Leczenie zębów może powodować nowotwory? Ruch antykanałowców ma coraz więcej zwolenników

Akcja specjalna Zdrowe zęby
Udostępnij:
Część z nich przychodzi do dentysty i wpada w panikę, kiedy słyszy, że konieczne jest leczenie kanałowe. A tymczasem to nieleczone zęby mogą prowadzić do uszkodzenia serca, a nawet do śmierci.

- Furorę robił ruch antyszczepionkowców, a teraz „modne” stało się też bycie antykanałowcem, czyli przeciwnikiem kanałowego leczenia zębów. Pacjenci często nie zdają sobie sprawy, jak wiele w ten sposób ryzykują – wyjaśnia Paweł Krysiak, lekarz dentysta z gabinetu Estetiq w Opolu. – Czasami próbują ze mną negocjować, żebym zrobił im wypełnienie bez leczenia. To nie wchodzi w grę, bo nie możemy założyć plomby do chorego zęba. Alternatywą dla leczenia kanałowego jest jedynie usunięcie, a tego chcemy uniknąć.

Gdy problem dotyczy zęba niewidocznego podczas uśmiechu, na przykład szóstki, pacjent czasami jest gotów poświęcić chory ząb. Tymczasem resekcja też ma pewne minusy.

- Poprawnie przeleczony kanałowo ząb może nam służyć przez długie lata. Jeśli natomiast zdecydujemy się go usunąć, należałoby miejsce po nim wypełnić i to nie tylko ze względów estetycznych – podkreśla doktor Paweł Krysiak. – Brak zęba sprawia, że sąsiednie zęby wysuwają się. Antagoniści z góry czy z dołu – w zależności od tego, gdzie jest brak - wysuwają się, szukając kontaktu z zębem, którego już nie ma. To powoduje, że odsłaniają się powierzchnie, które normalnie powinny być osłonięte. Dochodzi do nadwrażliwości, ale też powstają miejsca, które trudniej doczyścić, co sprzyja powstawaniu kamienia czy parodontozy. Konsekwencją mogą być też zaburzenia zgryzu, w efekcie czego powstają pęknięcia szkliwa. Kolejne zęby zaczynają chorować, a pacjent ponownie staje przed wyborem: leczenie kanałowe czy usunięcie.

Lekarze podkreślają, że jeśli pacjentów nie przekonują argumenty zdrowotne, to do wyobraźni może przemówić… rachunek ekonomiczny. Wyleczenie zęba, nawet kanałowe, jest znacznie tańszym rozwiązaniem niż implanty czy protezy, które po stracie zęba należałoby zastosować, by ratować zgryz.

- Niestety wielu pacjentów pojawia się w gabinecie dopiero wtedy, gdy odczuwają ból. To ryzykowne, ponieważ ząb może chorować bezobjawowo – mówi doktor Paweł Krysiak z gabinetu stomatologicznego Estetiq w Opolu.

– Jeśli tkanki, które odżywiają ząb ulegną martwicy, powstaje proces zapalny. Bakterie dostają się do krwiobiegu zakażają cały ustrój, powodując na przykład konsekwencje kardiologiczne, neurologiczne, a nawet sepsę, która jest stanem zagrażającym życiu. Pacjenci zwykle wzdrygają się przed wizytą w gabinecie z obawy przed bólem. Nie warto w ten sposób ryzykować zdrowia, zwłaszcza, że dziś możliwe jest leczenie bez bólu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Więcej informacji na stronie głównej Nowa Trybuna Opolska
Dodaj ogłoszenie