmęczonego Polaka wykończył Americaną. Pierwszą próbę poddania Bedorf jeszcze wybronił, przy drugiej musiał już jednak odklepać.

    - To niesamowite uczucie. Dziękuję wszystkim fanom za przybycie. Tym, którzy kibicowali mnie i tym, którzy przylecieli tu z Polski. Może nie przywitaliście mnie tu najcieplej, ale liczę na to, że jeszcze zdobędę wasze uznanie - przyznał tuż po walce angielski zawodnik. - Chcę być mistrzem KSW na lata. Moje porażki to już przeszłość. Jestem mocny psychicznie, roz... każdego rywala, jakiego przede mną postawią włodarze KSW - dodał De Fries.

    Prędzej czy później może dojść do rewanżu z Bedorfem, który na gorąco zapowiadał, że doprowadzenie do drugiego starcia z Anglikiem będzie dla niego celem numer jeden.

    Zobacz galerię

    O rewanż będzie zabiegał też Damian Janikowski (3-1). Dla brązowego medalisty olimpijskiego w zapasach powrót do Londynu tym razem nie okazał się szczęśliwy. Trzeba jednak przyznać, że zawiesił sobie poprzeczkę wyjątkowo wysoko. W czwartej zawodowej walce MMA zmierzył się z byłym mistrzem wagi średniej, Michałem Materlą (27-6), który karierę zaczął w 2003 roku i na koncie ma ponad 30 pojedynków, z których wiele przeszło do historii mieszanych sztuk walki w Polsce.

    Janikowski zgodnie z przewidywaniami zaczął od ostrych ataków. Kilka razy trafił, wydawało się, że „Cipao” może być w sporych tarapatach. Wrocławianin miał jednak problemy z wyczuciem dystansu. A doświadczony Materla kapitalnie go kontrował. Chłodna głowa okazała się bardziej skuteczna od szaleńczych ataków. Janikowski po soczystych ciosach byłego mistrza kilkakrotnie lądował na deskach. Ostatni raz niespełna dwie minuty przed końcem pierwszej rundy. „Cipao” złapał go lewym sierpem i dokończył dzieła zniszczenia ciosami w parterze. Sędzia musiał przerwać walkę.

    - Wielkie brawa dla Damiana za to, że wszedł ze mną do klatki. To żadna kurtuazja. Trzeba mieć jaja, żeby z tak małym doświadczeniem przyjąć pojedynek przeciwko komuś takiemu jak ja. Na pewno wielu kolegów mu to odradzało. Mam do Damiana ogromny szacunek. Może zabrakło mu trochę pokory, ale charakteru na pewno nie - podkreślał Materla, który zdradził, że pięć tygodni przed pojedynkiem przeszedł operację kolana.

    - Zadecydowało doświadczenie i zimna krew Michała. Inaczej to sobie wyobrażałem. Co tu ukrywać, w tym sporcie jestem jeszcze laikiem. Mam prawo popełniać błędy. Cieszę się z tego, że Michał powiedział, że zawsze będzie gotowy pomóc mi w rozwijaniu umiejętności. Na pewno skorzystam z zaproszenia do Szczecina. W zapasach przed zdobyciem medalu olimpijskiego też poniosłem wiele porażek. Przegrywałem nawet z zawodnikiem, z którym walczyłem w Londynie o brąz. Porażki nas uczą, budują charakter. Życzę Michałowi udanego rewanżu ze Scottem Askhamem. Ja będę się wspinał po szczeblach kariery i może kiedyś dostanę rewanż, jeśli Michał będzie jeszcze na chodzie - powiedział z kolei Janikowski.

    Zobacz galerię

    Nawiązał do tego, że Materla kolejną walkę stoczy ze Scottem Askhamem (17-4). „Cipao” wygrał pierwszy z półfinałów turnieju w kategorii średniej, Anglik w drugim zwyciężył Marcina Wójcika (11-6). Pokonał go zresztą takim samym sposobem jak Materlę na KSW 42 w marcu - potężnym kopnięciem na wątrobę. Askham, który na trybuny SSE Areny przyciągnął sporą grupę swoich fanów (część z nich wyróżniała się strojami rycerzy rodem z wypraw krzyżowych), liczy na powtórkę z rozrywki. Materla zapowiada, że uczy się na błędach i nie zmarnuje szansy na odzyskanie tytułu, który stracił w listopadzie 2015 r. na rzecz Mameda Chalidowa.

    Chalidow (34-5-2) w Londynie też się zresztą pojawił. Urodzony w Groznym zawodnik niedawno zwakował pas kategorii do 84 kg zapowiadając, że interesuje go tylko jedna walka - rewanż z Tomaszem Narkunem (15-2), który pokonał go w marcu na gali w Łodzi. I dopiął swego. KSW ogłosiło, że kolejną galę zorganizuje 1 grudnia w Gliwicach, a jej bohaterami będą m.in. Chalidow i „Żyrafa”.

    - Mam nadzieję, że nie spotkają nas kontuzje i obaj przystąpimy do tej walki w najwyższej formie. Zacząłem już przygotowania, porażka była dla mnie nauczką - zapowiada Mamed.

    Solidną lekcję z porażki wyciągnął na pewno Roberto Soldić (14-3). Bośniak chorwackiego pochodzenia w kwietniu stracił pas kategorii półśredniej na rzecz Dricusa Du Plessisa (12-2). Tym razem wyszedł do walki skoncentrowany, zdominował zawodnika z RPA w stójce i znokautował go w trzeciej rundzie.

    Wielkie emocje budziła też walka Pawła „Popka” Mikołajuwa (3-4) z Erko Junem (2-0). Mimo odważnych zapowiedzi kontrowersyjny artysta nie pokazał w klatce nic wielkiego i przegrał przez TKO w drugiej rundzie.

    Tomasz Dębek, Londyn
    Obserwuj autora artykułu na Twitterze

    Mamed Chalidow: Nie interesują mnie występy dla innych organizacji niż KSW i ACB

    Czytaj treści premium w Nowej Trybunie Opolskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Forum tylko dla zalogowanych.

    Załóż konto / Zaloguj się

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Tabela 1. ligi

    Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
    Awans do Ekstraklasy
    Spadek do 2. ligi
    1 Raków Częstochowa Live 21 48 14 6 1 36-10
    2 Sandecja Nowy Sącz Live 21 38 10 8 3 23-12
    3 Stal Mielec Live 21 37 10 7 4 30-14
    4 ŁKS Łódź Live 21 37 10 7 4 32-18
    5 Podbeskidzie Bielsko-Biała Live 21 32 9 5 7 30-22
    6 Puszcza Niepołomice Live 21 30 8 6 7 24-27
    7 Chojniczanka Chojnice Live 21 29 7 8 6 29-27
    8 GKS 1962 Jastrzębie Live 21 29 7 8 6 24-27
    9 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 21 27 7 6 8 32-34
    10 Bytovia Bytów Live 21 26 5 11 5 33-28
    11 GKS Tychy Live 21 26 6 8 7 28-26
    12 Odra Opole Live 20 23 6 5 9 28-33
    13 Warta Poznań Live 21 23 6 5 10 19-27
    14 Chrobry Głogów Live 21 23 6 5 10 14-21
    15 Wigry Suwałki Live 20 22 5 7 8 22-33
    16 Stomil Olsztyn Live 21 22 6 4 11 20-29
    17 GKS Katowice Live 21 18 4 6 11 16-28
    18 Garbarnia Kraków Live 21 16 4 4 13 16-40