Niespodziewana porażka Orlika na własnym lodowisku.

Sławomir Jakubowski
Sławomir Jakubowski
Nasi hokeiści grają bardzo nierówno i wyśmienite spotkania przeplatają z nieudanymi potyczkami. Sławomir Jakubowski
Szansa na pierwszą "szóstkę" mocno oddaliła się od opolan.

Mocno zawiedzeni opuszczali wczoraj kibice „Toropol”. Opolanie przystąpili do meczu opromienieni efektownym zwycięstwem 5:2 nad Podhalem Nowy Targ, które odnieśli na wyjeździe w miniony czwartek. Wydawało się, że mający znacznie mniej punktów Naprzód będzie łatwą przeszkodą.

Początek spotkania wskazywał, że nasza drużyna odniesie kolejną wygraną. Już w 5. min wyszła na prowadzenie, a na listę strzelców wpisał się Czech Radek Meidl po świetnym podaniu Rosjanina Aleksieja Trandina. Kolejne minuty też należały do podopiecznych trenera Jacka Szopińskiego ale w 11. min goście w dość przypadkowy sposób wyrównali. Odpowiedź mogła być bardzo szybka. W 13. min faulowany był znajdujący się na czystej pozycji Czech Michal Satek. Opolanie mieli więc rzut karny, ale Satek go nie wykorzystał. To podłamało gospodarzy, którzy w 19. min stracili drugą bramkę.

Pierwsze minuty drugiej odsłony to był najlepszy fragment w wykonaniu Orlika. W 24. min Satek znów miał dobrą okazję. Znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Naprzodu Szymonem Niemczykiem, ale nie zdołał go pokonać. Udało się to w 27. min Trandinowi. Asystą odwdzięczył mu się Meidl. W 31. min Lorek miał świetną okazję, by zdobyć trzecią bramkę, ale nie zdołał skierować krążka do bramki. Po tej akcji nasi zawodnicy stracili animusz. Nadal mieli przewagę, ale była ona już niewielka w porównaniu do wcześniejszych minut.

Bohaterem ostatniej tercji był Marcin Słodczyk, który zdobył dwie bramki dla przyjezdnych. Najpierw tuż po zakończeniu kary przez Bartłomieja Bychawskiego, a na 4:2 dla swojego zespołu podwyższył po strzale spod niebieskiej linii. Gol ten obciąża konto bramkarza Orlika Michała Kielera.

Gospodarze ruszyli do ataku, ale stać ich było tylko na kontaktową bramkę autorstwa Martina Przygodzkiego. Na 47 sekund przed końcem Kieler zjechał z lodu, a ostatnich 10 sekund Orlik grał w sześciu na czterech, bo Czech Kamil Charousek powędrował na ławkę kar. Wyrównać już się jednak nie udało i niemiła niespodzianka stała się faktem. - To jakiś koszmar - mówił smutno Lorek. - Wszystkie mecze w tym roku graliśmy bardzo dobrze, a ten nam kompletnie nie wyszedł.

Porażka jest bardo bolesna, bo oddala się miejsce w pierwszej szóstce dającej pewne utrzymanie i grę w fazie play off bez konieczności dalszej walki. Do końca fazy zasadniczej zostało dziewięć kolejek, a nasz zespół traci do szóstej Unii Oświęcim już 10 punktów.

PGE Orlik Opole - Naprzód Janów Katowice 3:4 (1:2, 1:0, 1:2)
Bramki: 1:0 Meidl - 5., 1:1 K. Charousek - 11., 1:2 Seda - 19., 2:2 Trandin - 27., 2:3 Słodczyk - 46., 2:4 Słodczyk - 52., 3:4 Przygodzki - 58.

PGE Orlik: Kieler - Bychawski, Zatko, Satek, Hoog, Baranyk - Sznotala, Kostek, Przygodzki, Tran din, Meidl - Gawlik, Sordon, Kisielewski, Szydło, Lorek - Gorzycki, Wąsiński, Durac. Trener Jacek Szopiński.
Naprzód: Niemczyk - Musioł, K. Charousek, Se da, J. Charousek, Adamus - Kurz, Parizek, Jaros, Słodczyk, Indra - Kosakowski, Sarna, Gryc, Pohl, Rajski - Zielosko, Żywiołek, Sroka, Stachura, Stokłosa. Trener Josef Dobos.
Sędziował Mariusz Smura (Katowice). Kary: Orlik - 12 min, Naprzód - 12 min. Widzów 350.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie