reklama

Mama leje po twarzy, tata pasem po nogach

sxc.huZaktualizowano 
sxc.hu
Dla Polaków klaps to wciąż podstawowa metoda wychowawcza. Paragrafy, na podstawie których miano karać za bicie, okazują się przepisami martwymi. - Bo, niestety, prawo nie buduje naszej świadomości - mówi opolski psycholog Wacław Mitoraj, zajmujący się problematyką przemocy w rodzinie.

Statystyki

Statystyki

Dziewięciu na dziesięciu uczniów klas I-III szkół podstawowych akceptuje przemoc. Z kolei połowa gimnazjalistów uważa, że bicie jest metodą wychowawczą (badania fundacji Ad Vocem)

Co piąty Polak uważa przemoc w rodzinie za normę, a jedna czwarta czuje się zwolniona z obowiązku reagowania na przemoc, uznając, że sprawca może mieć rację. 17 proc. badanych uważa, że - reagując na akty przemocy - można jeszcze bardziej zaszkodzić osobie pokrzywdzonej. 13 proc. uznaje, że to prywatna sprawa tej rodziny.

(Badania instytutu SMG/KRC przeprowadzone na zlecenie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej).

Zakazy jednoznaczne bicia dzieci, także tzw. klapsów, wprowadzono w czasie, gdy w Polsce było głośno o kolejnych przypadkach dotkliwego pobicia nawet bardzo małych dzieci, także ze skutkiem śmiertelnym.

Zapisy niepozostawiające wątpliwości, że klaps jest zakazany znalazły się w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy oraz w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. W listopadzie głośno było o przypadku z Zielonej Góry, kiedy to mama, będąc w markecie, dała klapsy niegrzecznemu dziecku sprawiającemu kłopoty, a tata zagroził, że w domu - jeśli dzieciak się nie uspokoi - powtórzy lanie. Widziało to wielu robiących zakupy, ale tylko jedna klientka zdecydowała się zadzwonić na policję, a ta faktycznie interweniowała i sprawa trafiła do sądu. Taki wypadek jest jednak pojedynczy w skali kraju. Za klapsy wciąż się nie karze, stosuje się je za to powszechnie.

"Mam 16 lat. Dostałam od rodziców. Mama lała po twarzy. Tata paskiem dokładał po nogach. Potem wrzeszczeli, że jak będę już pełnoletnia, to będę robić co chcę, zachowuję się gorzej niż chłopak i jestem ladacznicą. Za co? Byłam z chłopakiem na WOŚP. Nienawidzę ich."

Zgodnie z przepisami kodeksu karnego uderzenie jest przestępstwem, naruszeniem cielesności (np. artykuł 217 KPK - Kto uderza człowieka lub w inny sposób narusza jego nietykalność cielesną, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku).

Artykuł 217 okazuje się jednak przepisem mało praktycznym: - Wiąże się z pewnym proceduralnym problemem, bo dotyczy przestępstwa ściganego z oskarżenia prywatnego - mówi prawnik Olga Procha z Fundacji Dzieci Niczyje. - A to oznacza, że z powództwem powinien wystąpić rodzic, czy też inny opiekun dziecka.

Wiadomo, że rodzic, który uderzył dziecko - sam na siebie nie doniesie. Mało prawdopodobne też, aby matka występowała przeciw ojcu, babcia przeciw synowi, ojciec przeciw mamie. Jeśli się tak dzieje, to w przypadkach drastycznych, kiedy długotrwałe naruszanie nietykalności, okładanie klapsami zamieniło się w znęcanie, bywa, że ze szczególnym okrucieństwem.

Nawet jeśli w złości inni opiekunowie chcą zeznawać przeciwko bijącemu rodzicowi na podstawie artykułu 217, po krótkim czasie - wycofują się z tego zamiaru - dodaje prawnik.

"A ja pochodziłem z dobrego domu, wykształceni rodzice itp.

A dostawałem lania (nie klapsy) do 18. roku życia!!!!!!!!

Zawsze wiedziałem za co, bo byłem raczej niegrzeczny i niedobry, był przypadek dwóch lań jednego dnia.

Wyglądało to tak, że najpierw była rozmowa, potem musiałem iść do swojego pokoju, przygotować kabel i położyć się nago na łóżku, przychodził ojciec i bił po dupie."

- Odkąd zakazano klapsów, odbieramy coraz więcej telefonów z pytaniami od świadków takich zdarzeń: sąsiadka widziała bijącego rodzica na podwórku, sąsiad - na klatce schodowej. Tłumaczymy, że to niezgodne z prawem, ale opiekun drugi powinien zgłosić sprawę i iść z nią do sądu. Innych kroków nie podejmujemy, nie zawiadamiamy prokuratury, bo prokurator interweniuje w przypadku czynów o znacznej szkodliwości społecznej - wyjaśnia Olga Procha .

Jest jeszcze jedna niedogodność związana z przepisem 217 - dodaje Ewa Kosowska-Korniak z biura prasowego Sądu Okręgowego w Opolu. - Wszczynając sprawę, trzeba ponieść koszty sądowe. To też przeszkoda, powstrzymująca przed działaniem. Sprawy z powództwa prywatnego dotyczą więc raczej zniesławienia osób dorosłych, a nie uderzenia dziecka. W naszym okręgu nie słyszałam, aby z artykułu 217 ktoś skarżył za uderzenia dziecka.

Prokuratura najczęściej wszczyna sprawy w przypadku znęcania się nad dzieckiem (paragraf 207). Rok temu było w opolskich sądach tych spraw 394, w 2010 - 343. Rośnie ilość spraw o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem: z 1 - w 2010 roku, do 4 - w 2011. Znęcanie oznacza między innymi świadome, długotrwałe poniżanie, zadawanie cierpień fizycznych i psychicznych, stosowanie gróźb i wykorzystanie oczywistej przewagi. Pobicie 4-latka gumowym klapkiem tak, że na jego pośladkach pozostały siniaki - nie zostało przez opolski sąd zakwalifikowane jako znęcanie (było przecież jednorazowe), lecz jako naruszenie czynności narządu ciała. Dopiero na podstawie takiego artykułu uznano winnym tatusia. Ten zresztą nie widział w swym zachowaniu wobec bezbronnego dziecka nic złego, był przekonany, że zastosował słuszną karę, przyczyniał się do dobrego wychowania chłopca.

"W wieku 16 lat za papierosy dostałem 20 razy kablem, aż pojawiła się krew. W wieku 18 lat ostatni raz dostałem za wagary. KOCHAM rodziców i wiem, że zasłużyłem na kary (może nie na takie mocne). Teraz mam dwójkę dzieci, 5- i 2-latka, i dostały parę razy po małym klapsie."

Psychologowie nie widzą tymczasem różnicy między klapsem a znęcaniem się nad dzieckiem. - Dziecko wobec dorosłego jest bezbronne, a dorosły winien otoczyć je miłością, opieką i zrozumieniem. Klaps nie jest wyrazem miłości, nawet jeśli sami przed sobą się tak usprawiedliwiamy. On powoduje poważne rany. Powstają one w dziecku w wyniku poczucia krzywdy, niezrozumienia sytuacji, przekonania o niesprawiedliwości - mówi Wacław Mitoraj. - Klaps nie wychowuje, on tylko uczy ucieczki przed kolejną tego rodzaju karą.

Klapsy są tymczasem bardzo często początkiem zła, które kwalifikowane jest jako znęcanie. Rodzice czy opiekunowie nie zaczynają bolesnego "wychowywania" od razu od pobicia tak, że dziecko nie może na przykład iść do szkoły - tak mocno jest poranione. Zaczyna się od klapsa, potem następuje bicie pozostawiające liczne siniaki. Jest też rzucenie w malucha nożem, grożenie siekiera. Pomysły na te metody wychowawcze to cytaty z aktu oskarżenia z akt sądu w Strzelcach Opolskich. Tato przekonywał, że tak m.in. wychowuje synów.

- Zaczyna się od klapsa, który tak naprawdę nie służy wychowaniu dziecka, lecz ulżeniu własnym frustracjom, niepowodzeniom, poczuciu życiowej porażki - wyjaśnia psycholog. - Krótki akt agresji przynosi ulgę. Skoro tak, to powtarzamy tę agresję coraz częściej. Z dnia na dzień akty agresji są coraz silniejsze, coraz bardziej dotkliwe dla "karanego", coraz bardziej dla niego niebezpieczne fizycznie i psychicznie. Małe agresje już nie wystarczają. Dlatego powtarzam podczas terapii, że już pierwsze akty agresji powinny być powodem ich reakcji, zgłaszania się choćby do ośrodka terapeutycznego.

"Chyba lepiej jest, gdy dziecko czuje respekt przed rodzicem niż rodzic przed własnym dzieckiem. Oczywiście nie jestem za tym, żeby bić dzieci, używając przedmiotów takich jak pasek czy kabel, ale klaps nic nie zaszkodzi."

12-letni chłopiec spod Krapkowic był bity od lat. Agresja taty przybierała na sile. Bywało, że chłopak miał ciało sine, więc ze wstydu, aby pedagodzy niczego nie zauważyli, nie szedł do szkoły. Mama - świadoma tego, co się stało - wypisywała mu zwolnienia. A jeśli już szedł do szkoły - to na lekcjach wychowania fizycznego ćwiczył w dresie, z długimi rękawami i spodniami.

Ojciec tymczasem wymyślał coraz to nowe metody wychowawcze: kazał znosić z pola ciężkie kamienie albo trzymać ciężary w wyprostowanych, uniesionych do góry rękach.
- To trwało nawet 20 minut - przyznaje mama. - Widziałam to.

Tato kazał też synowi położyć dłonie na stole. Następnie przyniósł siekierę i zagroził, że odrąbie chłopcu palce.

- Wszystko to były kary za złe zachowanie - tłumaczył w zeznaniach. Przekonywał, że przecież w ten sposób wychowywał swego krnąbrnego syna.

Aby mieć więcej powodów do "wychowawczych" działań, nakazał też rodzeństwu chłopaka donosić na niego. Ci informowali o jego rzekomych przewinieniach, często zwalając na brata własne winy. Powodów do znęcania się nad chłopakiem przybywało, a środki wychowawcze były coraz bardziej wyrafinowane.

- Masz tu lepiej niż ja w domu - powiedział kiedyś chłopak do... psa znajomej, a ta to przypadkowo usłyszała.

Mama (ją też mąż "karał") nie interweniowała. Na policję sprawę zgłosiła babcia, gdy chłopak o wszystkim jej opowiedział (wcześniej niczego nie wiedziała, tak przekonuje).
- Dlaczego mamy nie reagują w takich sytuacjach zgodnie ze swym instynktem macierzyńskim nakazującym chronić potomstwo? Bo w określonym układzie rodzinnym uważają, że przeciwstawienie się przemocy spowodowałoby eskalację agresji i cierpień na całą rodzinę. Być może mają już takie doświadczenia - mówi Wacław Mitoraj. - Ale brak reakcji zaraz na początku pojawienia się zjawiska, nie powstrzyma większej agresji w przyszłości.

"Byłam bita w dzieciństwie. Ręką i skakanką. Niby zawsze było wiadomo za co, wiadomo, jak człowiek mały, ma różne głupie pomysły. Teraz mam 23 lata i nie mogę patrzeć na skakankę - nigdy nie mogłam. Od razu się trzęsę, jak ją widzę."

Dzisiejsi 40- i 50-latkowie nie byli wychowywani bez pasa.
- Sam dostałem od rodziców. Na moich oczach nauczycielka uderzała kolegę wskaźnikiem drewnianym, aż wskaźnik się złamał - mówi Wacław Mitoraj.

Przyznaje, że nie ustrzegł się zastosowania klapsa wobec własnego dziecka. Choć jest przekonany, że wychowywać należy i można bez takich środków.

- Ale przekonanie o tym nas wszystkich - to praca na pokolenia - dodaje. - Sprawy wcale nie ułatwia wszechobecna agresja, także w grach komputerowych i w telewizji, w mass-mediach.
Dzieci karcone fizyczne mogą w przyszłości, jako dorosłe, stosować te same metody wychowawcze - podkreślają psychologowie. Najprawdopodobniej przyjmą w życiu jedną z dwóch postaw: - Albo wszystko zdobywa się przemocą. Albo należy przejść przez życie pokornie, pozwalając nawet na znieważanie się. Żadna z tych postaw nie jest właściwa - kończy psycholog.

- Kiedyś chłopiec mi powiedział, że jak dorośnie, to zabije tatę, ale tak, by tatę mocno bolało, za karę, za to, co mu robił - mówi tymczasem świadek w jednej ze spraw o znęcanie się przez rodzica nad dzieckiem.

W tekście wykorzystano cytaty z akt spraw dotyczących znęcania się i naruszenia cielesności dzieci, a także z forów organizacji zajmujących się przemocą w rodzinie.

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 14

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

D
Dobry Pas

Bachora trzeba ćwiczyć skórzanym pasem od najmłodszych lat. Lać pasem ile wejdzie na gołą dupę. Lać porządnie i nie żałować pasa.

n
niegrzeczna suczka

Ja chce dostać baty porządne 

R
Roman
niestety w Polsce nadal pokutuje mit, ze jesli dziecko jest"niegrzeczne" to moze, nawet musi dostać klapsa. nalezałoby nadal prowadzić kampanie społeczną, ktora uświadamiałaby przynajmniej niektórym, że bicie dzieci jest DRAMATEM. z bitych dzieci wyrastają dorosli, którym brakuje wiary w siebie, ktorzy łatwiej popadają w depresję, często są nadpobudliwi, przestraszeni i bardzo często nie osiągają zamierzonych celów, poniewaz nie wierzą w powodzenie swoich działań, w gorszej wersji sami są agresywni wobec swoich dzieci i kolo niestety nigdy się nie zamyka.
Ci którzy bija swoje dzieci, powinni mieć też swiadomość nie tylko psychicznych ran, które zadają swoim bezbronnym dzieciakom, ale też o materialnym i ekonomicznym skutku, często bici w dzieciństwie dorośli po prostu więcej kosztują całe społeczeństwo. zamiast wkraczać w dorosłe życie jako osoby pewne siebie, skoncentrowane na wykształceniu, pracy, zakładaniu rodziny, ewentualnie realizacji swoich pasji i marzeń, od najmłodszych lat myslą o tym, żeby się schować, nieistnieć i niestety chronić swoich oprawców. co za tym idzie od najmłodszych lat popadaja w nałogi i czesto żyją na marginesie...
oczywiście nie mozna generalizować, nie mniej jednak jakkolwiek nie wyglądałby scenariusz dorosłego bitego w dzieciństwie zawsze BICIE JEST TRAGEDIĄ dla dziecka i porazką dorosłego, który nie potrafi znaleźc innych srodków dialogu z dzieckiem!!!

poczekaj aż dziecko da Ci w ryja i wtedy to będzie tragedia ale dla Ciebie.
A Ci co są przeciwni klapsom to są zwykłymi psycholami co by karali dzieci karami psychicznymi a w zasadzie znęcali się nad nimi psychicznie. Często klaps przyprowadza do porządku rozhukane dziecko. Bicie w twarz uważam za poniżanie ale klaps w tyłek jest OK. Kto nie miał dzieci to może nie wiedzieć jak dzieci mogą być okrutne w stosunku do rodzeństwa, kolegów/koleżanek czy rodziców. Kiedy tłumaczenie nic nie daje trzeba dać w tyłek bo mam czekać aż jeden drugiemu wybije oko?
k
katemoss

niestety w Polsce nadal pokutuje mit, ze jesli dziecko jest"niegrzeczne" to moze, nawet musi dostać klapsa. nalezałoby nadal prowadzić kampanie społeczną, ktora uświadamiałaby przynajmniej niektórym, że bicie dzieci jest DRAMATEM. z bitych dzieci wyrastają dorosli, którym brakuje wiary w siebie, ktorzy łatwiej popadają w depresję, często są nadpobudliwi, przestraszeni i bardzo często nie osiągają zamierzonych celów, poniewaz nie wierzą w powodzenie swoich działań, w gorszej wersji sami są agresywni wobec swoich dzieci i kolo niestety nigdy się nie zamyka.
Ci którzy bija swoje dzieci, powinni mieć też swiadomość nie tylko psychicznych ran, które zadają swoim bezbronnym dzieciakom, ale też o materialnym i ekonomicznym skutku, często bici w dzieciństwie dorośli po prostu więcej kosztują całe społeczeństwo. zamiast wkraczać w dorosłe życie jako osoby pewne siebie, skoncentrowane na wykształceniu, pracy, zakładaniu rodziny, ewentualnie realizacji swoich pasji i marzeń, od najmłodszych lat myslą o tym, żeby się schować, nieistnieć i niestety chronić swoich oprawców. co za tym idzie od najmłodszych lat popadaja w nałogi i czesto żyją na marginesie...
oczywiście nie mozna generalizować, nie mniej jednak jakkolwiek nie wyglądałby scenariusz dorosłego bitego w dzieciństwie zawsze BICIE JEST TRAGEDIĄ dla dziecka i porazką dorosłego, który nie potrafi znaleźc innych srodków dialogu z dzieckiem!!!

i
ixi

mam pytanie do autorki odnosnie fragmentu: "Klapsy są tymczasem bardzo często początkiem zła ... potem następuje bicie pozostawiające liczne siniaki." dokladnie jak czesto, z jakich badan pochodzi ta informacja?
Czy bardzo czesto to 0,5% czy 30% przypadkow.

j
jl

Państwo niech mnie,nie nie uczy jak mam wychowywać swoje dzieci.W niczym mi to chore państwo nie pomaga,sam wychowuje swoje dzieci prawdopodobnie po to aby kiedyś wyjechały z tego kraju,dla którego obywatele to tylko dojne krowy.Psycholog,który nie widzi różnicy między klapsem,a znęcaniem to dureń utrzymywany z podatków,niech nie uczy rodziców co dla dziecka dobre,a co nie. Skutki bez stersowego wychowania coraz bardziej są widoczne.Każdy człowiek w tym równiez dziecko powinien wiedzieć ,gdzie jest jego miejsce ,oraz co mu wolno,a czego nie.

J
Ja

"Psychologowie nie widzą tymczasem różnicy między klapsem a znęcaniem się nad dzieckiem." Dokładnie !!!!
A problem jest taki że najwięcej do powiedzenia ma zawsze banda baranów która nie wychowała nawet psa nie mówiąc już o dziecku.

Sam niejednokrotnie do 18 roku życia oberwałem. Pamiętam że póki byłem mały to był klaps przez tyłek. Popłakalem i wiedziałem że czegoś akurat nie wolno, gdy byłem starszy dostałem nie raz i pasem przez tyłek, czy po prostu tzw liścia w twarz od matki za pyskowanie którym z perspektywy czasu przeginałem.

Jakoś nikt nie zrobił mi krzywdy, nigdy nie mialem problemów z prawem, natomiast spróbowałem wszystkiego jako dorastający czlowiek. Nie został mi żaden uraz psychiczny ani nic takiego. Kocham swoich rodziców i mam z nimi bardzo dobry kontakt.

Wiem też że gdyby nie to że czasem dostałem w pierdziel to nie wiadomo co by ze mnie wyrosło. A tak... mam żone dwójkę dzieci, pracuje, jesteśmy szczęśliwą rodziną, a moje maluchy też czasem dostaną klapsa w tyłek, jak zasłużą.
I niech żadna dewotka nie waży się powiedzieć że znęcam się nad dziećmi bo jakoś po krótkiej chwili i jedno i drugie potrafią przyjśc przeprosić i powiedzieć "kocham Cię tatusiu".

Krzywdy im nie zrobie, wręcz powiedział bym że bardziej bolesne są dla nich upadki na podwórku itd.

Jakoś moje dzieci chodzą uśmiechnięte codziennie, świetnie się rozwijają itd natomiast właśnie znajomi gdzie ona jest panią psycholog mają 17 latka wychowywanego bezstresowo. Bezstresowo dla niego, ale czy dla nich? Kurator, policja, wezwania do szkoły, sprawy w sądzie, a ostatnio nawet tatuś dostał od synka i kolegów po gębie za to że wparował na pijacką imprezkę.

Więc podsumowując niech ktoś w końcu zrozumie że klaps w ramach wychowania a znęcanie to dwie różne rzeczy. W jednym przypadku jest rodzic który kocha dziecko i musi użyć ostateczności, w drugim zaś psychol mający problemy ze sobą i wyładowujący je na słabszym. To jak dwóch facetów którzy dali sobie po gębie walcząc o kobietkę a seryjny zabójca psychopata.

Po prostu żygać mi się chce jak słysze że na tym świecie a szczególnie w tym kraju najwięcej do powiedzenia mają ludzie nie mający w temacie żadnego doświadczenia. A najlepsze że ci mądrale mając tylko wykutą na studiach wiedzę potrafią często stawiać wszystko wbrew wręcz prawą natury.

A społeczeństwo nasłucha się tych bredni i zaczyna tym żyć samo sobie robiąc w ten sposób kłopot.

T
Tantrum

U mnie w domu nie było klapsów. Było bicie pod hasłem "lej i słuchaj, czy żyje", jak "się nazbierało". Czasami nie bylo wiadomo dokładnie za co. Wiadomo, że coś tam się "nazbierało" - wiadomo, dziecko coś tam zawsze zrobi, co rodzicom się nie podoba, coś odpowie. Matka zawsze mówiła "zdejmij okulary, bo muszę uderzyć cię w pysk". Oczywiście, okularów nie zdejmowałem i w pysk nie dostawałem. Kiedyś dostałem, jak byłem bez okularów (wychodziłem z łazienki), gdyż "odpyskowałem", natychmiast oddałem (miałem wtedy 14 lat i byłem wzrostu rodziców) i nigdy więcej nie dostałem (chyba bolało). Ojciec, jak wrócił z pracy, natychmiast za pasa i rozgorzała bitwa, bo nie zamierzałem się dać dobrowolnie pobić. Udało mi się wyrwać pasa i zdzielić nim raz ojca, potem jeszcze dostał grubą książką w łeb. To była ostania próba pobicia.

To były czasy, gdy się mówiło "nie mów nikomu, co się dzieje w domu".

Moje dziecko wychowuję bez bicia, ale ma konkretne granice i zadania. Musi np. dbać o porządek w swoim pokoju, Jak jest bałagan, to nie wyjdzie na dwór. Zadaniem mojej córki jest wynoszenie plastykowych odpadów (są lekkie) do odpowiedniego pojemnika. Można wychowywać bez kar cielesnych i psychicznych (nigdy nie nazwałem córki np. "cymbał"), ale trzeba wytłumaczyć, dlaczego dane zachowanie jest nieodpowiednie i jak należy postępować właściwie.

Z
ZR

Błąd ->Albo piszecie o klapsach (moim zdaniem dopuszczalne) albo o znecaniu sie, maltretowaniu itp.<- Błąd
Prawo nie wyróżnia klapsów od bicia, jeżeli chodzi o paragrafy. Jeżeli chodzi o praktykę sądową możesz liczyć na łagodniejszy wyrok gdy tylko dałeś klapsa.

6% Polaków, którzy dopuszczają klapsy, przyznało się do tego, że ich dzieci po takim karceniu wymagało pomocy medycznej. Inaczej: w minimum 6% przypadków klapsy są na tyle poważne, że wymagają interwencji lekarza. Oczywiście rodzice tego nie chcieli, ale tak się dzieje, że klapsy łatwo przechodzą w bicie.

Błąd ->Od klapsa nie wywali się dziecku psychika.<- Błąd
Badania wskazują, że dzieci karcone klapsami (w porównaniu z dziećmi dyscyplinowanymi innymi metodami) są:
- bardziej agresywne,
- mają niższe poczucie własnej wartości.

I jeszcze jedno. Osoby, które w dzieciństwie były bite, same o wiele częściej akceptują bicie dzieci jako „środek wychowawczy”. Jeżeli chcesz by Twoje wnuki były bite – bij własne dziecko.

s
stan

a dlaczego państwo nie partycypuje w utrzymaniu dzieci , ale pcha nos w nie swoje sprawy. Najlepiej mądrzyć się stojąc z boku , ale jesli chodzi o " inwestycję" w utzrymaniu dziecka to nie ma chętnych, dlatego uważam że wara obcym od spraw rodzinnych , no chyba że faktycznie chodzi o znęcanie się nad dzieckiem

G
Gość

Gdzie były pismaki z NTO?, dlaczego nie reagowały???!!!

G
Gość

artykuł kompletnie bez ładu i składu. Albo piszecie o klapsach (moim zdaniem dopuszczalne) albo o znecaniu sie, maltretowaniu itp. Od klapsa nie wywali się dziecku psychika ani nie jest zagubione i niczego nie rozumie. Samemu mi sie zdarzyło oberwać w dzieciństwie i nie mam o to żalu, chociaż czasami było przesadzone. Mam dzieci, nie znecam się, ale klaps czasem poleci.

@romek@
"Mama leje po twarzy, tata pasem po nogach"
a potem zaraz, że chodzi o klapsa
redaktorzyno zdecyduj się czy chodzi o klapsa czy o pobicie
typowe rozumowanie dla NTO

To ważne bo klapsa każdy z nas dostał i również dał ,a pobicia to już podchodzi pod inny paragraf !! Znam panią Sędzinę która leje swoje dziecko twierdząc że to tylko klaps ,a dzieciak z siniakami biega po podwórku !!
m
miet

"Mama leje po twarzy, tata pasem po nogach"
a potem zaraz, że chodzi o klapsa
redaktorzyno zdecyduj się czy chodzi o klapsa czy o pobicie
typowe rozumowanie dla NTO

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3