Na Opolszczyźnie zaginionych dzieci będą szukać przez MMS

Mirela Kaczmarek
Od początku tego roku na Opolszczyźnie zaginęło 75 dzieci. Pięciorga z nich nadal nie odnaleziono.

Problem jest poważny, bo w Polsce co trzy dni ginie bez wieści dziecko, które nie skończyło siedmiu lat. Codziennie znika dwoje dzieci w wieku 7 - 13 lat. Część zaginionych dzieci ucieka z domów, inne padają ofiarami przestępstw. Policjanci i Fundacja Itaka, która zajmuje się ich poszukiwaniem co do jednego są zgodne - w takich przypadkach liczy się czas.

- Jeśli dziecko zostało uprowadzone, to zazwyczaj sprawca robi wszystko, aby go nie przestraszyć. Podaje się na przykład za ciocię lub wujka i obiecuje, że zaprowadzi do rodziców, dlatego dziecko w żaden sposób nie protestuje, a cenne minuty uciekają - mówi nadkom. Maciej Milewski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu. - W tej chwili możemy prosić o zamieszczenie komunikatów media, ale najczęściej taki komunikat nie pojawia się w nich natychmiast. Zanim to nastąpi dziecko może być setki kilometrów stąd, co utrudnia poszukiwania - tłumaczy.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji chce uruchomić specjalny system, który ma zrewolucjonizować poszukiwanie zaginionych dzieci. System miałby być uruchamiany przez policję w sytuacjach wyjątkowych, gdy istnieje podejrzenie, że życie i zdrowie dziecka mogą być zagrożone.

Po otrzymaniu sygnału od policji operatorzy sieci komórkowych natychmiast rozsyłaliby do swoich użytkowników wiadomość ze zdjęciem i opisem wyglądu dziecka, oraz informację, gdzie można zgłaszać sygnały na jego temat. Podobne informacje ukazywałyby się na elektronicznych billboardach ustawionych m.in. przy drogach oraz na dworcach i lotniskach, a także w stacjach telewizyjnych, radiowych oraz na stronach portali internetowych.

- Taki system bardzo by nam pomógł, bo tuż po otrzymaniu informacji o zaginięciu, moglibyśmy dotrzeć z nią do wielu odbiorców, a tym samym zwiększyć szansę tego, że dziecko odnajdzie się żywe - uważa Milewski.
Przedstawiciele Fundacji Itaka, podkreślają, że system byłby uruchamiany jedynie w sytuacjach alarmowych.

- Czyli na przykład takich, w których istnieje podejrzenie, że dziecko zostało uprowadzone i jego życie jest zagrożone - mówi Joanna Gogolińska z Itaki. - Gdyby system był nadużywany, straciłby sens. Proszę sobie wyobrazić, że ludzie codziennie dostawaliby MMS'y z wizerunkiem zaginionych dzieci. Po czasie przestaliby zwracać na nie uwagę.

System o nazwie Child Alert funkcjonuje już w 11 krajach Unii Europejskiej i wszystko wskazuje na to, że wkrótce zadziała również w Polsce. MSWiA ogłosiło przetarg mający wyłonić organizację, która zajmie się przygotowaniami do jego uruchomienia. Wygrała go Fundacja Itaka, która na realizację zadania dostała 100 tys. złotych. Ministerstwo chce, żeby system, zaczął działać jeszcze przed czerwcowym Euro 2012.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie