Nie zapominajmy o HIV

Materiał informacyjny Samorządu Województwa Opolskiego

Rozmowa Mireli Mazurkiewicz z Aleksandrą Tkaczuk, doradcą w opolskim Punkcie Konsultacyjno-Diagnostycznym Stowarzyszenia "Podwale Siedem". działającym przy Oddziale Chorób Zakaźnych Szpitala Wojewódzkiego w Opolu.

Słysząc o zakażeniu wirusem HIV wielu naszych czytelników pewnie myśli, że tak się kończy eksperymentowanie z narkotykami albo zmienianie partnerów seksualnych jak rękawiczki.

Z tymi narkotykami to stereotyp, choć 20-30 lat temu zakażenia faktycznie diagnozowano najczęściej u osób zażywających dożylne narkotyki. Wynikało to przede wszystkim z używania przez grupę tej samej strzykawki. Prawdą jest natomiast, że częsta zmiana partnerów seksualnych jest czynnikiem sprzyjającym zakażeniu HIV. Mamy teraz modę na seks niezabezpieczony, a to niesie ze sobą ogromne ryzyko.

Nie zapominajmy o HIV

Uściślijmy. W przypadku par heteroseksualnych często jest to seks zabezpieczony przed ciążą - na przykład tabletką antykoncepcyjną - ale niezabezpieczony przed wirusem.

Dokładnie tak. Może wynika to z tego, że ciążę łatwo sobie wyobrazić, kreśląc wizję tego, jak zmieni się życie, gdy pojawi się nieplanowane dziecko. Wirus wielu osobom wydaje się natomiast abstrakcyjny, odległy, a przez to wręcz nierealny… Jasno trzeba powiedzieć, że pigułka antykoncepcyjna nie chroni ani przed zakażeniem wirusem HIV, ani przed żadną chorobą przenoszoną drogą płciową. Najpowszechniejszym, skutecznym zabezpieczeniem w tym przypadku jest prezerwatywa. Są też już na rynku tabletki – przepisywane na receptę, przez lekarzy chorób zakaźnych - które zapobiegają zakażeniu HIV, ale niewiele osób korzysta z takiego rozwiązania. Być może wychodzą z założenia, że wiedzą z kim „chodzą do łóżka”. To błąd. Wirusa nie widać gołym okiem i żadena osoba zakażona nie ma wypisanego tego na twarzy. Wiele razy widziałam zaskoczenie w oczach osób, które odbierały pozytywny wynik testu. One też uważały, że ich to ryzyko praktycznie nie dotyczy. Zrobiły test właściwie tylko po to, żeby się upewnić. I dobrze, że go zrobiły, bo po pierwsze nie zakażą nieświadomie innych, a po drugie mogą pomóc sobie, nim wirus da o sobie znać. Zwłaszcza, że czasami od zakażenia do pierwszych objawów mija nawet 10 lat. Gdy one już występują, to znaczy, że organizm zaczyna przegrywać walkę z HIV. Im szybciej włączymy leki, tym lepiej dla pacjenta. Dlatego tak ważne jest testowanie.

Życie czasami pisze zaskakujące scenariusze. Pamiętam rozmowę z ordynatorem oddziału zakaźnego w Opolu. Pani doktor wspominała przypadek, gdy pozytywny wynik testu otrzymała kobieta, której mąż był pierwszym i jedynym partnerem seksualnym…

Tu obalamy kolejny stereotyp, że problem dotyka wyłącznie ludzi rozwiązłych. Niewierność partnera też stwarza ryzyko zakażenia. To nie muszą być wcale notoryczne zdrady. Do zakażenia wystarczy jeden niezabezpieczony kontakt seksualny. Jeśli on faktycznie się zdarzył, warto przyjść do nas i się przetestować, by nie narażać bliskiej osoby. Kontaktom niezabezpieczonym sprzyja lato. Jest słońce, podróże, zabawa, alkohol i w takich warunkach łatwiej stracić głowę. Pozytywnym symptomem jest natomiast to, że zgłasza się do nas coraz więcej par, które rozpoczynają nowy związek. Wykonują test na starcie, by dać swojej drugiej połówce pewność i zbudować zaufanie.

Sposobem na nieplanowaną ciąże jest tzw. pigułka po. Czy w przypadku wirusa HIV jest jakaś metoda, by uniknąć zakażenia, gdy otrzeźwienie przyszło o kilka godzin za późno?

Tu wiadomości są dwie. Dobra, że jest taka metoda. I zła – że nie jest ona tania. Terapia trwa miesiąc i kosztuje od 1,5 tys. do nawet 5 tys. złotych. Osoba, która mogła zakazić się w związku z wykonywanym zawodem - na przykład ratownik medyczny, który miał kontakt z krwią zakażonego – ma takie leczenie finansowane przez państwo. Jeśli natomiast ktoś uprawiał seks bez zabezpieczenia i okazało się, że jego partnerem lub partnerką była osoba zakażona, to takie leczenie musi sobie sfinansować sam.

Jeszcze 20 lat temu wirus HIV, prowadzący do zachorowania na AIDS, praktycznie oznaczał dla pacjenta wyrok śmierci. Dziś osoby zakażone dożywają wieku sędziwego.

Medycyna faktycznie zrobiła ogromny postęp. W tej chwili zakażenie jest uznawane za chorobę przewlekłą, ale nie śmiertelną. Ważne jest natomiast przyjmowanie leków. Właściwie codzienność zakażonego nie różni się od tej, u chorego na cukrzycę, czy osoby cierpiącej na nadciśnienie. Z mojej obserwacji wynika natomiast, że wiele osób zakażonych – po tym, gdy otrzymują test - zachowuje się tak, jakby narodzili się na nowo. Realizują swoje pasje i marzenia, na które wcześniej nie mieli czasu, rozwijają się zawodowo. Mają większy apetyt na życie, jakby zdali sobie sprawę, że niewiele brakowało, aby wszystko to stracili. Dobra informacja jest taka, że oni w swojej codzienności niemal nie odczuwają tego, że są zakażeni. Powiem więcej, dziś medycyna jest już na takim poziomie, że pary, z których jedno jest zakażone, są w stanie metodą naturalną począć i urodzić zdrowego potomka, nie narażając przy tym zdrowego partnera.

Taki optymistyczny scenariusz może się ziścić tylko pod warunkiem, że w porę dowiemy się o zakażeniu. Im szybsza diagnoza, tym lepsze prognozy na przyszłość?

Oczywiście. Test można zrobić za darmo i – co ważne - anonimowo. Nie trzeba pokazywać dowodu osobistego, ani w inny sposób udowadniać swojej tożsamości (warunkiem jest pełnoletniość – przyp. red.). Wynik jest kodowany i na podstawie tego kodu można go odebrać. Osoby dodatnie, czyli z pozytywnym wynikiem testu, w ciągu kilku dni są przyjmowane przez lekarza chorób zakaźnych, bo zależy nam na tym, żeby jak najszybciej rozpocząć leczenie. 1. grudnia przypada Światowy Dzień AIDS. To dobry moment, żeby zdobyć się na odwagę i zrobić tekst. Ci, którzy raz do nas przyszli, często wracają. Być może dlatego, że dopiero rozmowa z doradcą uświadamia im, jak niewiele trzeba, by się zakazić. Właściwie nie ma osób, które mogłyby powiedzieć, że ich to ryzyko nie dotyczy.

W Opolu Punkt Konsultacyjno-Diagnostycznym Stowarzyszenia "Podwale Siedem" działa przy Oddziale Chorób Zakaźnych Szpitala Wojewódzkiego, na ul. Katowickiej 53a (wejście od ul. Kośnego, pod dużym napisem oddział chorób zakaźnych). Do diagnostyki wykorzystywane są teksty czwartej generacji, cechujące się wysoką skutecznością.

Punkt w Opolu jest czynny w środy i piątki od godz. 16.00 do 19.00 (ostatnia osoba do testowania przyjmowana jest o godz. 18.30). Wynik najczęściej można odebrać w kolejnym dniu otwarcia punktu.

Dodaj ogłoszenie