Nie widzę, nie słyszę, nie mówię - dlaczego bez śladu zniknął las pod Wołczynem

Mirosław Dragon
Mirosław Dragon
Zaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
W ciągu ostatnich kilku miesięcy doszło do pięciu podpaleń u świadków, a prowadzący śledztwo szefowie wydziałów kryminalnych z Opola i Kluczborka przeszli spokojnie na emeryturę. W tej sprawie żadna instytucja państwa nie zadziałała tak, jak powinna.

Adam Ulbrych

8 stycznia po spaleniu domu i groźbach pozbawienia życia pojechał do wojewody opolskiego i w akcie desperacji chciał oddać dowód osobisty, tłumacząc, że państwo nie jest w stanie zagwarantować mu bezpieczeństwa. Wojewoda Ryszard Wilczyński po tej skardze obiecał interwencję. Zwrócił się do burmistrza Wołczyna i Komendanta Wojewódzkiego Policji w Opolu, którzy poinformowali go, że prowadzą postępowania w tej sprawie. Na tym interwencja wojewody się skończyła.

Sprawa masowej wycinki drzew pod Wołczynem stała się głośna w całej Polsce po tym, jak zastraszani świadkowie po czwartym podpaleniu przeprosili na łamach nto przestępców i obiecali, że więcej nie będą już zeznawać przeciwko nim. Ofiary podpaleń boją się bandytów, ale największe pretensje mają do urzędników, policji i prokuratury. Kiedy bowiem trwały największe wycinki (w Rożnowie zniknął cały las!), sprawą nie zainteresował się pies z kulawą nogą, mimo licznych interwencji świadków. Urzędnicy z gminy Wołczyn i policjanci zareagowali dopiero wtedy, gdy ogromne dęby zostały ścięte i wywiezione.

Przeprowadziliśmy dziennikarskie śledztwo, żeby sprawdzić, jak instytucje reagowały na interwencje świadków. Okazało się, że cała sprawa masowej wycinki drzew koło Wołczyna to festiwal bezczynności, zaniedbań i bezradności urzędników i organów ścigania.

Pola kupiono na słupa

Poseł Łukasz Tusk (PO)

powiedział w rozmowie z nto: - Wszyscy wiedzą, kto za tym stoi. Wszyscy, tylko nie prokuratura i policja, które nie mogą ustalić winnych wycinki drzew i podpaleń pod Wołczynem. Właściciel fabryki mebli nigdy nie kupował sam żadnego gruntu, tylko na tzw. słupy, czyli podstawionych ludzi. Pracowałem w Agencji Nieruchomości Rolnych i wiem, jak odbywały się przetargi. Słyszałem, że "słupy" również są zastraszane.

Grunty w Rożnowie i Komorznie, na których rosły wycięte drzewa, Agencja Nieruchomości Rolnych w Opolu sprzedała w drodze przetargu w kwietniu 2013 roku.

Przetarg wygrał 70-letni dzisiaj Stanisław J., schorowany rolnik spod Kępna. Jak sam przyznaje, w tej transakcji był tylko słupem, czyli podstawioną osobą. Prokuratura w ogóle nie zbadała tego wątku, mimo iż poseł Łukasz Tusk, były pracownik ANR, twierdzi, że kupowanie ziemi na słupy odbywało się więcej razy.

Za ponad 89 hektarów w Komorznie i Rożnowie Stanisław J. zapłacił 3,972 mln zł. Przetarg odbył się w kwietniu, ale akt notarialny podpisano dopiero 30 grudnia. Mimo to nowy właściciel wykonywał już prace na polach.

Już wtedy, jesienią 2013 roku, szefowie spółki Promex alarmowali w urzędzie miejskim i na posterunku policji w Wołczynie, że na polach wycinane są drzewa. Nie było żadnej reakcji. Wręcz przeciwnie, gmina Wołczyn zezwoliła właścicielowi pól na ścięcie 131 drzew!
Świadkowie alarmowali o pierwszych wycinkach drzew na polach w Rożnowie jesienią 2013 roku. Nic nie wskórali, za to 3 stycznia 2014 do urzędu miejskiego w Wołczynie wpłynął wniosek o wycięcie 131 drzew w Rożnowie. Pod wnioskiem podpisany jest Stanisław J. Nie wiadomo, czy prokuratura sprawdzała, czy on rzeczywiście pisał wnioski, skoro sam twierdzi, że jest tylko słupem. Wiadomo za to, że jego córka i zięć są właścicielami fabryki mebli w Łęce Mroczeńskiej pod Kępnem.

Wnioskodawca napisał, że drzewa są częściowo obumarłe, psują drenarkę i stwarzają zagrożenie dla uprawiających ziemię. We wniosku nie napisano natomiast, gdzie trafi drewno ze ściętych drzew, mimo to wiceburmistrz Wołczyna Bogusław Adaszyński dał zgodę na ścinkę bez naliczania opłaty ani bez obowiązku nasadzeń zastępczych.

- W większości te drzewa są samosiejkami, nowy właściciel chce doprowadzić pole do stanu uprawnego - tłumaczył Bogusław Adaszyński jeszcze w październiku 2014, mimo iż od kilku miesięcy świadkowie alarmowali o nielegalnych wycinkach. Nowy właściciel terenu ani razu nie był w Wołczynie i nawet nie widział swoich pól.

- Zgłaszaliśmy od razu te wycinki, ale w gminie mówiono nam, że właściciel ma pozwolenia. Byliśmy zdziwieni, że pozwala się wycinać tak zdrowe dęby - mówi Wiesław Walczak, wiceprezes firmy Promex w Rożnowie.

O siekierezadzie alarmowali samorząd na początku marca 2014 r. także myśliwi z koła łowieckiego "Ponowa". Oni również otrzymali w gminie odpowiedź, że właściciel pól ma zgodę na wycinkę. Członkiem tego koła myśliwskiego jest kierownik posterunku policji w Wołczynie asp. sztab. Wiesław Misiak.
- W marcu i kwietniu 2014 roku policjanci z Wołczyna nie przeprowadzali interwencji związanych z nielegalną wycinką drzew w Rożnowie - informuje kom. Hubert Adamek z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu. - Informacje o nieprawidłowościach przy wycince policjanci z Wołczyna otrzymali 14 maja.

Tymczasem w marcu i kwietniu 2014 roku wycinki prowadzono wręcz na skalę przemysłową. Na miejscu pracowały wielkie koparki gąsienicowe. Ogromne pnie wywoziły ciężarówki w kierunku Kępna. Urzędnicy i policja zainteresowali się sprawą dopiero po tym, jak ekolog Adam Ulbrych złożył na piśmie zawiadomienie do prokuratury. Tego nie dało się już zignorować.

14 maja 2014 roku w Rożnowie zjawili się policjanci, urzędnicy. Świadkowie opowiadają, że na miejscu spotkali dwie koparki gąsienicowe oraz nadzorującego prace mężczyznę, który na co dzień pracuje jako... zaopatrzeniowiec w fabryce mebli w Łęce Mroczeńskiej. Świadkowie mówią, że widoczne były jeszcze dwa korzenie po ściętych drzewach, ale według zapewnień mężczyzn spotkanych na polu koparki tylko wyrównywały teren...

- Pamiętam, że jeden z policjantów powiedział zaskoczony: "Przecież tutaj był las!" - dodaje Adam Ulbrych.

- Po lesie nie było już śladu, w jego miejscu rosła kukurydza - mówi Wiesław Walczak.

Zeznawał, to go podpalili

Dopiero w lipcu 2014 roku Prokuratura Rejonowa w Kluczborku wszczęła dochodzenie w sprawie zniszczenia terenu prawnie chronionego, obejmującego obszar Natura 2000. W grudniu śledztwo umorzono, co było łatwe do przewidzenia, ponieważ pola w Komorznie i Rożnowie nie leżą na terenie prawnie chronionym. Do obszaru Natura 2000 należy tylko Teklusia, przysiółek koło Wołczyna.

Co prawda Lucyna Albert, córka Stanisława J. i współwłaścicielka fabryki mebli w Łęce, złożyła wniosek na wycinkę 1000 drzew w Teklusi, ale był on niekompletny. Prokuratorskie dochodzenie wykazało, że w Teklusi drzew nie wycięto. Gmina Wołczyn aż do jesieni 2014 roku nie wszczynała żadnych dochodzeń w sprawie nielegalnej wycinki. Zamiast tego burmistrz Jan Leszek Wiącek wydał kolejną zgodę na wycinkę drzew. 16 września pozwolił ściąć kolejnych 11 dębów. Burmistrz swoją decyzję oparł na opinii dendrologa, że drzewa te obumierają.

Świadkowie alarmowali jednak, że drzewa obumierają, ponieważ koparki podkopały ich korzenie. 29 października ekolog Adam Ulbrych przyszedł na sesję rady miejskiej i oficjalnie poinformował radnych o nielegalnej wycince drzew, o niszczeniu korzeni i zacieraniu śladów.

Dopiero po tym zgłoszeniu burmistrz Jan Leszek Wiącek 31 października 2014 roku wszczął postępowanie administracyjne w sprawie wycięcia drzew w Rożnowie. Zrobił to prawie rok po pierwszych zgłoszeniach świadków! Oburzony Adam Ulbrych 3 listopada 2014 r. złożył w prokuraturze doniesienie na urzędników z Wołczyna. 7 listopada ekolog z Komorzna miał zeznawać w kluczborskiej prokuraturze. Dzień wcześniej pojechał do Wołczyna na spotkanie burmistrza Wiącka z mieszkańcami. Chciał publicznie zapytać włodarza o to, kiedy gmina ukarze za nielegalną wycinkę drzew. W trakcie spotkania dowiedział się, że pali się jego dom w Komorznie. Dom został podpalony, spłonął doszczętnie. Dzisiaj Adam Ulbrych mieszka w barakowozie.

- Po ugaszeniu pożaru zostałem na pogorzelisku sam, przenocowali mnie znajomi z Kluczborka - opowiada Adam Ulbrych. - Z samego rana poszedłem do kluczborskiej prokuratury. Prokurator rejonowy Artur Rogowski zapytał mnie: "Pan z tymi drzewami to tak dla idei czy o co tu chodzi?. Zatkało mnie.

Prokuratura wszystko umarza

W grudniu 2014 roku, przed samymi świętami, kluczborska prokuratura umorzyła wszystkie wątki związane z wycinką drzew. Po tym, jak na łamach nto poinformowaliśmy o umorzeniach, śledztwa wznowiono pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Opolu.

Artur Rogowski nie jest już szefem kluczborskiej prokuratury, awansował do prokuratury okręgowej. Jego następczyni, Anita Dąbrowa-Derda, 26 maja umorzyła dochodzenie w sprawie niedopełnienia obowiązków przez urzędników z Wołczyna, nie dopatrując się nieprawidłowości w ich działaniu. 17 czerwca Prokuratura Rejonowa w Kluczborku umorzyła także śledztwo w sprawie podpalenia domu Adama Ulbrycha z powodu niewykrycia sprawcy.

Na początku stycznia tego roku zaczęło dochodzić do chuligańskich wycinek. Tym razem sprawcy nie wywozili drzew ciężarówkami i nie zasypywali koparkami korzeni, tylko urządzili pokazówkę. Ścinali drzewa rosnące na ziemi Adama Ulbrycha, firmy Promex, gminy Wołczyn i Agencji Nieruchomości Rolnych. Powalone pnie zostawiali na miejscu. W Komorznie obok domu Adama Ulbrycha najpierw ścięli 20 drzew, a na drugi dzień wrócili, żeby ściąć jeszcze jedno. Nie zdołano zatrzymać sprawców, mimo że wcześniej w tym miejscu spalono dom ekologa, a policja miała tam po podpaleniu swoje kamery.

- To było działanie na pokaz: jak daleko można obnażyć bezczynność i bezradność państwa - komentuje Adam Ulbrych.

Ekolog z Komorzna całą zimę spędził poza domem, ponieważ dostawał SMS-y z pogróżkami, że zostanie wykończony, jeśli się nie wyniesie. Policja ustaliła, że SMS-y wysyłano z telefonu należącego do 35-letniego Daniela R. z Rożnowa. Świadkowi twierdzą, że pomagał on w wycince drzew, ale jest najemnikiem, działa na zlecenie.
Burmistrz Wołczyna zgłosił na policji, że zastraszani są również jego urzędnicy. Kiedy byli na oględzinach nielegalnej wycinki drzew, rozpędzony samochód jechał wprost na nich, tak że musieli uciekać z drogi. Później samochód zatrzymał się, a kierowca zwyzywał ich. Policja znowu nie zdołała ustalić sprawcy a śledztwo umorzono.

Jeszcze w styczniu 2015 komendant policji w Kluczborku mł. insp. Wojciech Augustynek mówił nto, że chociaż policjanci jeżdżą z urzędnikami w teren na oględziny, to nielegalna wycinka drzew nie jest przestępstwem.

Dopiero po kolejnych tekstach gazety do wyjaśnienia sprawy dzikich wycinek, podpaleń i zastraszania świadków na początku roku powołano dwie grupy: specjalną dochodzeniowo-śledczą w Kluczborku oraz grupę policjantów Wydziału Kryminalnego w Opolu.

Minęło kilka miesięcy pracy obu grup śledczych, a ich szefowie zdążyli już odejść na emerytury: najpierw mł. insp. Bogdan Rybczyński, szef wydziału kryminalnego w KWP w Opolu, a w ubiegłym miesiącu w jego ślady poszedł asp. sztab. Roman Woźniak, szef kryminalnych z Kluczborka.

Świadkowie mają już dość

Mieszkający w Kluczborku, czyli w tym samym powiecie, wiceminister spraw wewnętrznych Stanisław Rakoczy (PSL) dopiero po naszym telefonie porozmawiał z komendantem głównym policji i kierownictwem opolskiej policji, tłumacząc, że on w resorcie zajmuje się strażą pożarną. Wiceminister z Kluczborka poinformował, że rozmowa z szefami opolskiej policji uspokoiła go, że winni zostaną wkrótce ukarani.

- Jestem przekonany, że sprawa znajdzie swój szczęśliwy finał i bandyci zostaną złapani - mówi Stanisław Rakoczy.

Świadkowie takiego przekonania nie mają, dlatego szefowie Promeksu, spółki rolnej z Rożnowa, publicznie przeprosili sprawców i pokornie poprosili, żeby więcej ich nie podpalali. Nieznani sprawcy majątek spółki podpalali czterokrotnie. Straty wynoszą ponad milion złotych. Promex jest na skraju upadku.

- Ja sprawców wycinek i podpaleń nie zamierzam przepraszać, ale największe pretensje mam do urzędników z Wołczyna, którzy swoją bezczynnością dali na to przyzwolenie. Jeśli mówię nieprawdę, to niech burmistrz z wiceburmistrzem pozwą mnie do sądu - mówi Adam Ulbrych. - To ja składałem zawiadomienia, a gmina nie robiła nic. To ja się naraziłem, spalono mi dom. Gmina rozpoczęła postępowanie dopiero wtedy, gdy wycięto prawie wszystkie drzewa i nie ma po nich śladu.
Gmina Wołczyn nałożyła na "słupa" Stanisława J. dwie kary administracyjne: 959 tys. zł za wycięcie 45 drzew w Komorznie oraz zawieszoną na trzy lata karę w wysokości 3,675 mln zł za zniszczenie korzeni 6 dębów w Rożnowie.

- Czyli najpierw burmistrz pozwolił wyciąć 11 dębów, bo uschły po podkopaniu korzeni, a potem wymierzył karę za 6 dębów, bo też uschły po podkopaniu korzeni. Przecież to kpiny!- oburza się Adam Ulbrych.

Za nielegalną wycinkę Sąd Rejonowy w Kluczborku skazał Stanisława J. na karę grzywny w wysokości 5 tysięcy zł i nakazał odtworzenia lasu. Przepisy mówią także o przepadku pozyskanego bezprawnie drewna. Wyrok na razie jest jednak nieprawomocny, adwokat dostał już uzasadnienie i złoży zapewne apelację.

Oprócz lasu w Rożnowie zniknęło także kilkadziesiąt innych dębów. Wycięto je, korzenie zasypano ziemią.

- Według moich szacunków było tam 65 dębów. Na dodatek trzy ogromne drzewa wycięto na naszym polu - mówi Wiesław Walczak. - Płakałem, kiedy ścinano i wywożono te dęby, wezwaliśmy policję, ale policjanci nie wstrzymali wycinki. Sporządzili jedynie notatkę służbową.

Pracownicy, którzy prowadzili ścinkę, pokazali pozwolenie. Gmina Wołczyn prawdopodobnie dała zgodę na wycięcie drzew rosnących na sąsiedniej działce. Śledztwo w tej sprawie trwa.

Za wycięcie kilkudziesięciu dębów w Rożnowie gmina Wołczyn nie nałożyła kary, mimo iż biegły dr Michał Śliwiński zaznaczył je w ekspertyzie sporządzonej dla urzędu miejskiego. Jak tłumaczą urzędnicy, po drzewach nie został ślad, więc nie ma dowodów, że w ogóle były. Tylko że ustawa o ochronie przyrody mówi wyraźnie, że jeśli podczas nielegalnej wycinki wykarczowano pień, dane do wyliczenia administracyjnej kary ustala się na podstawie informacji zebranych w toku postępowania administracyjnego, powiększając kwotę o 50 procent!

Wysłaliśmy do Wołczyna pytania w tej sprawie. Od 22 czerwca burmistrz Jan Leszek Wiącek nie znalazł czasu na odpowiedź.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 107

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
W dniu 08.07.2016 o 22:09, Hycel napisał:

Afera od kwietnia tylko lipiec już i nawet 2016, ale ktoś mu najszczał do czapki i zakochał się bidulek a żona poszła w tango i miłość też taka zwykła prostituti za to senior wziął sie za brzuch ale postępów nie widać i nerwowy lata przekwita chyba to już ten wiek .czy zadał sobie pytanie po co na pluł do własnej czapki bo to nie pies tylko burek kundelek z przeniewieżony

elemelek autobusu droga w pobliżu teatru roma dopasowanie Opolszczyzna. Powiększeniu remontują mamy.

 

Równie sensowne, prawda?

H
Hycel

Afera od kwietnia tylko lipiec już i nawet 2016, ale ktoś mu najszczał do czapki i zakochał się bidulek a żona poszła w tango i miłość też taka zwykła prostituti za to senior wziął sie za brzuch ale postępów nie widać i nerwowy lata przekwita chyba to już ten wiek .czy zadał sobie pytanie po co na pluł do własnej czapki bo to nie pies tylko burek kundelek z przeniewieżony

a
ast

ale jak na swojej dzialce wlasciciel usunie drzewo to dostanie kare kilka lub nawet kilkadziesiat tysiecy zl kary

n
nutella

10 października 2015 r. w w papierowym wydaniu NTO ukazał się artykuł pt. Szóste podpalenie... To nie było tylko podpalenie, ale PRÓBA ZABÓJSTWA Z PREMEDYTACJĄ !!!! Po przeczytaniu tego artykułu ustaliliśmy że chciano zamordować 25 osób w tym 8 dzieci. Podpalenie drewnianej klatki schodowej i dwóch dziecięcych wózków, mogło skończyć się tylko jednym. Śmierć przez zaczadzenie a później spalenie ciał. Widzieliśmy zdjęcia zaraz po akcji gaśniczej. Koszmar ! Podpalacze - MACIE KREW NA RĘKACH. Zabić śpiące niewinne dzieci to hańba !!! Ale są prawdziwi mężczyźni, to strażacy ! Z narażeniem życia ratowali tych ludzi. Jeżeli ta próba zabójstwa nie zostanie doprowadzona do ujęcia i osądzenia sprawców to pozostaje tylko zwrócić się do Archiwum X.. Panie prokuratorze i wy sędziowie. Przestańcie trząść portkami tylko do roboty. Jak nie potraficie sobie poradzić to zmieńcie pracę. Po prostu. Możecie patrzeć swoim dzieciom i wnukom w oczy ??? To takie same dzieci jak te ze spalonej klatki. Zresztą ten horror trwa już i tak za długo a wyników jak widać nie ma !!! Ile artykułów jeszcze będzie ?  Jak długo urzędnicy będą dalej robić swoje i pobierać za to niezasłużone wypłaty ???? !!! Powinniście się WSTYDZIĆ i odejść z urzędu, wy .... Jest mi smutno :(

z
z opolskiego

Rządy peło.... :( a gdzie sprawiedliwość co robi wojewoda? Sądy , prokuratury , policja???????

A
Andii

Jakoś mnie nie dziwi podejście urzędników czy państwowych czy też samorządu i prokuratury to co się dzieje na terenie opolczyzny miejscowość można porównać do działania na każdy robi co chce bo jest urzędnikiem a łamanie prawa oraz zaslanianie się jakimiś wewnętrznym zarządzeniami gdzie nie obowiązuje prawo polskie a tym bardziej europejskie i nieważne jest czy jest się burmistrzem wójtem geodetą prezesem sądu kolegium lub wojewodą opolskim zasada jest jedna KAŻDY H.... NA SWÓJ STRÓJ A RESZTĄ PRACUJE I MILCZY a jak się nie podoba fora że dwora

M
Marian

A czemu nic nie słychać o takie instytucji jak Lasy Państwowe, które powinny stać na straży w takich sprawach.

m
marinus

bo ta mafia to urzędnicy

l
lolek

Fabryka mebli Mirjan? Chałturnicy jakich mało, meble mają podłej jakości a i tak będą mieli klientów. Cena Czyni Cuda.

G
Gość
W dniu 21.08.2015 o 12:54, Gość napisał:

Schorowany rolnik "słup" Stanisław J. zapłacił za pole 3,972 mln zł. Czy Urząd Skarbowy sprawdził pochodzenie tych pieniędzy?!?

w samo sedno

w
warbara

proponuje bojkot i nie kupowanie w tej fabryce mebli - bardzo prosto ją znaleźć w google.

G
Gość
W dniu 24.08.2015 o 12:53, P. napisał:

 Może warto się zwrócić do członkiń oraz do członków partii, która już od prawie DZIEWIĘĆIU LAT rządzi Polską ! Może oni coś pomogą.   Do: 1) Leszek Korzeniowski - PO, 2) Tadeusz Jarmuziewicz - PO, 3) Janina Okrągły - PO, 4) Brygida Kolenda - Łabuś - PO, 5) Rajmund Miller - PO, 6) Łukasz Tusk - PO. 

 

Mam nadzieję, że po wyborach 25 października nie będziemy musieli olądać w Sejmie tych twarzy !

 

Wystarczy już tego wszytkiego i tej totalnej kompromitacji platfusów

M
Mysle

A czy ktos sprawdzil mapy na internecie? te erzeczy nie sa uaktualniane z dnia na dzien, moze istnieja zdjecia satelitarne gdzie widac ten las, to dowod rzeczowy.

P
P.

Może warto się zwrócić do członkiń oraz do członków partii, która już od prawie DZIEWIĘĆIU LAT rządzi Polską !

 

Może oni coś pomogą.

 

 

 

Do:

 

1) Leszek Korzeniowski - PO,

 

2) Tadeusz Jarmuziewicz - PO,

 

3) Janina Okrągły - PO,

 

4) Brygida Kolenda - Łabuś - PO,

 

5) Rajmund Miller - PO,

 

6) Łukasz Tusk - PO.

 

F
FERMANA

Najgorsze jest to że io jest już regóła że organu państwowe jak policja prokuratura i Sąd wszystko umarza starczy że bandyta ma jakieś powiązania z którymś garnuszkowców pańsywowych zaraz zostaje uruchomiona machina poplecznictwa kruk krukowi oka nie wykole ręka rękę myje .Osobiście doświadczyłam takiego postępowania w Tarnobrzegu. Takiego chamstwa pokazanie że nic poszkodowany nie może że stoją ponad prawem itd.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3