Moje kresy. Zbaraż - symbol poświęcenia

Archiwum prywatne autora
- sierpień 2009 r.
- sierpień 2009 r. Archiwum prywatne autora
Zbaraż, miasteczko na pograniczu Podola i Wołynia, wpisało się na trwałe do polskiej mitologii narodowej za sprawą Ludwika Kubali i Henryka Sienkiewicza. Ci dwaj mistrzowie polskiego słowa - historyk i pisarz - dzięki swym dziełom wykreowali fascynujący obraz heroicznej obrony miasta przed najeźdźcami w 1649 r.

Tak powstał mit obrony Zbaraża utrwalony w pamięci pokoleń Polaków. Bardzo popularny poeta, bard Lwowa Henryk Zbierzchowski (1881-1942), pisał:

Wskrzeszona piórem wielkiego pisarza
Dotychczas żyje w każdej duszy polskiej
Cudowna wizja obrony Zbaraża,
Starego zamku ziemicy Podolskiej.

Do dzisiaj każdy z Polaków pamięta,
Jak to walczyli Jaremy rycerze:
Husarz Skrzetuski, olbrzym Podbipięta,
Wołodyjowski, żołnierz nad żołnierze,
I jak ten zamek płonął w mrokach nocy
Niby pochodnia wierności i mocy.

Ten mit, towarzyszący nam od dzieciństwa, powoduje, że Zbaraż był i jest ciągle na trasach licznych wycieczek, które podążają na Kresy - na Wołyń i Podole. Podróżnicy i turyści chcą na własne oczy zobaczyć miejsce, gdzie z oblężonej fortecy przez mokradła i szuwary przedzierał się legendarny Skrzetuski, gdzie Longinus Podbipięta jednym zamachem miecza odciął głowy trzem tatarskim napastnikom i gdzie w końcu przeszyty strzałami i podziurawiony jak rzeszoto dokonał swego żywota.

Inspiracja Ludwika Kubali

Powieść "Ogniem i mieczem", przełożona na 26 języków, była dla wielu pokoleń Polaków lekturą obowiązkową. Zdarzały się lata, że na rynek księgarski wprowadzano nakłady tej powieści po sto tysięcy egzemplarzy i rozchodziły się błyskawicznie. Nie ulega wątpliwości, że Sienkiewicz miał największy wpływ na zmitologizowanie Zbaraża, czyniąc z tego małego, sennego, prowincjonalnego miasteczka miejscowość znaną każdemu Polakowi - symbol wytrwałości i poświęcenia.

Sienkiewicz swym dziełem zaludnił wyobraźnię milionów czytelników takimi postaciami związanymi ze Zbarażem jak hetman kozacki Bohdan Chmielnicki, książę Jeremi, zwany też Jaremą Wiśniowieckim, Tuchaj-Bej, Maksym Krywonos, Bohun, Jan Skrzetuski, Longinus Podbipięta, Zagłoba. Niektóre z tych postaci są historyczne, a niektóre fikcyjne. I dziś nawet ukraińscy przewodnicy oprowadzający turystów po zamku zbaraskim mówią o tych fikcyjnych postaciach jak o prawdziwych. Ale już tylko wąski krąg zawodowych historyków wie, że Zbaraż zawdzięcza swą popularność i legendę lwowskiemu historykowi Ludwikowi Kubali, który właśnie zainspirował wyobraźnię Sienkiewicza i skierował ją na to niczym dotychczas nie wyróżniające się miasteczko.

Ludwik Kubala (1838-1918) był u schyłku XIX wieku jednym z najbardziej poczytnych autorów książek o tematyce historycznej. Nawet nie podzielający głoszonych przezeń poglądów zachwycali się jego wielką zdolnością barwnych opisów. Posiadał szczególny dar kreślenia scen bitewnych, co zjednało mu opinię wybitnego historyka batalisty. Jednym z wielbicieli jego twórczości był Sienkiewicz, dla którego artykuły Kubali "Oblężenie Zbaraża" i "Bitwa pod Beresteczkiem" stały się inspiracją do napisania "Ogniem i mieczem".

