Lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego na Opolszczyźnie nadal nie podpisali umów z NFZ

Redakcja
- My absolutnie nie chcemy naszych pacjentów krzywdzić, ani im szkodzić - zapewnia dr Adam Tomczyk, szef Porozumienia Zielonogórskiego na Opolszczyźnie.
- My absolutnie nie chcemy naszych pacjentów krzywdzić, ani im szkodzić - zapewnia dr Adam Tomczyk, szef Porozumienia Zielonogórskiego na Opolszczyźnie. archiwum
Na sobotnim spotkaniu w Opolu, na którym było obecnych ok. 200 medyków z całego województwa, został powołany regionalny sztab kryzysowy, który ma na bieżąco reagować na postanowienia Ministerstwa Zdrowia.

Na spotkaniu podjęto przede wszystkim ważną decyzję dla tych pacjentów, którzy od 2 stycznia - z powodu strajku przychodni podstawowej opieki zdrowotnej - nie tylko nie mogą skorzystać z porady swojego lekarza, ale też zostali pozbawieni dostępu do swojej dokumentacji medycznej. Jest to istotne m.in. przy wypisywaniu recept na leki, zażywane w przypadku chorób przewlekłych, czy też przypadającego terminu zaszczepienia dziecka.

Problem ten poruszyła Rzecznik Praw Pacjenta Krystyna Barbara Pawłowska, która zagroziła lekarzom nakładaniem na nich kar finansowych (nawet do 500 tys. zł) za uniemożliwienie komukolwiek skorzystania z dokumentacji. Od 2 stycznia, czyli od rozpoczęcia strajku wpłynęło już do niej, z tego tytułu, ponad 200 skarg od pacjentów.

- My absolutnie nie chcemy naszych pacjentów krzywdzić, ani im szkodzić - zapewnia dr Adam Tomczyk, szef Porozumienia Zielonogórskiego na Opolszczyźnie. Przygotowujemy dla nich specjalne pismo, w którym dokładnie wyjaśnimy, o co w naszym sporze z Ministerstwem Zdrowia chodzi. Opublikowaliśmy je już na stronie na naszej internetowej www.pz.opole.pl. Poprosimy też, podobnie jak zrobili to lekarze z Pomorza, o odczytanie go w trakcie mszy w kościołach.Nie pieniądze w tym sporze są najważniejsze, tylko zwiększone wymagania, jakie się na nas nakłada i warunki, w jakich mamy pracować.

- Jeśli chodzi o groźby pani rzecznik, to chciałbym podkreślić, że żadne przepisy nie nakładają na nas obowiązku codziennego otwierania przychodni i wydawania dokumentacji - zaznacza dr Tomczyk. - Nie chcemy jednak pacjentom utrudniać życia i jeśli ktoś potrzebuje dokumentacji, to mu ją na pewno wydamy.

Odbędzie się to w ten sposób, że w poniedziałek na drzwiach tych przychodni, które od 2 stycznia są zamknięte, pojawi się dla pacjentów informacja, gdzie mają się zwrócić, pod jaki numer zadzwonić, aby dokumentację otrzymać.

- Pacjent otrzyma swoją dokumentację w najbliższym możliwym czasie- mówi dr Tomczyk. - Należy pamiętać, że zawiera ona wrażliwe, dyskretne informacje, dlatego każdą taką prośbę musimy zweryfikować. Nie możemy oddać dokumentacji tak od ręki, bo mogłaby trafić w obce ręce. Pacjent będzie musiał przynieść pisemny wniosek, podpisać go i się wylegitymować. Poza tym musimy zostawić kopię dokumentacji w przychodni. Za jej wydanie pacjent nic nie zapłaci.

Szczegółowe dane na ten temat będzie można również znaleźć na stronie Porozumienia Zielonogórskiego.

Na 183 dotąd działających przychodni POZ do 3 stycznia umowę z NFZ na 2015 rok podpisało 76 placówek. Do 2 stycznia było ich 69.

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 82

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

b
bob

Co ma do tego kościół. Chyba, że za tym porozumieniem stoi RYDZYK I PISIAKI Z BRZEGU, którzy porodówkę już rozwalili dzięki KONIOWI z Otmuchowa 

G
Gość
W dniu 04.01.2015 o 06:23, adi napisał:

wyksztalvili się za darmo to niech pracują za najnizsza żeby to odrobić co państwo im umożliwiło za nasze pieniądze a o przysiędze która składają nikt juz nie pamięta. Polskie gowienko na miękko.

Jasne..... A jak dziecko lekarza spyta: "Tato, co dziś na obiad?", to tata powie: "Kochanie! Po co nam obiad? Chodź przeczytam ci przysięgę Hipokratesa!". Oczywiście mówimy o lekarzach POZ, nie specjalistach! Pamiętajmy, że ktoś, kto otworzył przychodnię musi mieć lokal, wyposażenie, pracowników itp. i są na to często brane kredyty na "100 lat". Ja też jestem pacjentką, wkur..... mnie to całe zamieszanie (ale to robi się już powoli noworoczna tradycja), modlę się od 1 stycznia, by moje ośmiomiesięczne dziecko nie zachorowało, bo - po pierwsze - nie wiem, czy moja przychodnia podpisze umowę z NFZ, a - po drugie - nawet jak podpisze, to w ciągu tych 7 minut, które lekarz będzie miał dla mojego dziecka, nie wiem czy zdążę je rozebrać i ewentualnie uspokoić jak się rozpłacze przed badaniem.... Pozdrawiam, 

p
pacjent

super bardzo ciężko ma pani doktor jak miesięcznie przyjmuje ponad 1200 pacjentów a ciekawe ilu ma zapisanych do siebie bo na pewno dużo więcej bo przecież dużo ludzi jest zapisanych a do lekarza idzie raz w roku albo zadziej i teraz 136.80 zł. na rok podzielić na 12 miesięcy równa się 11.40 zł. miesięcznie teraz 11.40 zł. pomnożyć przez minimum 1200 zł.to się równa 13680 zł. miesięcznie to jest mój roczny dochód i pracuję 12 godzin dziennie i co tak im jest zle taka krzywda się dzieje 

 

j
ja

Zbuntujmy się jako pacjenci i wybierajmy tylko tych lekarzy, którzy umowy podpisali i nie olali nas - oni mogą strajkować, to my też...

G
Gość

Ja mieszkam od wielu lat za granica!Po dosc paru latach od wyjazdu otrzymalem  dla mnie i mojej rodziny ksiazki zdrowia gdyz mialem w dalszym ciagu meldunek mego starego pobytu.Nie jestem pewny czy do dzis nie figuruje w Polskim Systemie Zdrowia Choc ponad 22 lata mieszkam za granica I taki tez czas figuruje i korzystam z innego systemu opieki zdrowotnej.

S
SAS

Ponieważ lubię wiedzieć...zapytałem znajomej która rozlicza przychodnie, a w zasadzie "robi"statystyki, o co chodzi i kto ma rację w tym konflikcie minister zdrowia-lekarze z PZ?
Dowiedziałem się ,że:
-do tej pory lekarz dostawał ryczałt na osobę i  rozliczał się z tego w niewielkim stopniu.
-teraz ma dostać większą sumę na "łba" i musi dokumentować wydatki na badania itp.
Z tego wynika ,że PANOM DOKTOROM się to nie podoba i ja się im nie dziwię, bo tak jak i oni lubię pieniądze:-)
Jest tylko mała różnica, oni mają ich dużo więcej niż ja :-(  No to po co chcą jeszcze więcej ?

 

o
ola
W dniu 04.01.2015 o 22:19, Gość napisał:

"Moze ktos przeczyta!!!!!!! Cytat:Postanowiłam napisać list z prośbą o przesłanie go dalej jak najliczniejszej grupie ludzi.3 stycznia po dzienniku widziałam rozmowę z politykami na temat sytuacji jako zaistniała w POZ.Prowadząca wielokrotnie mówiła, że nie rozumie postępowania Porozumienia Zielonogórskiego. Cała sprawa została sprowadzona do nadmiernych żądań finansowych , braku odpowiedzialności i krzywdzenia pacjentów.Jak pewnie wszyscy zauważyli do tej rozmowy nie został zaproszony nikt ze strony lekarzy a o tym czego chcą lekarze wypowiadał się autorytatywnym głosem przedstawiciel PO.Przekłamania i oszczerstwa są poważne i poważne jest to o co walczy Porozumienie Zielonogórskie.Bardzo poważnym problemem POZ (myślę, ze nie tylko) są starzejący się lekarze. W województwie opolskim średnia wieku lekarza pracującego w POZ przekroczyła 57 lat. Gdyby w tej chwili z systemu odeszli emeryci to system by się zawalił. Młodych kształcących się lekarzy jest niewielu.Ja miesięcznie przyjmuję ponad 1200 pacjentów. Średnio 50-70 osób dziennie. Zdarzają się dni gdzie tych pacjentów przyjmuję i 100. Każdego roku dochodzi nowa praca. Część jest widoczna dla wszystkich bo większą część czasu patrzę w monitor i stukam w klawiaturę. Dużej części państwo nie widzicie. Skraca się czas poświęcony na kontakt z pacjentem a wydłuża czas biurokratyczny. Lekarze i tak nie są w stanie prowadzić kartotek w sposób zgodny z przepisami i bezpieczny dla siebie, bo starają się wypełnić swoje podstawowe zadanie leczenia pacjentów.W nowej umowie jest kilka niemożliwych do przyjęcia zadań. Jest ona skierowana przeciwko pacjentom i stawia pacjentów i lekarzy naprzeciwko siebie. Tylko razem jesteśmy w stanie zawalczyć o wspólne dobro.Po pobieżnej lekturze nasuwają mi się liczne uwagi. Pierwsza sprawa - pakiet kolejkowy. Wszystkiego nie wiem, ale to do czego doszłam jest bulwersujące. Lekarz endokrynolog jak wszyscy wiedzą leczy najczęściej choroby tarczycy. W nowej umowie to lekarz POZ będzie zobowiązany do leczenia niedoczynności tarczycy. Wszyscy państwo, którzy jesteście pod kontrolą poradni endokrynologicznej, teraz wrócicie do POZ. Lekarz nie będzie mógł państwa skierować do specjalisty. Rozwiązany problem kolejki u endokrynologa? Ma pan minister sukces? Łagodny przerost gruczołu krokowego też w gestii lekarza POZ. Zniknie kolejka do urologa? Takich jednostek chorobowych wrzuconych do POZ jest więcej.Na wykonanie tych zadań lekarz POZ nie dostaje żadnych dodatkowych pieniędzy, a minister może zaoszczędzić na wykupieniu tych wizyt u specjalistów. Tyle że specjaliści mieli wykupioną konkretną ilość wizyt a my nie mamy limitu. Przyjąć należy wszystkich pacjentów.Niestety nie potrafię już w sposób bezpieczny dla pacjentów przyjmować większej ilości ludzi.Liczni moi koledzy mają już przyjmowanie na godzinę. Pacjent endokrynologiczny na kontrolnej wizycie będzie musiał zająć 30 minut tak jak u specjalisty. Już ostatnio pojawiły się kłopoty gdzieniegdzie z dostaniem się do lekarza w dniu rejestracji. Niestety teraz obejmie to już wszystkie praktyki.Co zrobić z pacjentami potrzebującymi zwolnienie do pracy. Z nagłymi zachorowaniami. Ludźmi z wymiotami, biegunkami, bólami, gorączkami. Nie potrafię w sposób uczciwy w stosunku do pacjenta przyjąć na siebie nieskończonej ilości zadań i przejąć pacjentów moich kolegów specjalistów tylko po to by minister miał wyborczy sukces.Kolejna sprawa - umowa. Umowa ma być bezterminowa. Tą umowę może zmieniać aneksem NFZ bez jakiejkolwiek konsultacji. Ja tylko mogę ją wypowiedzieć. Będzie można do POZ wrzucać wszystko co się nie zmieści gdzie indziej. My staniemy się pierwszą twarzą NFZ w opozycji do pacjenta. Sami już niewydolni będziemy tak jak teraz dostawać nowe zadania i nasza niemożność wykonania zadań będzie uderzała w pacjentów.Kolejna sprawa - skierowania do okulisty i dermatologa. Okulistycznie leczymy zapalenia spojówek i powtarzamy zalecone przez okulistę leki. Po co wypisywać skierowania do okulisty na dobranie okularów? Ja i tak nie mogę nic w tej dziedzinie zrobić. To jest i Wasz i nasz czas. Żeby pójść z dzieckiem po korektę szkieł będziecie musieli zarejestrować się wpierw do POZ po skierowanie. Kolejny dzień u lekarza w kolejce. Podobnie u dermatologa. Do dermatologa zawsze szło się bez skierowania. Była to najskuteczniejsza metoda wczesnego leczenia chorób wenerycznych. Teraz najpierw do mnie a później dalej.Kolejna rzecz - pakiet onkologiczny. To już jest grubsza sprawa. W mojej praktyce mam w ciągu roku od 7-10 wykrytych pierwszorazowych zachorowań na nowotwór. Z tego 1-3 pacjentów to tacy, którzy nigdy nie byli wcześniej u lekarza i przychodzą w stanie zaawansowanym. Wielokrotnie tych kieruję od razu do szpitala bo są w złym stanie i wymagają natychmiastowego leczenia. Oni też zawsze byli przyjęci od razu, najczęściej na internę. Kilka pacjentek to pacjentki z nowotworami piersi i narządów rodnych. Tutaj swoją rolę jak dotąd widzę na wpajaniu pacjentkom konieczności wizyt u ginekologa i namawianiu na badanie piersi. System działa. Zostaje więc kilku pacjentów z pozostałymi nowotworami. Skupię się na nowotworach jelita grubego. Przez kilka lat funkcjonowało przesiewowe badanie kolonoskopowe i to dawało rezultaty. Za rządów ministra Arłukowicza to zostało zaniechane, albo mocno okrojone. Fakt, ze moi pacjenci nie mają do tych badań dostępu. Pozostaje planowana kolonoskopia. Większość placówek ma wykupione przez NFZ to badanie bez znieczulenia.Bardzo bym chciała zobaczyć twarz ministra po wykonaniu tego badania bez znieczulenia.Jeżeli rak jelita grubego daje jednoznaczne objawy to często jest już za późno na pełne wyleczenie. Jest to więc wyjątkowy wyścig z czasem. Jakie są wczesne objawy raka jelita grubego? Mogą być pojawiające się biegunki, mogą być zaparcia, może być krew w kale, mogą być pobolewania, może być utrata wagi. Dotąd dawałam skierowanie na kolonoskopię. U większości pacjentów były polipy, które lekarze od razu usuwali. Wszyscy Ci pacjenci to potencjalni chorzy na raka. Radość z wyleczenia i uniknięcia tragedii. Teraz spośród tych pacjentów mam wybrać lepszych i dać im zieloną książeczkę. Wszystkim nie mogę. Jeżeli nie dam komuś u kogo, w trakcie stania w jeszcze dłuższej kolejce, rozwinie się rak to pacjent będzie miał żal do mnie a nie do ministra, a ja będę musiała z tym żyć.Dlaczego nie mogę dać wszystkim? Bo muszę mieć trafienia! Trafienia to jest określenie ministra na pacjenta z chorobą nowotworową. Wydam 30 książeczek Pacjent przejdzie diagnostykę i teraz oceni moją pracę urzędnik. Jeżeli będę miała 0-1 trafienia to zostanę skierowana na karne szkolenie a za wykonaną pracę mi nie zapłacą. Czyli badając w kierunku choroby nowotworowej 30 pacjentów nie znajdę u nikogo rozwiniętego raka to będę ukarana szkoleniem i finansowo. Teraz badam nawet stu ludzi, żeby wykryć u jednego raka. Moja sytuacja się poprawi jeżeli będę miała 2 trafienia dostanę wtedy 20 złotych i nie będę karana upokarzającym szkoleniem. Ta kwota rośnie i przy stosunku jedno trafienie na pięć sięga ponad 100 złotych. Cały czas cytuję umowę! Staniemy więc z pacjentem po przeciwległej stronie - on będzie się cieszył, że nie ma raka, ja będę miała poważny problem. Będę więc unikała zielonych książeczek jak ognia, albo wydam je wszystkim.Jeżeli nie wydam to minister wygrał, bo lekarze są źli i nie chcą pracować, jak wydam to nie wytrzymam finansowo (bo za tą diagnostykę zapłacę z puli POZ) i dołożę do pracy kolejne wypisywanie książeczek, sprawozdań. Wydłuży się więc kolejka pacjentów u mnie. Wąskie gardło w postaci zbyt małej ilości zakontraktowanych kolonoskopii pozostaje.Tyle, ze teraz za to odpowiadam ja nie minister.Kolejna sprawa to EWUŚ. Jak państwo wiecie musimy sprawdzać EWUŚ czyli czynne ubezpieczenie pacjenta. Dwa razy w tygodniu trafia się pacjent, który EWUŚ wyświetla w kolorze czerwonym – pacjent nieubezpieczony. W większości są to pacjenci, którzy mają ubezpieczenie i faktem, że świecą na czerwono są oburzeni. Teraz pacjent wypisuje oświadczenie, że jest ubezpieczony i my przyjmujemy takiego pacjenta nieodpłatnie. NFZ płaci za takiego pacjenta. Teraz NFZ przestaje płacić za pacjentów świecących na czerwono (w mojej praktyce 11%). Czyli jak pacjent świeci na czerwono i wypisze nam oświadczenie, to za jego leczenie i wizytę nie zapłaci nikt. Pieniądze zostają w funduszu. Kolejna oszczędność ministra.Takich pułapek jest więcej a list i tak zrobił się długi. Jest to jednak nasza wspólna sprawa - pacjentów i lekarzy.W tym roku mija 30 lat mojej pracy i zawsze byłam po stronie pacjenta, bo sama też jestem pacjentką i to z wiekiem coraz częściej i boleśniej. Ministrowie się zmieniają a ja od 30 lat o 8.00 wołam proszę (teraz parę minut później bo ładuje się komputer).Tej pracy nie chcą wykonywać młodzi lekarze i jak nic się nie zmieni, to po pięciu latach nastąpi poważny kryzys w służbie zdrowia na poziomie POZ. Wtedy obecny minister będzie już miał inną posadę równie prestiżową i pozbawioną osobistej odpowiedzialności jak teraz, ale my zostaniemy na dole, pacjenci i lekarze.Dlaczego inni podpisali? My nie podpisaliśmy, i jakie mamy kłopoty, a strach pomyśleć co nas czeka. Straszą nas przez telefon, jeżdżą do prywatnych domów. Ruszyły zmasowane kontrole. Nagonka bezpardonowa w mediach. Kłamstwa, półprawdy, wyrwane z kontekstu słowa. Ja się boję bardzo i nie dziwie się, że inni też się boją. Tylko zwarta grupa może się przeciwstawić.Jeżeli my przegramy to tak naprawdę przegrają pacjenci.Z poważaniemLekarz rodzinny z 30 letnim stażem w jednej placówceJeszcze raz proszę o rozesłanie tego listu swoim znajomym, bo jest to jedyna forma wyjaśnienia stanowiska lekarzy rodzinnych."

akurat jak jesteś taki kolo któremu tak dobro nas lezy na sercu to się podisz z nazwiska i adresu.

Gdzie tu  w tym wszystkim tak naprawde jest  JA CHORY.... ale naprawdę chory , nie ci stacze przed gabinetami co mu się wydaje ,żę są chorzy bo maja duzy cholesterol albo w kościach gio łóupie...a co nabiją kasy biednych lekarzy .... :unsure:  :wub:  :wub:  :wub:  :wub:

u
um

a ja to uważam ,że w du...sie im po przewracało.Gdzie  powołanie do zawodu . gdzie sumienie , a przecież tak naprawde zarabiaja dobrze, zero kontroli fiskusa  - mało , mało i to najgforsze ,że podpieraja się płaszczykiem nas chorych  co widac po ich finansowym stausie....Ciagle to samo rozpierducha  o tak dla zasady....

G
Gość

Dla lekarzy nie liczy się nic poza kasą, niech nie podpisują umów, po co szarpią pieniądze od państwa skoro i tak każdy z pacjentów musi dać im w łapę żeby być potraktowanym jak człowiek, w tyłkach im się przewraca, chaty z basenami, dzieci na zagranicznych studiach i układy z producentami leków - jest wycieczka to pacjent własnie takie specyfiki dostanie, po co skierowania na specjalistyczne badania, przecież jak się pochoruje mocniej to trafi do szpitala, opieka zdrowotna pierwszego kontaktu to porażka, czasem mam wrażenie, że lekarze fachu uczą się z reklam...

G
Gość

przyszedł mi na myśl: "V for Vendetta" albo "The Hunger Games"

c
copy
W dniu 04.01.2015 o 21:22, Gość napisał:

Porozumienie Łódzkie zrywa podpisane umowy z NFZ i przystępuje do protesu wspólnie z Porozumieniem Zielonogórskim – TVP Info, godz. 21.15. 

 

G
Gość

"- W tej chwili wydaje się, że Arłukowicz wygrywa. Część lekarzy zrzeszonych w Porozumieniu Zielonogórskim najwyraźniej przeraziła się sankcji. Żaden z ministrów nie szedł na tak otwartą konfrontację – przyznał w rozmowie jeden z lekarzy rodzinnych spoza Porozumienia. On sam kontrakt podpisał, ale uważa że postulaty PZ są jak najbardziej zasadne. Jego zdaniem minister zdrowia jest bardzo blisko przeszarżowania. – Jeszcze kilka gróźb, jeszcze jeden strzał w kierunku Porozumienia, i może dojść do większego protestu."

 

G
Gość

"- W tej chwili wydaje się, że Arłukowicz wygrywa. Część lekarzy zrzeszonych w Porozumieniu Zielonogórskim najwyraźniej przeraziła się sankcji. Żaden z ministrów nie szedł na tak otwartą konfrontację – przyznał w rozmowie jeden z lekarzy rodzinnych spoza Porozumienia. On sam kontrakt podpisał, ale uważa że postulaty PZ są jak najbardziej zasadne. Jego zdaniem minister zdrowia jest bardzo blisko przeszarżowania. – Jeszcze kilka gróźb, jeszcze jeden strzał w kierunku Porozumienia, i może dojść do większego protestu."

 

G
Gość

"Stać było Polskę aby przed świętami udzielić na ręce odwiedzającego nas Prezydenta Prosieńki pomocy Ukrainie w wysokości 2 miliardów złotych a dla naszych lekarzy widzę już nie.
Spokojnie rodacy bo się Wam piana skończy zanim w mediach doniosą że wbrew zeszłorocznym zapewnieniom Pani Premier energia jednak podrożała. Jakby Wam jeszcze mało było to wejdzie lada chwila podwyżka akcyzy na paliwa o 74 procent, również dzięki mediującej dziś łaskawie pod nami kopiącej Pani Premier.
A ciekawscy niech sprawdzą komu od 1 marca ZUS zaczyna odszkodowania wypłacać."

 

