Miszkaniec Głogówka napisał list otwarty w sprawie dwujęzycznych tablic

fot. Andrzej Jagiełła
Dwujęzyczne tablice stoją także w innych częsiach powiatu np. w podopolskich Chrząstowicach.
Dwujęzyczne tablice stoją także w innych częsiach powiatu np. w podopolskich Chrząstowicach. fot. Andrzej Jagiełła
Mieszkaniec Głogówka zbiera podpisy poparcia pod protestem, że w gminie nie przeprowadzono społecznych konsultacji w sprawie dwujęzycznych nazw miejscowości.

Apel do mieszkańców gminy zamieścił w internecie mieszkaniec przedstawiający się jako Piotr Bujak. Nie udało nam się z nim skontaktować. Zweraca się o dopisywanie się pod swoim listem, w którym krytykuje radę miejską, że nie przeprowadziła konsultacji społecznych, przyjmując uchwałę o wprowadzeniu nazw miejscowości z języku mniejszości narodowej. - Pokażmy, że mamy własne zdanie i chcemy mówić o nim głośno. W gminie mieszka wiele osób, które nie aprobują dwujęzycznych tablic.

Z pełnym tekstem apelu można się zapoznać na www.chcemypartycypacji.xh.pl.
Zgodnie z ustawą o mniejszościach narodowych konsultacje społeczne nie są wymagane w gminach, gdzie mieszka więcej niż 20 procent osób deklarujących przynależność do mniejszości narodowej, a tak jest w gminie Głogów. Wniosek rady o wprowadzenie dwujęzycznych nazw i tablic jest obecnie rozpatrywany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych.

FLESZ: Kiedy będzie wiosna? Zwierzęta dają sygnały.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 42

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

n
nivol
W dniu 22.01.2009 o 20:50, Ajax napisał:

Slazacy pracujacy na polach i budowach od Hanoweru do Tilburga napewno nimi nie sa.Niewolno zapomniec wypedzonch z lat powojennych i wyszczutych przez komune w latach pozniejszych(nie wszyscy wyjechali dla pieniedzy).Heimattreu nie znaczy ze cale zycie musze spedzic w Zdzieszowicach.Heimattreu mozna byc w kazdym zakatku naszego Globu.W roku 2008 zorganizowalem wycieczke motorowa na Dolny i Gorny Slask Ja jako Slazak i do tego 5 urodzonych Wessi ,zarobila na Nas dobrze branza hotelarska i gastronomiczna,wszyscy byli zadowoleni ,dlaczego to pisze bo chcialem Ciebie panie Nivol przeprosic ze znowu jedni sie przepychali przez Twoje Zdzieszowice, ale nie przejmuj sie w tym roku nie bedziemy zaklocac Twojego spokoju jedziemy na Lago Maggiore.



^^o co tu chodzi? pozbieram to do kupy i odpowiem:

nie obchodzi mnie jakie sobie Pan robi wycieczki po Śląsku ani też gdzie zamierza Pan jechac następnym razem bo to nie ma nic do rzeczy... Heimattreu znaczy nie tylko robić sobie raz na rok wycieczki w rodzinne strony, ale coś więcej, życ tym, dawać dobry przykład innym Landsmannom. Heimattreu znaczy pracować na rzecz naszej ziemi i nie opuszczac jej z kolejną nadchodzącą jesienią.

Rozumiem, że jest Pan jednym z tych którzy zostali wyszczuci przez komunę. Szanuję Pana zdanie i znam historię. JA przedstawiam wizję człowieka młodego, który tu mieszka i nie zamierza wyjeżdżać bo wierzy że warto zostać i pokazywać swoją obecność. Prosze mi wierzyć, my młodzi mamy dosyć pieniactwa zarówno polskiego jak i niemieckiego. Chcemy tego co sie nam należy wg prawa..to wszystko

pozdrawiam
A
Ajax
W dniu 21.01.2009 o 03:09, nivol napisał:

Ma Pan dużo racji, myślę ze Rathausow nie bedzie ale nazwy tak Mnie też denerwują ci ktorzy przyjezdzaja i rozpychaja sie łokciami, bo zamiast zostac i kochac ta ziemie, to wyjezdzali za łatwiejszym życiem. Pózniej rozprawiaja jak to Heimat ginie...jak sami zwiali.pozdrawiam

Slazacy pracujacy na polach i budowach od Hanoweru do Tilburga napewno nimi nie sa.Niewolno zapomniec wypedzonch z lat powojennych i wyszczutych przez komune w latach pozniejszych(nie wszyscy wyjechali dla pieniedzy).Heimattreu nie znaczy ze cale zycie musze spedzic w Zdzieszowicach.Heimattreu mozna byc w kazdym zakatku naszego Globu.W roku 2008 zorganizowalem wycieczke motorowa na Dolny i Gorny Slask Ja jako Slazak i do tego 5 urodzonych Wessi ,zarobila na Nas dobrze branza hotelarska i gastronomiczna,wszyscy byli zadowoleni ,dlaczego to pisze bo chcialem Ciebie panie Nivol przeprosic ze znowu jedni sie przepychali przez Twoje Zdzieszowice, ale nie przejmuj sie w tym roku nie bedziemy zaklocac Twojego spokoju jedziemy na Lago Maggiore.
F
Fakty
Obecnie znowu Niemcom bliżej do Rosji niż do Polski bo w sytuacji kiedy ruscy przykręcają kurki z gazem Niemców to specjalnie nie rusza bo będą mieli rurociąg północny z pominięciem Polski. Może i dobrze ale widac, że Niemcy myślą przedewszystkim o sobie, a UE jest im potrzebna tam gdzie potrafią wyciągnąć z tego korzyści.

Schröder powinienen moim zdaniem siedziec. Zrobil interes z Ruskimi , zlamal przy tym prawo i te problemy to w znacznej czesci jemu mozna zawdzieczyc bo jest w zamian za te uklady doradca w Gasprom za 1.000.000 ? w roku a teraz moze i wiecej.

Niemcow ten problem teraz az tak niedotknal bo maja ogromne zbiorniki podziemne ktore w razie zakrecenia kurka przez 1,5-2 miesiecy gwarantuja zaopatrzenie gazu. Zbiorniki te byly jednak nienaruszone bo oprocz tego Niemcy pobieraja jeszcze gaz z polnocy.

Rurociag w Baltyku jeszcze nie funkjonuje.

Moim zdaniem nie powinien fukcjonowac juz ze wzgledu na srodowisko.

Rakiety mi sie rowniez nie podobaja lecz nie moge miec do ciebie pretensi bo my tych rzeczy nie zmienimy.

Troche mozemy , MOZE zmienic w stosunkach miedzy nami mieszkancami slaska.
F
Fakty
W dniu 21.01.2009 o 02:09, nivol napisał:

Ma Pan dużo racji, myślę ze Rathausow nie bedzie ale nazwy tak Mnie też denerwują ci ktorzy przyjezdzaja i rozpychaja sie łokciami, bo zamiast zostac i kochac ta ziemie, to wyjezdzali za łatwiejszym życiem. Pózniej rozprawiaja jak to Heimat ginie...jak sami zwiali.pozdrawiam



Nie wszyscy zwiali. Wiekszosc zostala wygoniona.
n
nivol
W dniu 20.01.2009 o 19:13, Soultys napisał:

Jak tu nie patrzeć protestowanie przeciwko tablicom nie ma specjalnie sensu. Obym tylko nie musiał chodzić do rathausu tylko do ratusza.Denerwują tylko obraźliwe teksty pod adresem Polaków szczególnie ze strony ludzi, którzy na Śląsk przyjeżdżają na wakacje z Niemiec i obracając się w hermetycznym środowisku Ślązaków nie znają i nawet nie próbują zrozumieć racji "nieślązaków". Dla tych pseudoniemców Polak jest najgorszym śmieciem co upodabnia ich do Hitlerowskich pomiotów i nazistowskich morderców.Ale jak coś to się dziwią:cymu to poloki nous nie lubiom??



Ma Pan dużo racji, myślę ze Rathausow nie bedzie ale nazwy tak

Mnie też denerwują ci ktorzy przyjezdzaja i rozpychaja sie łokciami, bo zamiast zostac i kochac ta ziemie, to wyjezdzali za łatwiejszym życiem. Pózniej rozprawiaja jak to Heimat ginie...jak sami zwiali.

pozdrawiam
S
Soultys

TABLICE WAM SIĘ NALEŻĄ i koniec tematu.

Historię tworzą historycy. Prawdopodobne jest, że nawet Pismo Święte zostało zmanipulowane na potrzeby kościelne na soborze w XI wieku.

Jeśli patrzeć na historię z polskiej strony to nasi ukochani sąsiedzi Niemcy ilekroć Polacy dali im trochę luzu to "odwiedzali" ten kraj w celach "nierozrywkowych". Zostawiło to trwały ślad i potrzeba czasu żeby o tym zapomnieć.
Obecnie znowu Niemcom bliżej do Rosji niż do Polski bo w sytuacji kiedy ruscy przykręcają kurki z gazem Niemców to specjalnie nie rusza bo będą mieli rurociąg północny z pominięciem Polski. Może i dobrze ale widac, że Niemcy myślą przedewszystkim o sobie, a UE jest im potrzebna tam gdzie potrafią wyciągnąć z tego korzyści.

Jak tu nie patrzeć protestowanie przeciwko tablicom nie ma specjalnie sensu. Obym tylko nie musiał chodzić do rathausu tylko do ratusza.

Denerwują tylko obraźliwe teksty pod adresem Polaków szczególnie ze strony ludzi, którzy na Śląsk przyjeżdżają na wakacje z Niemiec i obracając się w hermetycznym środowisku Ślązaków nie znają i nawet nie próbują zrozumieć racji "nieślązaków". Dla tych pseudoniemców Polak jest najgorszym śmieciem co upodabnia ich do Hitlerowskich pomiotów i nazistowskich morderców.

Ale jak coś to się dziwią:cymu to poloki nous nie lubiom??

F
Fakty

Wikipedia to nie zrodlo histori.
Nawet prawdziwa encyklopedia nie jest odpowiednikiem histori.
Poniewaz wladam obydwoma jezykami wiec czytalem historie Slaska w Polskim wydaniu i w Niemieckim.
Odbiegaja one od siebie stanowczo.
Jesli by ktos dzis napisal o slasku to zalezy tez z jakich okolic by pochodzil.
W podopolskich miejscowosciach ludzie by napisali walka z polonizacja i powrotem do naszych nazw , jezyka itd...
Pare km dalej ktos napisze "postawili tablice - germanizacja"
Jesli ktos za 1000 lat te informacje bedzie czytal to zalezy ktore znajdzie i ktore bedzie chcial.
Gdyby historyk z czasow PRL dzis napisal ksiazke to by o inwestorach ktorych tak dorliwie wszyscy oczekuja napisal Tyrani, Burzuje itd.
Ktos kto te ksiazke znajdzie za 1000 lat i do tego artykul z NTO jak to sie szuka inwestorow nie bedzie mogl sobie tego dopasowac.
Wszystko zalezne jest wiec od punktu widzenia.
My slazacy z opcja niemiecka mamy swoj punkt widzenia. Nie obrazam raczej tu nikogo a co inni wypisuja to ich sprawa.
Nasz punkt widzenia sie nie zmieni i poniewaz my tu jestesmy u siebie wiec nie pozwolimy na intergracje z zewnatrz.
Np. z Warmi czy Masur. Jesli ktos sie czuje Polakiem to mi to nieprzeszkadza wiec niech zachowa swoja kulture , jezyk , tablice itd.
O to przeciez w tym Forum chodzi o tablice ktore nam slusznie sie naleza.
Dopisz wiec do Wikipedi.
2008 wazna data für Schlesier.
Wprowadzenie starych nazw brzmiacych troche Polsko troche po Niemiecku.

F
Fakty
W dniu 19.01.2009 o 22:43, mosa napisał:



My znamy swoja historie i nikt nam tu nie bedzie glupot opowiadal.

Wiadomu juz ze byla germanizacja i dlatego po osuszeniu terenow przy Odrze przez Friedrich der Große powstalo wiele nowych miejscowosci, ktore to z Polska nie mialy nic wspolnego. Mieszkancy tych miejscowosci przybyli z Niemiec poludniowych.
Wskutek tej germanizacji Slask byl wiec germanski.

Piastowie tez az tacy polscy nie byli. Bo skoro nawet ojciec Polak a matka Niemka to juz cos innego.

Piast czy nie piast to niewazne dla mnie licza sie mieszkancy a nie tylko ci ktorzy u gory rzadza.

Mieszkancy byli wymieszani i Polacy i Niemcy. Dlaczego te tablice dwojezyczne a nie tylko brzmiace po Niemiecku czy Polskie.

Nie czuje sie Polakiem wiec co mi ty chcesz opowiadac kim ja jestem.

jesli wedlug twojej teori liczy sie kto rzadzil krajem to przypomne ci ze Katharina die Große byl Germanka i dlatego mozna by powiedziec ze Rosja powinna byc Niemiecka. itd, itd.

Historyczne to czy to . Wazne jest kim my slazacy sie czujemy. Ja czuje sie i jestem Niemcem inny slazak czuje sie moze Polakiem.

Zyje w demokracji i UE daje nam prawo do tych tablic. Zeby przystapic do UE musi sie spelnic 25 punktow.
Jednym z nich jest gwarantowanie do swojej tozsamosci , swojej kultury , jezyka. Po prostu ochrona mniejszosci.

Z 2 czy 3 pokolenia moze wszystko zaginie ale chce ci przypomniec ze ty tez nie bedziesz juz istnial i ja tez nie.
Nastepna generacja ????

Moje corka nie zna slowa po Polsku. Matka pochodzi z Bergische Land. Jej rodzice pochodza z Austri i Holandi.

Moja corka jest i bedzie Europejka wolnym czlowiekiem mam nadzieje a nie zakompleksionym polskim nacjonalistom ktory zamiast budowac cos wspolnie tylko stawia bariery i mury by sie odizolowac od czegos innego . Religi, rasy, innego jezyka itd... Polacy maja zawsze racje.
Tak im sie wydaje. Racje miec a racje dostac to juz cos innego . Inni w swiecie widza to inaczej.
m
mosa

Ja Cie rozumiem i popieram chce tylko wskazac ze powojenna polonizacja na pewno budzaca sprzeciw i bedaca forma przymusu skierowana do ludzi zamieszkujacych Slask jest efektem wielowiekowej konsekwentnej silowej germanizacji ziem slaskich historycznie piastowkisch, utraconych w wojnach i rozbiorach.Proces ten trawal dlugo dlatego na pokolenia wplynal na losy tych ziem i ludzi tu zamieszkukaych.

Ja w zadnycm wypadku nie glosze wymazywania tozsamosci Slska i jego kulturowej odmiennosci, Badzcie tak odmienni jak Wielkopolanie, Mazurzy czy Małopolanie.To swiadectwo i pomnik naszej burzliwej histoirii i czesc naszej wspolnej bogatej kultury .

Tak jak piszesz niech wroci normalnosc i wspolpraca bo to buduje przyszlosc a nie klotnie i walki bo to niszczy

c
czytelnik

Fajna jednostronna lekcja histori.Walkowaliśmy ją na forum już wielokrotnie Każdy z nas ma tu swoje racje .Więc jeżeli pozwolisz ja dopowiem Ci ciąg dalszy tej histori .Nikt tak nie "zgermanizował "tutejszych autochtonów niezależnie opcji polskiej ,śląskiej ,niemieckiej jak władze Polski i Polacy po 2 wojnie .I teraz poprostu wracamy do naszej normalności i wielokulturowości ,sprzed tej wojny ,tylko że niektórzy nie potrafią tego zrozumieć Poprostu część ludności "napływowej " nie potrafi zrozumieć tego że tu jesteśmy wymieszani jak "groch z kapustą "i to że ktoś jest inny nie oznacza że jest gorszy .Mógłbym Ci opowiedzieć wiele histori "przymusowej polonizacji "nie sprzed wieków ale dotyczącej mnie mojej rodziny moich znajomych -ale po co .Ważne jest że WRACA NORMALNOŚĆ .
Jesteśmy fajni w swojej odmienności i po co to na siłę niszczyć.

m
mosa

zanim Panstwo zaczna tu ponownie opisywac swoje marzenia i fantazje podpierajac sie wybiórczo historia do formulowania swoich abstrakcyjch tez prosze przeczytac tekst z wikipedii i zrozumiec historyczne fakty ktore przyblizaja odpowiedz na wysuwane w postach
zarzuty,jak Panstwo przeczytaja to moze zrozumiaja ze tezy tu stawiane sa niczmy innym jak tylko produktem ubocznym antypolskiej polityki ekspansyjnej Niemiec co sadzac po ideologi tu piszacych , polityki dosc skutecznej.

Jestem Olsztyna dla innych Allenstain czyli z Warmii i Mazur byc moze innym wiecej powie nazwa Prusy Wschodnie i w regionie tym ludzie doskonale rozumieja ze ziemie te sa i beda zawsze Polskie a epizod ze 400 letnim zwierzchnictwem niemieckim na tych terenach byl tylko skutkiem decyzji krola Jagielly o pozostawienu tych terenow w formie lenna Polskeigo okupantowi czyli zakonowi krzyzackiemu a nie wlaczeniu tych ziem z powrotem do Korony keidy byla ku temu doskonala okzacja po bitwie pod Grunwaldem i pozniejszej wojnie 13 letniej

Oczywiscei prosze mnie dobrze zrozumiec odrebnosc regionalna to nasza historyczna sposcizna z ktorej mozemy byc dumini i kultywacja odrebnych tradycji i zwyczajow ubagaca tylko nasza wspolna polska kulture

Dla bardziej radykalnych stanowisk autonomicznych lub co gorsza proniemieckich moge tylko przypomniec ze za 2 lub 3 pokolenia znieknie ta jeszcze widoczna gdzieniegdzie tendencja do oslabiania wewnetrzenej struktur Panstwa w skutek naturalnej wymiany pokoleniowej

konczac dodam ze nie jestem zadnym nacjonalista tylko patriota a dodatkowo moje dwuczlonowe nazwisko zawiera czlon Schmidt i sam rozwazam ze wzgledow pragmatycznych mozliwosci wystapienia o paszport niemiecki

Pozdrawiam Slązaków

Wikipedia - Germanizacja

Germanizacja Polaków

Po włączeniu w granice państwa niemieckiego ziem należących do Słowian połabskich – Wieletów, Obodrzyczan oraz Serbów łużyckich oparta na Odrze zachodnia granica piastowskiego państwa Polan stała się przez pewien czas zachodnią granicą zasięgu Słowiańszczyzny.

Germanizacja Śląska

Polska utraciła formalnie Śląsk w 1348 roku na rzecz Korony Czeskiej, który następnie w roku 1526 przeszedł na dwa kolejne wieki pod panowanie Habsburgów. W 1742 roku Prusy zaatakowały Austrię i w efekcie tzw. wojen śląskich przyłączyły Śląsk do swojego terytorium. W 1763 roku pruski podbój Śląska został zakończony, etnicznie jednak przez cały ten czas Śląsk, podobnie jak Łużyce, w przeważającej liczbie zamieszkiwała ludność słowiańska, która na terenie Śląska mówiła dialektem śląskim uznawanym przez wieki za dialekt języka polskiego. Niemieccy osadnicy przybywający na Śląsk w drugiej połowie XIII wieku nazwali rdzenną słowiańską ludność tych terenów "Wasserpolen", a w późniejszych wiekach nazwę tę rozciągnięto także na słowiańską mowę mieszkańców Śląska: "Wasserpolnisch Michsprache".

Władze pruskie z urzędu głosiły wyższość kulturalną i cywilizacyjną Niemców nad Polakami wydając przy tym szykanujące ludność polską zarządzenia ograniczające Polakom dostęp do pracy oraz swobód obywatelskich. Najszybciej germanizacja odbywała się w dużych miastach śląskich. Wrocław był wtedy miastem dwujęzycznym, ale w wyniku wojny ludność polska była spychana na przedmieścia. Prawobrzeżną część Wrocławia na wschodnim brzegu Odry Prusacy nazywali jeszcze przez długi czas – "Polnische seite". Urzędowa katolicka relacja kościelna z 1789 roku donosiła o posługiwaniu się językiem polskim przez ludność zamieszkałą pod samym Wrocławiem. Jeszcze w XIX wieku Jerzy Samuel Bandtkie pisał "Stolica Śląska ma wiele mieszkańców polskich, bo już o 1,5 mili od Wrocławia są wsie, gdzie lud mówi po polsku, a o 2 lub 3 całe parafie nad Odrą polskie". Do takich polskich wsi należały min. Brochów, Gaj, Księże Małe i Księże Wielkie, Tarnogaj i Zalesie; oraz ewangelickie: Radwanice, Sokolniki, Zacharzyce, Święta Katarzyna, Mokry Dwór, Opatowice, Laskowice i Strachowice. Wiele z nich to dzisiejsze dzielnice Wrocławia. Prowincja Śląska mówiła jeszcze przez długi czas po polsku dlatego władze pruskie usiłowały odmienić stosunki etniczne na terenach Śląska w taki sposób, w jaki robiono to kilka wieków wcześniej na ziemiach podbitych Słowian połabskich.

Jedne z pierwszych dekretów Fryderyka Wielkiego z 1764 roku były wymierzone w język. Wprowadzono język niemiecki jako język urzędowy oraz wydano nakaz zatrudnienia w szkołach nauczycieli posługujących się wyłącznie językiem niemieckim. Nie wolno było zatrudniać osób nie mówiących po niemiecku do służby dworskiej, a młodzieży do nauki zawodu. Dekret praktycznie wykluczał polskich nauczycieli ze śląskich szkół. Jeszcze w 1765 roku został rozesłany w polskim tłumaczeniu do 1266 polskich szkół, w przeciwnym wypadku nie zostałby zrozumiany. Kolejny pruski dekret zabraniał Polakom uzyskiwać średnie lub wyższe wykształcenie. W roku 1764 zabroniono nawet udzielania ślubów osobom nie znającym języka niemieckiego.

Kolejnym skutecznym sposobem na germanizację Śląska była niemiecka kolonizacja tych ziem. Ważną rolę w germanizacji Górnego Śląska odegrała także akcja osadnicza, tak zwana kolonizacja fryderycjańska. W samym roku 1763 osiedlono 61 tysięcy Niemców, zaś przez następne 40 lat około 110 000. Obok wsi słowiańskich zakładano na Śląsku także setki zupełnie nowych, czysto niemieckich wsi. W rezultacie tej planowej germanizacji język niemiecki stał się dominujący na tym terenie. Definitywnie zabronione zostało używanie języka polskiego, nawet w polskich parafiach wokół Wrocławia. Zmieniający się zasięg języka polskiego można prześledzić. porównując granice jego zasięgu z 1790 i 1890 roku, ukazane na mapie niemieckiej książki dr. Józefa Partscha, pt. "Schlesien", w tomie 1.

Pomimo nasilonej germanizacji przetrwały jednak na Śląsku liczne oazy polskie, a polscy Ślązacy wielokrotnie protestowali przeciwko prześladowaniom przez władze pruskie. Około roku 1826 stosunki etniczne pod Wrocławiem przedstawiały się następująco: W Laskowicach na 71 gospodarstw polskich przypadało 11 niemieckich, w Nowym Dworze na 38 polskich przypadały 4 niemieckie, w Piekarach na 40 polskich – 4 niemieckie, w Dębinie na 42 gospodarstwa polskie – 7 niemieckich, w Chwałowicach na 36 polskich – 4 niemieckie, w Dziuplinie Dużej na 45 polskich – 2 niemieckie, w Dziuplinie Małej na 11 polskich – 1 niemieckie, w Jelczu na 32 polskie – 5 niemieckich, w Ratowicach na 58 polskich – 7 niemieckich, w Wojnowicach na 18 polskich – 1 niemieckie. Po polsku mówiono także w Kamieńcu Wrocławskim na samym przedmieściu Wrocławia oraz w Kątach Wrocławskich i Gniechowicach. Gwara dolnośląska w powiatach wrocławskim i oławskim (okolice Oławy, Jelcza-Laskowic, Piekar, Ratowic, Miłoszyc) przetrwała do lat 1866-1888 ulegając następnie całkowitej germanizacji.Jeszcze w 1896 roku we wspomnianej książce "Schlesien" dr Partsch wyraża zdziwienie, że ”...trudno zrozumieć, jak mogło się zdarzyć, że na zachodniej stronie rzeki Odry, w dystrykcie Oława i w sąsiedztwie części dystryktu Wrocław i Strzelin mogło przetrwać całkowicie zwarte terytorium mówiących po polsku mieszkańców, które zawiera w sobie wiele ważnych dróg i które rozciąga się na wszystkie strony od wielkiego centrum transportowego jakim jest Wrocław...”. Około roku 1900 jedynymi enklawami, gdzie 25-50% procent ludności posługiwało się językiem polskim były okolice Kątów Wrocławskich i Gniechowic.

Germanizacja pruska po I rozbiorze Rzeczypospolitej

W 9 lat po przyłączeniu Śląska do Prus w 1772 roku miał miejsce I rozbiór Rzeczypospolitej. W wyniku kolejnych rozbiorów Polska przestała istnieć na mapie jako państwo. Jej teren wcielony został do Prus, Cesarstwa Austro-Węgier i Rosji. Po upadku powstania kościuszkowskiego Prusacy przystąpili do intensywnej akcji germanizacyjnej. Głównymi jej elementami było osiedlanie na ziemiach polskich ludności niemieckiej. Rozdawano lub sprzedawano po niskich cenach skonfiskowane w roku 1795 dobra ziemskie duchowieństwa i uczestników powstania kościuszkowskiego oraz podjęto germanizowanie młodzieży polskiej, realizowane m.in. przez naukę w szkole niemieckiej oraz służbę wojskową w armii pruskiej. W celu przygotowania młodzieży do służby wojskowej Prusacy utworzyli w Kaliszu, w zabudowaniach lewego skrzydła byłego kolegium jezuickiego, szkołę wojskową – Korpus Kadetów. Już w październiku 1793 roku, z polecenia pruskiego ministra wojny, przybyła do Kalisza specjalna komisja budowlana, której przewodniczył oficer berlińskiej szkoły kadetów, major Schack. Zadaniem tej komisji było przeprowadzenie przebudowy gmachów pojezuickich na potrzeby kaliskiego Korpusu Kadetów. Urzędowe otwarcie tej szkoły nastąpiło w roku 1797, a początkowa liczba stu dwudziestu pięciu uczniów w krótkim czasie wzrosła aż do 200. Nauka w korpusie, prowadzona dla 8-10-letnich synów ubogiej szlachty polskiej, obejmowała kurs przygotowawczy z zakresu języka niemieckiego, historii Prus, podstaw matematyki i przedmiotów wojskowych. Absolwentów tej szkoły kierowano następnie do Korpusu Kadetów w Berlinie, a po jego ukończeniu do służby w wojsku pruskim. Postępowanie władz okupacyjnych w stosunku do ludności polskiej spotkało się z wrogim przyjęciem. Ten nieprzychylny stosunek do Prusaków pogłębiały jeszcze wiadomości o wojnach toczonych przez Napoleona Bonaparte oraz o walkach działających przy jego boku Legionów Polskich, dowodzonych przez Jana Henryka Dąbrowskiego. W 1806 r., gdy wojska pruskie zostały rozgromione przez armię napoleońską, sytuacja ludności polskiej zamieszkującej na obszarach objętych zaborem pruskim uległa całkowitej zmianie, sprawa polska znalazła się bowiem w orbicie zainteresowań cesarza francuskiego. Napoleon Bonaparte, przyrzekając przywrócenie niepodległości Polski, polecił J. H. Dąbrowskiemu oraz Józefowi Wybickiemu wezwać naród polski do walki. Na początku listopada 1806 roku ówczesny właściciel Opatówka Kasper Miaskowski przywiózł z Berlina do Kalisza drukowane apele nawołujące do podjęcia działań zbrojnych. Po zapoznaniu się z ich treścią mieszczanie kaliscy w patriotycznym uniesieniu rozpoczęli powstanie antypruskie. Wznosząc okrzyki: "Vivat Napoleon, vivat Miaskowski vivat Polska" zażądali oni od Prusaków wydania w ich ręce głównych urzędów administracyjnych oraz przystąpili do rozbrajania pruskiej załogi wojskowej stacjonującej w Kaliszu. Władzę w mieście przejęła straż obywatelska oraz powołana tymczasowa komisja, w skład której wchodzili: S. Bieliński, K. Miaskowski i P. Skórzewski. Komisja ta w celu utrzymania spokoju i porządku w mieście ogłosiła specjalny manifest gwarantujący bezpieczeństwo wszystkich – zarówno narodowości polskiej jak i niemieckiej – mieszkańców Kalisza. W dniu 14 listopada 1806 roku przybył do miasta, powitany entuzjastycznie przez miejscową ludność, pierwszy oddział wojska francuskiego. Okupacja pruska Kalisza zakończyła się.

Zmasowaną akcję germanizacyjną ludności polskiej rozpoczęto na szeroką skalę w latach 20. XIX wieku. Na Śląsku, Pomorzu Gdańskim, Warmii oraz na Mazurach władze pruskie wymieniały w szkolnictwie oraz administracji ludność pochodzenia polskiego na Niemców. Po powstaniu listopadowym w Wielkim Księstwie Poznańskim zlikwidowano stanowisko polskiego namiestnika – Antoniego Radziwiłła i rozpoczęto ograniczanie języka polskiego w szkolnictwie i administracji. Rząd pruski prowadził także akcję wykupywania od zubożałej polskiej szlachty folwarków i posiadłości ziemskich. Na ten cel przekazał milion talarów.

Po upadku powstania styczniowego nastąpiły masowe aresztowania Polaków i dalsze zaostrzenie kursu antypolskiego. Germanizacja osiągnęła apogeum po zjednoczeniu Niemiec w 1871 roku, kiedy to kanclerz Bismarck ogłosił akcję kulturkampf. Zlikwidowano wtedy całkowicie język polski w administracji i sądownictwie oraz zakazywano prowadzenia mszy w języku polskim. Każdy polski ksiądz, który nie zgodził się prowadzić mszy po niemiecku, był usuwany z urzędu, a polskie kościoły były zamykane. W 1874 roku usunięto język polski ze szkół średnich, a w 1866 roku z elementarnych. Wobec dzieci, które odezwały się w szkole po polsku, były stosowane kary cielesne przez niektórych niemieckich nauczycieli. Polaków mieszkających w Niemczech oraz innych zaborach najbardziej zbulwersowały wydarzenia w latach 1901-1902 w szkole mieszczącej się we Wrześni. Dzieci polskie zostały tam skatowane przez niemieckich nauczycieli i policję za to, że podczas lekcji religii nie chciały mówić po niemiecku. W proteście ogłosiły tzw. strajk dzieci wrzesińskich, który odbił się głośnym echem w ówczesnym świecie. Przeciw brutalnej germanizacji polskich dzieci we Wrześni protestowali Maria Konopnicka oraz Henryk Sienkiewicz. Konopnicka napisała bardzo emocjonalny wiersz "O Wrześni", a Sienkiewicz w krakowskim czasopiśmie "Czas" opublikował dwa listy: w listopadzie 1901 roku – "O gwałtach pruskich" oraz "List otwarty do J.C.M. Wilhelma II, króla pruskiego" w listopadzie 1906 r. W listach tych piętnował postępowanie władz pruskich wobec polskich dzieci, a także antypolską politykę pruską. List z 1906 roku wydrukowały wszystkie polskie gazety w zaborach austriackim i rosyjskim oraz wiele czasopism zagranicznych, ponieważ w roku 1905 Sienkiewicz otrzymał nagrodę Nobla za całokształt pracy artystycznej, stając się bardzo znaną osobą na świecie.

W 1886 roku rząd niemiecki utworzył Komisję Kolonizacyjną oraz Komisję Generalną, których zadaniem był wykup ziemi od Polaków mieszkających w Wielkopolsce oraz na Pomorzu Gdańskim. W zamian na ziemiach tych masowo osiedlano niemieckich chłopów sprowadzanych z głębi Rzeszy. Na ten cel rząd pruski jednorazowo przeznaczył 100 mln marek, a po ich wyczerpaniu stale dotował budżet Komisji. W sumie do roku 1914 Komisja zużyła około 1 mld marek niemieckich – ramach tej szeroko zakrojonej akcji zakupiła w latach 1886-1915 126 259 ha z rąk polskich. Polacy, świadomi polityki kolonizacyjnej, również zaczęli wykupować gospodarstwa od Niemców – aby temu zapobiec rząd Pruski wykupił 334 226 ha z rąk niemieckich, przekazując je kolonistom niemieckim. W sumie na zakupionych terenach zasiedlono około 150 tys. małorolnych i średniorolnych chłopów z głębi Niemiec.

Najzacieklejszym wrogiem polskości w zaborze pruskim był utworzony w 1894 r. tzw. Związek Marchii Wschodnich, przez Polaków zwany Hakatą (od nazwisk założycieli Hansemanna, Kennemanna, Tiedemanna). Była to organizacja zrzeszająca niemieckich nacjonalistów prowadząca ostrą propagandę antypolską. To właśnie z jej inicjatywy wydano w 1904 roku ustawę, która zabraniała wznoszenia bez zgody miejscowych władz budynków mieszkalnych na nowo nabytych gruntach. Oczywiście zgody władze nie udzielały Polakom, ale bez problemu otrzymywali je Niemcy. Słynny był przypadek Michała Drzymały, który nie mogąc otrzymać pozwolenia na budowę domu zamieszkał wraz z rodziną w wozie cyrkowym.

W 1908 roku Reichstag przegłosował nową ustawę o stowarzyszeniach z tzw. "paragrafem kagańcowym" (par.12). Przewidywał on, że zebrania w języku innym niż niemiecki mogą odbywać się tylko w miastach gdzie ludność polska stanowi więcej niż 60%.

Polacy w zaborze pruskim wielokrotnie występowali zbrojnie przeciw Niemcom. Na przestrzeni 100 lat – między 1794 a 1919 w Wielkopolsce miało miejsce pięć tzw. powstań wielkopolskich, w których patrioci polscy starali się uzyskać niepodległość. Cały ten okres zwany najdłuższą wojna nowoczesnej Europy doprowadził w końcu do utworzenia wolnej Polski po I wojnie światowej i spowodował przyłączenie Wielkopolski, którą Niemcy nazwali "Sudprussen" do II Rzeczypospolitej

II wojna światowa
Wikiźródła
Zobacz w Wikiźródłach tekst
Sprawa traktowania ludności byłych polskich obszarów z rasowo-politycznego punktu widzenia, memoriał dr. E. Wetzla i dr. G. Hechta z 25 listopada 1939

Największą skalę osiągnęła germanizacja na terenach zdobytych przez Hitlera w czasie II wojny światowej. Joseph Goebbels stwierdził 31 X 1939 roku: "Polacy zasadniczo nie powinni mieć teatrów, kin (...). W Generalnym Gubernatorstwie należy zamknąć wyższe szkoły i seminaria (...). Polakom należy zostawić takie możliwości kształcenia, które ukażą im beznadziejność ich położenia narodowego". Rozporządzeniem Hansa Franka zlikwidowano na terenie GG szkolnictwo powyżej podstawowego oraz całkowicie zakazano nauczania historii. Germanizacji ludności polskiej służyły także drobiazgowo zaplanowane i systematyczne akcje planowego mordowania polskiej inteligencji jak Operacja Tannenberg, Akcja AB czy seria egzekucji oznaczonych kryptonimem Intelligenzaktion, które miały pozbawić Polskę elity politycznej, naukowej, społecznej, kulturalnej i wojskowej. Niemcy przeprowadzili je w ramach szeroko zarysowanego planu tzw. Generalnego Planu Wschodniego. Przeprowadzono także plany germanizacyjne skierowane wobec etnicznych mieszkańców różnych polskich regionów. Najbardziej znanymi akcjami germanizacyjnymi były Goralenvolk oraz Kaschobenvolk. Celem eksterminacji była próba sprowadzenia narodu polskiego do stanu społeczeństwa bezkulturowego, które łatwo będzie wynarodowić i podporządkować.

Germanizacja dzieci polskich

Już od samego początku wojny metodycznie realizowano wytyczne Heinricha Himmlera dotyczące polityki germanizacyjnej, który stwierdził: – "Weźmy od innych narodów to, co dla naszej krwi przedstawia pewną wartość, porywając, o ile to będzie konieczne, dzieci i wychowując je tu wśród nas". Sposób realizacji tego przedsięwzięcia został sprecyzowany w programie narodowościowym Urzędu do Spraw Rasowo-Politycznych NSDAP z 25 listopada 1939 r., autorstwa dr. E. Wetzla i dr. G. Hechta, oraz w memoriale Himmlera z 1940 r. Nakazywano w nim coroczne obowiązkowe badania dzieci polskich z Generalnej Guberni w przedziale wiekowym od 6 do 10 lat. Wszystkie, które odpowiadały wymogom rasowym, w świetle tego dokumentu miano wysiedlić do Rzeszy i zgermanizować.

Szacuje się, że w tym czasie rodzicom różnych narodowości odebrano około 250 tysięcy dzieci, w tym najwięcej, bo aż 150 tysięcy z Polski. Wiele z nich wywieziono do Austrii. Po zakończeniu wojny jedynie 25 tysięcy dzieci powróciło do swoich rodziców. Jednym z najbardziej znanych przypadków jest historia Alojzego Twardeckiego.

F
Fakty
Bardzo demokratycznie.

Tak jak juz kiedys powinny byc w takim referendum 3 pytania.

1. Czy powinny byc tablice dwujezyczne
2. Czy powinny byc tablice tylko w jezyku polskim?
3. Cz powinny byc tablice tylko historyczne?

mysle ze w wielu miejscowosciach zniknely by polskie nazwy i co pozniej???

Chcialbys podzialu slaska. Popatrz na Irlandie gdzie nawet ulice sa podzielone.

Moze wiec lepiej dwujezyczne i zyc wspolnie???
s
slantschev
W dniu 10.01.2009 o 12:17, Piotr Bujak napisał:

Problemem nie jest wprowadzanie dwujęzycznych tablic. Patologia tkwi raczej w sposobie w jaki się to robi. Skoro mniejszość jest taka silna to nie powinna się obawiać konsultacji społecznych. Moim zdaniem idealne rozwiązanie problemu powinno wyglądać tak:1. Do władz Gminy wpływa wniosek o ustanowienie dwujęzycznych nazw2. Władze Gminy przegłosowują przeprowadzenie konsultacji (RZETELNYCH) i/lub referendum3. Po opracowaniu wyniku badania opinii publicznej - oczywiście zgodnym z kanonami metodologii badań społecznych Rada Gminy uchwala decyzję legitymowaną głosem społeczeństwaCzyż to nie sprawiedliwe?



Czy to sprawiedliwe ?

Raczej nie. Może demokratyczne, ale nie koniecznie sprawiedliwe.
Po to zapisuje się ustawowo przywileje dla mniejszości narodowych, aby nie podlegały one regułom większościowym. Mniejszość, jak sama nazwa wskazuje, nie zdobędzie dla siebie praw w głosowaniu, w którym rozstrzyga zdobycie większości głosów . Pański tok rozumowania wyklucza stosowanie zapisów ustawy o mniejszościach narodowych. Referendum (przy odpowiedniej frekwencji)zawsze przyniesie zwycięstwo większości. To prawda, że w dużych skupiskach mniejszości, ta jest w stanie wygrać w referendum, ale po to zapisano w ustawie 20% odsetek, aby nawet tam gdzie mniejszość nie dominuje, też mogła cieszyć się przywilejami. Referendum taką możliwość wyklucza. Spróbuję odnieść to do przykładu rolniczego ubezpieczenia społecznego. Rolnik na swoje ubezpieczenia zdrowotne i emerytalne wpłaca ok. 5% tego co jest wymagane. Resztę, tj. ok. 95% dopłacają mu inni płatnicy spoza sektora rolnego. Dzięki tej dopłacie, rolnik może korzystać z takich samych świadczeń jak pozostali obywatele, którzy płacą za siebie pełną wysokość składek. Jestem gotów założyć się o dobrą kolację, że gdyby przyjęcie takiego finansowania rolników poddać pod referendum, będący w większości pełnopłacący, odrzuciliby taki system większością głosów. Oczywiście, na niektórych terenach wiejskich, gdzie dominuje społeczność utrzymująca się z roli, referendum udałoby się rolnikom wygrać, ale w ogólnym obrachunku przepadliby z kretesem. A jednak KRUS funkcjonuje właśnie tak jak to wyżej napisałem. Aby tak mogło być, światli ludzie, którzy w jakimś tam odsetku zapełniaja sejmowe ławy, organizują sejmową większość, która przyjmuje ustawy pozwalające słabszym grupom społecznym przetrwać, a nawet się rozwijać. Może to odległa paralela, ale pokazuje sens takich rozwiązań.

pozdrawiam
T. Slantschev
P
Piotr Bujak

Sznowni piszący tu,
Jako autor Apelu do mieszkańców Głogówka ubolewam nad tym, że przykład którym się posługiwałem przejaskrawił opisywane zjawisko.
Problemem nie jest wprowadzanie dwujęzycznych tablic. Patologia tkwi raczej w sposobie w jaki się to robi. Skoro mniejszość jest taka silna to nie powinna się obawiać konsultacji społecznych.
Moim zdaniem idealne rozwiązanie problemu powinno wyglądać tak:
1. Do władz Gminy wpływa wniosek o ustanowienie dwujęzycznych nazw
2. Władze Gminy przegłosowują przeprowadzenie konsultacji (RZETELNYCH) i/lub referendum
3. Po opracowaniu wyniku badania opinii publicznej - oczywiście zgodnym z kanonami metodologii badań społecznych Rada Gminy uchwala decyzję legitymowaną głosem społeczeństwa

Czyż to nie sprawiedliwe?

Z wyrazami szacunku
P.B.

s
slantschev
W dniu 08.01.2009 o 10:30, Dr. Ch. napisał:

(...) Nam w RFNie łatwiej mówić na te tematy, Wy musicie tam na Sląsku Opolskim odpierać ataki i walczyć o naszą tożsamość. Tablice, które są stawiane z nazwami zawierają te nazwy miejscowości, które nie były narzucone - jak słusznie pisze FAKTY - reszta jest sztuczna zarówno te po 1945 jak i po 1933. Lunność na wioskach wie o tym i je stosuje: w Łomnicy k. Olesna ludzie nie mówią Łomnica ale Lomnitz, nie mówią też Gnadenkirch. W miejscowości ur. mojej żony nie mówi się ani Bruenne ani Brynica, ale Brynitz, miejscowość ur. mojego ojca to nie Alteneichen ale i nie Boroszów ale Boroschau. Tylko Olesno - miejscowość, w której ja się urodziłem - to nie Olesno tylko Rosenberg i tej nazwy nikt po 1933 nie zmieniał, po 1945 odniemczali Rosenberg na Olesno ale w herbie róże pozostawili.W moim dowodzie niemieckim stoi tylko Rosenberg /OS i z tego jestem dumny! Tablice to jeden z wyrazów górnośląskiej tożsamości a nie wyraz jakichś fobi wielkoniemieckich, jak nam zarzucają Polacy. I takie znaki są ważne. Gdy te wedle woli tzw. polskich patriotów mieszkających na Sląsku miałyby zniknąć, to wtedy zniknie poczucie tego, kim jesteśmy. Za trzy generacje będą na Sląsku Opolskim tylko sląskie Władki i Staszki mieszkać z amputowaną historią i bez przeszłości nie wiedząc kim są. Zeby temu zapobiec stawia sią na szczęście tablice z nazwami właściwymi. Twierdzenia polskich nacjonalistów, że to Polska i takie tablice tam stać nie powinny, to wyraz braku świadomości odnośnie tego, gdzie żyją - na Sląsku, który tylko wskutek pokojowości autochtonów jest regionem bezkonfliktowym. Ale nie powinno się zapominać, że ci autochtoni Górnoślązacy mają moralne prawo upomnienia się o autonomię a nawet o własną państwowość na tym terenie. Przykład państwa palestyńskiego jest aktualny.



W sytuacji, gdy każda nasza otwarta wypowiedź, która nie pasuje do polskiej wizji świata, spotyka się ze straszeniem jakąś zemstą albo prokuratorem, potrzebne jest nam poparcie z Waszej strony. Jako członkowie mniejszości niemieckiej w Polsce musimy cały czas pamiętać, że jesteśmy łatwym celem dla oskarżeń i można nas szybko "załatwić", jeśli będzie takie zamówienie. Stąd też biorą się z takie zachowania, jakie zaprezentował pan Gaida w trakcie konferencji na UO, gdy po spontanicznej wypowiedzi i nerwowej reakcji pana Niciei, Gaida gorliwie przepraszał za słowa, które większość Ślązaków powtórzyłaby za nim, gdyby tylko zdobyła się na taką odwagę. Niestety, elity mniejszości niemieckiej w Polsce przez długie lata trwały w konformistycznej postawie i rzadko dawały powód do poczucia dumy z naszej narodowej odrębności. Po ostatnich przetasowaniach w TSKN-ie, chyba też niewiele się w tej kwestii zmieniło (chciałbym się w tym miejscu mylić). Stąd chyba dość powszechne przekonanie, że lepiej siedzieć cicho, bo ci na górze też się swoją niemieckością specjalnie nie afiszują i dobrze im sie powodzi. Tak jest wygodnie i taką mniejszość niemiecką Polacy są skłonni tolerować. Dla Polaków to dobrze, dla mniejszości - prosta droga w niebyt. Nie jest to z pewnością temat na gazetowe forum, ale tu można spotkać jeszcze ludzi ideowych, z którymi chce się o tych sprawach pogadać.

MfG
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3