Nadziei na Święta i na co dzień. Komentarz redaktora naczelnego nto

Krzysztof Zyzik
Krzysztof Zyzik
Zastanawiałem się, czego Wam życzyć na Boże Narodzenie. W tym roku tradycyjne życzenia „Wesołych Świąt” jakoś mi zgrzytają. Pandemia przeorała nasze życie. Wielu z nas doświadczyło i doświadcza choroby, zbyt wielu przedwcześnie odeszło. Dlatego uznałem, że chcę Wam przede wszystkim życzyć NADZIEI.

W tym roku usiądziemy do wigilijnej wieczerzy w wyjątkowo wąskim gronie najbliższych. W sposób szczególny będziemy myśleć o tych, którzy zmarli, lub którzy święta spędzają w szpitalach. Świąteczna samotność w takich okolicznościach jest szczególnie okrutna. Siądźmy zatem do wigilijnych stołów z nadzieją, że przyszły rok przyniesie przełamanie. Że bliskość drugiego człowieka przestanie się nam kojarzyć z zagrożeniem. Że będziemy mogli znów się cieszyć dobrym towarzystwem, swobodną rozmową, gestami bliskości.

Ale nadziei, tak jak szczęściu, trzeba dopomóc. Dlatego w przyszłym roku powinniśmy się masowo zaszczepić. To nie jest czas na dyskusje w stylu: „sąsiad ma szwagierkę, której kuzynka się źle poczuła po szczepionce”. Jeśli mamy w przyszłym roku powrócić do normalności, uratować miejsca pracy, pojechać na wakacje – po prostu musimy się zaszczepić.

Wielu z nas siądzie też do świątecznego stołu z nadzieją, że Polska stanie się krajem znośniejszym do życia. Otwartym i przyjaznym, a nie zacieśnionym i zapętlonym w nienawiści. Polityka wyżera nam mózgi. Naturalny w demokracji spór zamienił się u nas w piekło.

Dotyka to coraz mocniej także nas, dziennikarzy. Dostajemy w tych dniach życzenia, byśmy „umarli na Covid”. To są nierzadko wiadomości wysyłane z prawdziwych kont. Na profilach hejterów widać uśmiechniętych mężczyzn, często z rodzinami. Widać symbole narodowe i religijne. Margaret Thatcher mawiała, że cieszą ją ataki szczególnie raniące, bo jeśli tak atakują, to znaczy, że nie mają argumentów politycznych. Mnie jednak daleko od satysfakcji, bo skala nienawiści w Polsce musi przerażać. Nie sposób zbudować silnego kraju z tak podzielonym społeczeństwem.

Dziś na ulicach słychać „wyp…ć” pod adresem władzy. Ta władza w końcu odejdzie. Pytam jednak: a co z milionami wyborców? Też mają „wyp…ć”?

Trzeba żyć nadzieją, że Polskę da się jeszcze skleić. Że będziemy w stanie się w niej wszyscy pomieścić. Ale żeby tak się stało, musimy zacząć od siebie. Pomyśleć, jaką część dnia targają nami złe emocje. I jak możemy wyrażać poglądy, by mocno i uczciwie opisywać rzeczywistość, ale intencjonalnie nie ranić. Pęknięte naczynie da się skleić. Rozbitego w drobne kawałki – nie sposób.

Tak, życzę Państwu na te święta nadziei, choć niesłusznie kojarzy się ona z naiwnością. Mówią nawet, że jest matką głupich. Tymczasem nadzieja jest cnotą, nie tylko dla nas, chrześcijan. Bez nadziei człowiek więdnie, traci perspektywę, wegetuje. Nadzieja mówi nam o tym, że po nawałnicy przychodzi słońce. Że jeszcze będzie przepięknie i jeszcze będzie normalnie.

Krzysztof Zyzik, redaktor naczelny

Śląsk może stracić miliard euro

Wideo

Dodaj ogłoszenie