Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź, gdzie możesz zagłosować

Do wyborów pozostało

  • 01dzień
  • 17godz.
  • 18min.
Odwiedź serwis wyborczy 

Od wczesnego PRL-u do roku 2000. Sylwester na Opolszczyźnie

archiwum
Przygotowania do sylwestra w kultowym opolskim lokalu "Festiwalowa”. Bilety na takie imprezy znikały już na początku grudnia.
Przygotowania do sylwestra w kultowym opolskim lokalu "Festiwalowa”. Bilety na takie imprezy znikały już na początku grudnia. Archiwum
Świętowanie Nowego Roku jest niewytłumaczalną celebrą. Ludzie się cieszą, że będą o rok starsi, a to nie jest normalne. A przy okazji liczą, że będą szczęśliwsi i bogatsi, co akurat można zrozumieć.

W 1952 roku zbliżający się okres noworoczny zupełnie zdominowała troska o zachowanie pokoju oraz zdemaskowanie zbrodniczych knowań wywiadu amerykańskiego.

Od obowiązku obywatelskiej czujności zwolnieni byli jedynie najmłodsi, którym Zarząd Okręgowy TPD w Opolu zorganizował powitanie Nowego Roku już 28 grudnia, na trzy dni przed terminem, co w epoce planu 6-letniego było szczególnie mile widziane.

Wojewódzki Komitet Organizacyjny nad przygotowaniem centralnej imprezy pracował przez blisko dwa miesiące. Skończyła się ona pełnym sukcesem i jak doniosła prasa, "była jeszcze jednym dowodem, że w państwie ludowym dzieci są największym skarbem".

Dorosłym też się coś od życia należało, rzecz jasna po dobrej robocie. A że rok 1952 "był rokiem dalszego wzrostu stopy życiowej mas pracujących, zgodnie z założeniami planu na Opolszczyźnie powstało 8 dalszych wiejskich ośrodków zdrowia, rozwojowi gospodarczemu Opolszczyzny nie ustępowały osiągnięcia na polu oświatowym i kulturalnym, a rok minął pod znakiem dalszego rozwoju sił wytwórczych" - słowem było co świętować.

Pretekstem do zabawy sylwestrowej w klubie cementowni "Odra" nie była jednak jakaś banalna data w kalendarzu, a okazja zakończenia trzeciego roku planu 6-letniego.

Rok później przed sylwestrem w Naczysławicach rodziny chłopskie spotkały się tradycyjnie, by kolektywnie powspominać przy choince. 83-letni Paweł P. wspomniał czasy, "gdy w Berlinie znaczyły wiele rządy kapitalistyczno-obszarnicze", a jemu - był rok 1908 - udało się kupić za "z trudem uciułane" 1000 reichsmarek w złocie aż 5 juterków ziemi.

Inni miejscowi wspominali czasy nieco późniejsze, jak to niemieckie żołdactwo okradało ich z koni, by jak najszybciej zwiać przed bohaterską Armią Radziecką. W oczach Zofii "pojawił się lęk", ale szybko się okazało, że to jednak nie z powodu wspomnień rosyjskiego wyzwoliciela, ale niemieckiego żołdactwa właśnie.

W sylwestra 1956 chłopów z Naczysławic, które zdaje się w międzyczasie zmieniły nazwę na Naczęsławice, nikt już nie spędzał na siłę pod choinkę, by opowiadali niestworzone głupoty, z których trzeba się było potem spowiadać najpóźniej przed Wielkanocą.

W 1956 na fali odwilży można już było napisać, jak się na przykład bawi złota młodzież na Zachodzie. Niejaki Fritz Deckel z Monachium, "młody, przystojny i bogaty, podczas przyjęcia wepchnął do basenu pływackiego jedną z zaproszonych dam i wskoczył za nią w ubraniu. Niestety żart ten nie znalazł uznania w oczach męża tej pani, który wniósł przeciwko pomysłowemu Fritzowi skargę sądową o zniewagę i obrażenia cielesne".

Nam póki co kąpiel w basenach nie groziła, ale za to za 15 złotych można się było wyszaleć na najweselszej imprezie karnawału - "Melodie i parodie" zorganizowanej z okazji 5-lecia "Trybuny Opolskiej".

Grał 10-osobowy zespół jazzowy Edwarda Wawrzynka, w programie "dixieland, bee-bop, boogie-woogie i swing. Najmodniejsze przeboje z ostatnich amerykańskich filmów rozrywkowych". Impreza odbyła się "w dobrze ogrzanej" hali sportowej Budowlanych przy ul. Dubois", co oznaczało tyle, że w ówczesnych czasach ciepła sala w zimie nie była standardem.

Na nowy, 1957 rok tow. Wiesław Gomułka życzył w pierwszej kolejności klasie robotniczej, "aby podniosła wyżej swój socjalistyczny sztandar przodownika narodu".

Rząd ze swej strony też przygotował prezent - podwyżkę cen drewna i wyrobów drewnopodobnych, papieru, gazet i czasopism oraz cegły i wapna, których bez tego było trudno dostać. Noworoczne podwyżki cen stały się nową świecką tradycją.

Przed sylwestrem 1959, u progu szalonych lat 60. dowiedzieliśmy się, że jakość wędlin jest coraz lepsza, choć… "80 procent zbadanych przez PIH w Opolu prób mięsnych nie odpowiadało normom produkcji". Ale poprawa była, bo "wyniki poprzednich kontroli wypadły jeszcze gorsze".
Rok 1960 witaliśmy w regionie z prawie roznegliżowaną panienką na pierwszej stronie "TO". Widać było, jak wraz z nią krzepnie nasza mała gomułkowska stabilizacja.

Dwanaście miesięcy później Amerykanie naparzali się z Wietnamczykami w delcie Mekongu, a u nas roczne zadania wykonał transport towarowy PKP, przewożąc 339 milionów ton towarów. Hasło: "kto ma w głowie olej, ten idzie na kolej" nie traciło na aktualności.

Jan Goczoł podzielił się z czytelnikami wrażeniami ze świątecznego spaceru w felietoniku "Joasiu": "W południe wyjdę z Tobą na spacer, znanymi nam dobrze chodnikami obejdziemy tę wielką okrągłą tarczę, nad którą stoją cztery wieżowce, a potem wejdziemy na most nad Rzeką, w której woda wyda nam się też inna - nie tak mroczna i ciężka…".

W ten sposób poeta zasugerował, że nic tak dobrze nie wpływa na człowieka po sylwestrze jak noworoczny spacer na świeżym powietrzu.

A w telewizji o 19.30 "Monitor", potem noworoczne przemówienie przewodniczącego Rady Państwa Edwarda Ochaba, o 20.20 "Przeboje roku cz. II", potem film z serii "Belphegor, upiór Luwru", Divertimento op. 4, o 21.45 dziennik, pół godziny później komedia polska "Dwa żebra Adama", "Przeboje roku", Powitanie Nowego Roku, a o 0.05 "Szynka noworoczna". Kto nie dostał w sklepie, mógł sobie chociaż w telewizji pooglądać.

Dzień po Nowym Roku 1967 "TO" donosiła, że sylwester był u nas wesoły, ale nieco podchmielony. Młodzi bawili się przy nowym superprzeboju Czerwonych Gitar "Nie zadzieraj nosa", a Czesław Niemen może już myślał o swoim wielkim przeboju roku 1967 i wszech czasów "Dziwny jest ten świat". Gazeta naliczyła ponad 1000 oficjalnych zabaw, nie licząc prywatek, które właśnie były w modzie. Opolskie MO interweniowało zaledwie 21 razy.

Najbardziej pechowy był ten sylwester dla 30-letniego Antoniego L., który po kilku kieliszkach wódki pomyłkowo napił się też kwasu solnego. Już wtedy prasa monitorowała pierwsze w roku narodziny.

W Nowy Rok '67 w regionie przyszły na świat dwie dziewczynki i dwóch chłopców. Dziesięć minut po północy jako pierwszy urodził się "syn obywatelki Helgi Dawid z Ochodzy, ważył 3500 gramów".

Pierwszy wypadek w tym roku zanotowano o czwartej rano w pobliżu Opola. Pod koła taksówki wpadła para wracająca z sylwestrowej zabawy, oboje Nowy Rok zaczęli od szpitala.

Okazuje się, że już za schyłkowego Gomułki Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej.
Do tego stopnia, że przed sylwestrem '69 polskie biura podróży oferowały powitanie lat 70. za granicą: Z Almaturem można było w tym celu wyjechać do Leningradu, Budapesztu, Berlina, Drezna, Lipska i Pragi. Biuro Turystyczne "Turysta" zapraszało na sylwestrowe bale do Rumunii i Jugosławii. Najlepszy pomysł miał jednak PTTK - dla 310 osób zorganizował kulig pod Moskwą. Niedźwiedzi w programie wycieczki nie było.

Jak donosiła prasa, w kraju "Świąteczne zaopatrzenie było dobre", a mieszkańcy Opola "nie mieli powodów do narzekań". Tradycyjnie do "najlepiej zaopatrzonych należały Delikatesy przy ul. Krakowskiej", w mieście zorganizowano dodatkowe objazdowe dostawy świeżych ryb i tylko prywatne piekarnie zanotowały chwilowe przerwy w dostawach.

Na koniec roku tradycyjnie i niezawodnie napływały pomyślne wieści z opolskich fabryk, które przed terminem realizowały plany. Fabryka Kotłów Rafako w Raciborzu zamknęła je dokładnie na 90 godzin przed Nowym Rokiem, ubiegłoroczny sukces powtórzył również "Famak". Nawet pogoda sprzyjała realizacji planów, tym razem akcji "Zima". Mróz dopisał i w samej Warszawie udostępniono 235 lodowisk i ślizgawek, w tym 90 z szatniami.

Francja żegnała 1969 rok bez de Gaulle'a, a my ciągle jeszcze z I sekretarzem Władysławem Gomułką. To był jednak jego ostatni sylwester jako przywódcy partii i narodu. Ludzie podsumowywali swój mijający rok.

Uczennica Irena Sawicka po stronie największych sukcesów zanotowała dobrą cenzurkę z matematyki, a milicjantowi porucznikowi Antoniemu Januszowi rok przyniósł "dalszą stabilizację życia prywatnego - zakończenie meblowania nowego mieszkania". Wśród najbardziej bulwersujących wydarzeń '69 opolska prasa zanotowała wypuszczenie koszul flanelowych, "typ CD - sylwetka krępa i tęga, które pasują do brzucha, a nie pasują do szyi".
W sylwestra 1970 przemówienie wygłosił nowy I sekretarz Edward Gierek, wypachniony swoją ulubioną wodą Old Spice, o czym naród nie wiedział, ale że coś się w Polsce zmienia, czuli raczej wszyscy.

Edward Gierek w imieniu władzy złożył zresztą postanowienie poprawy: "Myśl polityczna, która przewodzi krajowi, musi być zawsze konfrontowana z rzeczywistością, a każde poczyniania - z interesami ludzi pracy".

Po raz pierwszy w historii I sekretarz złożył również życzenia Polakom na obczyźnie. Wtedy to były słowa rewolucyjne, a ludzie, którzy je słyszeli, nie mieli pewności, czy to aby nie złuda po przedawkowaniu alkoholu.

Nowy Rok 1973 witaliśmy już w lepszych nastrojach, choć z zapewnień Gierka niewiele pozostało.

Przodownicy pracy z Opolszczyzny bawili się na wielkim balu sylwestrowym w supernowoczesnym wówczas "Okrąglaku". Sygnał do "wspaniałej niewymuszonej zabawy" dał przewodniczący Wojewódzkiej Komisji Związków Zawodowych Stanisław Przybycień. "Trybuna Opolska" donosiła: "takiego powitania Nowego Roku nie pamiętają najstarsi pracownicy kędzierzyńskich Azotów.

Dwie są tego przyczyny - po pierwsze typowo majowa pogoda i zupełnie zwariowany termometr, który wskazywał pięć stopni powyżej zera. Po drugie - doskonałe wyniki produkcyjne, którymi załoga pożegnała Stary Rok".

Prasa ku pokrzepieniu polskich serc pisała o klęsce urodzaju mandarynek w Japonii, a polskie matki tłumaczyły dzieciom, że mandarynki to takie małe pomarańcze, tylko nie piaskowe kubańskie, a więcej pomarańczowe. O smaku nie mówiły, bo mało kto miał je okazję spróbować.

W latach 70. właściwie z roku na rok było coraz lepiej, a gdyby ktoś miał wątpliwości, w sylwestra '74 sekretarz Gierek rozwiewał je całkowicie, w noworocznym przemówieniu obiecując: "Nadchodzące dni okażą się znów lepsze, bardziej owocne, bogatsze w dokonania".

Dobrobyt nie trwa jednak wiecznie, zwłaszcza gdy jest iluzoryczny i na dodatek za pożyczone pieniądze. Lata 70. żegnaliśmy już w nie tak dobrym nastroju, jak je witaliśmy. Rodzina G. podzieliła się z "Trybuną Odrzańską" noworoczną dygresją: tuż przed sylwestrem przyszedł inkasent, a oni nie mieli czym zapłacić za światło.

Prosili, by poczekał do piętnastego, odmówił, światło odłączyli. W domu rodziny G. pali się tylko w jednym pokoju, gdzie śpi matka z dziećmi. W drugim, gdzie śpi ojciec, się nie grzeje, bo nie wystarczyłoby węgla. Węgiel można odkupić od rolników, którzy mają przydziały na hodowlę i odsprzedają, ale dużo drożej.

Poza tym idzie zima, a butów ni ma. Jak donosi prasa, rodzimy przemysł produkuje statystycznie trzy pary butów dla dzieci na rok. Nic dziwnego, że kupienie zimowego obuwia milusińskim graniczy z cudem. Są i inne zwiastuny nadchodzącego kryzysu: Na Barze Golonkowym przy Ozimskiej w Opolu golonka jest tylko w nazwie. Na drzwiach - donosi redaktor - wisi za to kartka "Jedzenia brak".
Od stycznia 1980 za to poprawi się rolnikom, będzie podwyżka najniższych rolniczych emerytur, bo za 1500 złotych miesięcznie już dawno nie da się wyżyć.

W 1981 władza nam zrobiła prezent i to grubo przed świętami - 13 grudnia. No, wesoło nie było, nastroju do sylwestrowej zabawy również.

Na okres świąt z bakalii w Opolu rzucili tylko rodzynki, zaledwie 1700 kilo na wszystkich. Cytrusów było tylko 24,5 tony, ale kolejne 23 tony zostały awizowane, czyli jak dopłyną i ktoś ich nie przejmie po drodze, to będą.

Po zniesieniu zakazu spożycia sprzedano w Opolu 44 tysiące butelek czystej wódki, zaledwie 800 flaszek koniaku, a szampana - 1900 butelek. Co to jest na 130-tysięczne miasto? Licząc, że każda z butelek miała pojemność 0,7 litra, na statystycznego opolanina wypadało około 10 gramów.

Tyle, żeby zamoczyć język. Dla porównania rok wcześniej butelek szampana pękło 22 tysiące. Inna sprawa, że w '81 specjalnie tego szampana nie było za co wypić, chyba że na pohybel komunie. Z okazji 20. stopnia zasilania PAP pocieszała nas, że w RFN też zaczęli oszczędzać energię. A wspomnienie świąt z 1943 roku w "TO" miało nam uświadomić, że jednak bywało już gorzej.

Szła za to braterska pomoc z krajów ludowej demokracji. I tak Bułgaria przysłała polskim dzieciom cukierki, a NRD ciuchy oraz papier toaletowy. Niemcy zawsze byli praktyczni do bólu.

Przed sylwestrem niektóre sklepy w Opolu zamknęły się na cztery spusty. Nie było sensu grzać pustych pomieszczeń, w końcu węgla też nie było.

"Gdyby jeszcze był towar" - marzyła kierownik Wydziału Handlu i Usług UM, Lucyna Hasiak. Z okazji Nowego Roku wojewoda Mikołajewicz apelował, by "w stanie wojennym myśleć o przyszłości", może dlatego, że w teraźniejszości trudno się było jutrzenki dopatrzyć.

"Jak żyć dalej" - pytał w noworocznym felietonie Jan Goczoł i sobie nie odpowiedział. Ale prawie wszyscy wchodziliśmy w ten nowy 1982 mocno przetrąceni, poeci nie stanowili tu wyjątku, a jako ludzie nadprzeciętnie wrażliwi - nawet wręcz przeciwnie.

Przed sylwestrem'89 po banany i pomarańcze to już jechała prywatna inicjatywa. Zresztą za jej przyczyną trafiał także różny inny towar. W Opolu sklep ze sprzętem RTV prosto z Niemiec otworzyła firma "Olech", na miejscu od razu powstało 5 list kolejkowych, bo było taniej niż w "Peweksie" i "Baltonie", choć ciągle za dewizy.

Tego sylwestra nie dożył towarzysz Ceausescu, rumuński dyktator, za to premier Mazowiecki miał się dobrze i bił rekordy popularności. Na koniec roku w sondażach wyprzedził nawet prymasa i Lecha Wałęsę.

To był ostatni sylwester, przed którym alkohol był "towarem strategicznym", odtąd nikt nie zawracał sobie głowy tym, czy go starczy, bo wiadomo było, że tak. Polska nam normalniała - przynajmniej w kwestii zaopatrzenia.
Od 1 stycznia 1994 TVP zmieniała system nadawania z SECAM na PAL i prasa namawiała ludzi, by przestrajali telewizory, abonament TV wynosił wtedy 60 tysięcy i prawie wszyscy płacili.

A policja kończyła rok akcją "Zapora", która miała zatrzymać rzekę nieakcyzowanego alkoholu i papierosów, nieuchronnie płynącą do nas z Zachodu, spotykając się z ciepłym przyjęciem konsumentów.

Rok 1996 kończyliśmy zaskoczeni wyborem Aleksandra Kwaśniewskiego na prezydenta i zaszczyceni Noblem dla Wisławy Szymborskiej, dzięki któremu wielu Polaków po raz pierwszy miało okazję usłyszeć o poetce.

W Nowym Roku obudziliśmy się z nową walutą, przestaliśmy zarabiać w milionach, a nowa złotówka warta była tyle co stare 10 tysięcy. Na Rynku w Opolu "to był jeden z najspokojniejszych sylwestrowych wieczorów od kilku lat". Tradycyjnie w sylwestra po południu w Opolu nie można było dostać pieczywa.

Magiczną datą był sylwester '99 - wchodziliśmy w rok dwutysięczny, a wielu niesłusznie się wydawało, że zaczyna się właśnie wiek XXI. Zaczął się on, jak wiadomo, rok później. Jednak magia daty 2000 miała swoje znaczenie i wielu rodaków postanowiło ten dzień przywitać szczególnie, czyli nie na białej sali.

Balów sylwestrowych było zatrzęsienie. Na opolskim Rynku Nowy Rok witało 5 tysięcy ludzi, w Nysie - około tysiąca, a w Kędzierzynie-Koźlu -dwa tysiące. Pojawiła się nowa świecka tradycja - tłuczenie butelek po szampanie.

Generalnie butelki fruwały, petardy pękały, cud, że nikt nie został ranny. Opolanie żegnali lata 90. bez żalu. Czasy były bowiem dynamiczne: pani Aleksandra z Opola skrupulatnie podliczyła, że w 1999 benzyna drożała aż 25 razy. Pierwszym Opolaninem urodzonym w roku 2000 był Kacper Sitek, przyszedł na świat o godzinie 0.03.

Pierwsze miłe zaskoczenie było takie, że milenijna pluskwa 2000 nie zainfekowała naszych komputerów. Panika była tak wielka, że w sylwestra w urzędzie wojewódzkim dyżurował z tej okazji specjalny sztab kryzysowy. To był sygnał, że w nowej erze ludziom częściej i coraz łatwiej się będzie robić wodę z mózgu.

Nową świecką tradycję usiłował wprowadzić wojewoda Adam Pęzioł. Na 1 stycznia zaprosił do siebie na noworoczne śniadanie przedstawicieli partii, władzy, mediów, kleru oraz biznesu. Na gorąco serwowano żurek i bogracz, był szwedzki stół, a na nim rozliczne wędliny oraz rybne przekąski.

Był szampan i dwa gatunki innego wina: francuskie Chardonnais i węgierskie Egri Bikawer, no i namysłowskie piwo. Niestety, być może za sprawą zbójeckiej pory (dla wszystkich z wyjątkiem kleru) śniadanie u wojewody nie przeżyło go na stanowisku. Jedno przez te wszystkie lata się nie zmieniło. Kiedy jak kiedy, ale w ten jeden wieczór w roku wypada w przytomności dotrwać chociaż do północy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3