Kuria: - W sprawie krapkowickiej grupy nie podejmiemy decyzji pochopnie

fot. Krzysztof Świderski
fot. Krzysztof Świderski
Rozmowa księdzem dr. Joachimem Kobienią o krapkowickiej grupie Odnowy w Duchu Świętym.

- Czy widzi ksiądz jakiś problem w funkcjonowaniu grupy Odnowy w Duchu Świętym z Krapkowic?
- Docierały do nas informacje o pewnych problemach: o tym, że liderzy wspólnoty z Krapkowic głoszą treści religijne, które mogą się wydawać bądź są niekatolickie. Docierały też do nas głosy o izolacji czy hermetyczności tej grupy. Opowiadano nam o pewnych problemach rodzinnych osób z tej grupy. O ile o treściach religijnych rozmawiamy ze wspólnotą krapkowicką bardzo głęboko, to w sprawy rodzinne trudno nam jest ingerować i stawiać tezę, że mają związek wyłącznie z Odnową. Mogą być one również sygnałem problemów w jakiejś rodzinie. I trudno je rozstrzygać jedynie w kategoriach religijnych.

- Czy publikacje w nto i reportaż w TVP Opole pokazały coś, o czym kuria nie wiedziała?
- Na pewno nowością są dla nas przypadki osób, które nazywa się pokrzywdzonymi. Do nas takie osoby nigdy nie przyszły, ani jeden taki człowiek, który mógłby powiedzieć, że został poddany w tej grupie psychomanipulacji. Nikt do kurii nie napisał w takim tonie. Jeśli mieli odwagę przyjść do dziennikarzy lub ośrodka prowadzonego przez dominikanów, to może dziwić, że nie mieli odwagi przyjść także do kurii diecezjalnej.

- To właśnie tłumaczyli dominikanie: skoro ktoś poczuł się skrzywdzony przez grupę katolicką, to niby dlaczego ma pójść do kurii, która też jest katolicka?
- Ale przecież dominikanie to też katolicy. Katolickość trzeba postrzegać bardzo szeroko, nie można się zamykać w jednym jej wymiarze. Bywa, że jeśli ktoś wyszedł ze środowiska o pobożności maryjnej, wówczas bardzo mocno może mu tego w grupach Odnowy brakować. Taka jest specyfika tej duchowości. Ale grupa krapkowicka zapewnia, że czci także Matkę Bożą.

- To mogą być tylko deklaracje liderów tej grupy...
- Tak, to są deklaracje, ale trudno im apriorycznie nie ufać. Przecież tam na głównych spotkaniach jest kapłan, który jest takim weryfikatorem prawdziwości tych słów. Często się słyszy, że Kościół nie działa w tej sprawie albo działa zbyt wolno. Za dużo jest tutaj emocji, a one nie są dobrym doradcą, podsuwają słowa i rozwiązania, które mogą ranić. Przecież najlepszym dowodem na to, że nie milczymy, jest powołanie już dawno specjalnej komisji mającej za zadanie kontaktowanie się z tą grupą. Prowadzimy z nimi ciągły dialog, te rozmowy są szczere, a liderzy nigdy nie uchylają się od rozmów.
- Przed krapkowicką grupą przestrzegają jezuici, teraz zrobili to dominikanie, nazywając ją psychomanipulacyjną.
- Będziemy rozmawiali z dominikanami, nie przejdziemy obok niczego obojętnie. Ale trzeba sobie zdawać sprawę, że najprościej byłoby ferować szybkie wyroki, a przecież nie o to chyba chodzi. Na przestrzeni wieków w Kościele pojawiały się różne grupy. Ta grupa jest duża, więc w postawach niektórych jej członków mogą się ujawnić jakieś zachowania szkodliwe dla wiernych i Kościoła. Nie można też wykluczać, że ktoś się podszywa pod tę grupę, podaje treści, których naprawdę w tej grupie się nie głosi. Liderzy deklarują dobrą wolę, więc trudno nie wierzyć w to, co mówią. Przecież powstał statut, którego muszą przestrzegać, a on wyraźnie określa ramy działalności grupy.

