Mieszkańcy gminy Głubczyce będą wybierać prezydenta RP podczas dni miasta

fot. Archiwum
fot. Archiwum
Udostępnij:
- Nikt nie mógł przewidzieć, że dojdzie do katastrofy prezydenckiego samolotu - mówi Mariusz Mróz, wiceburmistrz Głubczyc. - Mamy już podpisane wszystkie umowy z wykonawcami, firmami świadczącymi usługi gastronomiczne, więc data dni Miasta nie może ulec już zmianie.

Organizatorzy dni miasta sięgnęli też po opinie do komisarza wyborczego.

- Nie ma żadnych przeciwwskazań, by w dniu wyborów prezydenckich organizować dni Miasta - mówi Mariusz Mróz. - Trochę więcej pracy czekać będzie służby porządkowe. Będą musiały dbać o bezpieczeństwo na imprezie plenerowej i w lokalach wyborczych.

W tym roku mieszkańcy Głubczyc na Dniach Miasta będą się bawić od 18 do 20 czerwca. Jak zwykle impreza zostanie zorganizowana na placu przed odbudowanym ratuszem.
18 czerwca na scenie wystąpią zespoły Kowalski oraz Tabu. 19 czerwca publiczność będą bawić: Avocado oraz Vox, a gwiazdą wieczoru będzie Blue Cafe.

Z kolei 20 czerwca na scenie pojawią się zespoły Fidelis, Góralskie Turnioki, natomiast gwiazdą wieczoru będą Skaldowie.

- Na wszystkie imprezy wstęp jest oczywiście bezpłatny - mówi Mariusz Mróz.
Równolegle z Dniami Miasta odbywać się będzie wystawa Głubczyckiej Przedsiębiorczości oraz Targi Joannitów. Nie zabraknie też atrakcji dla najmłodszych - karuzeli czy dmuchanych zamków.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 35

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

N
New Generation
W dniu 20.05.2010 o 19:01, InnyPunktPatrzenia napisał:

Sondaż w fakcie ma tyle samo wspólnego z rzeczywistością, co artykuły w fakcie.



zauważyłem że nasi panowie dyskutanci z PIS powołują się tylko na sondaże korzystne dla Kaczysława Jarońskiego, choć sondaże dające wygraną Komorosławowi Bronikowskiemu stanowią zdecydowana wiekszość. problem jednak w tym, że zdaniem naszych dyskutantow nie sa one robione przez niezalezne media.
Nie mniej jednak dotychczas znalazłem tylko jeden sondaż, który uważam za ukazujący rzeczywiste nastroje wyborcze Polaków.
Jego wyniki wyglądały tak jak w moim sondażu tj. przewaga Komorosława nad Kaczyslawem była rzędu 5-10%
I
InnyPunktPatrzenia
Sondaż w fakcie ma tyle samo wspólnego z rzeczywistością, co artykuły w fakcie.
L
LOLEK
W dniu 15.05.2010 o 12:34, LOLEK napisał:

Zmiany wyborcze na 30 dni przed wyborami , w trakcie rozpoczętej kampanii? Może zaczniemy zmieniać ordynację w przededniu wyborów w zależności od potrzeb , a jeszcze lepiej po wyborach stosując nowe zapisy wstecz. PO ma coraz lepsze pomysły ..........i mokre gacie.


Wczoraj Sejm odrzucił POprawkę . Przeciw głosowały wszystkie pozostałe kluby razem z koalicjantem PSL.
I
InnyPunktPatrzenia
Miarodajny sondaż internetowy. W przeciwieństwie do śmiesznych ankietek przeprowadzanych przez naukowców od Rydzyka, oraz ankieterów PP, Onet.pl otworzył kilka dni temu sondę, w której głosuje każdy niezależnie od partii, którą wybiera. Na onet wchodzą wszyscy. Ogółem oddano głosów: 218,756 (to próba znacznie większa niż w przypadku sondaży OBOP czy podobnych)

Marek Jurek
1% (3361)

Jarosław Kaczyński
29% (64425)

Bronisław Komorowski
45% (97964)

Janusz Korwin-Mikke
10% (21323)

Andrzej Lepper
2% (3861)

Kornel Morawiecki
1% (1101)

