reklama

Michał Skalski: Nie wolno lekceważyć jesiennej chandry [WYWIAD]

Agaton KozińskiZaktualizowano 
13.10.2014. rzeszow . przemoc molestowanie patologia depresja fot bartosz frydrych / nowiny brak
Depresja sezonowa jest groźna - mówi dr Michał Skalski, psychiatra z Poradni Leczenia Zaburzeń Snu w Klinice Psychiatrycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego

Rozpoczęła się astronomiczna jesień i sezon na chandry. Czy można je uznać rzeczywiście za realny problem, czy raczej fakt medialny?
Nie, to problem jak najbardziej poważny, a dyskusja wokół niego jest bardzo złożona.

Na czym to złożenie polega?
Zaczyna się już od punktu wyjścia - jak zaawansowana jest taka chandra. Jeśli to zwykłe jesienne przygnębienie, to nie ma powodów do obaw, choć na pewno nie jest to przyjemne przeżycie. I na pewno nie można takiej chandry lekceważyć, bowiem może ona oznaczać, że cierpimy na depresję sezonową. Ale tu pojawia się kolejna wątpliwość: czy należy ją zaliczać do depresji, czy nie.

Psycholog: Depresja może być leczona przez internet

Agencja Informacyjna Polska Press/x-news

Pan do której szkoły się zalicza? Bo wielu psychologów twierdzi, że depresja sezonowa to tylko efektowna nazwa.
Tyle, że psychologowie nie mają w tej sprawie zbyt wiele do powiedzenia. Gdy ona się odzywa, nie jest to efektem żadnych procesów psychologicznych. Tu geny nawalają i zegar biologiczny, nic więcej.

Pan jest psychiatrą - ale ciągle nie wiem, jak odpowiada na wcześniejsze pytanie.
Uważam, że istnieje depresja sezonowa. Odsetek przypadków jej występowania rośnie wraz z szerokością geograficzną. Im bardziej na północ, tym więcej przypadków. Szacuje się, że w Europie Północnej dotyka ona 2 proc. mieszkańców. Skandynawia jest jej liderem.

Wystarczy poczytać tamtejsze kryminały, by się domyśleć, że to chyba ich choroba narodowa.
Nie wiem natomiast jak sytuacja z depresją sezonową wygląda w Stanach Zjednoczonych. Ameryka na granicy z Kanadą to kraj mocno północny, ale brakuje pewnych danych, które pozwoliłyby ocenić skalę zjawiska.

Co to właściwie jest „depresja sezonowa”? Każdy z nas intuicyjnie wyczuwa znaczenie tego terminu, ale lepiej je usłyszeć z ust fachowca.
Generalnie depresję sezonową poznaje się po objawach. Są one mocniejsze niż w przypadku jesiennej chandry. Następuje wyhamowanie zegara. Odczuwamy spadek napędu, pogarsza się nastrój, spada codzienna aktywność, zaczynamy tyć. Ważne, by zapamiętać te objawy, bowiem w depresji sezonowej jest mniej zjawisk, które objawiają się w prawdziwej depresji: bólu, cierpienia. Także takie objawy, jakie przychodzą nam naturalnie na myśl, jak melancholia, głęboki smutek, są rzadsze - najczęstsze to są te objawy czysto fizyczne.

Subiektywne wskaźniki, trudno samodzielnie je odróżnić.
Najłatwiej odróżnić depresję od depresji sezonowej przez poziom senności. W pierwszym przypadku typowa jest bezsenność, natomiast w drugim bardzo wysoka senność. Przy depresji nie możemy zasnąć, gdy dopada nas jesienna chandra, ciągle chce nam się spać. W ten sposób najłatwiej odróżnić oba typy depresji.

Jakieś inne objawy warto mieć na uwadze?
To są naprawdę poważne sprawy, więc lepiej nie bawić się domowego psychiatrę i samemu stawiać diagnoz. Jeśli ktoś się naprawdę źle czuje, na przykład chodzą mu po głowie myśli samobójcze, to lepiej, żeby nie czekał, aż mu przejdą, tylko od razu poszedł do specjalisty.

Depresja sezonowa to termin stosunkowo nowy.
Bez przesady, używa się go od przeszło 30 lat.

W literaturze branżowej. Ja sam wpadłem na niego niedawno temu. Ale nawet 30 lat... Polacy żyją pod naszą szerokością geograficzną lat ponad 1000. Jak to możliwe, że wcześniej problemu nie było, a nagle się pojawił?
Kiedyś ludzie żyli w rytmie zegara słonecznego. Jak była noc polarna, spali po 16 godzin dziennie, a jak był dzień polarny, to spali od trzech do pięciu godzin. Sam jestem ciekawy, co by się działo, gdyby Eskimos przeprowadził się bardziej na południe i zaczął pracować w jakimś supermarkecie, gdzie nie byłoby zimowej przerwy na noc polarną - zakładam, że doświadczyłby tego, co nazywamy depresją sezonową, mimo że nic z jego organizmem złego się nie stało.
Ale ja Pana zapytałem o Polaków, którzy żyją mniej więcej w tym samym miejscu od ponad 1000 lat.
U nas też się wiele zmieniło. Przede wszystkim pojawiła się cywilizacja.

Co ona zmieniła?
Obciążenia, wyzwania, z jakimi trzeba się na co dzień mierzyć. One sprawiają, że objawy wcześniej nie występujące nagle zaczynają być bardzo dokuczliwe.

Bardzo? Mówił Pan wcześniej o nadmiernej senności i spadku aktywności - z tym jednak można żyć.
Zależy. W niektórych przypadkach depresja sezonowa potrafi uniemożliwić normalne funkcjonowanie społeczne. Pewna grupa z jej powodu wypada ze swoich życiowych ról.

Teraz Pan mówi, że z powodu depresji sezonowej lekarze powinni wysyłać na L-4?
Takie osoby spełniają kryteria zwolnienia lekarskiego - są chorzy i z tego powodu nie są w stanie pracować. Ale też depresji sezonowej stosunkowo łatwo zapobiegać. Największa różnica między nią i innymi typami depresji jest reakcja na fototerapię.

Na czym ta różnica polega?
Na przełomie lat 80. i 90. doktor Łukasz Święcicki zaproponował, żeby stosować lampy do fototerapii. To najbardziej skuteczna metoda leczenia depresji sezonowej.

Jak ich używać?
Sezon na depresję sezonową to okres, gdy skraca się dzień - czyli od września do grudnia. Gdy dnia zaczyna przybywać, wtedy jej objawy przestają występować.

Właśnie sezon na ten typ depresji się zaczyna.
U niektórych pacjentów - żeby była jasność. Ale generalnie jakieś tam objawy odczuwać będzie każdy z nas. To normalne, że latem śpimy trochę krócej, a zimą trochę dłużej, w żaden sposób takiej reakcji organizmu nie należy nazywać depresją sezonową. Chyba, że mówimy o osobach, które mają tzw. gen Eskimosa i jesienią oraz zimą chce im się non stop spać. One rzeczywiście w tym okresie są właściwie wyłączone z życia społecznego.

Jak sobie z tym radzić?
Najlepsza jest fototerapia. Ona pomaga w klasycznej depresji, a depresję sezonową po prostu leczy. Wystarczy naświetlać się codziennie po zmroku przez dwie godziny światłem zbliżonym do dziennego.

Chodzi Panu o to, żeby codziennie siedzieć pod lampą przez dwie godziny?
Tak. Ale nie o to chodzi, żeby siedzieć. Wystarczy być wyeksponowanym na światło.
Tylko kto ma czas na to, by tak długo się naświetlać?
Wystarczy włączyć sobie lampę, gdy wieczorem oglądamy telewizję.

Nie mam tyle czasu, by móc sobie oglądać telewizję wieczorem przez dwie godziny.
Może pan pracować przy komputerze i pisać teksty - tylko pod lampą.

Będzie mnie raziła w oczy. Jak mam pisać?
Nie będzie. Ta lampa wręcz nie powinna świecić w oczy. Wystarczy, że świeci na pana, nawet na tył głowy. To nie ma znaczenia. Jedyne wskazanie dotyczy tego, żeby to światło miało widmo światła białego, a jego strumień padał na osobę, która chce się naświetlać.

Jakiego typu światło to powinno być? Co to właściwie znaczy: widmo światła białego?
Mówiąc językiem praktyki - wystarczy lampa, do której są wkręcone dwie mocne klasyczne żarówki.

Żyrandol z dwoma żarówkami 100W wystarczy?
Powinien. Trzeba wieczorem albo wczesnym rankiem spędzić pod nim dwie godziny. Choć trzeba pamiętać, że może się pojawić efekt uboczny.

Brzmi groźnie.
Nie jest groźny, choć może być lekkim utrapieniem. Takie naświetlanie może sprawić, że zmieni nam się rytm zegara biologicznego. Warto o tym pamiętać, że może nam się później chcieć spać.

A co Pan sądzi o tradycyjnym polskim antydepresancie: alkoholu?
To, że Polacy leczą depresję alkoholem, jest zmorą. A jeszcze większą to, że się do tego nie przyznają. I naprawdę nie należy sobie wmawiać, że alkohol na cokolwiek pomaga. On nie ma żadnych zdolności leczniczych.

Pytam teraz o depresję sezonową, którą po prostu trzeba przeczekać do grudnia. Alkohol to ułatwia.
Alkohol ma właściwości nasenne - a w depresji sezonowej i tak śpimy za dużo. Po co się dodatkowo usypiać alkoholem? Naprawdę nie tędy droga. Jeśli jesteśmy w stanie normalnie funkcjonować, to po prostu trzeba z tym żyć. A jeśli sytuacja się komplikuje, na przykład trzy-cztery razy w tygodniu nie jesteśmy w stanie wstać rano z łóżka, warto skonsultować się ze specjalistą.
Zapytam szerzej. Kiedyś depresja nie była w ogóle uznawana za chorobę, jednak ostatnio mówi się o niej coraz więcej. Nie mamy już jednej depresji, poznajemy coraz więcej jej typów, teraz na przykład depresję sezonową. Czy mimo wszystko nie przesadzamy, nie rozczulamy się zbytnio nad sobą?
Mam nadzieję, że teraz pan kpi, a nie mówi co tak naprawdę myśli.

Celowo przerysowuję, by wydobyć kontrast - ale tego typu głosy słychać powszechnie.
To odpowiem też przerysowując. Nie ma nic głupszego niż powiedzieć osobie, która cierpi na depresję: nie rozczulaj się nad sobą, weź się w garść. Depresja to choroba i to znajduje się na trzecim miejscu na liście najgroźniejszych chorób.

Często brzmi jak wymówka, trochę jak dyskalkulia u uczniów w podstawówkach.
To jest świetny przykład kompletnego niezrozumienia, jak groźną chorobą potrafi być depresja. Mniej więcej połowa pacjentów, którzy przychodzą do lekarzy rodzinnych, na nią cierpi. Tylko, że oni tego nie wiedzą, im się naprawdę wydaje, że boli ich żołądek, albo kręgosłup, nie mają pojęcia, że źródłem tego bólu jest depresja. 80 proc. objawów tej choroby jest somatycznych - tylko niedouczeni lekarze rodzinni nie zwracają na to uwagi i zamiast odesłać ich do specjalisty, zajmują się ich żołądkiem, czy kręgosłupem.

Gdyby tak było, to byśmy nie mieli tylu typów depresji.
Kiedyś rozpoznawano 1 proc. jej przypadków, teraz rzeczywiście te statystyki się poprawiły - dlatego też pojawiły się różne przymiotniki określające te typy. Faktem naukowym jest, że 30 proc. kobiet po porodzie doświadcza depresji poporodowej.

Tak samo faktem jest, że przemysł farmaceutyczny bombarduje nas ciągle reklamami leków na depresję, sugerując wręcz marketingowymi sztuczkami, że czai się ona na każdym kroku. To nie przesada?
Taka sytuacja być może istnieje w Ameryce, ale na pewno nie w Polsce. U nas rozpoznaje się ok. 30-40 proc. przypadków depresji, a prawidłowo leczona jest mniej więcej jedna trzecia z nich. Głównie dlatego, że pacjenci nie mają dostępu do psychiatrów, mają szansę się z nim spotkać raz na rok, nie częściej. Naprawdę proszę nie mieszać do tego marketingu.

Trudno tego uniknąć.
Trudno uniknąć przypadków niewłaściwego podejścia do depresji. Wie pan, kiedy najczęściej udaje się ją zdiagnozować? Przy pierwszej próbie samobójczej. W przypadku mężczyzn dochodzi do niej trochę po czterdziestych urodzinach. To właśnie efekt takiego podejścia, mówiącego, że depresja to nie choroba. O tym się za mało mówi, za mało pisze - a faceci zwyczajnie wstydzą się pójść do psychiatry.

Bo chłopaki nie płaczą.
Tylko potem płacze ich rodzina. A przecież widać, że osoba dotknięta depresją cierpi. To trwa kilka miesięcy, jest więc czas, by ją wysłać do psychiatry.

Czy można zapobiegać takim sytuacjom?
Nie, to jest biologia. Choroby depresyjne najczęściej biorą się z genów. A w dodatku żyjemy w czasach, które sprawiają, że te geny łatwiej dają znać o sobie.

Co to znaczy?
Jeśli ktoś ma predyspozycję do tego, by zostać alkoholikiem, ale nigdy nie weźmie alkoholu do ust, to tego uniknie. Dlatego w Polsce alkoholizm jest tak częsty - bo u nas nie da się znaleźć faceta, który nie miał kontaktu z alkoholem. To samo jest z depresją. Nawet jeśli ktoś ma ją zapisaną w genach, ale będzie prowadził życie, które będzie minimalizować możliwość jej wystąpienia, to może jej uniknąć.

O jakich możliwościach Pan mówi?
Współczesne czasy wiążą się ze stresem, ciężką pracą, brakiem stabilności - to wszystko sprawia, że depresja łatwiej się uaktywnia. Dawniej system pracy, generalnie warunki życia były mniej stresujące, dlatego też przypadków depresji było mniej. Zwyczajnie nie miała ona okazji się uaktywnić, nie było czynników wyzwalających chorobę. Teraz żyjemy w ciężkich czasach i to łatwiej. Trzeba o tym pamiętać.

Wideo

Materiał oryginalny: Michał Skalski: Nie wolno lekceważyć jesiennej chandry [WYWIAD] - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

s
spokojny

„Depresja sezonowa jest groźna - mówi psychiatra”.
Czytaj: zapraszamy do kasy i opłacanie wizyt psychiatrycznych typu „dobre rady dla gromady”
oraz wykupywanie niepotrzebnych leków. Przestańcie ciągle wymyślać nowe choroby.
Człowiek się starzeje i umiera a tu ktoś wymyśla jakieś androny-pauzy.
Wiadomo, że jak leje w listopadzie to się człowiek wkurza, że nie wyjdzie na dwór.

To się bierze książkę, włącza netflixa albo odpala gierkę na kompie i spoko.
Można też wypić herbatkę z prądem, więc przestańcie straszyć,
że od razu potrzebna jest wróżka, astrolog i psychiatryk.

Aha, mam też prosty, sprawdzony sposób na jesień – dużo światła w domu, niech się pali do oporu wszędzie a nie tylko tam gdzie jesteśmy, bo wtedy mamy co chwilę efekt, że wchodzimy do „ciemnego grobu”, przechodząc do innego pomieszczenia. Wiem, kosztuje trochę więcej kasy, ale zawsze taniej niż tankowanie słońca na Kanarach zimą.

g
gość

Depresja "pogodowa", depresja "sezonowa" i co jeszcze?

Pogoda ducha, albo depresja zależy od codziennych wydarzeń, każdego zwykłego dnia oraz od kontaktów z osobami, nie koniecznie, najbliższymi; nie wiem, czy ma na to większy wpływ pochmurne niebo. Przecież nie trzeba w nie patrzeć, zwłaszcza, gdy nie brak zajęć, a jedynie brak... nudy.

Dlaczego psychiatrzy nie podkreślają tego?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3