Okruchy

Mirosław Olszewski

Krzaklewski ocalił funkcję szefa "Solidarności". Mimo ataków części delegatów, mimo próśb o dobrowolne podanie się do dymisji, Krzaklewski nie ugiął się, zapowiadając jedynie, że w przyszłym roku, na kolejnym zjeździe, przyjdzie pora na rozliczenie i ewentualne odwołanie liderów związku.
Upór większości związkowców, by bronić Krzaka, jest zdumiewający. Krzak jest dziś ewidentnie politykiem "byłym" i trudno sobie wyobrazić, co mógłby zrobić, by wrócić na scenę polityczną. Co więcej - Krzaklewski jest politykiem obdarzanym przez Polaków największą niechęcią. Nietrudno zauważyć, że spora część owej niechęci przekłada się z lidera na sam związek.
Z drugiej strony, sama "Solidarność" wydaje się nie mieć zielonego pojęcia, jak zachować się po katastrofalnie przegranych wyborach. Oczywiście, wre w niej ochota, by przykładać czerwonemu rządowi, jednak wiele w tym strachu: wszak dopiero co wyborcy wyraźnie dali odczuć, ile obchodzi ich ideologiczna retoryka, gęganie o wartościach, babranie w historii.
Krzaklewski doturla swoją kadencję do końca, a "Solidarność" pod jego zwierzchnictwem będzie ulegać coraz większej marginalizacji. Szkoda, zwłaszcza dla kogoś, kto miał zawsze wiele życzliwości dla "sentymentalnej panny S".

II
Całkiem już chyba na dno poszła Unia Wolności. Media zainteresowały się tą partią tylko raz, gdy szefem unitów został Władysław Frasyniuk. Ale i to zainteresowanie szybko zgasło. Frasyniuk kupił media tym, że używa jędrnego języka, więc gdy zapowiedział, iż czuje się w unii niczym "barbarzyńca w ogrodzie", to ten kawałek jak raz pasował do nagłówków. Ale potem była już unijna codzienność. Niczego konkretnego nie postanowiono, poza jednym: że oto niebawem odbędzie się kolejny zjazd partii.
Stara zasada mówi, że jak się nie wie, co robić, trzeba powołać komisję, a jak nie ma się pomysłu na przyszłość, najlepiej zwołać zjazd.

III
Co miesiąc, obiecuję, będę pytał w felietonie, czy opolscy parlamentarzyści z Samoobrony wpływają na swych partyjnych kolegów, by ci zawiesili immunitety i okazując szacunek dla prawa, pozwolili wymiarowi sprawiedliwości wyjaśnić ciążące na nich zarzuty. Dopóki to się nie stanie, będę jak ognia unikał pisania czegokolwiek o Samoobronie. Chyba że mnie w redakcji zmuszą. Może to w ogóle byłby dobry sposób: na mównicę sejmową wchodzi gość podejrzany o przestępstwo, więc kamery są wyłączane, dziennikarze piszący i radiowi idą na kawę. Idę o zakład, że publiczność zrozumiałaby ten greps i nie narzekała.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.