Lubimy być okłamywani

    Lubimy być okłamywani

    sxc.hu

    Nowa Trybuna Opolska

    Aktualizacja:

    Nowa Trybuna Opolska

    Lubimy być okłamywani

    ©sxc.hu

    Rozmowa z Jarosławem Świątkiem, psychologiem, autorem książki "Wszyscy kłamią".
    Lubimy być okłamywani

    ©sxc.hu

    - Często pan kłamie w swojej książce?
    - Staram się nie kłamać, ponieważ przedstawiam naukowe dowody na to, w jaki sposób robią to inni. Natomiast na co dzień nie odróżniam się od reszty.

    - Nie ma przesady w twierdzeniu, że kłamiemy trzy razy w ciągu dziesięciu minut?
    - Polacy robią to nawet częściej. Badania były przeprowadzone na gruncie amerykańskim, który cechuje się inną, bardziej indywidualistyczną kulturą. Ludzie są bardziej ekspresyjni, chętniej wyrażają swoje myśli i emocje.

    - Nawet wówczas, gdy na pytanie "co u ciebie słychać?" odpowiadają niezależnie od sytuacji - "OK"?
    - Jeśli jest inaczej, nie ukrywają tego. Na tym polega różnica między nami. Polacy częściej mówią, że nic się nie stało, jeśli nawet ktoś im nadepnie boleśnie na nogę w tramwaju. Nie przyznają się także, w przeciwieństwie do Amerykanów, że nie smakowała im zupa. W formułowaniu sądów jesteśmy bardziej zachowawczy, bardziej wiążą nas pewne normy społeczne. Polska kultura jest bardziej kolektywna.

    - Kłamiemy, żeby podnieść swoją wartość w oczach innych? Żeby uniknąć kary?
    - Są także inne przyczyny. Trzeba przy tym pamiętać, że kłamstwo kłamstwu nierówne. Istnieją tzw. białe kłamstwa, popełniane w dobrych intencjach. Jeżeli poważnie zachoruje osoba w podeszłym wieku i wiadomo, że informacja o negatywnych rokowaniach mogłaby ją zabić, posuwamy się do kłamstwa. Okłamujemy partnerkę, twierdząc, że korzystnie wygląda w nowej sukience. Nie chcemy wyrządzić jej przykrości. Inny ciężar mają kłamstwa, których celem jest uniknięcie odpowiedzialności, kiedy pogwałciliśmy normy społeczne. Chodzi tu wyłącznie o nasze osobiste korzyści.
    - Według pana kłamstwo bardzo łatwo obnażyć...
    - Owszem, ponieważ pozostawia bardzo wyraźne ślady. Nasze ciała nie potrafią kłamać - głównie dlatego, że jeżeli przyjąć, że na Ziemi żyjemy od 24 godzin, to zaledwie przez godzinę posługujemy się językiem, zaś w pozostałym czasie porozumiewaliśmy się za pomocą mowy niewerbalnej. Kłamstwo jest wynalazkiem języka. Ciało reaguje adekwatnie do sytuacji. Jeżeli w przeszłości zaistniało zagrożenie, sygnalizowało, że należy podjąć kroki zaradcze - uciekać albo walczyć. Jeżeli kłamiemy, na naszej twarzy, na naszym ciele można odnaleźć ślady emocji, które to potwierdzają.

    - Na przykład?
    - Występują trzy rodzaje emocji, które przede wszystkim mówią o kłamstwie: strach, poczucie winy i radość z oszukiwania innych. Strach, ponieważ osoba, która kłamie, boi się, że to wypłynie. Poczucie winy pojawia się wówczas, kiedy mamy do czynienia z kłamstwem wobec osób bliskich, ale nie tylko. Jeżeli zrobiliśmy coś nagannego i jest nam z tym źle, na naszej twarzy często pojawia się oznaka poczucia winy. W charakterystyczny sposób podnosimy podbródek, lekko unosimy brwi. Trzeci rodzaj emocji - najczęściej przeżywają ją ludzie kierujący się własnymi normami - to radość z oszukiwania, która sprawia, że trudno nam powstrzymać się przed oznakami rozbawienia.

    - A jeśli ktoś ćwiczył kłamstwo wielokrotnie i potrafi zapanować nad mimiką?
    - To praktycznie niewykonalne. Możemy starać się tłumić emocje, ale nie potrafimy ich zgasić.

    - Bo to odruch bezwarunkowy?
    - Właśnie. Można starać się je ukryć, ćwiczyć mięśnie twarzy, zażywać leki uspokajające, ale wprawny obserwator wyłapie fałsz.

    - Gdyby to było takie proste, zdradzani mężowie nie wynajmowaliby detektywów, a przesłuchanie winowajcy w każdym przypadku kończyłoby się ustaleniem prawdy.
    - To nie jest takie proste. Badania wykazują, że wykrywanie kłamstwa przychodzi nam opornie. Nie robimy tego lepiej niż na poziomie losowym, gdy rzucamy monetą. Wiedza na temat kłamstwa to oddzielna dziedzina, która w ostatnim czasie bardzo się rozwija. Można zbadać nie tylko to, jak mózg reaguje u osoby kłamiącej, ale i za pomocą EEG daje się wykryć kłamstwo na kilka sekund przed jego popełnieniem. Oczywiście nie zostało to jeszcze upowszechnione.

    - Przedstawię dwa opisy sytuacji, a pan oceni, który z nich jest prawdziwy. A: Musimy przyspieszyć rozmowę, ponieważ za pół godziny czeka mnie kolejne zadanie. B: Mam mnóstwo czasu i możemy rozmawiać do woli.
    - Podejrzewam, że pierwszy wariant był fałszywy, ponieważ wystąpiły pewne emocje, mogące świadczyć, że ma pani ochotę mnie oszukać: pojawił się wyraźnie podniesiony ton głosu, a podczas podawania uzasadnienia mówiła pani znacznie wolniej niż w drugim przypadku.

    - Niestety, ma pan rację.
    - Generalnie rzecz biorąc, osoby, które wprowadzają w błąd, zazwyczaj wolniej myślą, zastanawiając się nad uzasadnieniem. Oczywiście sytuacja wygląda inaczej, gdy kłamstwo zostało przygotowane.

    - Kłamstwo stało się normą. Przyjmujemy je jako warunek sine qua non przy uprawianiu polityki. Oczywiście z pewną odrazą...
    - Kłamstwo w polityce stało się zjawiskiem powszechnym. Ekspert może się nawet pogubić w ocenie, ponieważ nie wie, jak wygląda polityk, kiedy mówi prawdę, i w związku z tym jak dalece jego reakcje odbiegają od normy. Ale nawet wówczas można zaobserwować pewnego rodzaju "przecieki", przykładem pamiętna afera związana z rozmowami cmentarzowymi, kiedy to jeden z posłów uwikłanej w nie partii bardzo się pocił podczas konferencji prasowej. Nie był w stanie ukryć, że coś zataił. Ale co ciekawe... Wyborcy lubią być okłamywani, ponieważ nie chcą wszystkiego wiedzieć o swoich kandydatach. Stworzyli sobie pewien wizerunek i woleliby go nie psuć.

    - Natomiast chcieliby wiedzieć, czy zamierza podwyższyć wiek emerytalny.
    - To dobry przykład z kampanii do wyborów parlamentarnych. Partia obecnie rządząca nie wspominała o podwyższeniu wieku emerytalnego, zdając sobie sprawę, że gdy to ogłosi, przegra. Premier to niedawno potwierdził w telewizji. Tylko że - przepraszam bardzo - mamy demokrację i opozycja ma również prawo wygrywać... To prawda, w takich sprawach nienawidzimy być okłamywani, a jesteśmy notorycznie. W miarę możliwości i czasu staram się odsłaniać takie sytuacje na swoim blogu, analizując mowę ciała polityków.

