Nicola Vettori, trener Uni Opole: - Jednym z najważniejszych zadań jest teraz tonowanie huraoptymizmu [WYWIAD]

Wiktor Gumiński
Wiktor Gumiński
Dla Nicoli Vettoriego jest to już czwarty sezon pracy w roli trenera Uni Opole. Pod jego wodzą drużyna jak dotąd bardzo udanie radzi sobie w roli beniaminka Tauron Ligi.
Dla Nicoli Vettoriego jest to już czwarty sezon pracy w roli trenera Uni Opole. Pod jego wodzą drużyna jak dotąd bardzo udanie radzi sobie w roli beniaminka Tauron Ligi. Wiktor Gumiński
Udostępnij:
- Mimo udanego początku sezonu, przed nami jeszcze bardzo daleka droga do utrzymania. Nie lubię robić wyliczeń, ale moim zdaniem do realizacji tego celu niezbędne będzie zdobycie przynajmniej 22-23 punktów. Dlatego każde zdobyte „oczko” będzie dla nas na wagę złota - mówi Nicola Vettori, trener siatkarek Uni Opole, beniaminka Tauron Ligi.

Gdyby ktoś przed sezonem zaproponował panu 10 punktów po siedmiu kolejkach, brałby to pan w ciemno?
Jak najbardziej. Do tej pory zrobiliśmy dużo więcej niż się po nas spodziewano, ale my też celowo nie ustalaliśmy sobie żadnych konkretnych planów punktowych. Nie chcieliśmy się ograniczać. Naszym celem było i jest wychodzenie z takim samym entuzjazmem na każdy mecz, niezależnie od tego, czy po drugiej stronie siatki stoi mistrz Polski Chemik Police czy teoretycznie dużo słabszy zespół. Staramy się zawsze dać z siebie sto procent i wyciągnąć z każdego meczu, ile tylko się da.

Tak dobry start Uni wynika w jakikolwiek sposób z efektu zaskoczenia?
Można to tak odbierać jedynie z racji tego, że jesteśmy beniaminkiem Tauron Ligi. Jeżeli bowiem przyjrzeć się naszemu składowi, to takie siatkarki jak Regiane Bidias, Anna Bączyńska, Adriana Adamek czy Weronika Wołodko są już dobrze znane z gry w najwyższej klasie rozgrywkowej. Do tego mamy dziewczyny, o których może mniej się mówiło, ale w 1 lidze od dłuższego czasu prezentowały wysoki poziom. Nie mogło być inaczej, skoro przez dwa ostatnie lata na zapleczu elity w podobnym składzie zajmowaliśmy 1. lub 2. miejsce.

Chodziły słuchy, że siła 1 ligi w ostatnich latach osłabła.
Nie zgadzam się z tą opinią. Uważam wręcz, że stała ona na bardzo dobrym poziomie. Dużo zawodniczek wybiło się z niej do Tauron Ligi, czego przykłady znajdziemy praktycznie w każdym zespole. Przygotowując się do kolejnych meczów mamy ułatwione zadanie, bo zwykle przynajmniej połowę siatkarek znamy z występów na 1-ligowych boiskach. I to niezależnie od tego, czy chodzi o prowadzący w tabeli Developres Rzeszów czy aktualnie będący na ostatniej pozycji Joker Świecie.

Do Tauron Ligi przeniosło się też sporo byłych pańskich podopiecznych z Uni. Dużo to dla pana znaczy?
Oczywiście, cieszę się, że tak potoczyły się ich losy. Przyjemnie zobaczyć, że wspólnie pracowaliśmy nie tylko dla dobra drużyny, ale też dla indywidualnego rozwoju zawodniczek. W nagrodę za robione postępy otrzymały one szansę gry w Tauron Lidze. Co więcej, dla przykładu Aleksandra Szczygłowska czy Weronika Sobiczewska odgrywają bardzo ważne role w swoich klubach, czyli odpowiednio Developresie Rzeszów i ŁKS-ie Commercecon Łódź.

Dzieli pan zwycięstwa na ważne i ważniejsze?
Teoretycznie tak, ale z drugiej stronie nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak tabela będzie wyglądać np. za miesiąc. Na pewno wyjątkowo czuliśmy się po wygranej z Radomką Radom. Zobaczyliśmy, że jesteśmy w stanie rywalizować nawet z kandydatem do walki o medal. Byliśmy nawet chyba zbyt pewni siebie, bo w następnej kolejce zostaliśmy bardzo mocno sprowadzeni na ziemię przez Energę MKS Kalisz (porażka 0:3 – red.). Może jednak dobrze się stało, bo tydzień później się odbudowaliśmy i zdobyliśmy trzy punkty w bardzo ważnym starciu z BKS-em Bostik Bielsko-Biała.

Waszą dużą siłą jest lewe skrzydło. O ile od Regiane Bidias można było tego oczekiwać, o tyle tak dobra postawa Kingi Stronias dla wielu jest sporym zaskoczeniem.
Osobiście na Kingę bardzo liczyłem, jeżeli chodzi o jej grę ofensywną. Widziałem ją jako jedną z najważniejszych zawodniczek odpowiedzialnych za siłę ataku i jestem zadowolony z tego, jak wypełnia swoje zadania. Regiane daje zespołowi większą równowagę, nie tylko jeśli chodzi o elementy czysto siatkarskie, ale i duże boiskowe doświadczenie.

Jak długo jedyną zdolną do gry atakującą będzie natomiast Anna Bączyńska?
Szukamy od jakiegoś czasu alternatywy na tą pozycję, i w Polsce, i za granicą, bo Oliwia Sieradzka zmaga się z urazem kolana. Jesteśmy ograniczeni budżetowo, ale chcemy znaleźć zawodniczkę, która byłaby w stanie nam realnie pomóc w treningach czy też na podwójnej zmianie. Do tej pory nikogo nie znaleźliśmy, ale sytuacja cały czas jest dynamiczna. Na poszukiwania mamy jeszcze około półtorej miesiąca. Jeżeli ktoś odpowiedni się znajdzie, pewnie się zainteresujemy, bo mamy świadomość, że Ania też czasem będzie potrzebować oddechu.

Jaką więc macie obecnie alternatywę na wypadek, gdyby Bączyńskiej wybitnie nie szło?
Nie mamy jednej ściśle określonej koncepcji. Mamy cztery raczej ofensywne przyjmujące i może się zdarzyć, że jedna z nich wejdzie na pozycję atakującej. Nie jest jednak do tego przewidziana żadna konkretna zawodniczka. Wszystko będzie zależeć od boiskowej sytuacji, od tego, kto w danej chwili będzie potrzebny na pozycji przyjmującej.

A jak wyglądają wasze treningi z jedną atakującą?
Rok temu zmagaliśmy się z podobną sytuacją i po zakończeniu minionego sezonu mówiliśmy sobie, że już nigdy nie chcemy znaleźć się w takim położeniu. Nagle tak się jednak stało i znów musimy jakoś sobie radzić. Dziewczynom pomagają członkowie sztabu szkoleniowego, którzy na treningach wypełniają luki kadrowe. Większe problemy pojawiają się, kiedy czasami do braku drugiej atakującej dochodzą urazy innych zawodniczek.

12-osobowa kadra wynika typowo z ograniczonego budżetu? Czy też po prostu pan wolał mieć dwunastkę zawsze gotową do gry niż na siłę rozszerzać skład do 14 dziewczyn?
Po części i jedno, i drugie. Poza dokonanymi transferami, mieliśmy jeszcze kilka propozycji sprowadzenia innych zawodniczek, które może i mają jakąś przeszłość, ale aktualnie nie byłyby w stanie nam zbytnio pomóc. Gdyby było odwrotnie, pewnie byśmy dysponowali nieco szerszą kadrą.

Gabriela Makarowska już na dobre została pierwszą rozgrywającą?
Gabriela rzeczywiście bardzo dobrze weszła w sezon i do tej pory grała dużo więcej, ale jestem zadowolony z obu rozgrywających. Solidarnie wykonują one dobrą robotę i na treningach, i na meczach, ale ogólnie nieco się od siebie różną. Mają nieco inny styl rozegrania i było już widać, że w niektórych sytuacjach Weronika jest nam bardzo potrzebna. Ważne, że obie nasze rozgrywające się uzupełniają. Jedna jest bardziej nerwowa i fantazyjna, druga spokojniejsza i bardziej opanowana. Jedna ma lepszy blok, druga zagrywkę, analogicznie z obroną i kiwką. W tej chwili rywalizację wygrywa Gabriela, ale ona będzie trwać przez cały czas i sytuacja może się zmienić w każdej chwili.

Druga część fazy zasadniczej będzie dla was trudniejsza?
W ogóle się nad tym nie zastanawiałem, naprawdę. Mamy jeszcze trzy mecze w pierwszej części sezonu regularnego, ale i tak skupiamy się tylko na najbliższym, z ŁKS-em Commercecon Łódź.

Jesteście w stanie sprawić, że na którymś z waszych meczów Stegu Arena wypełni się do ostatniego miejsca?
Tego obiecać nie możemy, ale widzimy, że ludzie coraz częściej rozpoznają nas na ulicy – czy to mnie, czy zawodniczki. Zainteresowanie drużyną wyraźnie wzrosło już po awansie do Tauron Ligi, a po udanym starcie tego sezonu nasze poczynania śledzi jeszcze więcej ludzi niż na jego początku. Jesteśmy zadowoleni z obecnej frekwencji na naszych meczach, biorąc pod uwagę fakt, że z różnych względów nie zawsze jesteśmy w stanie grać o idealnej dla kibiców porze. Jako zespół już teraz czujemy się jednak naprawdę docenieni.

Wielu osobom musieliście już nałożyć lodu na głowę po tak udanym początku sezonu?
Rzeczywiście, dość często musimy tonować nastroje, żeby wszyscy zdawali sobie sprawę, że przed nami jeszcze bardzo trudna i długa droga do utrzymania. Powstrzymywanie huraoptymizmu to teraz jedno z najtrudniejszych i zarazem najważniejszych zadań. Nie lubię robić jakichkolwiek tabelek, ale jeżeli byśmy mieli pod tym kątem analizować naszą sytuację, to moim zdaniem zdobycie mniej niż 22-23 punktów nie da utrzymania. Dlatego musimy myśleć wyłącznie o każdym kolejnym spotkaniu. Każdy wywalczony przez nas punkt będzie na wagę złota.

J&J: Dostałam skrzydeł, te skrzydła mnie niosą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie