Opolanie jedli banany przed Muzeum Śląska Opolskiego. Protest przeciw cenzurze sztuki

Edyta Hanszke
Edyta Hanszke
Opolanie spotkali się pod MŚO, żeby wyrazić niezgodę na "cenzurę" sztuki po tym, jak w piątek dyrektor warszawskiego muzeum usunął wideo z kobietą jedzącą banana.
Opolanie spotkali się pod MŚO, żeby wyrazić niezgodę na "cenzurę" sztuki po tym, jak w piątek dyrektor warszawskiego muzeum usunął wideo z kobietą jedzącą banana. Edyta Hanszke
Kilkanaście osób dziś o godz. 18.00 zebrało się pod Muzeum Śląska Opolskiego, żeby... jeść banany w proteście przeciw usunięciu zdjęć kobiety jedzącej banana z Muzeum Narodowego.

Dyrektorzy opolskich muzeów, wykładowca i studenci Uniwersytetu Opolskiego spotkali się przed Muzeum Śląska Opolskiego.

- Banany są zdrowe. Nie bójmy się niczego, co może kojarzyć się, nie daj Boże, z bananem, brzoskwinią, kabaczkiem - mówił prof. Kazimierz Ożóg, historyk sztuki, pracownik UO, jeden z inicjatorów spotkania. - Banan zjedzony w plenerze z fajnymi ludźmi jest dobry.

- Zdejmowanie dzieł sztuki w imię walki z jakimiś własnymi lękami nigdy nie jest dobre. Sztuka powinna prowokować, zmuszać do myślenia. Sztuka od zawsze wydawała się niebezpieczna, bywała obsceniczna i na tym polegała przez stulecia, to nie jest tylko domena sztuki nowoczesnej. Jeżeli się tego boimy, to bójmy się całej sztuki. Jak zaczniemy zdejmować wszystko, to zostaniemy przy pejzażach i martwych naturach. To jest droga donikąd - kontynuował prof. Ożóg, nawiązując do piątkowej decyzji nowego dyrektora Muzyem Narodowego w Warszawie, który zdecydował o zdjęciu z Galerii Sztuki XX i XXI wieku dwóch instalacji autorstwa Katarzyny Kozyry i Natalii Lach-Lachowicz.

Praca Natalii LL "Sztuka konsumpcyjna" pokazywała na kolejnych zdjęciach kobietę jedzącą banana. - Są wśród nas ludzie kultury i sztuki, którzy dokładnie czują takie momenty, które są niebezpieczne, są symptomami tego, co już w historii się zdarzało. Zjedliśmy banana, uśmiechnęliśmy się do siebie, pójdziemy do domu, pomyślimy, co dalej, oby było normalnie - kontynuował prof. Ożóg.

W jego ocenie sytuacja usunięcia dzieł ze stołecznego muzeum może pchnąć lawinę podobnych sytuacji, w których decydenci będą chcieli wykazać, że "myślą w sposób poprawny". - Jak historyk sztuki też z ostrożnością podchodzę do wytworów artystycznych, ale zawsze pamiętam, że ich celem jest prowokowanie nas do myślenia, budowania nowych postaw - oceniał Kazimierz Ożóg.

Przekonywał on, że praca Natalii LL jest ważna i stara, bo ma prawie pół wieku. - Wiąże się nie tylko z konsumpcją, ale też podmiotowością kobity, w ogóle - człowieka i mówi o rzeczach bardzo istotnych - interpretował prof. Ożóg.

W poniedziałek dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie zdecydował o ponownym wyeksponowaniu prac Natalii LL i Katarzyny Kozyry. W oświadczeniu Jerzy Miziołek napisał, że zna miejsce artystek w polskiej sztuce. Zdjęcie prac tłumaczył "ograniczonymi warunkami lokalowymi". Mają one tam pozostać do rozpoczęcia prac rearanżacyjnych.

Mimo tego opolanie zdecydowali się na spotkanie w poniedziałkowe popołudnie pod MŚO. Zaplanowano je w niedzielę.

Szczepionka Johnson&Jonshon w Polsce wcześniej niż zakładano

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
niewierna ludmiła

wolę banany od wafelka zjadanego na klęcząco z ręki dobrodzieja :)

d
danielos

widzialem to i tak sie zastanawiam czym jest dzisiaj sztuka jak taki kicz jest dzielem i ma swoje miejsce w muzeum narodowym masakra

G
Gość

Lewactwo

G
Gość

straszne tłumy

Dodaj ogłoszenie