Lekarze, nie trujcie nas antybiotykami

Redakcja
Dr Krystyna Cichoń bada 4-letniego Piotrusia. Chłopczyk był przeziębiony i przyszedł na badania kontrolne. Leczył się bez antybiotyków.
Dr Krystyna Cichoń bada 4-letniego Piotrusia. Chłopczyk był przeziębiony i przyszedł na badania kontrolne. Leczył się bez antybiotyków.
Jemy za dużo antybiotyków, dlatego opolski NFZ wdraża pionierski program ich ograniczania. Efekty są rewelacyjne.

Niepokojące dane wynikają z ankiet, jakie wypełniali interniści i pediatrzy z Opolszczyzny. Połowa z nich przyznała się, że nie wie, jak powiedzieć pacjentowi, że nie potrzebuje on antybiotyku, a do wyzdrowienia wystarczy jedynie parę dni odpoczynku w łóżku. Często też lekarze przepisują antybiotyki "profilaktycznie, żeby jakaś bakteria się nie przyplątała".

- Pacjenci domagają się antybiotyków, bo chcą szybko wyzdrowieć, a my zbyt często nie potrafimy im odmówić - twierdzi dr n. med. Mirosław Małowski z opolskiej Przychodni "Polimed". - Mówią mi wprost, że witaminę C to sobie kupią sami w aptece. A od lekarza oczekują porządnych leków. Z drugiej strony, zwłaszcza w przypadku ludzi starszych - czy my możemy ryzykować i nie dać im antybiotyku? A jeśli wywiążą się poważne komplikacje?

Aby ukrócić w naszym województwie nadmierną antybiotykoterapię, opolski oddział NFZ wdrożył w ubiegłym roku specjalny program. Od października 2007 ponad 190 lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej uczestniczyło w szkoleniach, które miały im uświadomić, iż nie zawsze przepisywanie antybiotyków jest potrzebne. Może być wręcz szkodliwe.

- Szkolenia odbywały się kolejno we wszystkich powiatach, a prowadzili je specjaliści z Narodowego Programu Ochrony Antybiotyków - mówi Roman Kolek, zastępca dyrektora ds. medycznych opolskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. - Ponadto 34 lekarzy z tej grupy dostało za darmo blisko tysiąc testów na obecność bakterii paciorkowca, który wymaga leczenia antybiotykiem. Jeśli go nie ma, zwykle wystarczają leki na przeziębienie.

- Te testy były bardzo pomocne - przyznaje Krystyna Cichoń, lekarz pediatra z NZOZ "Med-Piast" w Strzelcach Opolskich, która uczestniczyła w programie antybiotykowym. - Są nieskomplikowane - wystarczy pobrać wymaz z gardła dziecka i po trzech minutach wynik jest gotowy. Dzięki testom było mi łatwiej przekonać rodziców, że antybiotyk jest niepotrzebny. Częściej okazywało się, że mamy do czynienia z zakażeniem wirusowym.
Niestety, darmowych testów już nie ma, ale to rodzice dla dobra swoich dzieci powinni domagać się od pediatrów, by się w takowe zaopatrzyli. Jeden test kosztuje ok. 10 złotych, z pewnością wielu rodziców chętnie by za niego zapłaciło.
Dotychczasowe efekty ograniczania antybiotyków przerosły wszelkie oczekiwania. 190 lekarzy, którzy wzięli udzial w przeszkoleniu, w ciągu roku wypisało dwa razy mniej antybiotyków niż dotychczas.

Dlatego NFZ chce ze swoim programem dotrzeć do wszystkich lekarzy pierwszego kontaktu w regionie, jest ich ok. 500.

- Wkrótce przystąpimy do kolejnego etapu szkoleń - zapowiada Kazimierz Łukawiecki, dyrektor oddziału NFZ. - Tym razem rozszerzymy je o stosowanie antybiotyków w leczeniu infekcji układu moczowego u dzieci. Chcemy wyposażyć wszystkich lekarzy w testy na bakterie i wirusy.

Wideo

Komentarze 15

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
karambola
Test CRP robi się w przychodni, a dokładnie w punkcie pobrań - jeśli robi się go bez skierowania od lekarza to kosztuje właśnie w granicy 10-20 zł można też poprosić o takie skierowanie na badanie lekarza pediatrę albo rodzinnego jak się ma z nim dobre układy, bo większość z nich nie chętnie pisze skierowanie na cokolwiek. Wynik jest jeszcze tego samego dnia. Problemem może być zakup sprzętu do odczytu testów, bo to wydatek rzędu paru tysięcy złotych (widziałam takie po 2500 zł). Dla dobrze prosperującej przychodni nie jest to chyba duży wydatek? Problem jest w zrozumieniu zasadności wykonania takiego testu. Kuracja nowoczesnym antybiotykiem to koszt raczej przekraczający 100 zł więc korzyści ekonomiczne są niezaprzeczalne. Nie mówiąc już o tym, że zyskuje nasze zdrowie, gdy uda się uniknąć niepotrzebnej antybiotykoterapii.

Z tego co wiem, to w Szwecji test CRP to standard. Bez niego lekarz nie wypisze antybiotyku.
R
Rozka1
To jest najlepsza forma leczenia dzieci i dorosłych.Ja chciałabym wiedzieć jak nazywa się ten test i gdziemożna go kupić.W żadnej aptece nic a nic o tym nie wiedzą.
m
mobber
Polowa lekarzy nie wie gdzie w Opolu jest mikrobiologia.
A przy okazji dowiedzialem sie , ze pracva w MSW to gwarancja oduczenia cz tez nienauczenia się łapowek.
Bardzo ciekawe zauwazenie p. doktora
M
Mirosław Małowski
W dniu 11.10.2008 o 20:43, urzednik napisał:

Bzdura!!!! Jak przeczytałem ten artykuł to się ZAGOTOWAŁEM. Dr n. med. Mirosław Małowski z opolskiej Przychodni "Polimed" sam mi powiedział na pytanie czy jest mi potrzebny antybiotyk, że cytuję dosłownie:"Witaminę C to można sobie kupić w aptece. A jak się idzie do mnie to wypisuję porządny lek. Inaczej WYPAD". Ten lek, to od dłuższego czasu dla paru osób z mojego otoczenia to amosiklav (no chyba że to nie antybiotyk..). I bynajmniej nie krzyczałem na Pana doktora żeby mi wypisał antybiotyk. No chyba że 30 lat to wiek starszy i że samo wejście takiego pacjenta jak ja jest traktowane jako wejście smoka. A może wyglądam tak groźnie???? Dodam że nie chodzę na siłownię i w dresie.... Zresztą już przeżyłem kiedyś badanie Pana Doktora (jestem zapisany do tej przychodni i niekiedy musze być "obsłużony" przez tego Pana, z braku mojego lekarza rodzinnego) i wiem jak wygląda. Na moje wejście jeszcze nie zdąży się zapytać o co chodzi a już wypisuje receptę z antybiotykiem (tak expresowych badań jak u tego Pana nie prowadził mi ŻADEN lekarz rodzinny).... Przypadek? Zostawiam opinię czytelnikomMoim skromnym zdaniem cytowanie akurat TEGO lekarza z Polimedu, z całym szacunkiem do tytułów które Pan Doktor posiada, jest delikatnie mówiąc nietrafione.


Wielce Szanowny Panie Urzędniku!
Przykre to i wręcz niewiarygodne że Pan ma taką ocenę mojej osoby . Mam 27 letni staż zawodowy w dziedzinie chorób wewnętrznych i bogate doświadczenie kliniczne w lecznictwie otwartym i zamkniętym. Mogę o sobie powiedzieć wprost jestem osobą publiczną i jak dotąd nikt i nigdy nie „obsmarował” mnie publicznie tak jak Pan .Mogę o sobie powiedzieć nigdy i nigdzie nie przyjmowałem od nikogo łapówek tym bardziej że wychowałem się od roku 1981 w Poliklinice MSW. Nikt nigdy i jak dotąd nie umarł z mojego powodu nikomu nie zaszkodziłem swoimi działaniami. Mam szerokie grono pacjentów wdzięcznych mi za niesioną pomoc. Służę w razie potrzeby nazwiskami Szanownemu Panu. Pańskie wypowiedzi narażają na szwank dobre imię Przychodni w której pracuję i moje dobra osobiste .Proszę Pana wykonywanie zawodu w dobie dzisiejszej znacznie różni się od tego co było przed tym. Dziś obowiązują procedury medyczne ,standarty i algorytmy postępowania. Proszę Pana mi nie potrzeba dużo czasu aby wnikliwie zbadać pacjenta i ocenić jego potrzeby. Taki już jestem w tej pracy. Swoje sposoby postępowania opieram na wiedzy ,doświadczeniu i ciągłych badaniach naukowych w których uczestniczę na bieżąco oceniając skuteczność działania leków, monitorując ich działania niepożądane do prowadzenia których zresztą zobowiązany jest każdy lekarz.Nie uprawiając w tym miejscu kryptoreklamy stwierdzam na podstawie przeprowadzonych badań skuteczności i działań niepożądanych leków że stosowany przeze mnie Amoksiklav jest najtańszą najbardziej skuteczną i pozbawioną działań niepożądanych formą amoksicilliny z klavulonianem. I proszę Szanownego Pana będę go stosował dalej wbrew Pana opiniom na mój temat. Bo to ja odpowiadam za zdrowie i życie ludzi i za swoje działania z tym związane. Sam go z resztą stosuję w razie potrzeby dla siebie i swojej rodziny. Nie zaryzykuję nigdy zdrowia ludzi narażając ich na powikłania nie wyleczonych infekcji szczególnie u ludzi starszych i słabych . Nie zaryzykuje przedłużających się zwolnień lekarskich tych długoterminowych za które płacimy my wszyscy!!!. Taka jest moja praca i mój obowiązek. Przypominam sobie Pana wizytę w moim gabinecie. Może Pan przecież nie brać zleconych przeze mnie leków i zrezygnować w aptece ze zleconego przeze mnie antybiotyku to przecież Pana wybór. Może Pan przecież nie korzystać z moich zwolnień i zaleceń. W razie potrzeby i uznania może Pan przecież zwołać konsylium w swojej sprawie. A nie wkładać w moje usta cytatów przetransformowanych jak Panu wygodnie….. Ale i tak gdyby Pan potrzebował i uznał że mogę Panu pomóc to zawsze zapraszam do mojej „expressowej „ Przychodni.
L
Lejak
To jest właśnie to: dwa razy w swoim życiu zostałam skierowany przez lekarza, którzy nie mogli sobie poradzić z moimi dolegliwościami, na podobne badania - posiew i antybiogram. Nie znam się na tym, ale o ile wiem pierwsze badanie może dać informację o zagnieżdżonych bakteriach, a drugie o ich wrażliwości i odporności na antybiotyki. Bo może być tak, że lekarz tygodniami może wyjaławiać organizm silnym antybiotykiem, na który bakteria, która ma być wytępiona, jest odporna, a wystarczyłby tydzień podawania mniej drastycznego antybiotyku, na który jest wrażliwa. Okazuje się, że badania takie mogą być wykonywane szybko, przy każdej okazji, w której istnieje jakieś wskazanie do antybiotykoterapii i prawie za darmo. Prawie - bo ktoś zapłacił za testy lub je zafundował, ale pewnie nie są tak strasznie drogie, żeby nie można ich wprowadzić do powszechnego użycia przed każdym zastosowaniem antybiotyku.

Dlaczego ja, mając 44 lata życia za sobą i bardzo częste infekcje, tylko 2 razy w życiu zostałem skierowany na takie badania? Bez względu na to, czy chcę antybiotyków, czy to lekarz uważa ich zastosowanie za uzasadnione, powinienem przejść takie badania częściej. Ale u nas ścieżki lekarzy bywają wąskie, a klapki wielkie :-(
K
Ksena
Zawsze na anginę dostawałam antybiotyk, a jak byłam w Holandii, to się zdziwiłam, bo mi lekarz powiedział, że jestem za młoda na antybiotyk (a miałam 22 lata)!
p
pacjentka
Nie rozumiem. Lekarze dostali BEZPŁATNE testy. Z nieba im spadły, czy NFZ zapłacił? a jeśli NFZ - to czy nie rodzice dzieci m.in.? Czy NFZ zaoszczędziło na refundacjach antybiotyków? Rozumiem, ze tak. I że pomiędzy oczywistą korzyścią dla zdrowia pacjentów (to chyba jest cel i nadrzędne prawo NFZ), to akcja się NFZ-owi normalnie opłacała? Nie rozumiem więc dlaczego rodzice mają za coś oczywistego płacić drugi raz w czasie wizyty? I dlaczego generalnie takie testy nie są obowiązujące w czasie badania, tam gdzie jest to celowe, nie tylko dla dzieci?
I drugi, podobny problem. Dlaczego lekarze u nas zgadują, jaki antybiotyk przepisać? Zupełnie serio, lepiej czasem w chorobach nerek oddać mocz do badania do weterynarza - tam niemal zawsze wykonywane są testy, i antybiotyk jest trafiony od zaraz, nie metodą prób i błędów.
No cóż, to jet Polska właśnie.
n
n
W dniu 11.10.2008 o 13:12, Gość napisał:

coś ci sie we łbie pomieszało z tym planem.plany to maja firmy farmaceutyczne i repy.



Zapewne jesteś lekarzem. Po formie pisania i kulturze osobistej rozpoznaję ten typ. A firmy farmaceutyczne i repy muszą przez kogoś realizować swoje plany. I robią to rękami konowałów.
G
Gość
Uważam akcję NFZ za bardzo słuszną,lekarze bez skrupułów zapisują malutkim dzieciom silne antybiotyki bo dzięki temu firmy farmaceutyczne finansują im wczasy za granicą a dzieci z przedawkowania antybiotyków mają takie uszkodzenia zdrowia ,żę nie pozbędą się ich do końca życia.
Piszę to bo mam takie przykłady w rodzinie.
O
Ola
Ubiegłoroczna akcja NFZ przeciwko wypisywaniu antybiotyków przez lekarzy doprowadziła do tego że co niektórzy lekarze poprostu nie chcieli wypisywać antybiotyku.To nie jest moja opinia ale i innych mam.MOje dzieci nie mogły się pozbyć przeziębienia i kaszlu praktycznie od stycznia do maja.I to nie yylko kaszel ale i temperatura.Lekarz ciągle zapisywał jakieś syropy które nic nie pomagały.Dlatego nie wiem czemu ta akcja ma służyć , MOŻE ROZCHODZI SIĘ NFZ O REFUNDACJĘ LEKÓW/antybiotyki to leki refundowane /A NIE O ZDROWIE PACJENTA.JAk nie wiadomo o co się rozchodzi , to idzie o pieniądze.Na całym świecie leczy się antybiotykamitylko Polakom one mogą zaszkodzić.Dziwne.
u
urzednik
Bzdura!!!!

Jak przeczytałem ten artykuł to się ZAGOTOWAŁEM. Dr n. med. Mirosław Małowski z opolskiej Przychodni "Polimed" sam mi powiedział na pytanie czy jest mi potrzebny antybiotyk, że cytuję dosłownie:

"Witaminę C to można sobie kupić w aptece. A jak się idzie do mnie to wypisuję porządny lek. Inaczej WYPAD!".

Ten lek, to od dłuższego czasu dla paru osób z mojego otoczenia to amosiklav (no chyba że to nie antybiotyk..). I bynajmniej nie krzyczałem na Pana doktora żeby mi wypisał antybiotyk. No chyba że 30 lat to wiek starszy i że samo wejście takiego pacjenta jak ja jest traktowane jako wejście smoka. A może wyglądam tak groźnie???? Dodam że nie chodzę na siłownię i w dresie.... Zresztą już przeżyłem kiedyś badanie Pana Doktora (jestem zapisany do tej przychodni i niekiedy musze być "obsłużony" przez tego Pana, z braku mojego lekarza rodzinnego) i wiem jak wygląda. Na moje wejście jeszcze nie zdąży się zapytać o co chodzi a już wypisuje receptę z antybiotykiem (tak expresowych badań jak u tego Pana nie prowadził mi ŻADEN lekarz rodzinny)....

Przypadek? Zostawiam opinię czytelnikom

Moim skromnym zdaniem cytowanie akurat TEGO lekarza z Polimedu, z całym szacunkiem do tytułów które Pan Doktor posiada, jest delikatnie mówiąc nietrafione.
G
Gość
coś ci sie we łbie pomieszało z tym planem.plany to maja firmy farmaceutyczne i repy.
~opolanin~
PRAWDA W TEMACIE WYPISYWANIA BEZ POTRZEBY ANTYBIOTYKU JEST TAKA, IŻ LEKARZE REALIZUJĄ W TEN SPOSÓB PLANY SPRZEDAŻY LEKARSTW, Z KTÓRYCH OTRZYMUJĄ GRATYFIKACJE W POSTACI PROWIZJI, NAGRÓD PIENIĘŻNYCH LUB WYCIECZEK. Dlatego feszerowanie pacjentów antybiotykami było ( i jest) takie duże. Jak zwykle "po pierwsze nie szkodzić" zeszło na daleki plan... Pierwszy zajmuje jak zawsze KASA ("pokaż lekarzu, co masz w garażu").
i
imieNNiczka
Brawo.......Kolejny krok do przodu w opolkim NFZ,oby tak dalej!
G
Gość
Cieszę się, że w końcu lekarze zmądrzeli!!! Jestem mamą dwóch chłopców i niejednokrotnie kłóciłam się z lekarzem o nie podawanie antybiotyków. Można bez nich wyleczyć dziecko. Te testy to naprawdę dobry pomysł, powinny znaleźć się w każdym gabinecie!
Dodaj ogłoszenie