Nie muszę być koniecznie prezesem, ale w ECO muszą być nowe...

    Nie muszę być koniecznie prezesem, ale w ECO muszą być nowe porządki

    Artur Janowski Janowski

    Aktualizacja:

    Nowa Trybuna Opolska

    Janusz Kowalski: – Dziś prezesem może być każdy, byle nie Wiesław Chmielowicz.

    Janusz Kowalski: – Dziś prezesem może być każdy, byle nie Wiesław Chmielowicz. ©Sławomir Mielnik

    E.ON przez wiele miesięcy mnie oraz prezydentowi śmiał się w twarz - twierdzi Janusz Kowalski. - Pozorowano chęć rozmów, które miały nas zmusić do zmiany decyzji i sprzedaży im miejskich akcji ECO.
    Janusz Kowalski: – Dziś prezesem może być każdy, byle nie Wiesław Chmielowicz.

    Janusz Kowalski: – Dziś prezesem może być każdy, byle nie Wiesław Chmielowicz. ©Sławomir Mielnik

    Janusz Kowalski

    Janusz Kowalski


    w opolskiej polityce pojawił się po raz pierwszy kilkanaście lat temu. Najpierw był w PiS, a potem w PO, teraz znów sympatyzuje z PiS. Był radnym, pracownikiem ministerstwa gospodarki oraz kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Przedstawia się jako ekspert energetyczny i analityk. Zasiadał w radach nadzorczych spółek państwowych i samorządowych. Często chwali się osobistą znajomością m.in. z Jarosławem Kaczyńskim. W czasie ostatnich wyborów samorządowych skupiał się na atakowaniu SLD.



    Czy wiceprezydent Janusz Kowalski będzie w przyszłości prezesem ECO? Dlaczego to dla pana takie ważne?
    Sprawy personalne są absolutnie drugorzędne. Znaczenie ma to, aby mieszkańcy Opola, którzy są właścicielami większości akcji ECO, wreszcie mieli wpływ na tę spółkę, czyli na cenę ciepła w mieście. Najlepiej zmianę zarządu zrobić po prawomocnym wyroku sądu potwierdzającym przywrócenie silnej pozycji Opola w ECO, którym teraz rządzi niemiecka firma E.ON. To może nastąpić we wrześniu, ale raczej obstawiałbym listopad.

    Ale pan chce być szefem ECO czy nie?
    Jestem wiceprezydentem Opola i na tej pracy jestem skoncentrowany. Po to wróciłem do Opola, aby powstrzymać prywatyzację ECO i to się udało. Mieliśmy sytuację patologiczną, bo miasto z 53 procentami akcji nie mogło nic w ECO zrobić, bo miało trzech na dziewięciu członków rady nadzorczej. E.ON śmiał nam się przez wiele miesięcy w twarz, pozorując chęć rozmów, które miały nas zmusić do zmiany decyzji i sprzedaży im akcji. Usłyszeli twarde "nie".

    Dopytuję o prezesurę, bo wśród osób, które znają realia polityczne, panuje przekonanie, że fotel szefa ECO miał pan obiecany. I to na długo przed wyborami, które pomógł pan wygrać Arkadiuszowi Wiśniewskiemu. Zdradzi pan szczegóły tego paktu? Odpowiedź na to pytanie pozwoliłaby odebrać pana przeciwnikom argumenty. Wiele osób mówi o politycznym skoku na spółkę.
    Na razie to mamy do czynienia ze skokiem E.ON na spółkę! Nie było żadnego paktu, to spiskowe teorie. Dziś E.ON, płacąc firmom PR-owym, sieje zamęt i wykorzystuje moją osobę jako straszak, co akurat jest dla mnie komplementem. Pokrzyżowałem strategiczny plan tej firmy w Polsce, z czego jestem dumny. Polegał na kupnie ECO, zbudowaniu dużej grupy elektrociepłowniczej wokół swojej Szczecińskiej Energetyki Cieplnej, tak aby za kilka lat sprzedać ten podmiot jakiemuś funduszowi kapitałowemu, co skutkowałoby wyprowadzką ECO z Opola już w 2015 r. Nie można zapominać, że E.ON ma ogromne kłopoty finansowe i w ciągu ostatnich lat zanotował 40 miliardów złotych strat i dlatego sprzedaje swoje spółki w Europie, oparte na węglu. Jestem pewny, że po odzyskaniu kontroli przez miasto nad ECO niemiecki E.ON sprzeda swoje akcje. Jak akcje kupi Polska Grupa Energetyczna, to w pięć minut dogadamy się z nimi w sprawie taniego ciepła z Elektrowni Opole.
    Załoga spółki i związki zawodowe w ECO jakoś panu nie dowierzają. Przedstawiciele pracowników już odwiedzili ratusz, wcześniej zaczęli akcję protestacyjną i rozdają w mieście ulotki na pana temat. Nie ukrywali, że boją się powtórki z miejskich wodociągów, gdzie weszli pana ludzie i w ciągu kilku miesięcy zatrudniono tam co najmniej kilkanaście osób m.in. z klucza partyjnego.
    To nie są przedstawiciele pracowników, ale wysłannicy Wiesława Chmielowicza! Prezes w obronie własnego stołka i interesów E.ON wysyła jednego dnia 20 pracowników na "urlop", po to, by poszli do ratusza rozdawać ulotki mnie atakujące. Tu powinna się każdemu zapalić czerwona lampka. Akurat przez lata ECO było wielką przechowalnią polityków różnej maści, zaczynając od najsłynniejszego, czyli prof. Stanisława Dolaty z SLD. Dziś prezesem może być każdy, byle nie Wiesław Chmielowicz, który jest wyrazicielem interesów niemieckiego akcjonariusza, a nie mieszkańców Opola. Każdy, kto broni dziś prezesa ECO, sprzeciwia się tańszemu ciepłu dla Opola. Związkowcy powinni zainteresować się sytuacją pracowników w kierowanej przez Mariusza Majkuta z E.ON Szczecińskiej Energetyce Cieplnej, gdzie głośno mówi się o mobbingu, napuszczaniu ludzi na siebie i strajku w obawie przed zwolnieniami. Taka jest rzeczywistość pracowników w firmie kontrolowanej przez E.ON.

    Tylko że my mówimy o ECO. Nie pamiętam, aby pracownicy kiedykolwiek skarżyli się publicznie na to, jak funkcjonuje spółka. I bardziej się boją pana niż niemieckiej firmy. Nie dziwi to pana?
    To grupka ludzi, którzy bronią swoich interesów. To oni są zainteresowani radami nadzorczymi, posadkami dla rodzin, kursami opłacanymi przez spółkę. Tych ludzi nie można utożsamiać z całą załogą firmy. Można ich nazwać dworem wokół zarządu. Tymczasem 90 procent załogi ECO chce normalnie pracować, zarabiać, a nie protestować.

    Czy normalność w ECO to także taki desant pana kolegów jak w spółce Wodociągi i Kanalizacja?
    Powtórka z WiK byłaby wielkim sukcesem dla ECO. Po miesiącu pracy nowego zarządu wszystkie związki zawodowe WiK napisały list do prezydenta z pełnym poparciem nowego zarządu, dziękując za zmianę poprzedniego. W ECO będzie dokładnie tak samo. Kontaktują się ze mną pracownicy ECO, którzy są zastraszeni i wyrażają swoje poparcie dla miasta. Boją się utraty pracy, jak nie pójdą na protest czy manifestacje w obronie Chmielowicza i E.ON. Mówię im: wytrzymajcie, nie bójcie się, przywrócimy normalność w ECO. Pamiętam ten strach za czasów SLD i wiem, że w tej sprawie trzeba być konsekwentnym i zdeterminowanym, by przywrócić w ECO normalność.
    Na razie sytuacja jest jednak inna. Przypominam, że związki bronią zarządu firmy, a to nie jest częsta sytuacja.
    Warto jednak pamiętać, że związki zawodowe w ECO nie były przeciw prywatyzacji, co jest ewenementem na skalę światową. Więcej, np. w 2014 r. związki razem z E.ON pod płaszczykiem walki o "pakiet socjalny" prowadziły dziwną grę medialną na utrącenie oferty zakupu akcji od miasta przez państwową spółkę ENEA. Dziś liderzy związkowi znów stoją po stronie Niemców, gdy narusza się prawa głównego właściciela, jakim jest polskie państwo. Trochę im współczuję, bo strasznie w tym wszystkim się zapętlili i pogubili. Za kilka lat będzie im strasznie wstyd, że takie rzeczy Polsce robili. Co więcej, nie spotkałem ani jednego mieszkańca Opola, który powiedziałby, że miasto, będące właścicielem 53 procent akcji, nie powinno mieć prawa wpływu na ECO i tańsze ciepło.

    Ale czy miasto, walcząc o spółkę, powinno walczyć także z pracownikami? Odwołanie przedstawicieli załogi z rady nadzorczej, wprawdzie na razie bezskuteczne, jest oceniane przez związki jako łamanie prawa.
    Póki co w Polsce to sądy decydują o tym, czy naruszono prawo. Szantażowanie opolan strajkiem tylko po to, aby mieć trzy osoby na dobrze płatnych stanowiskach i kontrolować dalej razem z E.ON spółkę, jest niestosowne. Poczekajmy na rozstrzygnięcie sporu przez sąd. Gdyby te trzy osoby lojalnie wspierały miasto w walce o tanie ciepło, które powołało je do rady nadzorczej, nie byłoby całego zamieszania. Niestety w styczniu odbyło się posiedzenie rady nadzorczej w niepełnym, sześcioosobowym składzie, gdzie pod nieobecność przedstawicieli miasta po zablokowaniu ich wyboru przez E.ON, ta trójka wybrała na wniosek niemieckiego E.ON przewodniczącego rady nadzorczej, który od zawsze był wskazywany przez miasto. To upokarzające dla tej trójki spotkanie odbyło się w SEC Słubice - konkurencyjnej wobec ECO spółce… niemieckiego E.ON. To tak, jakby rada nadzorcza Orlenu obradowała w konkurencyjnej grupie Lotos. O tym akcie nielojalności w imię obrony interesów E.ON prezydent dowiedział się przypadkiem. Takie rzeczy robi się raz w życiu. Teraz te osoby wyszły na ulice, a nie widziałem ich protestujących, gdy zarząd ECO godził się na sprzedaż pakietu 18 proc. akcji jakiejś malutkiej spółce szczecińskiej SEC Energia, demolując w ten sposób akcjonariat spółki i umożliwiając E.ON wrogie przejęcie ECO. Nie widziałem ich, jak E.ON atakował największego inwestora na Opolszczyźnie, czyli PGE. Smutne to.
    Czy miasto po przejęciu kontroli nad spółką rozpocznie rozmowy z drugim udziałowcem o innym rozwoju ECO? E.ON edis energia twierdzi, że do tej pory rozmowy sprowadzały się wyłącznie do dyskusji o funkcji prezesa dla pana.
    Poprzednie władze miasta nie nadzorowały ECO. Rozmowy z kimś, kto udaje, że rozmawia, są mało komfortowe. Stoimy na straży interesów polskiego państwa, które ma 53 proc. akcji ECO i nie ma nic do powiedzenia, a nie niemieckiego E.ON. I to tyle, co mam do powiedzenia na to pytanie.

    Ale w pana głowie jest już nowa strategia. Jaka ona będzie?
    Po pierwsze mieszkańcy i biznes powinni być podłączani do sieci. Nie może być tak, że ECO nie chce tego robić, bo się "nie opłaca". ECO ma obowiązek dawać ludziom dostęp do miejskiego ciepła kosztem drogiego gazu i prądu. Po drugie, nie może być tak, że ceny węgla spadają na łeb na szyję od czterech lat, a ECO, jako monopolista, nie obniża ceny, drenując kieszenie mieszkańców Opola i jeszcze chwali się, że ma superzarząd. To tak, jakby PKN Orlen nie obniżał cen paliw mimo spadku cen ropy. Trzecia rzecz to strategiczny projekt z PGE, dotyczący taniego ciepła z Elektrowni Opole. Jego wykorzystanie pozwoli nie tylko na obniżkę cen, ale również na większą ochronę środowiska, a mimo to E.ON jest temu pomysłowi przeciwny. Naszym zdaniem ECO i PGE powinny w tej sprawie się porozumieć biznesowo. I po czwarte. Czy naprawdę ECO jest od tego, aby budować grupę kapitałową na terenie Polski? A może jednak od tego, aby jak najtaniej dostarczać ciepło dla mieszkańców Opola? ECO powinno inwestować w Opolu.

    I tu chyba dochodzimy do sedna sporu. ECO nie jest spółką komunalną, ale akcyjną, a udziały ma w niej nie tylko E.ON czy Opole, ale też inne gminy czy osoby fizyczne. Nie wiem, czy miasto może dyktować warunki niczym hegemon?
    A E.ON może? Teraz to właśnie on dyktuje miastu warunki. Transferują poza województwo pieniądze, które powinny tu zostać i pracować na nowe miejsca pracy. Powtarzam: opolanie muszą mieć wpływ na ECO, na tańsze ciepło, na sponsoring sportu, kultury i nauki. I przede wszystkim na inwestycje ECO w Opolu. W tej sprawie chodzi o gigantyczne pieniądze, naruszyliśmy wielkie interesy. To, że kiedyś E.ON edis energia kupiła jakieś akcje, nie ma dla nas znaczenia. Jesteśmy większościowym akcjonariuszem i sytuacja, w której nie mamy nic do powiedzenia, jest kuriozalna.
    Zgadzam się, ale dla mnie kuriozalne jest także to, że pan obiecuje tanie ciepło, ale jednocześnie prezydent podwyższa opłaty na cmentarzach, a wcześniej zdrożały bilety w zoo. Opolanie nie mają również tańszej wody w kranach, choć pana ludzie są w WiK. Trudno mi więc uwierzyć w pana tanie ciepło.
    W wodociągach ze względu na duży projekt unijny obniżka przez pięć lat nie jest możliwa. Tam gdzie możemy, staramy się, aby ceny usług komunalnych były niższe lub utrzymane na stałym poziomie, jak np. bilety autobusowe. ECO w 2014 roku wypracowało 30 milionów złotych zysku, więc pole do obniżki jest. Te zyski nie wzięły się z kosmosu, ale z kieszeni Polaków, którym pomimo obniżki cen węgla o 50 proc. nie obniżono ceny ciepła.

    Czytaj treści premium w Nowej Trybunie Opolskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Forum tylko dla zalogowanych.

    Załóż konto / Zaloguj się

    pl

    Gość

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (2) forum.nto.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Warto zobaczyć

    Wideo