Libero Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle Erik Shoji promuje siatkówkę nie tylko świetną postawą na boisku [WYWIAD, ZDJĘCIA]

Wiktor Gumiński
Wiktor Gumiński
- Obok zdobywania trofeów, moim celem na 2022 rok jest namówić kogoś z ZAKSY do występu na moim kanale - mówi z uśmiechem Erik Shoji (na zdjęciach nr 22).
- Obok zdobywania trofeów, moim celem na 2022 rok jest namówić kogoś z ZAKSY do występu na moim kanale - mówi z uśmiechem Erik Shoji (na zdjęciach nr 22). Wiktor Gumiński
Udostępnij:
O tym, że Amerykanin Erik Shoji jest jednym z najlepszych libero na świecie nie trzeba nikogo przekonywać. Zawodnik Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle równie dobrze co na placu gry radzi sobie jednak również w ... internecie, gdzie dużą popularnością cieszy się choćby jego konto w portalu YouTube. - Staram się opowiadać o siatkówce na różne oryginalne sposoby - podkreśla Shoji.

Wyobrażasz sobie życie bez telefonu?
Teraz nie, ponieważ bardzo lubię od czasu do czasu pokazywać ludziom, jak funkcjonuje nasza drużyna i jak czuję się w Polsce. Zawsze jestem w gotowości, by przy pomocy telefonu nagrać jakieś ujęcia. Chcę uwieczniać różne momenty, by po powrocie do Stanów Zjednoczonych móc pokazać rodzinie i przyjaciołom, jak wyglądało moje życie w różnych częściach świata. Dużo radości daje mi też możliwość interakcji z fanami. Staram się pomóc zrozumieć ludziom siatkówkę i tym samym nieco ją spopularyzować. W przyszłości jednak uważam, że będę w stanie ograniczyć korzystanie z telefonu, a przynajmniej nie będę regularnie czegoś nagrywać. Nie widzę siebie wiecznie w roli youtubera.

Po nieco ponad roku działalności masz ponad 75 tysięcy subskrybentów. To wynik, który cię zadowala?
Jak najbardziej, szczególnie, że na początku kompletnie nie wiedziałem, czego się spodziewać. Nie miałem pojęcia, że odbiorcy YouTube’a, czyli głównie młodzi ludzie, mogą na taką skalę zainteresować się siatkówką. Zacząłem zamieszczać tam treści w październiku 2020 roku, kiedy, grając jeszcze w Rosji, złapałem koronawirusa i szukałem pomysłów, jak w miarę efektywnie wykorzystać czas spędzany na kwarantannie. Tak powstały pierwsze materiały, a gdy zobaczyłem, jak dobrze się przyjęły, postanowiłem realizować kolejne i kolejne. Teraz moim celem jest pozyskanie 100 tysięcy obserwujących.

I co dalej?
Zawsze stawiam przed sobą małe cele, ponieważ nie uważam się za wielkiego twórcę. W dzisiejszych czasach dużo ludzi realizuje się na YouTubie. Dopóki zawodowo gram za granicą w siatkówkę, a chcę to czynić przynajmniej jeszcze przez kilka lat, dopóty planuję dodawać po kilka wideo na miesiąc. Nad żadnymi bardziej długofalowymi celami się do tej pory nie zastanawiałem.

Założenie kanału było typowo twoim autorskim pomysłem?
Jeżeli chodzi o dobór tematyki, to tak. Jednakże formy w postaci analiz czy reakcji na poszczególne wydarzenia są na YouTubie bardzo popularne. W ten sposób ludzie opowiadają choćby o tańcu, muzyce czy gotowaniu. Nie widziałem jednak, by ktokolwiek tworzył coś podobnego na temat siatkówki. To był mocny impuls do tego, by zacząć działać.

Zanim otworzyłeś swój kanał, interesowałeś się już nowymi mediami?
Niespecjalnie. Nie wiedziałem nawet, że na YouTubie można subskrybować kanały i prowadzić tak mocną interakcję ze swoimi odbiorcami. Miałem jedynie konto na Instagramie, bardzo popularnym w świecie siatkówki. Dopiero od około roku odkrywam więc tajniki funkcjonowania nowych mediów.

Ile czasu poświęcasz na przygotowywanie materiałów?
Nie jakoś szczególnie dużo. Nagranie materiału na YouTube’a zajmuje mi zwykle koło godziny. Na szczęście mam montażystę, któremu później go wysyłam i otrzymuję już wersję gotową do publikacji. Co ciekawe, nawet nie wiem czym dokładnie zajmuje się ta osoba na co dzień, ale współpracujemy od paru tygodni i wygląda to znakomicie. Używam też TikToka, ale na niego przeznaczam około 15 minut dziennie. Lubię tego typu aktywność, jest ona w moim obecnym życiu pewną rutyną, ale nie zapominam, że w pierwszej kolejności muszę się skupiać na grze w siatkówkę.

Tworzenie jakich materiałów sprawia ci największą satysfakcję?
Moimi ulubionymi są te, w których występują goście. Na razie byli nimi tylko Amerykanie. Ich było łatwiej namówić, ponieważ lepiej mnie znają i dobrze wiedzą, co chcę prezentować na swoim kanale. W Stanach Zjednoczonych podejście do nowych mediów jest też nieco inne niż w Europie, bardziej swobodne. Próbowałem już zaprosić do nagrania przedstawicieli innych krajów, ale nie czuli się oni gotowi, by dłużej rozmawiać przed kamerą w języku angielskim. W Grupie Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wszyscy nim władają, i to moim zdaniem dobrze, więc będę pracować nad tym, by w końcu ktoś do mnie przyszedł. Obok zdobywania trofeów, moim celem na 2022 rok jest przekonanie kogoś z klubu, nie licząc rodaka Davida Smitha, by wystąpił w moim materiale (śmiech).

