Liga Mistrzów. Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wygrała z PGE Skrą Bełchatów po znakomitym widowisku

Wiktor Gumiński
Wiktor Gumiński
Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle nie pękła i jest już niemal pewna awansu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów.
Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle nie pękła i jest już niemal pewna awansu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Wiktor Gumiński
Świetną reklamę siatkówki zrobiły PGE Skra Bełchatów i Grupa ZAKSA Kędzierzyn-Koźle w pierwszym meczu drugiego turnieju fazy grupowej Ligi Mistrzów, rozgrywanego w Bełchatowie. Po bardzo zaciętym widowisku 3:2 wygrali kędzierzynianie.

Dla obu drużyn była to już piąta konfrontacja w tym sezonie. Wcześniejsze cztery (w Superpucharze Polski, Lidze Mistrzów i dwie w PlusLidze) również wygrała ekipa z Kędzierzyna-Koźla. Z drugiej strony, Skra była jedynym zespołem, który jak dotąd był w stanie odebrać podopiecznym trenera Nikoli Grbica punkt w rozgrywkach ligowych. Teraz po raz kolejny od początku postawiła im bardzo trudne warunki.

Już pierwszy set był pełen widowiskowych wymian. Przez jego większość nieznacznie prowadziła bardzo dobrze grająca w ataku Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. W końcówce jednak bełchatowianie mocno przycisnęli zagrywką, dzięki czemu to oni wyszli na prowadzenie 21:19. Najważniejsze momenty należały jednak do doskonale dysponowanego libero kędzierzynian Pawła Zatorskiego. Jego obrony umożliwiały wyprowadzanie kontr, z których kluczową skończył nieomylny w ataku Aleksander Śliwka (5/5) i to nasza drużyna zwyciężyła ostatecznie 25:23.

W drugiej partii swoje popisy w polu serwisowym rozpoczął natomiast były gracz kędzierzynian Mateusz Bieniek. Stąd też Skra szybko odskoczyła na 6:2 i na dłuższy czas ustawiła się w bardzo korzystnym położeniu. Siatkarze z Kędzierzyna-Koźla jednak ani przez moment nie odpuszczali. Krok po kroku zbliżali się do przeciwnika, aż w końcu wyrównali na 18:18. Tym razem jednak decydujące akcje należały do bełchatowian. Mocne zagrywki Milada Ebadipoura i ataki Dusana Petkovica pozwoliły jej wygrać 25:21.

Trzecia odsłona przez długi czas była bardzo wyrównana. Z czasem jednak stopniowo zaczęła uwidaczniać się przewaga Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Popełniła oni mniej błędów od Skry, dobrze spisywał się jej atakujący Łukasz Kaczmarek, co zaowocowało triumfem 25:20.

Potem jednak powtórzyło się to, co miało miejsce w drugim secie. Mianowicie, w roli głównej ponownie wystąpił Bieniek. Znów dał się on kędzierzynianom we znaki swoimi potężnymi zagrywkami. Posłał między innymi aż trzy asy z rzędu, które pozwoliły ekipie z Bełchatowa odskoczyć na 14:9. Tym razem taka zaliczka w zupełności wystarczyła jej do zapewnienia sobie sukcesu (25:19).

Tie-break natomiast już zdecydowanie należał do Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Swoją wyższość przypieczętowała ona dzięki znakomitej grze blokiem, która pozwoliła jej odjechać na 9:4. Dodając do tego, że znów niezawodny był Kaczmarek, nasz zespół nie miał problemów z dowiezieniem tej zaliczki i ostatecznie zwyciężył 15:10.

Dziś (27.01) Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która w Lidze Mistrzów odniosła jak dotąd komplet zwycięstw i zdobyła 11 punktów, zmierzy się z tureckim Fenerbahce Stambuł. Początek tego starcia o godz. 20.30.

PGE Skra Bełchatów - Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 2:3 (23:25, 25:21, 20:25, 25:19, 10:15)
Skra: Łomacz, Sander, Bieniek, Petkovic, Ebadipour, Kłos, Piechocki (libero) oraz Mitic, Sawicki.
ZAKSA: Toniutti, Śliwka, Kochanowski, Kaczmarek, Semeniuk, Smith, Zatorski (libero) oraz Rejno, Staszewski, Kluth, Prokopczuk, Zawalski.

Menedżer sportowy - zbawienie czy zło konieczne?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie