Mniej składek trafi do OFE

Tomasz Gdula tgdula@nto.pl 77 48 49 528
Rządowe propozycje zmniejszenia składki do OFE zostały zaprezentowane w środę, wiadomo jednak, że nie jest to wersja ostateczna. (fot. kolaż nto)
Rządowe propozycje zmniejszenia składki do OFE zostały zaprezentowane w środę, wiadomo jednak, że nie jest to wersja ostateczna. (fot. kolaż nto)
Rząd zamierza zachwiać systemem emerytalnym i wzmocnić pozycję ZUS-u kosztem OFE. Na starość możemy być na łasce państwa, bez własnego kapitału.

Nie ponad siedem, a zaledwie trzy procent naszych miesięcznych dochodów ma niebawem trafiać do otwartych funduszy emerytalnych (OFE).

Zobacz: Wiek emerytalny będzie przesunięty?

Nie oznacza to niestety, że więcej pieniędzy pozostanie nam w kieszeniach i będziemy je mogli zainwestować w tzw. trzeci filar, czyli komercyjne fundusze emerytalne.

- Te pieniądze zasilą konto ZUS - oświadczyła na zorganizowanej w ubiegłym tygodniu konferencji prasowej minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak.

To zamach na nasze emerytalne oszczędności i faktyczna likwidacja postanowień reformy sprzed dziesięciu lat - uważają zgodnie eksperci od ubezpieczeń społecznych.

- Obecnie na składki emerytalne przeznaczamy ok. 20 procent - dochodów. Nieco ponad 12 procent trafia do ZUS-u, a reszta do otwartych funduszy. I tak powinno zostać - przekonuje prof. Marek Góra, współtwórca reformy emerytalnej sprzed dziesięciu lat.

Rząd ma jednak inną koncepcję

Dlaczego? Ponieważ brakuje pieniędzy na wypłaty emerytur. Żeby załatać dziury w budżecie ZUS-u państwo musi emitować wysoko oprocentowane obligacje i zadłużać nie tyle siebie, co każdego z nas.

Zobacz: ZUS wprowadził nowe przepisy dotyczące przeliczania emerytur

Obligacje te kupują w dużej części otwarte fundusze emerytalne i zarabiają na ich wykupie za pieniądze podatników. W tej sytuacji minister Jolanta Fedak proponuje składkowe pieniądze w większej części od razu kierować do ZUS-u, gdyż państwo na tym zaoszczędzi.

Stracić mogą jednak przyszli emeryci, oszczędzający na starość w otwartych funduszach emerytalnych. Tam bowiem ich składki są realnie inwestowane, a więc pomnażane i w przyszłości mają stanowić kapitał, z którego będzie wypłacana znacząca część emerytury (drugą wypłaci ZUS, a na trzecią każdy indywidualnie może sobie odkładać w funduszach komercyjnych, pod warunkiem, że go na to stać).

- Ale nie ma co się łudzić, że OFE dadzą nam w przyszłości emerytury, za które będziemy mogli wypoczywać pod palmami, tak jak jest to pokazane w reklamach tych funduszy - przestrzega Andrzej Sadowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha. - Te reklamy, podobnie jak cały system otwartych funduszy, są jednym wielkim oszustwem. Wynika to z faktu, że OFE pobierają od nas składki pod przymusem, mają więc gwarancję otrzymania pieniędzy. Jako że nie muszą zabiegać o nasz kapitał, są instytucjami skrajnie niewydolnymi i nieefektywnymi - mówi ekonomista.

Sadowski jest zdania, że emerytury wypłacane w przyszłości przez OFE mogą być bardzo bolesnym rozczarowaniem dla Polaków, odkładających swoje pieniądze w tych instytucjach. Sama tylko prowizja od naszych oszczędności w OFE może wynieść siedem procent, co jest pułapem niespotykanym w bankach i komercyjnych funduszach emerytalnych.

- Ale one musza zabiegać o nasze zaufanie, gdyż inaczej nie powierzymy im swoich pieniędzy - podkreśla Andrzej Sadowski.

Mimo wszelkich ułomności OFE pewne jest jednak, że na kontach w tych funduszach lądują nasze realne pieniądze i są tam rzeczywiście pomnażane. Tymczasem w ZUS-ie mamy jedynie wirtualne konta, gdyż wpłacane na nie pieniądze natychmiast trafiają do portfeli obecnych emerytów i rencistów.

- Państwo wprawdzie daje gwarancję, że ZUS w przyszłości wypłaci nam emerytury, ale to OFE zarabiają na ten cel realne pieniądze - zauważa prof. Marek Góra. - Dlatego względna równowaga między obiema instytucjami, jaka obecnie obowiązuje, powinna zostać zachowana.

Propozycje zaakceptowane

Rządowe propozycje zmniejszenia składki do OFE zostały zaprezentowane w środę, wiadomo jednak, że nie jest to wersja ostateczna. Dlatego fundusze niechętnie komentują nowe koncepcje. Ich menedżerowie mają jednak nadzieję, że propozycja radykalnego, obniżenia ich dochodów z 7,3 do zaledwie 3 procent zarobków każdego pracującego Polaka nie wejdzie jednak w życie.

Jest na to szansa, gdyż z sondaży wynika, że dwie trzecie z nas nie życzy sobie majstrowania przy strukturze składek do ZUS i OFE. W tej sytuacji rząd jak na razie przesunął termin ewentualnego wejścia zmian w życie ze stycznia na lipiec 2010 roku. Jeśli jednak sprzeciw społeczny nie będzie malał w roku wyborów prezydenckich i samorządowych ekipa Donalda Tuska może zupełnie porzucić obecnie rozważane koncepcje.

- To jednak może się skończyć podwyżka składki na ZUS w 2011 roku. PW tgej instytucji realnie brakuje pieniedzy i skądś trzeba je wziąć - podkreślają eksperci.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3