Mniejszość niemiecka > Opolanie świętowali w Berlinie

Kog
Delegacja mniejszości niemieckiej uczestniczyła w Berlinie w uroczystościach z okazji 20. rocznicy ustanowienia pełnomocnika rządu Niemiec ds. przesiedleńców i mniejszości niemieckiej.

Wzięli w nich udział m.in. kanclerz Angela Merkel i minister spraw wewnętrznych Wolfgang Schauble.

Referat przybliżający sytuację mniejszości w Polsce dawniej i obecnie przedstawił zastępca przewodniczącego TSKN Bernard Gaida.

- Kanclerz Angela Merkel zapewniła, że jej rząd będzie się nadal interesował sytuacją mniejszości niemieckiej - mówi Rafał Bartek, sekretarz TSKN. - Pełnomocnik już wkrótce przyjedzie na Opolszczyznę przy okazji odsłonięcia tablic dwujęzycznych w gminie Radłów.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
W dniu 06.09.2008 o 15:38, bohemund napisał:

Oj, studenci, poziom intelektualny coraz niższy......że pożal się Boże.masz oczywiście rację, że tutaj jest Polska, ale od zaledwie od 63 lat. W skali historii jest raczej niewiele. Stąd też pomimo wypędzeń i prześladowań powojennych obecni są tutaj jeszcze Niemcy. Niektórzy już starsi a inni tak młodzi jak Ty. Nie mają nic wspólnego z przeszłością, nie mają do zapłacenia żadnych starych rachunków z historii. Miejscowości, w których mieszkają mają swoje polskie nazwy od 63 lat a poprzednio czasem po kilkaset lat miały swoje nazwy pisane w języku niemieckim choć bardzo często była to tylko niemiecka wersja słowiańskiego brzmienia. Austriacy do II poł XVIII w. a Niemcy później nigdy nie starali się zatrzeć tych słowiańskich źródeł nazw. Szanowali w ten sposób ciągłość historyczną, prawdę o Śląsku wielokulturowym. Pewnie nie wiesz, że w tamtych czasach istniały tutaj szkoły polskie, na religię mogło się pójść albo po polsku a lbo po niemiecku, na Annabeg mogłeś pojechać na pielgrzymkę poskojęzyczną lub niemieckojęzyczną.......Oczywiście, że po 1933 roku po dojściu Hitlera do władzy wiele z tych nazw zgermanizowano decyzją urzędniczą. Ale jako student pewnie nie pamiętasz, że tak zawsze robią niedemokratyczne reżimy np. i w Polsce nazwę Katowice zmieniono na Stalinogród "wolną" decyzją sejmu a propozycję zgłosił ceniony przecież propolski pisarz ze Śląska Gustaw Morcinek. Tak, ten poczciwy Morcinek.W demokracji jest wiele takich miejsc, gdzie na równych prawach funkcjonują dwa (lub więcej) języków. Każda ulica w Brukseli jest w języku francuskim i flamandzkim, każdy urzednik państwowy (nawet listonosz) w Belgii musi znać te dwa i jeszcze niemiecki, bo takimi językami mówią obywatele Belgii, w Chrwacji są tabliuce po chrwacku i włosku, we włoskim południwym Tyrolu są najpierw nazwy niemieckie a na drugim miejscu włoskie (bo większość mówi tam po niemiecku), w Słowenii są po słoweński i po niemiecku, w Niemczech po Sorbsku i niemiecku, w Czechach są po czesku i po polsku, na Słowacji są po słowacku i po węgiersku, na Węgrzech po węgiersku i słowacku, w Rumunii po rumuńsku i niemiecku itd, itd, itd. Nie da się tego zagadać, zamazać i wyciąć. Wstąpiliśmy do UE nie tylko po kasę, ale i po spuśćiznę demokratycznych państw, które obywatela stawiają ponad Państwo, które szanuję dziedzictwo kulturowe, gdzie nie burzy się pomników, nie wysadza grobów, smołą nie zamalowuje się nagrobków bo są po niemiecku.......jak w Polsce bywało. Ucz się student ucz, ale najpierw naucz się myśleć.



Od 14.09.1763 r. zaczęła się germanizacja Śląska [/b(poprzez wprowadzenie ustaw germanizacyjnych). Nastąpiło typowe zniewolenie Ślązaków. Ale niektórzy wolą o tym milczeć lub kłamać.
D
DR.
Bardzo trafne wypowiedzi "Star" i "Bohemund"
szacunek i pozdrowienia
D
Dr. Ch.
Brawo panie i ziomku Bohemund. Wspaniała odpowiedź !!!
b
bohemund
Oj, studenci, poziom intelektualny coraz niższy......że pożal się Boże.
masz oczywiście rację, że tutaj jest Polska, ale od zaledwie od 63 lat. W skali historii jest raczej niewiele. Stąd też pomimo wypędzeń i prześladowań powojennych obecni są tutaj jeszcze Niemcy. Niektórzy już starsi a inni tak młodzi jak Ty. Nie mają nic wspólnego z przeszłością, nie mają do zapłacenia żadnych starych rachunków z historii. Miejscowości, w których mieszkają mają swoje polskie nazwy od 63 lat a poprzednio czasem po kilkaset lat miały swoje nazwy pisane w języku niemieckim choć bardzo często była to tylko niemiecka wersja słowiańskiego brzmienia. Austriacy do II poł XVIII w. a Niemcy później nigdy nie starali się zatrzeć tych słowiańskich źródeł nazw. Szanowali w ten sposób ciągłość historyczną, prawdę o Śląsku wielokulturowym. Pewnie nie wiesz, że w tamtych czasach istniały tutaj szkoły polskie, na religię mogło się pójść albo po polsku a lbo po niemiecku, na Annabeg mogłeś pojechać na pielgrzymkę poskojęzyczną lub niemieckojęzyczną.......Oczywiście, że po 1933 roku po dojściu Hitlera do władzy wiele z tych nazw zgermanizowano decyzją urzędniczą. Ale jako student pewnie nie pamiętasz, że tak zawsze robią niedemokratyczne reżimy np. i w Polsce nazwę Katowice zmieniono na Stalinogród "wolną" decyzją sejmu a propozycję zgłosił ceniony przecież propolski pisarz ze Śląska Gustaw Morcinek. Tak, ten poczciwy Morcinek.
W demokracji jest wiele takich miejsc, gdzie na równych prawach funkcjonują dwa (lub więcej) języków. Każda ulica w Brukseli jest w języku francuskim i flamandzkim, każdy urzednik państwowy (nawet listonosz) w Belgii musi znać te dwa i jeszcze niemiecki, bo takimi językami mówią obywatele Belgii, w Chrwacji są tabliuce po chrwacku i włosku, we włoskim południwym Tyrolu są najpierw nazwy niemieckie a na drugim miejscu włoskie (bo większość mówi tam po niemiecku), w Słowenii są po słoweński i po niemiecku, w Niemczech po Sorbsku i niemiecku, w Czechach są po czesku i po polsku, na Słowacji są po słowacku i po węgiersku, na Węgrzech po węgiersku i słowacku, w Rumunii po rumuńsku i niemiecku itd, itd, itd. Nie da się tego zagadać, zamazać i wyciąć. Wstąpiliśmy do UE nie tylko po kasę, ale i po spuśćiznę demokratycznych państw, które obywatela stawiają ponad Państwo, które szanuję dziedzictwo kulturowe, gdzie nie burzy się pomników, nie wysadza grobów, smołą nie zamalowuje się nagrobków bo są po niemiecku.......jak w Polsce bywało. Ucz się student ucz, ale najpierw naucz się myśleć.
~Landesponiewjyr~
Pjyknie Wous witóm,
i co chciou "artysta = Sztudynt" bez to padac?
S
Star
W dniu 06.09.2008 o 12:46, Student napisał:

Te tablice to jakieś kompletne nie porozumienie... Tu jest POLSKA !!! Ciekawe czy w niemczech są tablice dwujęzyczne w miastach zamieszkiwanych przez mniejszosć polską, albo czy Polacy mają przyznane darmowe miejsca w Bundestagu? Odpowiedź brzmi nie ! W relacjach między państwami powinna obowiązywać zasada wzajemności. I uprzedzam że jazgot volksdeutsch`ów mnie nie rusza... To tyle w tym temacie...



pozwól że odpowiem na tew pytania:

są tablice dwujęzyczne w miastach zamieszkiwanych np przez serbołużyczan, duńczyków,...

w niemczech nie ma mniejszości polskiej, są między innymi emigranci zarobkowi, polityczni.

miejsca w sejmie nie są darmowe, nie ma przydziału na miejsca jak to wiele osób twierdzi.
nie obowiązuje tylko próg 5%. ale na mandaty sami musimy sobie zapracować ilością głosów, która częstokroć wielkokrotnie przekracza ilość oddanych głosów na kandydatów na listach dużych partii.

my nie jesteśmy volksdeutschami tylko reichsdeutscher. poczytaj troche zanim zaczniesz wypisywać wyuczone na podwórku bzdury.

jazgot to twoja wypowiedź. jako członkowie społeńczeństwa obywatelskiego mamy prawo i możliwości artykułować nasze prośby i pragnienia i kierować je do państwa Polskiego. I nie wiem dlaczego ty się obawiasz tak małej grupki ok 300 000 niemców, która zyje w otoczeniu prawie 40 000 000 Polaków.
S
Student
Te tablice to jakieś kompletne nie porozumienie... Tu jest POLSKA !!! Ciekawe czy w niemczech są tablice dwujęzyczne w miastach zamieszkiwanych przez mniejszosć polską, albo czy Polacy mają przyznane darmowe miejsca w Bundestagu? Odpowiedź brzmi nie ! W relacjach między państwami powinna obowiązywać zasada wzajemności. I uprzedzam że jazgot volksdeutsch`ów mnie nie rusza... To tyle w tym temacie...
Dodaj ogłoszenie