G
Gość

"Moze ktos przeczyta!!!!!!! Cytat:Postanowiłam napisać list z prośbą o przesłanie go dalej jak najliczniejszej grupie ludzi.
3 stycznia po dzienniku widziałam rozmowę z politykami na temat sytuacji jako zaistniała w POZ.
Prowadząca wielokrotnie mówiła, że nie rozumie postępowania Porozumienia Zielonogórskiego. Cała sprawa została sprowadzona do nadmiernych żądań finansowych , braku odpowiedzialności i krzywdzenia pacjentów.
Jak pewnie wszyscy zauważyli do tej rozmowy nie został zaproszony nikt ze strony lekarzy a o tym czego chcą lekarze wypowiadał się autorytatywnym głosem przedstawiciel PO.
Przekłamania i oszczerstwa są poważne i poważne jest to o co walczy Porozumienie Zielonogórskie.
Bardzo poważnym problemem POZ (myślę, ze nie tylko) są starzejący się lekarze. W województwie opolskim średnia wieku lekarza pracującego w POZ przekroczyła 57 lat. Gdyby w tej chwili z systemu odeszli emeryci to system by się zawalił. Młodych kształcących się lekarzy jest niewielu.
Ja miesięcznie przyjmuję ponad 1200 pacjentów. Średnio 50-70 osób dziennie. Zdarzają się dni gdzie tych pacjentów przyjmuję i 100. Każdego roku dochodzi nowa praca. Część jest widoczna dla wszystkich bo większą część czasu patrzę w monitor i stukam w klawiaturę. Dużej części państwo nie widzicie. Skraca się czas poświęcony na kontakt z pacjentem a wydłuża czas biurokratyczny. Lekarze i tak nie są w stanie prowadzić kartotek w sposób zgodny z przepisami i bezpieczny dla siebie, bo starają się wypełnić swoje podstawowe zadanie leczenia pacjentów.
W nowej umowie jest kilka niemożliwych do przyjęcia zadań. Jest ona skierowana przeciwko pacjentom i stawia pacjentów i lekarzy naprzeciwko siebie. Tylko razem jesteśmy w stanie zawalczyć o wspólne dobro.
Po pobieżnej lekturze nasuwają mi się liczne uwagi. Pierwsza sprawa - pakiet kolejkowy. Wszystkiego nie wiem, ale to do czego doszłam jest bulwersujące. Lekarz endokrynolog jak wszyscy wiedzą leczy najczęściej choroby tarczycy. W nowej umowie to lekarz POZ będzie zobowiązany do leczenia niedoczynności tarczycy. Wszyscy państwo, którzy jesteście pod kontrolą poradni endokrynologicznej, teraz wrócicie do POZ. Lekarz nie będzie mógł państwa skierować do specjalisty. Rozwiązany problem kolejki u endokrynologa? Ma pan minister sukces? Łagodny przerost gruczołu krokowego też w gestii lekarza POZ. Zniknie kolejka do urologa? Takich jednostek chorobowych wrzuconych do POZ jest więcej.
Na wykonanie tych zadań lekarz POZ nie dostaje żadnych dodatkowych pieniędzy, a minister może zaoszczędzić na wykupieniu tych wizyt u specjalistów. Tyle że specjaliści mieli wykupioną konkretną ilość wizyt a my nie mamy limitu. Przyjąć należy wszystkich pacjentów.
Niestety nie potrafię już w sposób bezpieczny dla pacjentów przyjmować większej ilości ludzi.
Liczni moi koledzy mają już przyjmowanie na godzinę. Pacjent endokrynologiczny na kontrolnej wizycie będzie musiał zająć 30 minut tak jak u specjalisty. Już ostatnio pojawiły się kłopoty gdzieniegdzie z dostaniem się do lekarza w dniu rejestracji. Niestety teraz obejmie to już wszystkie praktyki.
Co zrobić z pacjentami potrzebującymi zwolnienie do pracy. Z nagłymi zachorowaniami. Ludźmi z wymiotami, biegunkami, bólami, gorączkami. Nie potrafię w sposób uczciwy w stosunku do pacjenta przyjąć na siebie nieskończonej ilości zadań i przejąć pacjentów moich kolegów specjalistów tylko po to by minister miał wyborczy sukces.
Kolejna sprawa - umowa. Umowa ma być bezterminowa. Tą umowę może zmieniać aneksem NFZ bez jakiejkolwiek konsultacji. Ja tylko mogę ją wypowiedzieć. Będzie można do POZ wrzucać wszystko co się nie zmieści gdzie indziej. My staniemy się pierwszą twarzą NFZ w opozycji do pacjenta. Sami już niewydolni będziemy tak jak teraz dostawać nowe zadania i nasza niemożność wykonania zadań będzie uderzała w pacjentów.
Kolejna sprawa - skierowania do okulisty i dermatologa. Okulistycznie leczymy zapalenia spojówek i powtarzamy zalecone przez okulistę leki. Po co wypisywać skierowania do okulisty na dobranie okularów? Ja i tak nie mogę nic w tej dziedzinie zrobić. To jest i Wasz i nasz czas. Żeby pójść z dzieckiem po korektę szkieł będziecie musieli zarejestrować się wpierw do POZ po skierowanie. Kolejny dzień u lekarza w kolejce. Podobnie u dermatologa. Do dermatologa zawsze szło się bez skierowania. Była to najskuteczniejsza metoda wczesnego leczenia chorób wenerycznych. Teraz najpierw do mnie a później dalej.
Kolejna rzecz - pakiet onkologiczny. To już jest grubsza sprawa. W mojej praktyce mam w ciągu roku od 7-10 wykrytych pierwszorazowych zachorowań na nowotwór. Z tego 1-3 pacjentów to tacy, którzy nigdy nie byli wcześniej u lekarza i przychodzą w stanie zaawansowanym. Wielokrotnie tych kieruję od razu do szpitala bo są w złym stanie i wymagają natychmiastowego leczenia. Oni też zawsze byli przyjęci od razu, najczęściej na internę. Kilka pacjentek to pacjentki z nowotworami piersi i narządów rodnych. Tutaj swoją rolę jak dotąd widzę na wpajaniu pacjentkom konieczności wizyt u ginekologa i namawianiu na badanie piersi. System działa. Zostaje więc kilku pacjentów z pozostałymi nowotworami. Skupię się na nowotworach jelita grubego. Przez kilka lat funkcjonowało przesiewowe badanie kolonoskopowe i to dawało rezultaty. Za rządów ministra Arłukowicza to zostało zaniechane, albo mocno okrojone. Fakt, ze moi pacjenci nie mają do tych badań dostępu. Pozostaje planowana kolonoskopia. Większość placówek ma wykupione przez NFZ to badanie bez znieczulenia.
Bardzo bym chciała zobaczyć twarz ministra po wykonaniu tego badania bez znieczulenia.
Jeżeli rak jelita grubego daje jednoznaczne objawy to często jest już za późno na pełne wyleczenie. Jest to więc wyjątkowy wyścig z czasem. Jakie są wczesne objawy raka jelita grubego? Mogą być pojawiające się biegunki, mogą być zaparcia, może być krew w kale, mogą być pobolewania, może być utrata wagi. Dotąd dawałam skierowanie na kolonoskopię. U większości pacjentów były polipy, które lekarze od razu usuwali. Wszyscy Ci pacjenci to potencjalni chorzy na raka. Radość z wyleczenia i uniknięcia tragedii. Teraz spośród tych pacjentów mam wybrać lepszych i dać im zieloną książeczkę. Wszystkim nie mogę. Jeżeli nie dam komuś u kogo, w trakcie stania w jeszcze dłuższej kolejce, rozwinie się rak to pacjent będzie miał żal do mnie a nie do ministra, a ja będę musiała z tym żyć.
Dlaczego nie mogę dać wszystkim? Bo muszę mieć trafienia! Trafienia to jest określenie ministra na pacjenta z chorobą nowotworową. Wydam 30 książeczek Pacjent przejdzie diagnostykę i teraz oceni moją pracę urzędnik. Jeżeli będę miała 0-1 trafienia to zostanę skierowana na karne szkolenie a za wykonaną pracę mi nie zapłacą. Czyli badając w kierunku choroby nowotworowej 30 pacjentów nie znajdę u nikogo rozwiniętego raka to będę ukarana szkoleniem i finansowo. Teraz badam nawet stu ludzi, żeby wykryć u jednego raka. Moja sytuacja się poprawi jeżeli będę miała 2 trafienia dostanę wtedy 20 złotych i nie będę karana upokarzającym szkoleniem. Ta kwota rośnie i przy stosunku jedno trafienie na pięć sięga ponad 100 złotych. Cały czas cytuję umowę! Staniemy więc z pacjentem po przeciwległej stronie - on będzie się cieszył, że nie ma raka, ja będę miała poważny problem. Będę więc unikała zielonych książeczek jak ognia, albo wydam je wszystkim.
Jeżeli nie wydam to minister wygrał, bo lekarze są źli i nie chcą pracować, jak wydam to nie wytrzymam finansowo (bo za tą diagnostykę zapłacę z puli POZ) i dołożę do pracy kolejne wypisywanie książeczek, sprawozdań. Wydłuży się więc kolejka pacjentów u mnie. Wąskie gardło w postaci zbyt małej ilości zakontraktowanych kolonoskopii pozostaje.
Tyle, ze teraz za to odpowiadam ja nie minister.
Kolejna sprawa to EWUŚ. Jak państwo wiecie musimy sprawdzać EWUŚ czyli czynne ubezpieczenie pacjenta. Dwa razy w tygodniu trafia się pacjent, który EWUŚ wyświetla w kolorze czerwonym – pacjent nieubezpieczony. W większości są to pacjenci, którzy mają ubezpieczenie i faktem, że świecą na czerwono są oburzeni. Teraz pacjent wypisuje oświadczenie, że jest ubezpieczony i my przyjmujemy takiego pacjenta nieodpłatnie. NFZ płaci za takiego pacjenta. Teraz NFZ przestaje płacić za pacjentów świecących na czerwono (w mojej praktyce 11%). Czyli jak pacjent świeci na czerwono i wypisze nam oświadczenie, to za jego leczenie i wizytę nie zapłaci nikt. Pieniądze zostają w funduszu. Kolejna oszczędność ministra.
Takich pułapek jest więcej a list i tak zrobił się długi. Jest to jednak nasza wspólna sprawa - pacjentów i lekarzy.
W tym roku mija 30 lat mojej pracy i zawsze byłam po stronie pacjenta, bo sama też jestem pacjentką i to z wiekiem coraz częściej i boleśniej. Ministrowie się zmieniają a ja od 30 lat o 8.00 wołam proszę (teraz parę minut później bo ładuje się komputer).
Tej pracy nie chcą wykonywać młodzi lekarze i jak nic się nie zmieni, to po pięciu latach nastąpi poważny kryzys w służbie zdrowia na poziomie POZ. Wtedy obecny minister będzie już miał inną posadę równie prestiżową i pozbawioną osobistej odpowiedzialności jak teraz, ale my zostaniemy na dole, pacjenci i lekarze.
Dlaczego inni podpisali? My nie podpisaliśmy, i jakie mamy kłopoty, a strach pomyśleć co nas czeka. Straszą nas przez telefon, jeżdżą do prywatnych domów. Ruszyły zmasowane kontrole. Nagonka bezpardonowa w mediach. Kłamstwa, półprawdy, wyrwane z kontekstu słowa. Ja się boję bardzo i nie dziwie się, że inni też się boją. Tylko zwarta grupa może się przeciwstawić.
Jeżeli my przegramy to tak naprawdę przegrają pacjenci.

Z poważaniem
Lekarz rodzinny z 30 letnim stażem w jednej placówce
Jeszcze raz proszę o rozesłanie tego listu swoim znajomym, bo jest to jedyna forma wyjaśnienia stanowiska lekarzy rodzinnych."

 

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3