Miasto i twierdza

Zbaraż leży nad rzeką Gniezną, dopływem Seretu. Dziś liczy 15 tysięcy mieszkańców. Na starych rycinach widać, że otaczały go fortyfikacje bastionowe, a od południa broniły go nieprzebrane bagna i grzęzawiska. W granicach państwa polskiego znalazł się w XV wieku i od 1434 roku był siedzibą bogatego rodu kniaziów Zbaraskich.

Miasto, nękane częstymi najazdami i pożogami, w roku 1474 przeżyło jedną z największych tragedii, kiedy to kniaź Wasyl Nieświcki, nie mogąc obronić się przed Tatarami, spłonął w zamku z całą załogą. Jego żonę i dzieci zabrano w jasyr. Zamek odbudowano, ale w 1589 roku został znów - mimo zażartej obrony - doszczętnie zniszczony przez ordy tatarskie. Dowodzący obroną książę Jan Zbaraski uszedł z życiem w ostatniej chwili, osłaniany przez wiernych dworzan.

Kolejny właściciel Zbaraża, Krzysztof Zbaraski, marzył o wzniesieniu zamku, który byłby wreszcie nie do zdobycia. W czasie pobytu w Wenecji w 1612 roku zamówił tam u świetnego architekta Vincenzo Scamozziego projekt twierdzy. Budowę rozpoczęto około roku 1620. Po siedmiu latach zmarł pomysłodawca i wówczas prace przejął jego brat Jerzy Zbaraski. Wzniesiono wówczas rezydencję obronną z wczesnobarokowym pałacem i bastionowymi fortyfikacjami. Otaczające obiekt potężne wały ziemne miały wysokość 12, a szerokość 23 metrów. Całość zamykała fosa 40 metrowej szerokości.

Zamek wewnątrz prezentował się skromnie i nie wyróżniał się urodą, ale dawał bezpieczeństwo obrońcom. I właśnie ten zamek wszedł do mitologii narodowej. Stanowił centrum bohaterskiej obrony polskiego oręża pod dowództwem księcia Jeremiego Wiśniowieckiego w dniach od 10 lipca do 22 sierpnia 1649 roku.

Prawda o obronie Zbaraża i Olgierd Górka

Zbaraż był w roku 1649 oblężony przez wojska kozackie pod dowództwem Bohdana Chmielnickiego oraz jego sprzymierzeńców Tatarów pod wodzą chana krymskiego. W literaturze są wielkie rozbieżności na temat liczebności armii kozacko-tatarskiej: od 150 do 400 tysięcy atakujących. W twierdzy miało się bronić od 15 do 40 tysięcy Polaków. Legenda i mitologizacja obrony Zbaraża dla Polaków, ale też dla drugiej strony - walczących o jego zdobycie, czyli dla Ukraińców, spadkobierców Chmielnickiego, wymagały wielkich liczb. Kronikarze, poeci oraz historycy ulegli gigantomanii. Poczęli pisać o półmilionowej armii, która z końmi miała kilka tygodni zalegać biedne, bezleśne okolice Zbaraża, szczelnie izolując kilkadziesiąt tysięcy obrońców zamkniętych w twierdzy. Ta wizja musiała z czasem wydać się pragmatykom irracjonalna, bo czym żywiłaby się tak ogromna masa ludzi?

Pierwszym, który zakwestionował te liczby, był lwowski historyk Olgierd Górka (1887-1955) w wydanej w 1934 roku głośnej książce pt. "»Ogniem i mieczem« a rzeczywistość historyczna". Mimo że był zafascynowany talentem i twórczością Sienkiewicza oraz szanował Kubalę, uznał, iż nie wolno głosić, że wszystko, co pisze Sienkiewicz, jest zgodne z prawdą i na jego powieściach można się uczyć historii Polski.

Po żmudnych badaniach dowiódł, iż pod Zbarażem nie mogło być 200 tysięcy Tatarów, bo na całym Krymie, w ich mateczniku, żyło ich właśnie tyle. Nawet na największe swoje wyprawy wojenne wyprowadzali nie więcej niż 15-20 tysięcy ludzi i nie była to bezmyślna tłuszcza, ale często świetnie zorganizowana kawaleria: bitna i pomysłowa w akcjach.

W swych polemikach z Sienkiewiczowską wizją Górka sympatyzował z Bohdanem Chmielnickim, ukazując jego racje i prawa Kozaków, których Rzeczpospolita nie chciała im przyznać. "Ogniem i mieczem" uważał za książkę szkodliwą w relacjach polsko-ukraińskich, bo faworyzującą stronę polską i ubliżającą stronie ukraińskiej, a tego wielki artysta nie powinien czynić.

Szkice Górki wywołały niezwykle gwałtowną polemikę, w której wzięli udział najwybitniejsi polscy publicyści i historycy, tacy jak choćby Ludwik Frąś - autor obszernego studium o obronie Zbaraża, Juliusz Kaden-Bandrowski, Władysław Konopczyński, Marian Kukiel i Adolf Nowaczyński. Grały w niej temperamenty i emocje. W efekcie polemika ta zwiększyła popularność Sienkiewicza, bo jego obrońcy przeważali ilościowo.

Po II wojnie światowej śladem Olgierda Górki poszli inni badacze, a zwłaszcza Zbigniew Wójcik i związany z Opolem Marceli Kosman, którzy - pisząc o liczebności atakujących i obrońców twierdzy w Zbarażu - byli skłonni przyjąć liczby: obrona to 9 tysięcy wojska i 6 tysięcy czeladzi, napastnicy to 8-krotnie liczniejsza armia kozacko-tatarska.

Kozacy byli bitni i owiani duchem powstańczym. Ataki były mordercze. Świetnie zobrazował to Jerzy Hoffman w swojej filmowej wersji "Ogniem i mieczem". Historycy tego oblężenia mówią o około dwudziestu szturmach i około siedemdziesięciu pięciu mniejszych wypadach. Oblężenie Zbaraża trwało prawie dwa miesiące. Zakończyło się 25 sierpnia 1649 r., w chwili gdy polska załoga, nękana przez głód i choroby, była u kresu wytrzymałości. Aby nie urazić Ukraińców, długo nie można było zrealizować w Polsce filmu na podstawie "Ogniem i mieczem". Jerzy Hoffman znalazł na to receptę: stępił w swym scenariuszu antykozackie wątki (dzikość i prymityw tzw. czerni), bardzo wyraziste w powieści Sienkiewicza, uczłowieczył przywódców kozackich, a w ich rolach obsadził aktorów ukraińskich. Dlatego wersję Hoffmana zaakceptowali współcześni Ukraińcy. Film miał oficjalną premierę w Kijowie i cieszył się tam popularnością.

Budowa ukraińskiego mitu

Po drugiej wojnie światowej Polska straciła Zbaraż. Twierdza i zamek popadły w zapomnienie i ruinę. Dopiero w 1996 roku rozpoczęto prace restauracyjne. Wówczas to władze niepodległej Ukrainy uznały, że Zbaraż powinien być również ich symbolem. Chmielnicki bowiem, buntując się przeciwko państwu polskiemu, rozpoczął pod Zbarażem walkę o stworzenie państwa ukraińskiego. Zamek w Zbarażu trzeba więc odbudować i stworzyć tam muzeum kolebki państwa ukraińskiego. Na remont przeznaczono potężne fundusze. Przy pomocy ciężkiego sprzętu zaczęto pogłębiać fosy i odtwarzać poszczególne fragmenty fortyfikacji.

Obecnie już w części odbudowanej umieszczono muzeum regionalne ze stałą ekspozycją archeologiczną oraz ze zbiorami współczesnego malarstwa i rzeźby, które mają mitologizować przeszłość Zbaraża od strony czynu zbrojnego Kozaków i ich przywódcy Bohdana Chmielnickiego. W muzeum tym znajduje się dziś wiele obrazów przedstawiających sceny z walk o Zbaraż, portrety przywódców kozackich i polskich właścicieli zamku, rozbudowane makiety i plansze ukazujące rozmiary tej fortyfikacji. Tu odbywają się koncerty muzyczne, różnego rodzaju imprezy typu światło-dźwięk oraz projekcje filmów historycznych, w tym fragmenty filmu "Ogniem i mieczem" Jerzego Hoffmana, przedstawiające szturm kozacki na twierdzę. Z każdym rokiem twierdza w Zbarażu jest rozbudowywana w ramach Ukraińskiego Państwowego Rezerwatu Historyczno-Architektonicznego. Można przypuszczać, że zaczął się dobry czas dla tej twierdzy. Wiąże się to z tworzeniem mitu o początkach państwa ukraińskiego.

Cmentarz zbaraski

W Zbarażu zachował się z dawnych czasów zadziwiający w urodzie i niezwykłości stary polski cmentarz, głównie z nagrobkami XIX- i XX-wiecznymi. Ponieważ był tam silny zakon bernardynów, którzy słynęli z pracowitości i patriotyzmu, na setkach mogił, obok pochylonych przez czas kamiennych krzyży, wzniesiono rzeźbione figury zakonników. Takiej ilości figur duchownych: mnichów, ale też księży, Madonn oraz świętych patronów i patronek nie spotkałem na żadnym innym cmentarzu. Przypominają rycerzy stojących na straży wiary i prawdy historycznej. Cmentarz został uratowany dzięki pasji Aliny i Ireneusza Skrzypczaków - historyczki i fotografika z Łańcuta, którzy po utworzeniu Fundacji Longinus, od pięciu lat w wakacje przyjeżdżają tam z liczną grupą młodzieży i pielęgnują groby. Wykonali ogromną pracę inwentaryzacyjną, fotografując i spisując wszystkie epitafia. Wydali też monografię o tej nekropolii bogato ilustrowaną.

Na polskim cmentarzu w Zbarażu spoczywa kilka tysięcy Polaków, w tym liczna rodzina Tokarczuków, przodków arcybiskupa przemyskiego Ignacego Tokarczuka. Zachował się też nagrobek Ferdynanda Daszyńskiego, ojca przywódcy PPS, marszałka Sejmu II RP Ignacego Daszyńskiego. W dobrym stanie jest grób Ludwika Pizuńskiego (1812-1872), burmistrza Zbaraża, oraz nagrobek Antoniego Szustakowskiego, dziadka prof. Mieczysława Szustakowskiego (ur. 1934) - wybitnego polskiego chemika z Politechniki Wrocławskiej, autora książek wspomnieniowych o historii Zbaraża, strażnika pamięci o swym mieście rodzinnym.

Opolscy zbarażanie

Po wojnie liczna grupa zbarażan osiadła w Lubinie, Bolesławcu i Kłodzku, a na Opolszczyźnie - w Głubczycach. Są to m.in. rodziny: Wołoszynów, Barczuków, Solskich, Krysińskich, Szumowskich, Greków, Soczyńskich (wnuk, Piotr Soczyński, jest obecnie wicestarostą głubczyckim, a jego brat Sławomir - księdzem w Monachium).

Nestorką opolskich zbarażan jest dr Krystyna z Iwaszkiewiczów Krysińska, powszechnie znana w Głubczycach lekarka. Nic dziwnego, bo jako pediatra leczyła kilka pokoleń głubczyckiej dziatwy. Jej mąż, Kajetan Krysiński (1921-2008), był również lekarzem, chirurgiem i dyrektorem w tamtejszym szpitalu. Jej ojciec, Józef Iwaszkiewicz (1884-1943), matematyk, był w Zbarażu długoletnim dyrektorem Szkoły Podstawowej im. Jana Skrzetuskiego. Zaangażowany w działalność konspiracyjną w Batalionach Chłopskich i pomoc Żydom został w 1943 r. aresztowany przez Niemców i zamordowany w Oświęcimiu. Krystyna Krysińska ukończyła gimnazjum w Zbarażu, a po wojnie los rzucił ją wspólnie z owdowiałą matką, Marią Mieczysławą (1900-1972), nauczycielką, oraz dwiema siostrami do Bytomia.

Po ukończeniu studiów medycznych we Wrocławiu osiadła w 1951 r. w Głubczycach, gdzie mieszka do dziś. W zbiorach dr Krysińskiej zachowały się trzy unikatowe zdjęcia ze Zbaraża. Wśród nich wyróżnia się zbiorowa fotografia z 1933 r. zbaraskich sokołów w strojach galowych w towarzystwie uczniów i uczennic oraz członków sekcji rowerowej. Niestety dr Krysińska rozpoznała tylko siebie oraz dwie koleżanki, Janinę Wisłocką i Marylę Rozynek.

Rówieśnikiem dr Krysińskiej jest Władysław Barczuk, z zawodu mechanik-ślusarz, syn Jana Tomasza Barczuka (1893-1958) - uczestnika walk z bolszewikami pod Kijowem, później policjanta, a w końcu pastora zboru ewangelickiego w Zbarażu. Władysław Barczuk jest ojcem dwóch córek i czterech synów, z których trzech i jedna córka mieszkają obecnie w Chicago, a syn Kazimierz (rocznik 1953) jest pastorem w Warszawie.

Bardzo interesujące są losy mieszczańskiej rodziny Solskich ze Zbaraża. Stanisław Solski (1900-1944) był znanym zbaraskim krawcem, prowadzącym warsztat z czeladnikami, a jego żona, Joanna z domu Frydel, prowadziła w Zbarażu sklep kolonialny. Stanisław, wywieziony na roboty przymusowe do Niemiec, trzykrotnie stamtąd uciekał, ale bez powodzenia. W końcu za karę trafił do obozu w Dachau, gdzie został przez Niemców zamordowany. Jego synowie, Fryderyk (ur. 1931) i Zbigniew (ur. 1938), mechanik samochodowy, osiedli w Głubczycach. Najmłodszy z Solskich, Bronisław, był w obozie karnym w Łambinowicach, skąd z kolegą uciekł i pieszo dotarł do Zbaraża. Solscy są spokrewnieni z Kurylukami - rodziną znanego polskiego publicysty, a później ministra kultury i ambasadora Polski w Austrii, Karola Kuryluka.

Zbarażaninem z pochodzenia jest również Edward Wołoszyn (ur. 1942), syn Józefy (z domu Furmaniuk) i Władysława (1911-1995) - majstra budowlanego, który przed wojną pracował długie lata, wspólnie ze swym szwagrem Władysławem Furmaniukiem, przy odbudowie zamku w Zbarażu. Edward Wołoszyn, po studiach w opolskiej WSP na kierunku fizyka, przez wiele lat był dyrektorem głubczyckich szkół, początkowo podstawowej, a w latach 1985-2002 - liceum ogólnokształcącego. Przez trzy kadencje był radnym w Głubczycach, uczestnicząc w pięknej idei - wspólnie z burmistrzami Kazimierzem Jurkowskim, Adamem Krupą i Janem Krówką oraz Kazimierzem Naumczykiem (dziś przewodniczący rady miasta) - odbudowy ratusza głubczyckiego, który jest obecnie chlubą miasta. Wykształcił kilka pokoleń głubczyckiej młodzieży, w tym samorządowców, którzy dziś kierują miastem.

Najnowsze informacje o epidemii koronawirusa

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

C
Cicero

Ta ukraińska mitologia jest niestety bliższa prawdy niż mitologia piastowska na Śląsku, ale to nie upoważnia Oppelnera do prymitywnych quasi komentarzy.

M
Mieszko

Pan prof. Stanisław Nicieja pięknie pisze o historii naszych byłych Kresów. Zbaraż był kiedyś symbolem bohaterskiej obrony nielicznej załogi, dzisiaj usiłuje być symbolem walki o Ukrainę.

O
OPPELNER
KRESY I KRESY W du*** MNIE SZCZYPIE TO JEDZCIE TAM I FINAL A SLASK DAJCIE NAM::::::::AMEN
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3