A generalnie więcej siatkarzy lubi kamerę czy ucieka na jej widok?
Dobre pytanie. Zależy to poniekąd od narodowości. Jeżeli chodzi o Amerykanów, praktycznie wszyscy lubią się pokazywać na wideo. W Polsce jest do tego zdecydowanie mniej chętnych. Jeżeli natomiast chodzi o Rosjan, byłem nieco zaskoczony, ponieważ generalnie nie mieli oporów przed nagrywaniem. Byli do tego bardziej chętni niż Polacy, ale wszystkich jestem w stanie doskonale zrozumieć.

Siatkarze ZAKSY chowają się zatem po kątach, kiedy chodzisz z telefonem?
Większość próbuje się delikatnie ukrywać. Ale czasami po prostu przykładam im telefon do twarzy, zadaję pytanie i nie mają wyjścia, muszą sobie poradzić (śmiech). Mają do tego dystans, znają się na żartach. Nigdy nie było z tego żadnych nieprzyjemnych sytuacji. Komunikacja w naszym zespole stoi na wysokim poziomie, więc jeśli ktoś mówi wprost, że w danej chwili nie chce być nagrywany, nie mam z tym żadnego problemu. Mam jednak nadzieję, że koledzy z czasem przełamią nieśmiałość i przekonają się, jak przyjemnie jest występować przed kamerą.

Któryś z nich ma potencjał na dobrego youtubera?
Hmmm… ciekawą osobowość ma Norbert Huber, który z tego co wiem też próbuje robić jakieś wideo. On chyba będzie pierwszy w kolejności do tego, by namówić go do występu na moim kanale. Będę próbował to zrobić.

Twój kanał to również ciekawostki. Samemu to dzięki niemu dowiedziałem się choćby o istnieniu 9-osobowej odmiany siatkówki w Chinach.
Również lubię tego typu ciekawostki. Ważne jest dla mnie, by pokazywać siatkówkę w różnych kontekstach kulturowych. Samemu miałem okazję spróbować swoich sił w rywalizacji 9-osobowej, ponieważ dostałem zaproszenie na takie wydarzenie w Stanach Zjednoczonych. Nie było mi trudno odnaleźć się w nowej rzeczywistości, ale było to bardzo interesujące doświadczenie.

Głównym założeniem jest dla ciebie promowanie siatkówki w Stanach Zjednoczonych czy globalnie, na całym świecie?
Zależy mi na jednym, i na drugim. W USA siatkówka, jak powszechnie wiadomo, nie jest zbyt popularną dyscypliną. Wielu ludzi nie zdaje sobie tam sprawy, że można dzięki niej w innych miejscach na świecie godnie zarabiać na życie. Być może moje działania okażą się dla niektórych moich odbiorców inspiracją, może dzięki nim popularność siatkówki w mojej ojczyźnie nieco wzrośnie. Mam w sobie dużo energii, by dalej działać w tym kierunku. Jeżeli chodzi o subskrybentów, to najwięcej jest jednak moich rodaków oraz osób z innych krajów anglojęzycznych, Kanady czy Wielkiej Brytanii. Odkąd jednak gram w Polsce dostrzegam, że znacząco przybyło mi również odbiorców z waszego kraju.

Robiąc tyle materiałów, chyba cały czas musisz być na bieżąco z siatkarskimi wydarzeniami różnych krajach.
Zgadza się, jestem prawdziwym fanatykiem siatkówki. Uwielbiam oglądać mecze zarówno z perspektywy zwykłego kibica, ale i po to, by się cały czas edukować, dokształcać, podpatrując poczynania innych zawodników. Oglądam nie tylko mecze ligi polskiej, włoskiej, rosyjskiej czy Ligi Mistrzów, ale również śledzę spotkania w mniej popularnych rozgrywkach: Pucharze CEV, Pucharze Challenge czy ligach tureckiej bądź niemieckiej.

Tworząc wideo na swój kanał oglądasz daną potyczkę kilka razy?
Kiedy chcę zaprezentować swoje reakcje, wtedy widzę ją zwykle po raz pierwszy. Zależy mi bowiem na tym, by były one jak najbardziej autentyczne. Zdarza mi się jednak obejrzeć niektóre spotkania więcej razy, jeżeli chcę dodać do swojego materiału wskazówki bardziej fachowe, analityczne. Nie oglądam natomiast meczów przed tym, zanim zacznę je omawiać.

To na koniec przyznaj się: od dziecka byłeś tak przebojową osobą?
Jako dziecko byłem trochę nieśmiały i … ciągle taki jestem. Kiedyś nie przychodziło mi łatwo nawiązywanie nowych kontaktów czy wypowiadanie się przed kamerą. Zawsze byłem jednak towarzyski wśród rodziny i przyjaciół, stąd z czasem zacząłem myśleć o pokazaniu siebie w szerszym gronie. Udział w wielu turniejach rozgrywanych na oczach tysięcy kibiców zainspirował mnie do tego, by sprawić, żeby nie kojarzyli mnie oni tylko z tego, że jestem siatkarzem, ale przede wszystkim, tak jak każdy z nas, normalnym człowiekiem. Dziś paradoksalnie przed kamerą staję się śmielszy niż bez jej obecności.

Australian Open nie dla Djokovicia, jakie szanse mają Polacy?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie