Nie odwołam ani jednego słowa

Tomasz Dragan
Radny Edward Bublewicz zarzuca burmistrzowi Brzegu pomówienie. Przed sądem zażądał zadośćuczynienia: 50 tys. zł na rzecz domu dziecka, 10 tys. zł na SLD oraz przeprosin w gazetach.

Do czterech razy sztuka?
Dotychczas Stefański i Bublewicz trzykrotnie spotykali się na sali sądowej. Podczas pierwszej rozprawy przed brzeskim sądem rejonowym oskarżenia o pomówienia wysuwane przez rajcę pod adresem burmistrza zostały oddalone. Bublewicz postanowił jednak odwołać się od tego wyroku do opolskiego sądu. Podczas tej rozprawy sąd dopatrzył się błędów proceduralnych popełnionych podczas rozprawy w Brzegu i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. Po ostatniej rozprawie, kiedy to inicjatywa sądu o ugodzie nie przyniosła efektów, wyznaczono kolejny termin rozprawy na maj.

Słyszałem na taśmie głos przypominający mi głos radnego Bublewicza, który domagał się łapówki od jednego z przedsiębiorców za załatwienie mu kupna ziemi - powiedział we wrześniu ubiegłego roku podczas sesji rady miejskiej burmistrz Maciej Stefański. Słowa te burmistrz wypowiedział po wniosku, jaki Edward Bublewicz złożył w sprawie odwołania go z funkcji.
Od tamtego czasu Stefański i Bublewicz już trzykrotnie spotkali się na sali sądowej. Radny zarzucił burmistrzowi pomówienie, a przez to narażenie na szwank jego godności osobistej.

- Straciłem reputację - mówi Edward Bublewicz. - Burmistrz, zarzucając mi łapówkarstwo, naraził mnie i moją rodzinę na wiele nieprzyjemności. Dlatego domagam się zadośćuczynienia za słowa, które burmistrz wypowiedział, nie biorąc za nie żadnej odpowiedzialności. Ja też słyszę różne plotki o Stefańskim, ale bez sprawdzenia czy są prawdziwe, nie szkaluję publicznie burmistrza. Nie można przecież posługiwać się tylko pustymi frazesami.
Podczas ostatniej rozprawy sąd próbował pogodzić obu samorządowców. Radny Bublewicz postawił jednak warunki. W zamian za ugodę z jego strony i wybaczenie burmistrzowi wypowiedzianych na sesji słów, oprócz przeprosin w gazetach, domagał się wpłacenia przez niego pieniędzy na rzecz domu dziecka i Sojuszu Lewicy Demokratycznej, do którego Bublewicz należy.

- Poza tym chciał ode mnie oficjalnych przeprosin na trzech kolejnych sesjach - opowiada Maciej Stefański. - Żądania te były dla mnie stanowczo nie do przyjęcia. Nie czuję się bowiem w żaden sposób winny w tej sprawie. Wychodzi na to, że z osoby, która ujawniła przestępstwo, stałem się oskarżonym.
Burmistrz nie miał zamiaru wpłacać ani złotówki na podane przez radnego instytucje i organizacje oraz oficjalnie go przepraszać.
- Ponieważ nie ma za co - mówi Stefański. - Od kiedy to sądy w III Rzeczypospolitej karzą za prawdę? Powiedziałem tylko to, co słyszałem na kasetach. I tylko tyle. Powiem więcej: nie zamierzam niczego odwoływać, ani nikogo przepraszać. Nie odwołam również ani jednego słowa z mojej wypowiedzi. Jestem burmistrzem i z urzędu muszę stać na straży porządku w naszym mieście. Dlatego będę tępił wszelkie przejawy korupcji. I nikt, nawet radny, nie jest w stanie mnie przestraszyć sądami albo innymi groźbami. Poza tym nie jestem jedyną osobą, która słyszała te taśmy. Ich treść zna również m.in. prokurator.
Edward Bublewicz - jak sam mówi - jest już zmęczony ciągłym udowadnianiem swojej niewinności. Tłumaczy, że rozprawy nie są dla niego rzeczą przyjemną.

- Zdawałem sobie sprawę z tego, że nie dojdziemy do ugody - tłumaczy Bublewicz. - Postawiłem takie warunki, jakie uważałem za stosowne. Burmistrz powinien przynajmniej w części znaleźć się w takiej sytuacji, w jakiej postawił mnie. A na sali sądowej spotyka się ze mną w charakterze osoby oskarżonej, natomiast ja jestem oskarżycielem. Burmistrz będzie się bronić i co do tego jestem przekonany. Uważam, że ta sprawa nie zakończy się w brzeskim sądzie, ponieważ Stefański wykorzysta każdą instancję sądową, aby nie zostać skazanym za pomówienie. Osoba karana nie będzie mogła przecież ubiegać się o mandat radnego.

Maciej Stefański nie obawia się jednak o losy postępowania przed brzeskim sądem.
- Ani żadnym innym - mówi burmistrz. - Po prostu powiedziałem prawdę i teraz muszę się z tego tłumaczyć. Oczywiście, mogłem całą sprawę zostawić tylko dla siebie. Ale uważałem, że bez względu na konsekwencje, ujawnienie tego, co słyszałem, będzie najlepszym rozwiązaniem.
Po raz kolejny obaj samorządowcy mają spotkać się na sali sądowej w maju.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie