Mieszkańcy dzielnicy profesorskiej w Opolu skarżą się na szczury w domach

Mirela Mazurkiewicz
Mirela Mazurkiewicz
Roczny koszt odszczurzania w Opolu to około 30 tys. złotych. Właściciele prywatnych domków muszą sobie jednak radzić sami.
Roczny koszt odszczurzania w Opolu to około 30 tys. złotych. Właściciele prywatnych domków muszą sobie jednak radzić sami. pixabay.com
- Gryzonie rozpanoszyły się do tego stopnia, że wchodzą nam do pomieszczeń. To nie jest problem pojedynczych osób, ale całego osiedla. Bez pomocy miasta nie poradzimy sobie – mówią właściciele domków przy ul. Kolbuszewskiego w Opolu.

- Przez kilka tygodni miałam szczura w domu. Kupiliśmy różne trutki, nastawiliśmy pułapki, a on nic sobie z tego nie robił – relacjonuje mieszkanka domku przy ul. Kolbuszewskiego w Opolu (to tzw. dzielnica profesorska). – Uprzątnęliśmy z kuchni jedzenie, ale on nie zamierzał się wynieść. Okazało się, że zrobił gniazdo pod meblami. Nierówna walka trwała wiele dni. W końcu syn z mężem zaczaili się na niego i go zabili.

- Niektórzy sąsiedzi wystawiają jedzenie dla kotów, a to raj również dla szczurów – mówi pani Izabela, która także mieszka na ul. Kolbuszewskiego. – Mój mąż jest ciężko chory i w pokoju spędza sporą część dnia, a ja nie mam odwagi otworzyć balkonu, bo szczur siedzi czasem na tarasie i nawet niespecjalnie ucieka na widok człowieka. Jedna z sąsiadek znalazła gryzonia, pływającego w toalecie…

Mieszkańcy boją się, że szczury w końcu przyniosą choroby.

Prosiliśmy o pomoc miasto, ale urzędnicy uznali, że domki są prywatne i mamy sobie radzić sami. Ręce nam opadają, bo nawet jeśli skrzyknie się 10 sąsiadów i wezwiemy firmę deratyzacyjną, to szczury może na kilka tygodni znikną, ale później do nas wrócą – mówi kolejna mieszkanka dzielnicy. – Ludzie mają tu ogródki, w których jest sporo jedzenia. To doskonałe warunki dla gryzoni. Bez zakrojonej na szeroką skalę akcji nie jesteśmy w stanie ich wytępić – przekonuje pani Izabela.

Ratusz problem zna, ale pomóc nie może.

Regularnie prowadzimy akcje odszczurzania w 50 punktach Opola, m.in. w okolicach Młynówki. Na terenach prywatnych nie możemy tego zrobić, bo nie pozwalają na to przepisy – mówi Katarzyna Oborska-Marciniak, rzeczniczka ratusza.

Na ostatniej sesji podjęto natomiast uchwałę w sprawie działań, które mogą ograniczyć problem. – W uchwale pojawił się zapis, że pojemniki na odpady powinni być zamykane, bo dziś nie wszyscy o tym pamiętają. Jedzenie, które trafia do śmieci, jest doskonałą pożywką dla szczurów – mówi rzeczniczka ratusza. – Apelujemy też do osób dokarmiających wolno żyjące zwierzęta, by robiły to z głową. Jeśli jedzenia jest za dużo i koty nie zdążą go zjeść, to będzie ono wabiło gryzonie.

od 7 lat
Wideo

Jak głosujemy w II turze wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska