Kto śpiewa po niemiecku, ten jakby dwa razy mówił

Krzysztof OgioldaZaktualizowano 
„Ligockie Wrzosy” wygrały jubileuszowy XXV festiwal w Walcach w kategorii zespołów śpiewaczych. Grupę prowadzi Przemysław Ślusarczyk.
W sobotę i w niedzielę w Gminnym Ośrodku Kultury w Walcach na XXV jubileuszowym konkursie spotkały się chóry i zespoły śpiewacze mniejszości niemieckiej.

Ten festiwal jest od ćwierć wieku bardzo ważny dla środowiska mniejszości niemieckiej - uważa Zuzanna Donath-Kasiura, sekretarz TSKN, a przez wiele lat osoba odpowiedzialna za kulturę mniejszości.

- Walce są miejscem, gdzie nasi śpiewacy mogą się pokazać ze swoim dorobkiem i porównać z innymi. Tutaj odbywa się niewątpliwie promocja niemieckiej kultury i języka. Przed wiekami św. Augustyn napisał, że kto śpiewa, ten dwa razy się modli. Myślę, że z językiem i tożsamością jest tak samo. Kto po niemiecku śpiewa, ten jakby dwa razy mówił. Bo śpiew nas angażuje emocjonalnie, język niemiecki wyśpiewany i usłyszany w pieśni czy w piosence zostaje głębiej i w głowie, i w duszy.

O to, by tegoroczny festiwal został w pamięci uczestników szczególnie mocno zadbał Gminny Ośrodek Kultury w Walcach.

- Bardzo się staraliśmy, by na jubileusz wszystko było dopięte na ostatni guzik - mówi dyrektor, Marek Śmiech. - Jak zawsze - od 25 lat - częstowaliśmy śpiewaków i publiczność pączkami z zaprzyjaźnionej piekarni, ale w sobotę zaprosiliśmy chórzystów na rocznicowy tort ufundowany przez Urząd Marszałkowski Województwa Opolskiego, a w niedzielę członków zespołów na ciepłą kolację. Cieszymy się, że śpiewacy ze środowiska mniejszości mają u nas możliwość konfrontacji z innymi chórami i zespołami, bo to zawsze motywuje do dalszej pracy. Przez śpiew na pewno podtrzymują oni swoją niemiecką tożsamość i doskonalą znajomość języka.

W festiwalu wzięło udział - w sobotę - siedem mniejszościowych chórów, zaś w niedzielę 23 zespoły śpiewacze. Wyniki konkursu przedstawiają się następująco:

Chóry - 1. miejsce „Brosci Chorus” z Brożca, miejsce drugie zajęły ex aequo „Canthabiles” Kąty Opolskie, „Bel Canto” Polska Cerekiew i „Krappitzer Chor” Krapkowice, a trzecie „Heimatklang” Kłodnica. Wyróżnienia otrzymali: chór „Tarnau” Tarnów Opolski i „Glogovia” Głogówek.

Zespoły śpiewacze - 1. miejsce „Ligockie Wrzosy” Ligota Prószkowska, 2. miejscem podzielili się: „Przysieczanki” Przysiecz, „Kupskie Echo” Kup, i „Frohsin” Leśnica; trzecie przypadło zespołom „Cantate” Czarnowąsy i „Dobrzeniankom” z Dobrzenia Wielkiego. Wyróżnienie otrzymały grupy: „Dzióbki” Biestrzynnik, „Echo” Kamień Śląski oraz „Walczanki” Walce. Czternaście zespołów otrzymało dyplomy za udział.

Zwycięskim chórem „Brosci Chorus” kieruje Ewa Magosz (śpiewają w nim m.in. zarówno rodzice, jak i córki dyrygentki).

- Nasi chórzyści to są fantastyczni ludzie, naprawdę zakochani w muzyce - mówi pani Ewa. - To są amatorzy, ale wcale sobie nie odpuszczają i ja też im nie odpuszczam. Myślę, że jako chór jesteśmy rozwojowi. Patrzę w naszą przyszłość z optymizmem.

Do chóru należy 20 osób, ale w sobotę mogło zaśpiewać tylko 16. Zwycięstwo nie powinno być dla nich właściwie zaskoczeniem. Na festiwalu w Walcach wystąpili po raz dziesiąty. Sześć razy wygrali i zawsze byli na podium.

- Jesteśmy wiejskim chórem z mniejszościowymi tradycjami - dodaje pani Magosz. - Zaczęliśmy w 1991 roku na bazie środowiska mniejszości niemieckiej, ale śpiewamy i na estradzie, i w kościele. Na „Śląskim śpiewaniu” w Łubnianach, na przeglądzie kolęd w Łambinowicach i na Festiwalu Pieśni Eichendorffa w Raciborzu.

- Siedem chórów w konkursie to jest bardzo dobry wynik - uważa Zuzanna Donath-Kasiura. - Bywały lata, że w programie festiwalu były tylko cztery grupy. Chórzyści to są ambitni ludzie, jak czują, że mają akurat trochę gorszy rok, to do Walec czasem nie przyjeżdżają. Dla wielu zespołów samo wspólne śpiewanie jest wartością. Chórzyści bardziej nastawiają się na poziom i na jakość. Na szczęście to nie oznacza skostnienia repertuaru. Wiele grup czuje się dobrze zarówno w klasycznym repertuarze chóralnym, jak i np. śpiewając standardy „Comedian Harmonists”, sekstetu męskiego, założonego przez Harry’ego Frommermana, który cieszył się wielką międzynarodową popularnością w dwudziestoleciu międzywojennym.

Sukces w Walcach odniosły zespoły prowadzone przez Agnieszkę („Kupskie Echo”) i Przemysława („Ligockie Wrzosy”) Ślusarczyków.

- Na ten festiwal z różnymi zespołami jeździmy od 2005 roku - mówi Przemysław Ślusarczyk. - Przygotowania to jest zawsze wytężona praca. Repertuar tworzymy wspólnie. Jeśli jakiś utwór w fazie prób się „nie przyjmuje”, często trzeba go odłożyć przynajmniej na jakiś czas. Wykonujemy piosenki z lat 60., 70. i 80., ale w repertuarze pojawiają się także utwory naszych śpiewaczek. W „Kupskim Echu” teksty pisze pani Maria Koschny. Wykonujemy je z moją muzyką w opracowaniu Agnieszki. W „Ligockich Wrzosach” autorkami słów bywają Aniela Czollek i Helena Nowak.

Pan Ślusarczyk podkreśla, że w zespołach obok muzyki ważny jest element społeczny. Tu się występuje dla idei, ale liczy się zarówno spotkanie towarzyskie muzyków, które przecież wiąże się ze śpiewaniem, jak i możliwość prezentowania się na zewnątrz.

- Niestety, od dwóch lat obserwujemy regres, gdy idzie o możliwość występowania - mówi. - Problemem są zarówno finanse (choćby na zwrot kosztów podróży), jak i zamykanie się niektórych środowisk. Wygląda na to, że lokalna, regionalna kultura obumiera.

Zuzanna Donath-Kasiura podkreśla, że na szczęście nie obumierają same zespoły, a wielu śpiewaków sprawia wrażenie, jakby muzyka ujmowała im lat.

- Obserwujemy w zespołach dwie strategie - mówi pani Zuzanna. - Niektóre grupy ćwiczą i śpiewają w niemal tych samych składach od 25 lat. Inne - i to myślenie jest mi chyba nawet bliższe - na bieżąco uzupełniają skład o nowe osoby. Zmieniają się także kierownicy zespołów.

Podobnie ma się rzecz z repertuarem. Pani Zuzanna podkreśla, że wciąż popularne są klasyczne Volkslieder śpiewane także przez rodziców i dziadków obecnych śpiewaków. Ale jednocześnie część zespołów chętnie sięga po nowszą niemiecką literaturę śpiewaczą, z muzyką pop włącznie.

Współorganizatorami weekendowego festiwalu byli: Gminny Ośrodek Kultury Walce, Śląskie Stowarzyszenie Samorządowe oraz TSKN.

Wideo

polecane: Flesz: Czy grozi nam katastrofa klimatyczna?

Materiał oryginalny: Kto śpiewa po niemiecku, ten jakby dwa razy mówił - Nowa Trybuna Opolska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3