sportowy24
    Najlepsi bramkarze piłki ręcznej pochodzą z Opolszczyzny

    Najlepsi bramkarze piłki ręcznej pochodzą z Opolszczyzny

    fot. Sławomir Mielnik

    Nowa Trybuna Opolska

    Aktualizacja:

    Nowa Trybuna Opolska

    Adam Malcher zaczynał karierę w Gwardii Opole

    Adam Malcher zaczynał karierę w Gwardii Opole ©fot. Sławomir Mielnik

    Sprawili, że Polska drugi raz z rzędu awansowała do ścisłej czołówki mistrzostw świata w piłce ręcznej. Dwaj bramkarze naszej kadry pochodzą z Opolszczyzny.
    Adam Malcher zaczynał karierę w Gwardii Opole

    Adam Malcher zaczynał karierę w Gwardii Opole ©fot. Sławomir Mielnik

    Sławomir Szmal i Adam Malcher swoje pierwsze kroki w karierze stawiali w naszych klubach. Szmal w Stali (dziś ASPR) Zawadzkie, a Malcher w Gwardii Opole.

    30-letni Szmal, nazywany przez kolegów "Kasą", piłką bawił się od małego.

    - Wychował się w sportowej rodzinie - opowiada Kazimierz Szmal, ojciec Sławka. - Ja trochę grałem w piłkę ręczną. Podobnie jak szwagier, który odnosił nawet sukcesy (Andrzej Mientus w latach 80. był reprezentacyjnym bramkarzem, grał w kadrze z obecnym trenerem reprezentacji Bogdanem Wentą - przyp. red.).
    Młody Sławek próbował różnych dyscyplin sportu, a najlepiej czuł się między słupkami.

    Dla kibiców jest the best
    - Jeśli jest się wysportowanym, to potem łapiąc się jakiejkolwiek dyscypliny, osiąga się sukces - uważa pan Kazimierz, który kilka lat temu był trenerem Stali Zawadzkie. To on wprowadził utalentowanego juniora do drużyny seniorów.

    - Chcieli go też w piłce nożnej, ale postawił na ręczną - dodaje pan Kazimierz. - Na początku kariery podpowiadałem mu, wielu rad udzielał szwagier. Potem Sławek trafił do Opola, a stamtąd do Hutnika Kraków.

    Szmal grał w opolskim klubie przez rok, a po Hutniku w naszym kraju występował jeszcze w Warszawiance i Wiśle Płock. Od czterech lat gra w Bundeslidze (obecnie w Rhein Neckar Loewen), uznawanej za najsilniejszą ligę świata.

    "Kasa" to jeden z bohaterów mistrzostw. Choć może suche statystyki na to nie wskazują. Przed meczem z Chorwacją w zestawieniu bramkarzy grających na mistrzostwach zajmował dopiero 13. miejsce. Na 276 rzutów oddanych przez rywali obronił 100, co daje 36 procent skuteczności. Kibice jednak wiedzą swoje. Po każdym spotkaniu Polaków wybierają oni najlepszego zawodnika w drużynie. Meczów biało-czerwonych było osiem, a Szmal sześć razy został uznany za najlepszego naszego zawodnika. W meczach z Rosją, Danią czy Serbią bronił wręcz fenomenalnie. Uważanemu za jednego z najlepszych bramkarzy na świecie Duńczykowi Kasperowi Hvidtowi strzelił nawet gola po rzucie przez całe boisko, pieczętując naszą wygraną z mistrzami Europy. Łącznie w kadrze narodowej rozegrał już 166 spotkań i rzucił dwa gole.

    Występ na mistrzostwach świata w Chorwacji jest jego ósmym na wielkiej światowej imprezie (mistrzostwa świata, mistrzostwa Europy, igrzyska olimpijskie). Największym sukcesem, jaki osiągnął, był srebrny medal mistrzostw świata wywalczony dwa lata temu w Niemczech.

    - Sławek to bezwzględnie gwiazda naszej reprezentacji - uważa Robert Wasilewski, były bramkarz reprezentacji Polski, a obecnie trener bramkarzy w Gwardii Opole.

    Honorowy obywatel "Kasa"
    Niezwykle dumni ze Szmala są mieszkańcy liczącego osiem tysięcy mieszkańców Zawadzkiego.

    - On w najlepszy możliwy sposób promuje nasze miasteczko - uważa Janusz Szampera, zastępca burmistrza w Zawadzkiem. - Jesteśmy dumni, że przy wielu okazjach podkreśla, skąd pochodzi, a to ma duże przełożenie na zainteresowanie młodzieży sportem w naszym mieście.
    Te słowa nie są bez pokrycia.

    - W drużynach młodzieżowych naszego klubu ćwiczy 145 młodych chłopaków - wylicza wiceprezes ASPR-u Ryszard Maśniak. - Szkoleniem objęci są nie tylko chłopcy w Zawadzkiem. Mamy również grupy w Jemielnicy, Kolonowskiem, Pawonkowie, a od września będzie też w Dobrodzieniu. Przykład Sławka działa na wyobraźnię chłopaków - pokazuje, że pochodząc z małej miejscowości, też można zrobić wielką karierę. Poza tym - co ważne - Sławek się nie zmienił, pozostał spokojnym, skromnym człowiekiem.

    Klub z Zawadzkiego "wykorzystuje" też Szmala. Jesienią ubiegłego roku został po raz pierwszy zorganizowany turniej dla młodzieży "Sławomir Szmal zaprasza". W fazie powoływania jest fundacja imienia naszego znakomitego bramkarza.
    - Sprawa zostanie zamknięta po zakończeniu tego sezonu - mówi Maśniak. - Sławek z wielkim entuzjazmem przyjął pomysł. Daliśmy mu wszystkie papiery związane z fundacją, a on przekazał je swojemu prawnikowi. Fundacja ma pomagać młodym szczypiornistom. Wiosną, kiedy skończą się rozgrywki ligowe w Niemczech, Sławek przyjedzie do Zawadzkiego i wówczas dopełnimy formalności. Być może uda się zorganizować jakiś ciekawy mecz, żeby zdobyć pieniądze na "rozruch" naszej inicjatywy.

    Nasz bramkarz, choć wolnego czasu mu brakuje, stara się kilka razy w roku odwiedzać rodzinę w Zawadzkiem.
    - Jak przyjeżdża, to czasem wstąpimy na halę, ale rzadko się zdarza, by mógł obejrzeć mecz - mówi Kazimierz Szmal. - Jak syn wpadnie do domu, to raczej w terminie, w którym nie ma u nas rozgrywek. W Niemczech, poza dwoma miesiącami, gra się cały rok. Często do nas jednak dzwoni. My, kiedy jest tylko możliwość, oglądamy jego mecze w telewizji. Teraz podczas mistrzostw świata mamy wiele okazji. Przeżywamy strasznie występy naszej reprezentacji.
    Wśród mieszkańców Zawadzkiego pojawił się pomysł, żeby nadać szczypiorniście tytuł honorowego mieszkańca miasta.

    - To byłby wręcz nasz obowiązek - ocenia wiceburmistrz Szampera. - Nie wiemy jednak, jak sam zawodnik podchodzi do takiego pomysłu. Przy najbliższej okazji na pewno go o to zapytamy.

    Wielkolud z Gwardii Opole
    Szmal debiutował w reprezentacji ponad 10 lat temu. Dwa miesiące temu pierwszy występ z orzełkiem na piersi zanotował natomiast niespełna 23-letni Malcher. Przygodę z piłką ręczną zaczynał u trenera Jerzego Rusina w opolskim gimnazjum nr 3 przy ul. Lelewela. Potem trafił do grup juniorskich Gwardii Opole, gdzie szkolił go Stanisław Pakuła.

    - Od początku zdradzał talent - mówi trener Pakuła. - Miał znakomite warunki fizyczne (dziś to chłop na schwał: 199 cm wzrostu, 109 kg wagi - red.), a przy tym był niezwykle pracowity. To była wielka przyjemność pracować z takim chłopakiem. Bardzo ułożony, skromny. Jako nastolatek wiedział, że trzeba ciężko trenować, żeby coś osiągnąć.

    Kolejnym jego trenerem w Gwardii był Robert Wasilewski - znakomity specjalista od szkolenia bramkarzy.

    - Adam już mnie w jednej rzeczy przegonił - przyznaje pan Robert. - Jest w drużynie, która będzie co najmniej czwarta na świecie. Wierzę, że przegoni mnie jeszcze w innych statystykach. Ja zaliczyłem w kadrze 62 mecze i byłem trzy razy mistrzem Polski w barwach Hutnika Kraków, a on jest na najlepszej drodze, żeby mnie pobić. Już ma jeden tytuł mistrzowski z Zagłębiem Lubin, a w kadrze może pograć przez wiele lat.

    - Adam jest nadzieją naszej reprezentacji na przyszłość - ocenia trener Pakuła.
    - Nie byłoby go jednak w tym miejscu, gdyby nie jego upór - przyznaje trener Wasilewski. - Jego wielkim atutem są warunki fizyczne, ale wiadomo, że jak się ma takie gabaryty, to trzeba dużo pracować nad sprawnością fizyczną, koordynacją i motoryką. To były często mordercze treningi dla niego. Dużo pracowaliśmy też nad techniką, żeby za wcześnie nie siadał "na dupę" przy rzutach rywali. Wszystkie ćwiczenia wykonywał bardzo sumiennie. Teraz mogę się mądrzyć i mówić, że wiedziałem, że trafi do kadry. Tak się stało, ale ja naprawdę w to bardzo mocno wierzyłem.

    Malcher już jako 17-latek zagrał w barwach Gwardii w meczu ekstraklasy, a mając 19 lat, przeszedł do czołowego polskiego zespołu - Zagłębia Lubin.
    - Poleciłem go trenerowi Zagłębia Zenonowi Łakomemu, bo wiedziałem, że pod jego ręką zrobi kolejne postępy - tłumaczy Wasilewski. - Szedł tam jako trzeci bramkarz, miał dużą konkurencję, ale szybko wywalczył miejsce między słupkami. To też pokazuje, że jest bardzo odporny psychicznie i nie boi się rywalizacji.
    W kadrze od listopada ub.r. rozegrał 13 meczów, ale już zdążył zdobyć gola. Na mistrzostwach w Chorwacji jest zmiennikiem Szmala.

    - Do "Kasy" mu jeszcze sporo brakuje, ale przyszłość przed nim - uważa trener Wasilewski. - Adam jest innym typem bramkarza. Nie jest tak szybki jak Szmal, ale ma lepsze warunki fizyczne. Czego mu głównie brakuje w porównaniu do starszego kolegi? Przede wszystkim ogrania i doświadczenia w międzynarodowych meczach, ale to się zdobywa latami. Szmal jest wspaniały, jednak za jakiś czas może się okazać, że ma godnego następcę w reprezentacji.

    Czytaj treści premium w Nowej Trybunie Opolskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Forum tylko dla zalogowanych.

    Załóż konto / Zaloguj się
    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (2) forum.nto.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Warto zobaczyć

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej NTO

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej NTO

    Bilety na 4 Nations Cup w Opolu już dostępne

    Bilety na 4 Nations Cup w Opolu już dostępne

    Niepokonani 2018 - niezwykły koncert w gwiazdorskiej obsadzie

    Niepokonani 2018 - niezwykły koncert w gwiazdorskiej obsadzie

    Poznaj laureatów plebiscytu Nauczyciel na Medal

    Poznaj laureatów plebiscytu Nauczyciel na Medal