- Wierni spoza grupy mają pretensje do kurii o to, że obdarza ich mniejszym zaufaniem niż liderów wspólnoty.
- Powtarzam: trzeba wysłuchać głosów z każdej strony - są negatywne, ale również wiele pozytywnych. Nie podejmiemy decyzji pochopnie, żeby nikogo nie skrzywdzić. Trwają rozmowy, one na pewno wiele wyjaśnią. Zwykle czas najlepiej weryfikuje prawdę.

-A jeśli już przyjdą pokrzywdzeni...
- Zostaną wysłuchani, a ich świadectwa będą przyjęte. Z pewnością uwzględnimy ich głosy w pracach naszej komisji.

Ksiądz Joachim Kobienia jest kanclerzem Kurii Diecezjalnej w Opolu.

Wideo

Komentarze 32

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Ł
Łopolani
Bredzicie, W XXI wieku wierzyć w Boga ? Był Holokaust, 1 i 2 wojna światowa, było ludobójstwo Tutsi , Srebrenica ... . Bez jaj.
t
tkubon
Nie wiem czy to do mnie był post, ale jeśli tak to odpowiadam. Tu nie chodzi o łacinę, ani o jakiś praktycyzm. Nową Mszę tzw. Novus Ordo Missae wprowadzono nie na soborze, ale po nim (69 r.) poprzez komisję abpa Bugniniego. Nie chcę się tutaj rozwodzić nad tym wątkiem w necie tego jest pełno. Faktem jest, że towarzyszyło temu wiele ciemnych stron. Papiez Paweł VI nie czytał nawet dokumentów, które wprowadzają nową mszę (sam to powiedział!). Tak zaufał bardzo kontrowersyjnemu i ultraliberalnemu Bugniniemu (potem go wysłał do Iraku w nagordę !). Rzeczywistą odpowiedzią na sobór był mszał z roku 1965. Może niektórzy pamiętają może nie. Od dopuszczał możlwość odprawiania versus populum, wprowadził języki narodowe do liturgii, zniósł niektóre gesty. Ten mszał poparł nawet przez wielu opluwany abp Lefebvre!!!! Jednak ferajna Bugniniego stwerdziła, że to jednak jeszcze jest zbyt katolickie, zbyt ofiarniczy charakter (zwróć uwagę, że mało kto z hierarchów mówi teraz ofiara mszy św., wolą bardziej "ekumeniczne" okreslenie EUCHARYSTIA. Jest ono ok, ale jako przeciwwaga do np. protestanckiej agapy my mamy po prostu eucharystię. Niektórzy poszliby nawet dalej i powiedzieli, że obie są jednakowo ważne, bo takie herezje już słyszałem). Zaczęto więc syntetycznie wymyślać (w dosłownym tego słowa znaczniu) nowy porządek mszy. Można będzie sobie wybierać modlitwy, całość można załatwić w 20min. itd. Kard. Ratiznger w książce "Duch liturgii" nawet o tym pisze, że zburzono starą budowlę a wprowadzono na jej miejsce nową, SFABRYKOWANĄ liturgię! I tak w 69 r. Paweł VI od I niedzieli adwentu kazał odprawiać novusa. Po prostu bez nawet jakieś oficjalnej promulgacji, tak jak to kiedyś zrobił św. Pius V kodyfikując Missale romanum. Wywołało to wiele słusznego oburzenia, bo liturgia to centrum naszej wiary. Takiego zamachu jeszcze historia Kościła nie znała. Zaczęto wtedy wpajać szczególnie klerykom w seminariach, którzy to bezmyślnie powtarzają do tej pory już jako księża, że to po łacinie to nikt nie rozumie, a po polsku rozumie.
Za tym poszło jeszcze wypaczenie teologii mszy. Nikt już nie mówi ofiara. Sprotestantyzowanie stało się faktem. Zamiast ofiary w pierwszym miejscu uczta, która przecież nie jest na pierwszym miejscu, tylko wynika z ofiary. Języki narodowe. Tutaj nie jest to problemem. Już Sobór Trydencki się przy nich nie upierał. Były wcześniej znane indulty na nie, np. Chorwacja, czy Polska, gdzie części stałe i liturgię słowa czytano po polsku, odwrócenie kapłana (antropocentryzm), brak mowy o ofierze w II modlitwie eucharystycznej, tak chętnie stosowanej przez wszelkiej maści "ekumenistów", a innych nieświadomie, bo krótka jest.

Ja rozumiem, że nigdy może nie byłeś na starej liturgii, więc powtarzasz zasłyszaną propagandę. Ja od paru lat chodzę regularnie. Ale wiedz, że po pierwsze rozważanie tajemnic różańcowych w trakcie Ofiary Krzyżowej nie jest niczym złym, po drugie nie wszędzie tak to wyglądało, bo kiedy ksiądz odprawiał z ministrantem teksty np. na wejście czy Offertorium lud śpiewał najcześciej polskie pieśni. Trwało to ciut dłużej, bo te teksty są trochę dłuższe. Tam, gdzie były np. klasztory (dominikanie mieli swój czcigodny ryt, niewiele się różnił od KRR) liturgia najcześciej była na wysokim poziomie z chorałem, propriami itd.
Obecne nadużycia jednak są powodem, że mnie choć mam 22 lata zniechęcają do przychodzenia na novusa. Jak mam wybór wolę starą liturgię, taką jaką Kościół zawsze sprawował. Jeśli łacina jest takim problemem zawsze mozna zajrzeć do mszalika (dzieło ruchu liturgicznego jaki narodził się na początku XX wieku), choć jak już powiedziałem. Funkcja katechetyczna to któraś z kolei dopiero. Celem mszy to ofiara składana Bogu, przebłagalna, dziękczynna itd, a nie uczta i zebranie wspólnoty jakby niektórzy chcieli. Słuchać Mszy to tak jak stać pod krzyżem, dlatego nasza religia jest jedyna prawdziwa i ciągle żywa i aktualna. Protestantyzm, judaizm, ismal to religie historyczne, fałszywe.
Jeśli chodzi o protestantów to są to nasi bracia, którzy noszą również dumne imię Chrześcijan i naszym zadaniem jest ich nawracać do Kościoła Katolckiego, poza którym nie ma zbawienia (chyba, że ktoś ma niepokonywalą granicę igorancji, np. otoczenie, rodzina i nie może poznać prawdy, którą głości Kościół Katolicki. Wtedy jest tylko heretykiem "formalnym" i duchowo również należy do Koscioła katolickiego). Nie nalezy się obecnie ich obawiać, ale pamiętaj jak wprowadzano reformację Luter tez na początku nie mówił o nowym Kościele, mówił tylko o reformie. Często msza odprawiana przez heretyka wyglądała bardzo podobnie, dlatego właśnie papież św. Pius V w 1580r. promulgował mszał rzymski dla całego Kościoła Rzymskiego, żeby ustrzec duże wiernych przez zgubnymi rytami protestanckimi. Wcześniej Kościoły lokalne miały swoje lokalne ryty. Zachował tylko te, które miały wiecej niż 300 lat i ortodoksyjnie wyrażały depozyt wiary. Innych zakazał. Stąd Msza Wszechczasów, zwana potocznie Trydencką sięga swą historią czasów apostolskich i w sposób organiczny rozwijała i rozwija się nadal. Jest to więc przynajmniej 1000lat historii w takim kształciej jak obecnie, jeśli nie więcej. Dla porównania Novus Ordo Missae 40 lat....
g
gość
Proszę powiedz mi dlaczego uważasz że msza powinna być po łacinie? Przecież to jest po prostu niepraktyczne. Mój tato pamięta jeszcze czasy kiedy w ten sposób odprawiano msze i efekt był taki że kobietki "klepały" pacierze w tracie liturgii. Czy tak ma wyglądać pogłębianie duchowości katolickiej?

Ja rozumiem że ktoś może być przywiązany do tradycji, jednak tradycja nie powinna przysłaniać celu jakim jest poznawanie Boga. Czy ty naprawdę myślisz że garstka protestantów może zagrozić Kościołowi Katolickiemu? Przecież w wielu krajach reformacja się nie utrzymała, a Katolicyzm pozostał (np. w Polsce). Zresztą reformacja była też ruchem społecznym a nie tylko religijnym.
t
tkubon
Drogi Waldku,
Ja nie wrzucam wszystkich entuzjastów V2 do jednego worka, ale faktem jest, że obecnie widzimy na własne oczy porażkę reform soborowych. Jeśli sam BXVI nazywa Kościół obecnie tonącą łodzią, a nawet Paweł VI, który sam przecież wprowadził ekumenizm mówił o dymie szatana w Kościele, znaczy że sytuacja jest bardzo poważna. Mamy więc do czynienia z kryzysem w Kościele. Kryzysem wiary przede wszystkim.
Nie wiem czy znasz np. książkę Alfreda Loiysiego "Kościół i Ewangelia" potępionej i wprowadzonej na indeks ksiąg zakazanych na początku XX w przez bodajże św. Piusa X. Modernizm jest więc jak pisze wspomniany Pius X "ściekiem wszystich herezji". jest to bardzo wyrafinowane narzędzie w rękach szatańskich, bo moderniści w zasadzie nie odrzucają żadnego dogmatu. Do mniej więcej początku XX w. heretykami byli ci, którzy jawnie odrzucali jeden, bądź więcej dogmatów. Moderniści wszyskie je przyjmują, ale interpretują je wg własnego widzimisię, bo uważają, że dany dogmat zmienia znaczenie w zależności od kontekstu historycznego, mało tego Loisy (czołowy, zdeklarowany modernista) uważał, że nawet Ewangelia temu samemu podlega, bo jest to narracja osoby trzeciej. Takiego bluźnierstwa nawet sam Luter się nie dopuścił.
Wracając jednak do tematu. Modernizm w połowie XXw. wydawał się być bardzo atrakcyjny. Pogląd liberalny, Kościół wyrzekł się tego, że ma jedyną prawdę. I tak np. eklezjologia podzielana m.in. przez Arcybiskupa, ale też wielu księży w kurii i na uniwersytecie to heretycki pogląd, że Kościół Chrystusowy to nie tylko Kościół katolicki, ale także ewangelicki, prawosławny i inne odłamy chrześcijańskie, które zawierają elementy prawdy. Sprzeczne jest to z nauczaniem Kościoła, a także np. Soboru Trydenckiego. Dlatego nie dziwi mnie, że abp nie ma problemu zapraszać do siebie wszelkiej maści heretyków np. protestantów, a ma problem, żeby była choć jedna regularna msza wszechczasów w tygodniu w Opolu. Ba, co kiedyś wzbudziło moje największe zgorszenie, pastor przy ołtarzu, a wcześniej czytający ewangelię wg błędnego tłumaczenia Lutra!!! Mało tego, kiedyś czytałem książkę-wywiad, w której mówi, że strasznie trudno jest zasłużyć na piekło, że to prawie niemozliwe. Trzeba się bardzo postarać (nawiązanie do protestanckiej herezji i powszechnym zbawieniu)
Doktryna, która idzie wraz z mszą wszechczasów to taka, którą KK zawsze głosił, więc np. dogmat, że poza Kościołem nie ma zbawienia, że należy innych do KK nawracać. Jest to coś zupełnie sprzecznego z poglądami abp-a i nie tylko. Jeśli znasz choć trochę historię wprowadzania "starej" mszy w Opolu to wiesz, że został przydzielony grupie (jeszcze przed motu proprio BXVI) x. Nabzdyk, który robił to bardzo niechętnie, niepoprawnie, a w kazaniach starał się zniechęcać do przychodzenia na tę mszę. Oczywiście ksiądz ten był wyznaczony przez kurię. Doszło nawet do tego, że x. Sobeczko kazał pozdejmować wszyskie plakaty, które reklamowały tę mszę!!! Teraz ma być wznowiona i grupa znalazła swojego kapłana z naszej diecezji, a x. Nabzdyk uczciwie powiedział, że nie chce tego odprawiać, jednak kuria odrzuciła tego księdza i z powrotem dała x. Nabzdyka. Widać tutaj doskonale filozofię działania na szkodę Tradycji, której wspólczesna moderna bardzo się boi, bo widzi, że ekumenizm, liberalizm w Kościele już dawno się wyczerpały.
Tak jak pisałem wcześniej to nie jest problem tylko naszej diecezji to jest szerszy problem. Obecny Ojciec Św. też byl kiedyś dosyć zafascynowany V2, jednak w porę zweryfikował swoje poglądy i kiedy objął biskupstwo w Monachium przekonał się, że reformy nie zdały egzaminu. Choć dalej jest przywiązany do ekumenizmu, to jednak stwierdził, że np. dialog z żydami, muzułmanami w ścisłym znaczeniu tego słowa nie jest mozliwy.
Podsumowując, nie jest moim celem krytyka osoby arcybiskupa, który swoim zaangażowaniem i charyzmą dokonał wielu wspaniałych rzeczy dla diecezji. Z pewnością jego dialogowe podejście do wielu spraw miało swojego plusy. Tym niemniej mam prawo oczekiwać od niego ochrony depozytu i czystości wiary i takie sekciarstwo jak wspólnota odnowy i temu podobne mógłby spokojnie ekskomunikować dla pożytku dusz. Póki co jest sytuacja patowa i tak naprawdę oprócz niego nikt nie może podjąć kompetentnej decyzji w tej sprawie.
w
waldek
Drogi tkubon! Myślę że nie można wszystkich entuzjastów Soboru Watykańskiego II wrzucać do jednego worka i nazywać ich modernistami. Abp Nossol nie neguje istnienia niezmiennej prawdy i Urzędu Nauczycielskiego Kościoła. Jeżeli jest inaczej to pokaż w którym miejscu tak czyni. O ile mi wiadomo, to msza w nadzwyczajnym rycie trydenckim była odprawiana w Opolu w kościele Św. Sebastiana i po przerwie od stycznia tego roku ponownie ma być odprawiana. Jeżeli grupa wiernych pragnie przeżywać mszę w rycie nadzwyczajnym, to ordynariusz opolski na pewno nie czyni żadnych przeszkód, chyba że są jakieś istotne powody. Mówisz że abp Nossol nie jest w stanie zaakceptować tradycyjnej doktryny katolickiej. Czy przekonałeś się o tym sam, czy też słyszałeś to od innych osób? Co rozumiesz pod pojęciem tradycyjnej doktryny katolickiej?
Co do nominacji biskupa pomocniczego w diecezji Linz, to mogę tylko powiedzieć, że to bardzo przykra sprawa. Biskup o bardzo tradycyjnych poglądach, nominowany przez papieża nie jest przyjmowany w diecezji zarówno przez duchownych jak i świeckich. Myślę że trzeba się modlić o takich biskupów, którzy będą w stanie w swoich diecezjach połączyć różne grupy wiernych. którzy staną się dla swoich owiec dobrymi pasterzami na wzór Jezusa Chrystusa. Dla mnie niewątpliwie dobrym pasterzem jest nasz abp Nossol, który w trudnym czasie przemian dał niejednokrotnie przykład, że potrafił łączyć ludzi o różnym pochodzeniu, narodowości i poglądach.
t
tkubon
Drogi Waldku,
słyszałeś kiedyś o czymś takim jak modernizm lub postmodernizm w teologii i w Kościele. To co robią moderniści z dotryną i nauczaniem w krajach zachodnich i usa to jest skandal. Abp Nossol jest przy tym bardzo ortodoksyjnym biskupem. Współczesny modernizm (ten pogląd prezentował i w sumie nadal prezentuje abp Nossol) przyjmuje praktycznie każdy pogląd, poza ortodoksyjnym katolicyzmem. Nie bez przyczyny abp milczy, gdy wierni proszą od paru lat o regularną celebrę mszy trydenckiej! Abp wychowany w filozofii kantowskiej, będąc wielkim entuzjastą VII wie, że za tą mszą kryje się nie tylko łacina i jak to laicy mówią "stanie tyłem do ludzi", ale kryje się tez tradycyjna doktryna, której on nie jest w stanie zaakceptować. Stąd milczenie, scedowanie decyzji na innych w kurii.
To, że papież przedłuża komuś posługę jest ostatnimi czasy rzaczą dosyć częstą. Po prostu obecne nominacje biskupie i kardynalskie BXVI są bardzo przemyślane i idą w kierunku powrotu do Tradycji. Nie jest to ani jednoznaczne z docenieniem, a nie z niedocenieniem. Po prostu Papież chce 2 lata więcej czasu na przemyślenie. Vide nominacja biskupa pomocniczego w diecezji Linz i jaki rokosz biskupów. I to wszystkich w podobno pełnej łączności w Papieżem. I to nazywasz posłuszeństwem. Jak pisałem wyżej jestem posłuszny, bo wierzę! A nie odwrotnie. Posłuszeństwo w Kościele wynika z wiary w Prawdę Objawioną zawartą w dogmatach, piśmie i Tradycji, które nigdy nie zmieniją swojego znaczenia i nie nalezy ich interpretować w kontekście historii.
Módlmy się o dobrą nominację dla naszej diecezji, a naszego czcigodnego Arcbiskupa polecajmy opiece NMP.
w
waldek
Od dłuższego czasu obserwuję wzmożone ataki na abp Nossola i to nie tylko ze środowisk naszej Diecezji. Często zarzuca mu się cytowany wyżej fałszywy ekumenizm i polityczną poprawność. Gdyby tak rzeczywiście było, to dlaczego wcześniej nie informowano Kurii rzymskiej, że abp Nossol głosi naukę niezgodną z Magisterium KRK? Przecież było wiele okazji do tego i być może ordynariusz opolski już 1.5 roku temu przeszedłby na emeryturę (75 lat). Tak się jednak nie stało i papież przedłużył mu o 2 lata posługę pasterską w naszej Diecezji. To pokazuje, że krytycy abp Nossola albo dotychczas nic złego nie widzieli w posłudze ordynariusza i nie zgłaszali tego Watykanowi, albo też Benedykt XVI - który zresztą dobrze zna abp- uważa, że biskup opolski dobrze sprawuje posługę pasterską w Opolskiej Diecezji. Jeżeli papież uważa, że abp Nossol dobrze wypełnia swoje obowiązki, poprawnie interpretuje decyzje Soboru Watykańskiego II i nie głosi żadnych herezji, to należy to uszanować i być po prostu posłusznym. Zaś nas wszystkich zarówno zgadzających się z naszym biskupem jak i jego krytyków wspólnie polecajmy temu, który jest Głową całego Kościoła Jezusowi Chrystusowi naszemu Panu i Zbawicielowi.
t
tkubon
W dniu 16.02.2009 o 17:30, ks. Klemens napisał:

Potwierdzam....Proszę odczepcie się od Biskupa Nossola. Nie powinniście źle mówić o waszym przełożonym w wierze, któremu ślubowaliście posłuszeństwo. Wiem, że w dużej mierze wypowiadają się tu sami duchowni, moi bracia, którzy oczerniają Go, a przecież codziennie modlą się za Niego podczas Eucharystii. OPAMIĘTAJCIE SIĘNic nie dziej się bez dopuszczenia i woli Boga, któremu służymy. Są to nowe doświadczenia Kościoła.... Nie możecie tak traktować swoich wiernych, za których też się modlicie! Czy nie zależy wam na Waszym stadzie? Co z Was za Pasterze? Uczcie się od Jezusa, który jest Dobrym Pasterzem Nie bądźcie najemnikamiJn 10:10-13Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby /owce/ miały życie i miały je w obfitości.Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce.Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; /najemnik ucieka/ dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach.(BT)



Wielebny Księże,
Po owocach ich poznanie. Każde drzewo które nie przynosi dobrych owoców będzie wycięte i w ogień wrzucone. Ksiądz ślubował posłuszeństwo Biskupowi, ale raczy ksiądz zauwazyć, że nie ślepe posłuszeństwo! Powolę sobie zacytować Leona XIII "Jeśli jakaś władza kościelna lub świeca wymaga od nas czegoś co nie jest zgodne z dobrem wspólnym nie jesteśmy zobowiązani do posłuszeństwa". Jestem posłuszny, bo wierzę, a nie wierzę, bo jestem posłuszny. To jest to jak fałszywie jest pojmowane posłuszeństwo po Vaticanum II, w które Jego Ekscelencja Arcybiskup wierzy jak w jakiś nieomylny dogmat! Fałszywy ekumenizm i polityczna poprawność jest w naszej diecezji już do tego stopnia posunięta, że wręcz byłoby czymś niezrozumiałym, jakieś potępienia typu ekskomunika. Jeszcze by się podniosło larum, że wracamy do jakieś "przedsoborowej ciemnoty". A tutaj trzeba Magisterium i Urzędu Nauczycielskiego, które orzeka w takich sprawach i chroni wiarę innych. Tego nie ma i możemy mieć uzasadnione pretensje do naszego Arcybiskupa.
Póki co jest nastawienie "dialogowe" czyli nic nie potępiać i najlepiej niech się problem sam rozwiąże.

Polecajmy tę grupę i naszego Arcybiskupa Najświętszej Maryji Pannie, tej która starła wszyskie herezje i aby dała naszemu drogiemu Arcybiskupowi odwagę w podjęciu może niezbyt medialnej, ale z pewnością potrzbnej decyzji, która może wnieść wiele dobrego dla zbawienia dusz.

In Christo
Tomasz
G
Gość
"""" Kuria: - W sprawie krapkowickiej grupy nie podejmiemy decyzji pochopnie"""

Ty się Kuria nie podniecaj swoim procesem decyzyjnym, ponieważ twoje decyzje Kuria, coraz więcej ludzi ma za nic. Możesz sobie Kuria decydować...
h
hym
a ten biskup to z ODNOWY ??
G
Gość
A właściwie to o co chodzi ?
k
ks. Klemens
W dniu 15.02.2009 o 10:01, wikary napisał:

Odwalcie się od Biskupa!!!Jak możecie uważać się za katolików jeżeli podważacie decyzje waszego przełożonego w wierze. Na szczęście Biskup nie jest od was zależny i nie musi ulegać wpływom ludu, albo mediów. Polecam lekturę Prawa Kanonicznego.Kan. 381 -§ 1. Biskupowi diecezjalnemu w powierzonej mu diecezji przysługuje wszelka władza zwyczajna, własna i bezpośrednia, jaka jest wymagana do jego pasterskiego urzędu, z wyłączeniem tych spraw, które na mocy prawa lub dekretu Papieża są zarezerwowane najwyższej lub innej władzy kościelnej.Kan. 383 -§ 1. Wypełniając swoją pasterską posługę, biskup diecezjalny winien się troszczyć o wszystkich wiernych powierzonych jego pieczy, bez względu na ich wiek, pozycję czy narodowość, zarówno o stałych mieszkańców, jak i o tych, którzy czasowo przebywają na jego terytorium, okazując apostolską troskę także wobec tych, którzy z racji warunków swego życia nie mogą wystarczająco korzystać ze zwyczajnej formy pasterzowania oraz wobec niepraktykujących.§ 2. Jeśli ma w swojej diecezji wiernych odmiennego obrządku, niech stara się zaradzić ich duchowym potrzebom przez posługę kapłanów lub tworzenie parafii obrządkowych czy przez wikariusza biskupiego.§ 3. Do braci nie będących w pełnej wspólnocie z Kościołem katolickim niech się odnosi życzliwie i z miłością, popierając także ekumenizm, zgodny z myślą Kościoła.§ 4. Powinien uważać za powierzonych sobie w Panu nie ochrzczonych, ażeby i im zajaśniała miłość Chrystusa, której świadkiem biskup winien być względem wszystkich.Wasz Biskup lepiej sprawuje swój urząd niż wielu innych w tym kraju!!!Zamknijcie więc swoje rozkrzyczane paszcze, bo podlega on tylko Papieżowi, a nie wam i nic nie uzyskacie przez wylewanie jadu na forum sami się tylko skalacie i okażecie się niegodni miana katolika.



Potwierdzam....
Proszę odczepcie się od Biskupa Nossola.
Nie powinniście źle mówić o waszym przełożonym w wierze, któremu ślubowaliście posłuszeństwo.
Wiem, że w dużej mierze wypowiadają się tu sami duchowni, moi bracia, którzy oczerniają Go, a przecież codziennie modlą się za Niego podczas Eucharystii. OPAMIĘTAJCIE SIĘ
Nic nie dziej się bez dopuszczenia i woli Boga, któremu służymy. Są to nowe doświadczenia Kościoła.... Nie możecie tak traktować swoich wiernych, za których też się modlicie! Czy nie zależy wam na Waszym stadzie? Co z Was za Pasterze?

Uczcie się od Jezusa, który jest Dobrym Pasterzem Nie bądźcie najemnikami

Jn 10:10-13
Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby /owce/ miały życie i miały je w obfitości.
Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce.
Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; /najemnik ucieka/ dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach.
(BT)
r
rastaman
15 lat trwałem w grupie Katolickiej Odnowy w Duchu Świętym. 10 lat Grupa była bez opieki duszpasterskiej. Dlaczego??? A dlatego że księża nie chcieli mieć nic wspólnego z Odnową bo patrzyli na nas jak patrzy się na Krapkowicką grupę. Mimo proszenia proboszcza, nawet wizyty u biskupa przez 10 lat wspólnota miała "urzędowych opiekunów", którzy się nie interesowali tym co się w grupie dzieje.
ks. Joachimie wstyd mi jako Katolikowi że mam takich duszpasterzy jak ksiądz. Pielęgnuje się i promuje działania grupy Krapkowickiej a lekceważy się stanowisko innych liderów Katolickich (nie tylko z nazwy) Grup Odnowy z diecezji opolskiej.
JAK MOŻNA POWIEDZIEĆ ŻE NIKT NIC NIE WIEDZIAŁ W KURII ŻE NIE DOCIERAŁY SYGNAŁY O POSZKODOWANYCH CZY JAK TAM KSIĄDZ TO NAZWAŁ!!! JAK MOŻNA!!!
Wiem że musi być ciężko przyznać się do błędu ze 15 lat temu zaniedbało się sytuację kiedy pojawił się problem Krapkowickich charyzmatyków. Wtedy myślało się jak będzie coś złego to samo się rozpadnie. I co powie ksiądz teraz???!!!
Ja wiem jedno że PRAWDA nas wyzwoli. A nie usprawiedliwianie się i chronienie własnej posadki kurialnej.
Wierzę w to że Duch Święty działa w Kościele i da Papieżowi mądrość w przydzieleniu stanowiska Ordynariusza naszej diecezji osobie która będzie wolna od tych wszystkich wewnątrz kurialnych rozgrywek.
~rybka~
W dniu 15.02.2009 o 20:35, czarny mirek napisał:

ks. Kobienia raczy nie widziec problemu, jak zawsze kuria miecie brudy pod dywansmutne jest to, ze kuria nie slucha ofiar a jedynie liderow manipulujacych nie tylko zwyklymi szarymi ludźmi ale takze ksiezmi i biskupamiw tym tkwi sila liderow z krapkowic, mydla oczy wszystkim dookola


no ale zrozumcie:
1. Przyjeżdża do Opola ktoś pokrzywdzony przez grupę: wystarszony, zniechęcany do księży itp itd i staje przed jakimś ks. drem hab. i częst ma mówić o trudnych sprawach: jąka się, zacina, nie umie znaleźć słów....
2. Przyjeżdżają liderzy z Krapkowic/ Raciborza: elegancko ubrani, z tytułami, po kursie komunikacji interpersonalnej i spotykają się z tym samym księdzem (obojętnie w jakiej randze): "księże profesorze, panie doktorze, panie prezesie, szanowanko tiu tiu tiu"
PYTANIE: to kogo będzie lepiej wspominał ksiądz kurialista?
~gościówa~
Własnie! Na tym przeciez polega siła manipulacji, a ksiadz tez człowiek i tez ulega manipulacjom. Znam takiego,ktory po prowadzeniu takiej grupy od lat nie moze sie psychicznie pozbierac i do tej pory nie podjal sie juz prowadzenia zadnej wspólnoty.
Dodaj ogłoszenie