Meble Piotra Klera z Dobrodzienia zamawia nawet Putin

fot. Mirosław DragonZaktualizowano 
Meble Piotra Klera sprzedawane są nawet w Mołdawii i Japonii. Roczny obrót firmy wynosi 136,5 mln zł.
Meble Piotra Klera sprzedawane są nawet w Mołdawii i Japonii. Roczny obrót firmy wynosi 136,5 mln zł. fot. Mirosław Dragon
Piotr Kler, słynny meblarz z Dobrodzienia. Żyje ze sprzedaży luksusu, którego symbolem są jego wyroby. Był niemal wszędzie, widział prawie wszystko, a na świecie niewiele jest rzeczy, których nie mógłby kupić. Hollywod powinno nakręcić o nim film.

Żeby zobaczyć meble Piotra Klera, nie trzeba nawet jechać do salonu firmowego, wystarczy włączyć telewizję. Na kanapach z Dobrodzienia siedzą prezenterzy prowadzący "Dzień Dobry TVN", "Miasto Kobiet" w TVN Style czy "Polsat Cafe". Sofy firmy Kler SA można było oglądać m.in. podczas jednej z konferencji prasowych Roberta Kubicy. Cały komplet - 10 foteli i dwie kanapy zamówił Władimir Putin do swojego kina domowego.

- O tym najczęściej dowiadujemy się dopiero z telewizji, bo projektanci wnętrz nie mówią przy zakupie, że to dla prezydenta - tłumaczy Piotr Kler.

Simson i Seszele
Kiedy Piotr Kler był małym chłopcem, obiektem jego marzeń był motorower AWO Simson. Gdy już zaczął pracować, składał pieniądze i kupił sobie takie cacko. Dzisiaj Piotra Klera stać na wszystko, więc nie ma takich marzeń.

- Zwiedziłem już cały świat, byłem w Australii, Kenii i na Seszelach - opowiada milioner z Dobrodzienia, do 2004 roku z majątkiem szacowanym na 140 mln zł, stały bywalec listy stu najbogatszych Polaków tygodnika "Wprost". Ostatnio wyleciał z setki, lecz nadal należy do elity polskich biznesmenów, a na Opolszczyźnie to absolutny top. - Tego lata wybrałem się na daleką Syberię, bo zawsze chciałem zobaczyć Kamczatkę - zdradza Piotr Kler.

Można było jednak spotkać go także na Górze Świętej Anny podczas obchodów kalwaryjskich.
- Jestem człowiekiem wierzącym - wyznaje biznesmen. - Byłem biedny, wszystko, do czego doszedłem, nie jest moją zasługą, to dar od Boga - podkreśla.
Chociaż firma Klera zatrudniająca tysiąc ludzi stała się małym koncernem, jej właściciel stara się, żeby nadal był to rodzinny zakład. I nie chodzi tutaj tylko o to, że szefem produkcji i eksportu jest syn Sebastian, dyrektorem marketingu - zięć Rafał i że w firmie pracują również żona Gizela, córka Sabina i synowa Renata.

- Mamy bardzo małą rotację pracowników. Chcemy, żeby pracujący dla nas ludzie czuli się tu jak w rodzinie - mówi Piotr Kler.

Kilka lat temu biznesmen z Dobrodzienia postawił nowy okazały dom. W budynku zbudował kompleks sportowy z basenem, masażami wodnymi, sauną, siłownią, salką do tenisa stołowego, bilardem i kortem tenisowym. Przy basenie postawił szafki, żeby korzystać z niego mogli także... pracownicy fabryki.

- Mało ludzi jednak przychodzi, chyba trochę się boją - przyznaje biznesmen.

Z kompleksu sportowego korzysta za to właściciel. Cztery razy w tygodniu biega po 10 kilometrów, cztery razy pływa po godzinie. Ma 58 lat, a waży tyle samo, ile w zawodówce - 78 kg.

Odpuścisz raz, odpuścisz i drugi

Żeby zrozumieć, dlaczego pochodzący z Kadłuba Wolnego tapicer odniósł tak wielki sukces, trzeba poznać jego charakter. A poznać go można choćby z takiej anegdoty: Piotr Kler jest zapalonym biegaczem, cztery razy w tygodniu pokonuje w ten sposób po 10 kilometrów.

Jakiś czas temu zmogło go mocne przeziębienie. Przyjechał z pracy i położył się wykończony na kanapie. Postanowił jednak, że zrobi sobie samochodową przejażdżkę. Ubrał dres i pojechał do lasu, gdzie zwykle biega. Na miejscu postanowił, że przespaceruje się trochę. Za chwilę, że potruchta. W końcu przyśpieszył i przebiegł jak zwykle 10 kilometrów. Do domu wrócił ledwo żywy, ale nazajutrz po przeziębieniu nie było śladu.

- Bo jak raz sobie odpuścisz, to odpuścisz drugi i trzeci raz - przestrzega 58-letni biznesmen z Dobrodzienia. - A ja jestem z twardego wychowu - zapewnia. I ciągle nie odpuszcza, stawiając sobie coraz nowe cele i wyzwania.

Mistrz Aptyka: szef i mentor

Kler wychowywał się bez ojca. Kiedy miał rok, o mało nie trafił do domu dziecka. Od bidula wyratował go wujek Piotr Biskup, który przygarnął pod swoją opiekę samotną matkę z trzema synami: Piotrem, Jerzym i Henrykiem. W wieku 13 lat Piotrek skończył podstawówkę. W sobotę odbierał świadectwo, w poniedziałek musiał zameldować się już w swojej pierwszej pracy.

Trafił pod skrzydła Antoniego Aptyki, starego mistrza tapicerskiego z Dobrodzienia. Do dzisiaj wspomina go nie tylko jako swojego pierwszego szefa, ale i mentora. Spędził u niego dziesięć lat: uczył się zawodu, dostał także kąt do spania, wikt i opierunek.

- Mistrz Aptyka nigdy nie był zadowolony ze swojej pracy, ciągle chciał ulepszać tworzone meble - opowiada Piotr Kler. - Zaraził mnie tym podejściem i swoją pracowitością.

Nowy czeladnik szybko stał się ulubionym uczniem mistrza Antoniego. Kiedy szef zlecił mu pierwszą samodzielną robotę (obszycie fasonu), chciał pokazać, na co go stać. Inni pracownicy mieli już fajrant, ale Piotr został po godzinach, żeby skończyć swoje dzieło. O 20.00 Aptyka przyszedł zajrzeć do warsztatu.

- Piotrek, skończ już tę pracę! - powiedział.
- Jeszcze trochę... - odpowiedział chłopak.

O 22.00 właściciel zakładu kategorycznie kazał chłopcu iść do łóżka.
- Poszedłem, ale nie mogłem zmrużyć oka, a o szóstej rano byłem z powrotem w warsztacie! - opowiada pan Piotr.

Nie obyło się jednak i bez kryzysów.
- Kiedyś po trudnej dniówce wróciłem potwornie zmęczony, zakurzony, miałem dość tej ciężkiej pracy - opowiada Kler. - Pomyślałem, że muszę wybierać: albo zmienić zajęcie, albo je polubić. Wtedy zrozumiałem, że do swojej pracy trzeba mieć serce.

Stop tandecie

Kiedy pytam, czy jest pracoholikiem, zaprzecza. Ale zaraz potem przyznaje, że nigdy w życiu nie pracował po 8 godzin. Wiele razy za to po 16 i więcej.

- Roboty było dużo, więc nieraz robiłem meble cały piątek, później całą noc i sobotę, bo wiedziałem, że przecież w niedzielę się wyśpię - opowiada właściciel Mebli Kler.

Dzięki tej harówce 23-letni Piotr zaoszczędził na zakup maszyn stolarskich i otworzył własny zakład. Wynajął warsztat w dobrodzieńskim rynku, naprzeciwko kościoła parafialnego św. Marii Magdaleny. Startował zaledwie z jednym pracownikiem - Józkiem Dylongiem.

Był rok 1973, w Polsce sprzedawano masowo tandetne wersalki i meblościanki.
- Od razu powiedziałem sobie, że ja tandety i badziewia robił nie będę - opowiada Piotr Kler. - Opracowałem pierwszy autorski zestaw: wersalki i fotele "leniwce".

Po meble młodego tapicera zaczęli przyjeżdżać klienci z Zielonej Góry i Warszawy.
- Chcieli mebli, które są wygodne i mają ciekawy design, a takie oferowała tylko moja firma - opowiada Piotr Kler.

Tapicer z Dobrodzienia jako pierwszy w Polsce zaczął produkować komplety wypoczynkowe ze skóry. Na takie meble trzeba było u niego czekać w kolejce... trzy lata. Zbudował swój pierwszy dom i zakład, który wkrótce zwiększył zatrudnienie do sześciu osób.

Prawdziwy rozwój firmy nastąpił jednak dopiero po 1989 roku. Minęło niespełna dwadzieścia lat, a Meble Kler SA to największy w Polsce producent ekskluzywnych kompletów wypoczynkowych i marka rozpoznawana na całym świecie.

Dziś Meble Kler to wielka firma, zatrudniająca ponad 800 pracowników (razem z przedsiębiorstwami kooperującymi dla Piotra Klera pracuje tysiąc osób). Swoje wyroby producent z Dobrodzienia sprzedaje na całym świecie.

Jest jednak i druga strona medalu - luksusowe meble na potęgę podrabiają firmy z całego świata. Niedawno wierne kopie sprzedawał pośrednik z Białegostoku, który sprowadzał je... z Chin. Sprawa skończyła się w sądzie.

- Z jednej strony to satysfakcja, bo podrabiają się tylko najlepsze wzory, ale nie możemy sobie na to pozwolić - mówi stanowczo Piotr Kler. To kolejny dowód, że mimo spektakularnego sukcesu, jaki udało mu się odnieść - wciąż nie odpuszcza.

Czy "self-made man" z Dobrodzienia doczeka się ekranizacji swojej niezwykłej biografii? Tego nie wiadomo, gdyby jednak ktoś nakręcił o nim film, byłby on dowodem, że amerykańskie marzenie może się spełnić nawet w Polsce. Ale i potwierdzeniem rodzimego przysłowia, że bez ciężkiej pracy nie ma kołaczy.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 32

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

w
wolny

Hahahaha! ale propaganda! O jakim on basenie mówił? O tym w jego domu?(czyt. mieszkaniu socjalnym) To jest kpina i nabijanie się z ludzi, bo nigdy żaden "zwykły"pracownik tam nie mógł wejść, gdyż był to przywilej tylko dla dyrekcji i kierownictwa, które zbierało się tam na "zebraniach".
Jeżeli jest z niego taki katolik to dlaczego okrada swoich pracowników? Sorry, rodzinę, bo tak ich nazywa.
Oczywiście słowa uznania za pracowitość, ale wyrządził też ludziom wiele zła.
To z brakiem rotacji w firmie to też bujda, gdyż ludzie zmieniają się tam jak rękawiczki, a raczej są zmieniani przez jego "wykształcone" kierownictwo.

r
robert

Smutne prawdziwy dżentelmen nie chwali się kasą... kiepska promocja.... raczej propaganda

G
Gość

Jak angarzowałeś się przez "rz" bez "rz"adnych skrupułów to się nie dziw...
A tak pozatym to się zgadzam z tobą...

G
Gość

Nie rozumiem tego..
Dales sie zastraszyc ?
W jaki sposob ?
Ja to szlem po trupach jak mnie kierownik probowal straszyc.
I co bylo..?
W sadzie dostal po batkach i mial zesr... mine.
Zapamietaj sobie;jestes tylko zwyklym narzedziem w pracy dla tych z gory.
Dlatego zadnych skrupulow z takimi ludzmi..

b
były pracownik

Niesteyt mam bardzo złe zdanie na temat tej firmy. Złe to i tak słowo bardzo delikatne. pracowałem tam kilka lat w jednym z salonów. Praca to cieżka charówka po 10 godz. dziennie 7 dni w tygodniu. Salony owszem pięknie urzadzone. Natomiast pracownik podczas delegacji w Dobodzieniu był nocowany w warunkach takich jak w kurniku. Budynek stary w ogóle nie remontowany, 2 pokoje w których byłe stare łóżka, zimno, grzyb. wspólna nazwijmy to łazienka z zimną wodą (bojler był zawsze zepsuty). niesamowity smród i brud - ten opis to bardzo duży strót. Ja jako praconik który dość często bywał w centrali w Dobrodzieniu byłem częstym gościem tego przybytku. Pan Kler jako osoba chytra, skąpa i zakłamana po 10 godz. narady na tzw. zjeździe menagerów zostałem ugodzczony obiadem w formie grochówki z kromką chleba i rościeńczoną herbatką z kociołka na śmierdzącej brudnej stołowce pracowniczej. Za zrobienia tzw wyniku 100 lecia - gigantyczny obrót firmy dostalismy uścisk dóni i po butelce szampana Dorato. Niebyło rzadnego pakietu soscjalnego ( wyjścia do kina, bonów świątecznych nic) Za pracę po 10 godz. 7 dni w tyg. i wyrabianiem tzw. normy podziekowano mi wypowiedzem i kopem w dupę na dowidzenia. Wypowiedzenie zostało wręczone niezgodnie z zasadami KC w atmosferze tzw. nagonki i zastraszenia, aby przypadkiem nie pójść z nim do sądu pracy. I tak TA Idealna firma podziękowała mi za ciężką, uczciwa pracę i oddanie za poświęcenie kilku lat swojego zycia, za nierzadko wydawane na clele firmy swojich prywatnych pieniędzy , za nadgodziny za które nikt nie płacił za moje ogromne zaangarzowanie i serce które zostalo włożone w ta pracę.

G
Gidek

Ślonzoki som bardzo dobrymi fachowcami , a robotniki niełobijają sie w robocie ino robiom as do fajrantu,a w polskich firmach to robotnik łoprze sie o łopata i stoi.Wiadomo od lat,że ŚLĄZAK POTRAFI...

G
Gość
W dniu 26.01.2009 o 18:34, Gość napisał:

A może anonimowo zapytać tych zwykłych pracowników, jak to im sie u klera pracuje na produkcji ?!Piszę anonimowo, bo wiadomo ze prawde powiedzą i nie naraża siebie ani swoich kolegów na nieprzyjemności.


Teraz jest tragedia nie to co było 10 ,8 lat temu wtedy to był zgrany zespól ateraz przysli tacy dyrektorzy i myslą ze są bogami to mysmy budowali markę a teraz faforyzują młodych pracowników bo starego trzeba zwolnic bo za duza chcą a niech pamiętają ze stary pracownik nie opusci firmę w potrzebie a młody to wszystko ma w du***.ci wszyszcy wogóle nie pytają starych pracowników o rady tylko mają swoje wizje które nie zawsze wychodzą jeden z dawnych kierowników powiedział my pójdziemy w swiat ale wy tu dalej będziedzie pracowac szef jest mądrym człowiekiem ale powinien takze rozmawiac z zwykłymi pracownikami bo ci dyrektorzy kierownicy kit mu cisną
g
gość
W dniu 25.01.2009 o 07:38, VA napisał:

Czy jest Pan dobrym szefem?- O to należałoby zapytać moich pracowników. Przyznaję, że staram się traktować ich jak rodzinę. Słucham tego, co ludzie mówią i wykorzystuję to w kierowaniu firmą. W biznesie najważniejsi są ludzie, dobre zespoły, które potrafią samodzielnie rozwiązywać problemy i podejmować decyzje. Ludzie to największa wartość.Chcialbym miec takiego szefa.Pozdrawiam i zycze duzo zdrowia panie Piotrze.



Totalna bzdura! Może kiedyś tak było, ale teraz? Szkoda gadać!
G
Gość

Przypuszczam że należysz do dobrych znajomych lub rodziny Klera.
Tu nie chodzi o zazdrość, po prostu nie róbcie z Klera Matki Teresy, bo jest skompym pracodawcą, a kryteria jakie stawia zainteresowanym pracą to jak selekcja do naboru osobistej ochrony prezydenta USA. Jak ktoś szuka szczegółów to wystarczy popytać w samym Dobrodzieniu i okolicznych wioskach.

G
Gość

W większości z tych wypowiedzi przejawia się chora zazdrość ludzka. To smutne...

To, że nie każdemu zawsze się przelewa, każdy zapewne doświadczył. Ale to nie powód by obwiniać swojego Szefa o to, że się mało zarabia, czy też "nie ma takiego miodu". Najważniejszym czynnikiem wpływającym na atmosferę w pracy są ludzie, którzy nas otaczają - jeżeli nie będziemy starać się o stworzenie zgranego zespołu, to zawsze będziemy narzekać na swoją pracę/pracodawcę.

Pan Kler mimo tego, że jest człowiekiem zamożnym, nie zapomina o ludziach potrzebujących - zawsze pomaga, a szczególnie tym najuboższym i najbardziej niewinnym osobom, jakimi są dzieci.

G
Gość

A może anonimowo zapytać tych zwykłych pracowników, jak to im sie u klera pracuje na produkcji ?!
Piszę anonimowo, bo wiadomo ze prawde powiedzą i nie naraża siebie ani swoich kolegów na nieprzyjemności.

G
Gość
W dniu 25.01.2009 o 14:12, tylko że napisał:

o małą rotację dba zawodowy psycholog wybierając ludzi o jakimś z góry założonym profilu, dając wpierw do wypełnienia ankietę o grubości encyklopedii sondującą potencjalnego pracownika wzdłuż i wszerz, od kołyski po teraźniejszość. Później zaś dopytuje o resztę.Ale w błędzie jest ten kto myśli, że będzie dotyczyć ona spraw zawodowych.


Zgadza się. Też o tym słyszałem. W tej firmie nie ma takiego miodu jak Kler tutaj bajeruje ... popytajcie trochę dokładniej w Dobrodzieniu to się nieźle zdziwicie.
G
Gość
W dniu 25.01.2009 o 17:06, VA napisał:

Pan Kler do wszystkiego doszedl ciezka praca,za co go szanuje i napewno wie co robi . To nic nowego ze dobre firmy dobieraja sobie pracownikow zawodowym psychologiem a nawet skladem kilku osobowym , w koncu tez bym chcial wiedziec z kim lub kto u mnie bedzie pracowac.Jedynie z dobrymi ludzmi(fachowcami) mozna dojsc do sukcesu. Ten czlowiek daje ludziom prace nowe stanowiska pracy a nie zwolnienia i bezrobocie w dzisiejszych trudnych czasach nie wielu moze sobie na to pozwolic.Pozdrawiam wszystkich czytelnikow i popatrzcie na to z innej strony, nie badzcie zazdrosni ze komus idzie lepiej,pan Piotr na to zapracowal.


Kto jest uczciwy, nie dorobi sie niczego !!! Zeżre mu wszystko skarbówka i podatki

Kto kantuje na prawo i lewo dorabia sie kroci i majątku

Takie są niestety polskie realia
K
Kasia
W dniu 25.01.2009 o 20:21, Pan Zdzisław napisał:

"- Jestem człowiekiem wierzącym - wyznaje biznesmen. - Byłem biedny, wszystko, do czego doszedłem, nie jest moją zasługą, to dar od Boga - podkreśla." - nawiedzony??


To, że człowiek wierzy to nie powód, żeby się Pan Zdzisław na nim wyżywał. Przepraszam bardzo, proszę nie mierzyć ludzi swoją chorą miarką, bo dyskutowałabym tutaj kto tu ma większe szanse na "nawiedzenie" .. ale nawet nie warto.

Mi się spodobała wzmianka o Bogu (może dlatego, że sama wierzę).. dobrze słyszeć, że są jeszcze ludzie, którzy wiary się nie wstydzą. Budujące to jest dla mnie )
A
AdiFx

Niezłe bajki pisze NTO o Panu Klerze, a w szczególności o tym basenie dla pracowników...Poprostu niebo w pracy..Nic tylko zazdrościć...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3