Grzegorz Napieralski
7% (15808)

Andrzej Olechowski
3% (6353)

Waldemar Pawlak
1% (2422)

Bogusław Ziętek
1% (2138)

Jestem zszokowany wysokim poparciem dla Mikkego
I
InnyPunktPatrzenia
W dniu 16.05.2010 o 23:41, New Generation napisał:

Bartoszewski daje czadu



No i to trafił w samo sedno!
N
New Generation
W dniu 15.05.2010 o 15:34, LOLEK napisał:

Ta dyskusja do niczego nie prowadzi . Chce Bronek zrobić z siebie idiotę jego sprawa i jego doradców . Dla mnie możecie uchwalać poprawkę już jutro .



Ta dyskusja prowadzi do prostej konkluzji - znów robisz niepotrzebny zamęt
L
LOLEK
Ta dyskusja do niczego nie prowadzi . Chce Bronek zrobić z siebie idiotę jego sprawa i jego doradców . Dla mnie możecie uchwalać poprawkę już jutro .
N
New Generation
W dniu 15.05.2010 o 15:08, LOLEK napisał:

Nie konstytualiści tylko dwóch konstytualistów . W Polsce mamy obecnie ponad czterysta wyższych uczelni i co najmniej setkę konstytualistów z tytułem profesorskim .Większość z nich ma zdanie odrębne , bądż opowiada się za zbadaniem sprawy przez TK . Co by się stało gdyby poprawka okazała się niekonstytucyjna , a z całą pewnością ktoś ją zaskarży ? Tolerowalibyśmy niekonstytucyjnego prezydenta ,czy powtarzalibyśmy wybory ?



Cienki Bolku,
Nikt nie będzie jeździł po wszystkich uczelniach w kraju na potrzeby głupiej dyskusji o urojonym zamachu PO na ordynację wyborczą. "Zamachu" który ma na celu jedynie zapewnienie możliwości wzięcia udziału w wyborach przez wszystkich Polaków, bez względu na miejsce ich pobytu w dniu wyborów.
Konstytucjonaliści PISu zawsze będą przeciwni wszystkiemu co nie leży w interesie PIS.
Abstrahując od powyższego nie zauważyłem abyś tu przytoczył choćby jedno nazwisko autorytetu przeciwnego tej zmianie.
L
LOLEK
Nie konstytualiści tylko dwóch konstytualistów . W Polsce mamy obecnie ponad czterysta wyższych uczelni i co najmniej setkę konstytualistów z tytułem profesorskim .Większość z nich ma zdanie odrębne , bądż opowiada się za zbadaniem sprawy przez TK . Co by się stało gdyby poprawka okazała się niekonstytucyjna , a z całą pewnością ktoś ją zaskarży ? Tolerowalibyśmy niekonstytucyjnego prezydenta ,czy powtarzalibyśmy wybory ?
N
New Generation
W dniu 15.05.2010 o 14:56, InnyPunktPatrzenia napisał:

Niekonstytucjonalizm to choroba PiS. Prezydent Kaczyński potrafił kierować do TK wszystko, co mu się nie podobało z jakichkolwiek względów, a co nie miało żadnego związku z konstytucją.



Nie wszyscy mają ten komfort, żeby kierować co się chce do TK. Gdyby była taka możliwość skierowałbym do TK cały PIS.
I
InnyPunktPatrzenia
Niekonstytucjonalizm to choroba PiS. Prezydent Kaczyński potrafił kierować do TK wszystko, co mu się nie podobało z jakichkolwiek względów, a co nie miało żadnego związku z konstytucją.
N
New Generation
W dniu 15.05.2010 o 14:33, LOLEK napisał:

Trybunał Konstytucynjny stoi na stanowisku ,by wszelkich zmian w ordynacji wyborczej dokonywać na co najmniej sześć miesięcy przed wyborami .Każda zmiana w chwili obecnej będzie zatem niekonstytucyjna .Jak się należy odnieść do tego pomysłu w aspekcie wykonywania przez B. Komorowskiego obowiązków prezydenta, który ma stać na straży praworządności , gdy on sam lansuje i forsuje , jako kandydat do urzędu prezydenta ,niekonstytucyjne rozwiązania prawne wygodne jemu i jego partii ?.



Cienki Bolek znów prawisz pisowskie pseudo mądrości.
W jedną połowicę już ci dziś przyłożyłem... pora na drugą

Konstytucjonaliści popierają propozycję Platformy
PROF. WINCZOREK: TO JUŻ DAWNO POWINNO ZOSTAĆ ZROBIONE

TVN24: Jeśli Platforma wprowadzi zmiany, to w drugiej turze będzie nam łatwiej głosować poza miejscem zamieszkania
Proponowane przez PO zmiany prawa wyborczego, pozwalające na łatwiejsze głosowanie podczas m.in. wyjazdów wakacyjnych znajdują uznanie u ekspertów od prawa konstytucyjnego. Specjaliści nie podzielają obaw opozycji o niezgodność projektu z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego. Prof. Piotr Winczorek ocenia, że - abstrahując od politycznego kontekstu - "zmiany te powinny być już dawno wprowadzone".
Na nieco ponad miesiąc przed wyborami Platforma Obywatelska zaproponowała zmiany, które miałyby zwiększyć frekwencję wyborczą w przypadku ewentualnej drugiej tury. Wyborca podczas oddawania głosu w swoim lokalu w pierwszej turze, mógłby wziąć zaświadczenie umożliwiające mu pójście do dowolnego lokalu w drugiej. Dzięki temu osoby wyjeżdżające na wakacje łatwiej mogłyby pójść na wybory.

Propozycja ta spotkała się z krytyką opozycji. Zdaniem niektórych polityków jest ona niezgodna z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego, które zakazuje zmian w prawie wyborczym na sześć miesięcy przed wyborami. Pojawiły się też sugestie, że Platforma - której elektorat jest młodszy i prawdopodobnie częściej wyjeżdża na wakacje - chce te zmiany wprowadzić, aby Bronisław Komorowski nie stracił głosów urlopujących Polaków.

Zmiany "istotne" czy nie?

Obaw o niezgodność z orzecznictwem TK nie podzielają specjaliści. - Mówi ono o niewprowadzaniu "istotnych" zmian w prawie na sześć miesięcy przed wyborami - uważa prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. - Czy proponowane zmiany będą "istotne" - trudno na razie powiedzieć. Za takie uznać można by było takie modyfikacje, które zmieniają reguły gry. Te zmiany będą jednak raczej techniczne - mówi portalowi tvn24.pl Chmaj.

Z takim zdaniem zgadza się inny specjalista od prawa konstytucyjnego prof. Piotr Winczorek z Uniwersytetu Warszawskiego. - To są zmiany organizacyjne i idące w kierunku zwiększenia frekwencji wyborczej - uważa Winczorek.

Przede wszystkim - ułatwiają

Nie zgadza się jednak z określeniem polityków PO, którzy nazywają je "kosmetycznymi". - Nie jest to przestawienie przecinka, ale nie jest to też element istotny. Nie zmienia bowiem zasadniczych zasad: prawo przewiduje organizację drugiej tury, obywatele mają prawo do głosowania w niej, dopuszczalne jest głosowanie z zaświadczeniem. Zmiany idą w kierunku ułatwienia dostępu do tego, co jest już przez prawo przewidziane - argumentuje konstytucjonalista.

Zdaniem Winczorka rozpatrywanie tych zmian w kontekście kalkulacji wyborczej jest chybione. - Zwolennicy PiS i innych opcji politycznych też przecież wyjeżdżają na wakacje - zauważa. I dodaje: - Takie zmiany powinny zostać wprowadzone już dawno.
L
LOLEK
Trybunał Konstytucynjny stoi na stanowisku ,by wszelkich zmian w ordynacji wyborczej dokonywać na co najmniej sześć miesięcy przed wyborami .Każda zmiana w chwili obecnej będzie zatem niekonstytucyjna .Jak się należy odnieść do tego pomysłu w aspekcie wykonywania przez B. Komorowskiego obowiązków prezydenta, który ma stać na straży praworządności , gdy on sam lansuje i forsuje , jako kandydat do urzędu prezydenta ,niekonstytucyjne rozwiązania prawne wygodne jemu i jego partii ?.
N
New Generation
W dniu 15.05.2010 o 13:12, InnyPunktPatrzenia napisał:

NG, przypomnij, bo ja na przykład nie pamiętam



IPP przypomnij sobie po co, kiedy i kto wprowadził tzw. blokowanie list na krótko przed wyborami samorządowymi w 2006.
Jak panowie pisowczycy i ich potakiewicze nie pamiętają to zapraszam do lektury poniższego.

Wybory samorządowe - blokowanie list (2006-10-31)
Zgodnie z decyzją Sejmu, komitety wyborcze mogą zawierać porozumienia o wspólnym podziale mandatów. Głosy oddane na listy tych komitetów są wówczas sumowane, a podczas dzielenia mandatów bierze się pod uwagę liczbę łącznie oddanych głosów.
Pomysł Prawa i Sprawiedliwości na blokowanie list wyborczych od początku wzbudzał silny sprzeciw opozycji. Nowelizacja ordynacji wyborczej została ostatecznie przegłosowana tylko głosami koalicji - reprezentanci pozostałych ugrupowań zaprotestowali nie biorąc udziału w głosowaniu.
Pomysłodawcy nowelizacji ordynacji wyborczej twierdzili, że umożliwienie głosowania na grupy list jest dążeniem do „stworzenia warunków do zgodnego współdziałania różnych ugrupowań dla dobra społeczności regionalnych i lokalnych”. Ich zdaniem, dzięki zmianom możliwe będzie powstanie stabilnej większości w sejmikach i radach. Przyjęcie głosowania na bloki miało prowadzić do politycznej jedności m.in. dzięki zastosowaniu faworyzującej większe ugrupowania metody liczenia głosów d'Hondta.

Efekty wprowadzonych zmian
Prof. dr hab. Jerzy Regulski napisał opinię na temat przyjętych zmian w ordynacji samorządowej. Jego zdaniem, wszystkich skutków przewidzieć się nie da, ale spróbował je przybliżyć na podstawie kilku przykładów.
Szef Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej w pierwszym przykładzie opisuje zblokowanie się dwóch lub więcej komitetów posiadających poparcie przekraczające 5-procentowy próg wyborczy. Każdy z tych komitetów wszedłby do rady samodzielnie, ale działając w ramach jednej grupy list mogą uzyskać więcej mandatów. "Metoda obliczania mandatów d’Hondta premiuje najmocniejsze ugrupowanie, zaokrąglając na ich korzyść ułamki mandatów, przypadające mniejszym ugrupowaniom. Mogą w ten sposób zyskać jeden mandat więcej, spychając dotychczasowego lidera na drugą pozycje. Mandat ten prawdopodobnie przypadnie komitetowi najsilniejszemu w bloku. Nie zmieni się liczba klubów w radzie, ale jeden z nich stanie się trochę silniejszy" - zauważa.

W drugim przykładzie współtwórca reformy samorządowej z 1990 roku analizuje zblokowanie się komitetów o różnym poparciu, np. jednego dużego i kilku mniejszych, które indywidualnie nie uzyskałyby mandatów. W tym przypadku do podziału mandatów dopuszczone zostaną głosy, które normalnie z powodu nieprzekroczenia progu wyborczego byłyby pominięte. W efekcie blok może uzyskać nieco większą liczbę mandatów, choć nie będą to znaczące zyski. "Mniejsze komitety, które nie przekroczyły progu wyborczego, mogą uzyskać mandaty tylko wtedy, gdy różnice między nimi a liderem bloku będą niewielkie, a liczba uzyskanych przez nie głosów bliska progowi" - wynika z wyliczeń prof. Regulskiego.

W ostatnim z analizowanych scenariuszy, listy blokują małe ugrupowania, niemające obecnie szans na przekroczenie 5-procentowego progu wyborczego. W tej sytuacji mandaty mogą uzyskać nawet komitety posiadające znikome poparcie. Ekspert podkreśla, że w drugim i trzecim scenariuszu istnieje możliwość wejścia do rad pojedynczych radnych niezorganizowanych w klubach, którzy będą chcieli odgrywać rolę języczka u wagi.
Na podstawie tej analizy, prof Regulski wysuwa trzy wnioski. Po pierwsze, średnie komitety mogą zwiększyć swą siłę przejmując premie lidera. Po drugie, nastąpi zwiększenie liczby klubów i radnych niezrzeszonych. Po trzecie, nastąpi poważne ograniczenie liczby radnych z komitetów niezblokowanych, co szczególnie uderzy w małe lokalne komitety wyborców.

Wyjaśniania PKW
Wyjaśnienie dotyczące grupowania list kandydatów na radnych w wyborach samorządowych wydala Państwowa Komisja Wyborcza.
PKW przypomina, że zgodnie ze znowelizowaną ordynacją, grupowanie list kandydatów na radnych następuje w wyniku umowy zawartej przez dwa lub więcej komitety wyborcze w danej jednostce samorządu terytorialnego w celu wspólnego udziału w podziale mandatów między listy kandydatów.

Grupowanie list jest możliwe w wyborach do rad gmin w gminach powyżej 20 tys. mieszkańców, do rad w miastach na prawach powiatów, do rad powiatów i do sejmików województw, a zatem do tych rad, w których wybory są przeprowadzane według zasady proporcjonalności w podziale mandatów.
Umowa o grupowaniu list może być zawarta pomiędzy różnego rodzaju komitetami wyborczymi partii politycznych, koalicji wyborczych, organizacji, a także komitetami wyborczymi wyborców.
Warunkiem zawarcia umowy o grupowaniu list kandydatów na radnych, było zarejestrowanie przez komitety wyborcze swoich list, co najmniej w jednym okręgu wyborczym w danej jednostce.
O zawarciu umowy komitety, które ją zawarły, były zobowiązane zawiadomić właściwą terytorialną komisję wyborczą najpóźniej w 25 dniu przed dniem wyborów, a więc do 18 października 2006 r. w godzinach urzędowania, składając oryginał umowy o utworzeniu grupy list. Nie było możliwe przedłożenie kopii umowy nawet uwierzytelnionej.
Umowa o utworzeniu grupy list ma zawierać adres i siedzibę komitetów wyborczych, które są stronami umowy, a także podpisy pełnomocników wyborczych, z podaniem imienia i nazwiska. Umowa może być podpisana przez osobę upoważnioną do tej czynności przez pełnomocnika; wówczas do umowy należy dołączyć upoważnienie.
W danej jednostce samorządu terytorialnego ten sam komitet może zawrzeć tylko jedną umowę o grupie list.
Odstąpienie od umowy z udziału w grupie list, rozwiązanie bądź unieważnienie rejestracji wszystkich list kandydatów jednego z komitetów wyborczych będących stroną umowy, nie wywołuje żadnych skutków prawnych dla podziału mandatów między listy w ramach danej grupy list.
Jeżeli spośród wszystkich komitetów wyborczych, które zawarły umowę o grupowaniu list pozostaną listy kandydatów tylko jednego z uczestników grupy list, umowa staje się bezprzedmiotowa.

PKW podkreśla, że z analizy art. 88 ust. 3, art. 134 ust. 3 i art. 162 ust. 3 Ordynacji wyborczej wynika, że w podziale mandatów będą uczestniczyć wyłącznie te grupy list, na które w wyborach do danej rady lub sejmiku województwa oddano co najmniej odpowiednio 10 proc. lub 15 proc. głosów ważnych w skali danej jednostki samorządu terytorialnego i przynajmniej jedna z list kandydatów wchodzących w skład danej grupy list otrzymała co najmniej 5 proc. głosów ważnych.
Grupa list kandydatów, która nie spełni łącznie tych warunków, nie będzie brana pod uwagę przy podziale mandatów w okręgach wyborczych w danej jednostce.

W innym wyjaśnieniu Państwowa Komisja Wyborcza informuje, iż do podpisania umowy o grupowaniu list kandydatów właściwy jest pełnomocnik komitetu wyborczego lub osoba przez niego upoważniona na podstawie pełnomocnictwa ogólnego, upoważniającego do wykonywania wszystkich czynności wyborczych na danym terenie lub pełnomocnictwa szczególnego, upoważniającego do dokonania tej konkretnej czynności, tj. zawarcia umowy o grupowaniu list.

Kto z kim?
Obserwatorzy sceny politycznej są zgodni, że pierwotnie pomysł na grupowanie list wyborczych miał pomóc koalicji rządzącej w osiągnięciu zwycięstwa w nadchodzących wyborach. Prawo i Sprawiedliwość tworząc blok z Ligą Polskich Rodzin oraz Samoobroną mogło zyskać szczególnie w dużych miastach dodatkowe mandaty dzięki braniu pod uwagę głosów oddawanych na oba mniejsze ugrupowania, które samodzielnie nie przekroczyłyby progu wyborczego. Rozwiązanie to za korzystne dla siebie uważały również LPR i Samoobrona mogące liczyć na udział w podziale mandatów nawet w miejscach, gdzie nie miałyby szans na zdobycie 5 proc. głosów.

Sytuacja nie jest już jednak tak jednoznaczna. Po tak zwanej aferze taśmowej sondaże wskazują na utrzymywanie się znacznej przewagi Platformy Obywatelskiej, szczególnie w dużych miastach, gdzie do podziału są największe środki z Unii Europejskiej. Dlatego też w Warszawie czy Poznaniu Prawo i Sprawiedliwość chciało tworzyć wspólne listy z Platformą Obywatelską, co jednak nie spotkało się z pozytywną odpowiedzią PO. Jednak w mniejszych miastach, jak np. w Ostrowie Wielkopolskim PO idzie do wyborów razem z PiS.

Platforma dodatkowo zawarła porozumienie z Polskim Stronnictwem Ludowym, które tej miejskiej w swojej istocie partii daje wsparcie na terenach wiejskich, gdzie ludowcy od wielu już lat dominują dzięki osadzonym w lokalnych realiach kadrom.
W Polskim Stronnictwie Ludowym decyzję o grupowaniu list z PO w wyborach do sejmików wojewódzkich podejmowały organy terenowe partii. Blokowanie list Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego doszło do skutku w 15 z 16 sejmików wojewódzkich. PiS do wszystkich sejmików zblokuje listy z LPR i Samoobroną.

- PSL nie obawia się grupować list z Platformą, bo w samorządach nie ma prywatyzacji, nie ma co sprzedawać, a tam są potrzebni fachowcy. I nie obawiamy się blokować list z PiS, bo tam nie ma szaf Lesiaka, nie ma archiwów IPN i możemy tam znaleźć tylko szafy z projektami i potrzeba ludzi, którzy będą chcieli te projekty realizować - mówił w Kielcach prezes PSL Waldemar Pawlak.

Najczęściej blokowane są listy PiS, LPR i Samoobrony, a z drugiej strony PO i PSL. Do Platformy i ludowców w niektórych województwach dołączają przedstawiciele Krajowej Partii Emerytów i Rencistów.

Sprawa w Trybunale, reakcje opozycji
3 listopada Trybunał Konstytucyjny zajmie się skargą opozycji na uchwaloną we wrześniu nowelizację samorządowej ordynacji wyborczej.
Liderzy PO byli zdania, ze zmiany zmuszają ich partie do osłabienia się i samotnego startu w wyborach lub zawarcia sojuszu z SLD, z którym nie chcą współpracować. Przewodniczący PO Donald Tusk ocenił zmiany w ordynacji wyborczej do samorządów jako swoisty zamach stanu na uprawnienia wyborcze.
Przeciw projektowi zmian w liście otwartym do marszałka Sejmu zaprotestował tez Sojusz Lewicy Demokratycznej. Parlamentarzyści lewicy nazwali pomysł tworzenia grup list "skandalicznym przykładem łamania zasad i trybu prac nad ustawami regulującymi ustrój państwa".

Na koniec warto dodać, że ten chory pomysł już nie obowiązuje, aczkolwiek jeszcze do najbliższych wyborów samorządowych jesteśmy zmuszeni tolerować jego skutki.
I
InnyPunktPatrzenia
W dniu 15.05.2010 o 13:04, New Generation napisał:

W pomyśle PO chodzi tylko o to aby umożliwić ludziom udział w głosowaniu, a nie takie kombinacje wyborcze jak zrobił PIS.


NG, przypomnij, bo ja na przykład nie pamiętam
Dodaj ogłoszenie