Legia - Pogoń 1:2. Legioniści nadal bez formy. Kibice tracą cierpliwość do Dariusza Mioduskiego

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Zaktualizowano 
Kulenović (z lewej) i Carlitos
Kulenović (z lewej) i Carlitos Bartek Syta
Legia Warszawa z dwoma debiutantami w wyjściowej jedenastce wygrywała z Pogonią Szczecin, ale roztrwoniła przewagę uzyskaną po bramce Sandro Kulenovicia. Szybko wyrównał Adam Buksa, a w końcówce wynik na 1:2 ustalił Zvonimir Kożulj. Kibice z Żylety zareagowali w niezbyt parlamentarnych słowach oceniając poczynania klubu pod wodzą Dariusza Mioduskiego.

Nie wykluczam, że w składzie na mecz z Pogonią będą składy. Nie ze względu na rotację, ale ze względu na liczbę gotowych do gry zawodników. Niektórzy dziś nie wystąpili a są blisko składu wyjściowego. Właśnie dlatego mogą dostać swoją szansę – podkreślał po czwartkowym meczu I rundy eliminacji Ligi Europy (wygranym 3:0 z wicemistrzem Gibraltaru Europa FC) trener Legii Aleksandar Vuković.

Jak powiedział, tak zrobił. Niewielu kibiców spodziewało się jednak, że Serb posadzi na ławce swojego najskuteczniejszego zawodnika, Carlitosa. Króla strzelców ekstraklasy sprzed dwóch lat zastąpił debiutant, 18-letni Mateusz Praszelik. Po raz pierwszy z eLką na piersi wystąpił też Luquinhas, brazylijski skrzydłowy sprowadzony latem z 14. drużyny portugalskiej ekstraklasy Desportivo Aves. Szanse dostali też Paweł Stolarski (prawa obrona) i Tomasz Jodłowiec (środek pomocy), a Marko Vesović zamiast w obronie zagrał na prawym skrzydle.

Luquinhas bardzo szybko mógł wkupić się w łaski kibiców. Ładnie wyszedł do prostopadłego podania, stanął oko w oko z bramkarzem rywali, ale zwlekał zbyt długo z oddaniem strzału i piłkę wybili obrońcy. Pogoń odpowiedziała strzałem Kostasa Triandafilopulosa w słupek. Dobitkę Greka obronił Radosław Majecki, podobnie jak uderzenie Adama Buksy kilkadziesiąt sekund wcześniej.

Do końca pierwszej połowy spotkanie było całkiem wyrównane. Różnicę mógł zrobić aktywny Luquinhas, któremu jednak często brakowało zimnej krwi i precyzji. W jednej z sytuacji sędzia uznał też, że 22-latek chciał go oszukać przewracając się w polu karnym i pokazał mu żółtą kartkę.

Po przerwie rozkręcił się Praszelik. Młody pomocnik śmiało poczynał sobie w okolicach pola karnego Portowców. Strzelał, dryblował, szukał lepiej ustawionych kolegów. Po niespełna godzinie gry prowadzenie Legii dał jednak nie on, a rok starszy Sandro Kulenović. Z rzutu rożnego dośrodkował Walerian Gwilia, a Chorwat wyskoczył najwyżej w polu karnym i celnie uderzył głową.

Radość legionistów nie trwała długo. Buksa urwał się obrońcom i wykorzystał dobre podanie Zvonimira Kożulja. Legioniści znów musieli ruszyć do ataku. Odpowiedzialność wziął na siebie Gwilia, Gruzin nie potrafił się jednak wstrzelić w bramkę rywali. W przeciwieństwie do Kożulja, który na siedem minut przed końcem spotkania potężnym strzałem pokonał Majeckiego.

W końcówce nie brakowało emocji, ale wynik pozostał bez zmian. "Legia grać, k... mać" - skandowali kibice z Żylety. "Hej Mioduski co zrobiłeś, Legię na dno sp..." - dodali pod adresem prezesa i właściciela klubu.

Legia zaczęła sezon ligowy od falstartu. Za tydzień drużynę Aleksandara Vukovicia czeka wyjazd do Kielc. Już w czwartek stołeczna drużyna podejmie w II rundzie eliminacji LE fiński Kuopion Palloseura.

Tomasz Dębek
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Trwa głosowanie...

Czy w sezonie 2019/20 Legia odzyska mistrzostwo Polski?

ZOBACZ TEŻ:

Wideo

Materiał oryginalny: Legia - Pogoń 1:2. Legioniści nadal bez formy. Kibice tracą cierpliwość do Dariusza Mioduskiego - Sportowy24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Oglądałem mecze polskich zespołów w el. LM i LE i parę ekstraklasy poziom mega niski. Myślałem że dostałem depresji. Ludzie pokażą plecy prezesów klubów i nie będą oglądać meczów na stadionie czy w TV.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3