    - Zdarzają się panu pomyłki?
    - Nie. Przewidziałem, że Jarosław Kaczyński, który po katastrofie smoleńskiej przemawiał do Rosjan pojednawczym tonem, nie był szczery; w kilku momentach na jego twarzy uwidoczniła się ekspresja pogardy. Gdy premier Tusk mówił o wypadkach przed Pałacem Prezydenckim, twierdził, że nigdy nie było poleceń, by policja i inne służby porządkowe rozganiały manifestujących i zapalających znicze. I wówczas dokonał pewnej ekspresji, która świadczyła, że było na odwrót, co później się potwierdziło. Trzeci przykład: podczas konferencji prasowej dotyczącej śmierci małej Madzi jej matka, mówiąc o porwaniu, albo charakterystycznie ściskała wargi, albo wysoko podnosiła podbródek, dając tym wyraz poczucia winy. Poza tym opowiadała historię rzekomego uprowadzenia bardzo ogólnie.

    - Dlaczego ogół przyjął jej wyjaśnienia za prawdziwe?
    - Bo chciał w nie wierzyć. Mamy tendencję, by w pewnych sytuacjach nie dostrzegać rzeczy takimi, jakimi są. Nikt nie chce żyć w świecie, w którym matka, wywoławszy wypadek, nie wzywa pogotowia ani policji, nie ujawnia tego, co zrobiła, tylko skrzętnie ukrywa. Innymi słowy, wolimy żyć w świecie, w którym ludzie zachowują się w sposób prawy i przewidywalny.

    - Nieraz sami nakręcamy spiralę kłamstwa. W książce "Wszyscy kłamią" radzi pan, by chcąc wydobyć z partnera prawdę, posłużyć się zmyśleniem. Zapewnić, że wiemy coś, o czym tak naprawdę nie mamy pojęcia.
    - Żeby kogoś zmusić do przyznania się do kłamstwa, trzeba nieraz stosować sztuczki manipulacyjne, etycznie wątpliwe. Podobnie jak w śledztwie.

    - Kolejna dziedzina, w której kłamstwo zbiera żniwo, z pewnym przyzwoleniem społecznym, to reklama. Reklamodawca twierdzi np., że w 78 proc. przypadków używanie specyfiku x doprowadziło wyleczenia choroby.
    - Wskaźniki często są wyssane z palca, a prawo reguluje takie działania częściowo. Tu wchodzimy w zakres manipulacji, oczywiście opartej na kłamstwie. Na szczęście nie lubimy reklam i rzadko z uwagą je oglądamy.

    - Zdarza się, że akceptujemy kłamstwo z bezbronności.
    - Istotnie, bez kłamstwa trudno żyć, bo jak się okazuje, stało się bardzo ważnym regulatorem życia społecznego. Badania przeprowadzone na gruncie polskim mówią, że kłamcy mają więcej przyjaciół niż ci, którzy mówią szczerze. Wolimy, gdy ktoś namaluje nas ładniej, niż wyglądamy w rzeczywistości. Innymi słowy - chcemy być pozytywnie okłamywani, szczególnie gdy dotyczy to naszej osoby. Czasami także wolimy nie wiedzieć o sytuacjach dla nas niekorzystnych. Zdarzyło mi się rozmawiać z dziewczynami, które powiedziały, że nie chciałyby wiedzieć, czy partner je zdradza. Kłamstwo nie jest czymś, co należałoby całkowicie wyeliminować z życia. Bez niego świat byłby przewidywalny, nudny i odarty z pewnej mgiełki tajemniczości.

    Czytaj treści premium w Nowej Trybunie Opolskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Forum tylko dla zalogowanych.

    Załóż konto / Zaloguj się

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Warto zobaczyć

    Wideo