Nie damy robić z siebie durniów

Joanna Forysiak
Dyrektor nyskiego Zakładu Opieki Zdrowotnej zamierza podać do sądu marszałka województwa opolskiego.

Sprawa dotyczy 400 tysięcy złotych, które nyski ZOZ miał otrzymać na przeprowadzenie niezbędnej restrukturyzacji.
Prace, związane z uruchomieniem bloków operacyjnych w Szpitalu Miejskim, zakończono, wykonawca wystawił faktury, odsetki rosną - mówi Norbert Krajczy, dyrektor Zakładu Opieki Zdrowotnej w Nysie. - Okazuje się jednak, że w wyniku zaniedbań marszałka Stanisława Jałowieckego nie otrzymamy funduszy na pokrycie kosztów inwestycji. Dlatego wysłałem do niego wezwanie przedsądowe.

W Kontrakcie Województwa Opolskiego na lata 2001 - 2002 wpisano Program Restrukturyzacji w Ochronie Zdrowia, na który z budżetu państwa zagwarantowano 6 milionów złotych, w tym 400 tysięcy dla Nysy. Wkrótce jednak okazało się, że, w związku z dziurą budżetową, wydatki na wspomniany program muszą zostać zredukowane i Opolszczyźnie przyznano jedynie 2 mln 600 tysięcy złotych. Minister zdrowia wystosował pismo do Stanisława Jałowieckiego, marszałka województwa, z prośbą o jak najszybsze wytypowanie trzech jednostek ochrony zdrowia, które są w najgorszej sytuacji finansowej lub wykonały zaplanowane działania i powinny otrzymać wsparcie finansowe w tym roku.

- Mimo, że monitowałem w tej sprawie już od czerwca i przestrzegałem, iż niesnaski między marszałkiem Jałowieckim a ówczesnym wojewodą Adamem Pęziołem spowodują, że województwo opolskie w ogóle nie otrzyma tych pieniędzy, nikt mnie nie słuchał - twierdzi dyrektor Krajczy. - Zapewniano mnie nawet solennie, żebym się nie martwił, że mój ZOZ na pewno dostanie gwarantowane 400 tysięcy. Za zdziwieniem przyjąłem więc informację, iż obiecane fundusze trafią do Wojewódzkiego Centrum Medycznego w Opolu, Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Kluczborku i podobnej placówki w Brzegu.
Norbert Krajczy chciał się dowiedzieć, kto wybrał akurat te trzy jednostki, niestety, jego wysiłki spełzły na niczym.

- Minister zdrowia twierdzi, że to nie on, marszałkowie także przysięgają, iż nie mieli z tym wyborem nic wspólnego. Wynika z tego, że zadecydowała o tym jakaś sierotka wyciągając przypadkowe karteczki z kapelusza - podsumowuje.
Szef ZOZ-u jest zdecydowany na drodze sądowej dochodzić swoich praw. Będzie się domagał nie tylko gwarantowanych pieniędzy, ale też pokrycia szkód, jakie powstaną w związku z ich brakiem w 2001 roku.
Dyrektor równocześnie jest przewodniczącym Sejmiku Wojewódzkiego i na co dzień współpracuje ze Stanisławem Jałowieckim.
- To nie ma ze sobą nic wspólnego. Uważam, że w tej sprawie zrobiono z nas durniów. Władze wyszły z założenia, że nyski ZOZ z powodu 400 tysięcy nie upadnie, bo dobrze stoi finansowo i będzie mógł z własnego budżetu zapłacić za ukończoną inwestycję.
Dyrektor Krajczy zapowiada, że jeśli nie z marszałkiem województwa, będzie się procesował z ministrem zdrowia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie