NFZ przestał finansować akcję 'Szpitale bez bólu'

Redakcja
Dr Józef Bojko: - Leczenie bólu pooperacyjnego powinno być standardem w szpitalu, który dba o swoją renomę.
Dr Józef Bojko: - Leczenie bólu pooperacyjnego powinno być standardem w szpitalu, który dba o swoją renomę. fot. Archiwum
"Szpitale bez bólu" działały na Opolszczyźnie dwa lata. Program polegał na zwalczaniu ostrego bólu u chorych po operacjach.

Specjalnie wydzielone zespoły, składające się z anestezjologów, chirurgów i pielęgniarek, monitorowały u pacjentów ból, podobnie jak monitoruje się temperaturę czy ciśnienie.

Na kartach szpitalnych pojawił się dodatkowo parametr: ból w skali od 0 do 10. W zależności od tego stopniowano podawanie leku przeciwbólowego. Monitorowanie odbywało się co 4 godziny przez 3 doby po operacji. Wszystko po to, by chory nie cierpiał.

- To był program pilotażowy, do którego przystąpiło tylko nasze województwo
- tłumaczy dr Roman Kolek, zastępca dyrektora opolskiego oddziału NFZ. - Nie obiecywaliśmy, że będziemy go dalej finansować. Nie mogliśmy też decydować o jego wdrożeniu w całym kraju, bo o wszystkim decyduje centrala. Program się skończył. Na ogólnopolskiej konferencji w Warszawie wystawiliśmy mu dobrą opinię. Tyle mogliśmy zrobić.
W ciągu dwóch lat opolski NFZ wydał na program 750 tys. zł. Na jednego pacjenta wypadało po... 50 zł.

- Szkoda, że już go nie ma - żałuje dr Marek Piskozub, dyrektor Wojewódzkiego Centrum Medycznego w Opolu. - Zdobyte doświadczenie włączyliśmy do codziennych norm postępowania w naszym szpitalu. Specjalny zespół, który się tym zajmował, już jednak rozwiązaliśmy.

Udział w programie był dobrowolny. Początkowo przystąpiło do niego 7 szpitali, wytrwało 5: WCM, Szpital Wojewódzki i Szpital MSWiA w Opolu oraz szpitale w Nysie i Strzelcach Op. Wszystkie dostały od opolskiego NFZ certyfikaty i mogły używać logo "Szpital bez bólu".

- Bez pieniędzy z realizacją programu jest gorzej, bo nawet kilka tysięcy złotych stanowiło dla szpitali motywację - twierdzi dr Józef Bojko, ordynator oddziału anestezjologii i intensywnej terapii Szpitala Wojewódzkiego w Opolu, który zainicjował objęcie programem opolskich szpitali.

- Można było za te pieniądze kupić np. specjalne pompy do podawania leków przeciwbólowych.

Szpital Wojewódzki, który za realizację programu został oceniony najlepiej, prowadzi go nadal. Pacjenci przyjmowani na oddziały zabiegowe dostają do ręki informację, że jest to "Szpital bez bólu" i dzięki temu wiedzą, czego mogą oczekiwać.

- Pieniądze to nie wszystko, potrzebne są jeszcze dobre chęci -podkreśla dr Bojko.
- Przecież pilotaż ukończyło zaledwie 5 szpitali. Umieszczenie skali bólowej na karcie chorego czy zapytanie go co 4 godziny o poziom odczuwanego bólu nic nie kosztuje. To powinno być standardem w szpitalu, który dba o swoją renomę.

- My i tak zajmujemy się walką z bólem, mamy wypracowany własny model, bez względu na to, czy NFZ nam dodatkowo za to zapłaci, czy nie - zapewnia dr Zbigniew Brachaczek, ordynator Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii Szpitala w Strzelcach Op. - Przecież nie będziemy patrzeć, jak pacjent cierpi.

Departament zdrowia urzędu marszałkowskiego w Opolu postanowił rozwiązać problem w prosty sposób, choć jeszcze nie wiadomo, czy skuteczny.

- Wysłaliśmy do dyrektorów podległych nam szpitali zalecenie, by wprowadzili do karty gorączkowej pacjenta dodatkową informację: poziom bólu, oraz skorzystali z konsultacji dr. Bojki, jak realizować program walki z bólem - mówi Stanisław Łągiewka, szef departamentu. - Nie możemy niczego nakazać, bo nie gwarantujemy żadnych pieniędzy. Do połowy listopada czekamy na odpowiedź, czy dyrektorzy przystąpią do programu.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Bebe
To nie skutki reformy, to działania, które prowadzi pan dyrektor Kolek z NFZ. Był wczoraj w programie TV. Super. Myślę, że pana jeszcze zaboli.
G
Gość
Parokrotnie widziałam w szpitalach umierających ludzi, nieludzko cierpiących, wyjących prawie z bólu... Nikogo to nie obchodziło!! Wierzyć się nie chce, że w szpitalu było to w ogóle możliwe, obojętnie co było przyczyną tego bólu! W obliczu nieuleczalnej choroby powodującej takie jak te bóle, wolałabym skończyć z sobą, jak zdać się na taką "opiekę" zdrowotną! Lekarzy na oddziałach prawie nie ma, poza rutynowymi obchodami ich nie widać. Siostry też to „mają w nosie”, bo układów nie przeskoczą! A nie każdy chory „ma pod ręką” rodzinę, która się za nim wstawi…

Dlatego wolę umrzeć (skoro wszyscy musimy to zrobić!) „w biegu”!
p
pacjencik
No proszę, tylko zapowiedziano reformę szpitali i związane z nią oszczędności, a już widać pierwsze skutki. Módlmy się o zdrowie i rozum dla władzy
Dodaj ogłoszenie